Wakacje karmiącej mamy

Zbliża się lato. To czas zmian, który może przynieść wiele dobrego – nawet jeśli karmisz piersią i czujesz się uwiązana przy dziecku.

Latem o wiele łatwiej karmić piersią niż zimą:-) mniej ubrań mamy na sobie, a i spokojnie na ławeczne można usiąść i brzdąca nakarmić:-).
A czy to lato czy to zima, niestety my matki karmiące czujemy się uwiązane przy dziecku…
Samotny wypad choćby na jeden dzień nie wchodzi w grę, bo zawsze trzeba wracać na karmienie…ot, los matki karmiącej…

Kasik, ale jeżeli karmimy piersią nie musimy siedzieć caly czas z dzieckiem, mleko zawsze mozna odciągnąć. Ja nigdy nie myślałam w kategoriach ze przez dziecko taki mój los ze sama nie moge wyjść. Wiedziałam jakie konsekwencje niesie za sobą macierzyństwo i karmienie piersią.
Co do karmienia latem to fakt jest taki, ze jesli chodzi o miejsca publiczne to o wiele latwiej jest karmic malucha ta pots roku, chociazby dlatego, ze piers zostanie w szybmi sposob wyjeta. U nas dopajalismy Amelke, ale to dlatego, ze byla dokarmiana mlekiem modyfikowanym. I jesli chodzo o dopajanie to jest wiele teori na ten temat. Jedni t tak, inni tak, wiec moze prawda jest po srodku? Wakacje z malychem karmionum piersia nie oznaczaja ze beda nie udane, najwazniejszs jest nasze podejscie. Jeżeli bedziemy sie stresowac to dziecko to wyczuje I nie bedzie chciało ssać .

Lipka wiem o tym, tylko żeby odciągnąć mleko to ja bym musiała to robić 3dni, żeby dziecko miało co jeść przez cały dzień mojej nieobecności…
No niestety są i plusy i minusy karmienia i wybaczcie za moje pesymistyczne nastawienie, al wstałam dziś o 4.30 i jeszcze nie mogę dojść do siebie.
Co do karmienia latem, to tak jak pisałam wcześniej jako łatwiej to ogarnąć, nie trzeba szukać pomieszczenia do karmienia, tak jak zimą, bo wystarczy ławeczka:-)

Kazda znas jest uwiozana z maluszkie ale to nie znaczy ze nie mozemy dziecka zostawic na godzinke z tata lub dziadkami mozna sciagnac pokar do buteleczki i iść na spacerek sama odpoczac polecam…

Nie do końca był to mój wybór ale karmię odciąganym mlekiem i w sumie jest mi z tym dobrze. Odciągnięte mleko czeka na porę karmienie i może to zrobić każdy tata, babcia, dziadek. Mam bliźnięta wiec tak myślałam kiedyś o tym, że nie wyobrażam sobie sytuacji, że gdzieś jestem a tu nagle oboje chcą jeść i co wtedy…oba cyce na wierzch …; ) wiem, że pewnie jakoś się da to ogarnąć ale jak nie muszę to chyba mi z tym lepiej :stuck_out_tongue: W lecie na pewno łatwiej się karmi bo jak jest ciepło to gdziekolwiek można siąść i dać cyca. Zimą jednak trzeba pilnować tych godzin karmienia, żeby być gdzieś gdzie jest możliwość spokojnie się rozebrać i dziecko nakarmić.

To wcale nie jest takie łatwe, żeby usiąść na ławeczce i nakarmić.
Ja mam duże piersi. Podczas karmienia na siędząco muszę trzymać i pierś i dziecko, które się wierci. Pierś mi spada i trudno jest zachować odpowiednią pozycję. Jak kobieta ma małe piersi to to jest wykonalne, ale przy piersiach mojej wielkości nie.
Na moje piersi nawet nie ma specjalnych staników do karmienia. Musiałabym wyciągać całą pierś.

Beata74 - ja mam tak samo. Teraz jak jestem w parku to kładę się na kocu i karmię na leżąco, bo wtedy mała jest spokojniejsza i mi też jest łatwiej.

No w parku to jeszcze, ale nie wszędzie się tak da.

Wiem, musiałam się nauczyć starannie planować wyjścia z domu. Teraz już jest łatwiej, bo moja córeczka ma już 7 miesięcy i mogę jej dać wodę albo nakarmić gruszką czy bananem - “na przetrzymanie” zanim nie znajdę miejsca do karmienia :wink:

kasik mam tak samo…jestem w stanie na raz odciągnąć ledwo 60 ml poza karmieniem a gdy wybywam niespodziewanie na dłużej i nie daj boże coś się przedłuży to bywa i że tatuś dorabia młodemu sztuczne. Nigdy nie robiłam zapasów mleka w zamrażalniku bo jestem generalnie z dziećmi 24h na dobę i rzadko zdarzają mi się takie wypady ale mimo to było tak… Na co dzień karmię tylko piersią a mleko modyfikowane mam z okresów kryzysów laktacyjnych. Teraz piersi produkują mi tylko tyle ile młody potrzebuje w danej chwili.
Zgodzę się że latem łatwiej jest dziecko nakarmić gdziekolwiek.

BogusiaT ja teraz też już nie mam problemów z karmieniem ponieważ moje dziecko w dzień już mleka w ogóle nie pije. Gorzej było rok temu wtedy mały miał 3-4 miesiące no i pił tylko z piersi. Zawsze miałam ze sobą moje mleko w butelce. Jakoś to przetrwaliśmy. Jak byliśmy kilka godzin u lekarza ( raczej w kolejce ) to karmiła w pomieszczeniu od pielęgniarek.

Beata74, moja niestety z butelki w ogóle nie chciała, więc do ok. 5 miesiąca tak naprawdę musiałam planować każde wyjście tak, aby w ciągu 1h być u celu lub w miejscu gdzie będę mogła nakarmić - na szczęście w Wa-wie nie jest to strasznie trudne.

No to miałaś gorzej. Mój na szczęście tolerował butelkę, bo inaczej sobie tego nie wyobrażam. Sam dojazd do większego miasta trwa u nas pól godziny.

Fakt duże piersi mogą byc utrudnieniem, ale nie koniecznie. Moja siostra ma duże piersi i nie ma problemu z karmieniem w parku, czy w centrum handlowym. Wiele zależy od tego jak sobie radzimy i przede wszystkim od naszego nastawienia. Czasami potrzeba czasu zeby znaleźć odpowiednią pozycje do karmienia, która bedziemy mogły wykorzystać podczas wyjścia.
Karmienie latem czasami tez nie jest takie łatwiejsze niz zima. Bo niestety przy wysokich temperaturach nie jest trudno o spocenie sie i niestety nasze piersi tez zalewa pot. Dlatego warto wybrać czasami takie miejsce gdzie bedziemy mogli przemyć pierś przed jej podaniem.
No i jeżeli jakas ma spotkała sie z mitem ze na słońcu mleko matki kwasnieje to puścmy jednym uchem, a wypuscmy drugim…

Dla mnie problem z parkiem polega na tym, że oprócz małych dzieci i dorosłych są tam nastolatki - denerwuje mnie jak ktoś wlepia we mnie oczy przez całe 20 min karmienia…

No wlasnie niektorzy ludzie zle sie zachowuja i denerwuja karmiace mamy. Ale nie nie wszyscy na szczescie sa tacy.

Dlatego wiele zależy od naszego nastawienia. Bo czasami poprostu nie warto zabrzatac sobie glowy tymi gapiami, a czasami niektore kobiety wyolbrzymiają. Tak wiec wiele zależy od nas…

To prawda, ale moim sposobem raczej stało się szukanie ustronnych miejsc do schowania się - nie stresuję się, a córeczka się mniej rozprasza :slight_smile:

Tez jest taki problem bo ja moj syn widzi ludzi to zaraz ucieka, biega i nie napije sie. Nawet w domu musze zamknac pokój w którym go karmię