Drogie mamy, czy Wasze maluszki ulewały po karmieniu? Ile to trwało? Jak starałyście się sobie z tym radzić?
Moja córka po karmieniu na szczęście nie ulewała właściwie nigdy. Zdarzało się bardzo sporadycznie. Niestety przy rozszerzaniu diety zaczęło się trochę więcej ulewania/wymiotów ale liczę że zaraz minie ![]()
Moja mala ulewala bardzo dlugo . Przyznam szczerze , ze bylam przerazona, bo bylam przekonana , ze to sa bardzo duze ilosci . Na szczescie zobaczylam gdzies na instagramie filmik innej mamy , ktora pokazywala jak duza plame potrafi zrobic mala ilosc plynu . To mi uswiadomilo , ze to zupelnie normalne , no uklad pokarmowy nie jest jeszcze do konca dojrzaly . Ja nosilam mala w pionie i tak odbijalam .
U nas pozniej doszedl rowniez refluks na ktory dostalismy syropek , ktory mial za zadanie tworzyc powloke ktora uniemozliwiala cofaniu sie pokarmu .
Zdarzalo sie , ze odbilalam mala tez na kolanach , tego akurat nauczylam sie na forum ![]()
Pierwszy syn nie ulewal wcale. W sumie to w ogole nie oddawal nic, wiec nie wiedzialam jak dzieci ulewaja czy wymiotuja.
Natomiast drugi syn ulewal pierwsze pol roku. Nawet bardzo. Myslalqm ze to refluks ale nikt mi tego nie potwierdzil bo niby oprocz ulewania nie mial innych objawow jak denerwowanie sie przy jedzeniu czy odchylanie glowy itp.
Najgorsze to bylo jak potrafil godzine po mleku ulac sama woda, jakby strawione mleko… okropne to bylo. Na szczescie jak zaczelismy rozszerzqc diete i zmienilismy mleko na 2 to jak reka odjal
Mam wrażenie że u mnie bardzo rzadko ulewał
Głównie jak widziałam że jadł bardzo bardzo dużo
Ale teraz nam się już to nie zdarza
Trochę mnie to martwiło
Moje dziecko na początku ulewało ale to była normalna fizjologia dziecka małego które jeszcze nie ma wykształconego odpowiednio układu pokarmowego i nie zamyka się ta zastawka w przełyku która odpowiada za trzymanie treści żołądkowej w brzuszku maluszka.
U nas nie trwało to długo i nie były to duże ilości. Ale wtedy niezbędna była pieluszka tetrowa i odbijanie maluszka …. oraz trzymane go na ramieniu trochę w pozycji “pionowej” tak żeby mleczko dobrze się ułożył w brzuszku.
Trzeba było tylko pamiętać by zaraz po jedzeniu nie kłaść na brzuszku by dziecko się nie zadławiło
Moja na początku bardzo dużo ulewała, a teraz zdarza się to już bardzo rzadko, po karmieniu trzymam ją w pionie i czekam na odbicie
Na szczęście synek ulewał bardzo krótko i małe ilości ![]()
Ulewanie towarzyszyło nam przez pierwsze około 3-4 miesiące, później stopniowo coraz rzadziej zdarzało się, aż w końcu samotnie ustąpiło ![]()
nie były to zbyt duże ilości treści, raczej uznała bym że było to fizjologiczne, nie dało nam się to jakoś szczególnie we znaki ![]()
A jeśli chodzi o radzenie sobie, to Zawsze “w pogotowiu” była z nami pieluszka tetrowa lub muślinowa, była pod ręką w czasie karmienia i koniecznie po, w leżeniu na brzuszku też podkładalismy pieluszkę, bo wtedy też się zdarzało coś przytrafić, także zawsze byliśmy zabezpieczeni czy to w domu czy w podróży czy na spacerze ![]()
Córka ulewala od 2 tygodnia przez jakies 5-6tygodni. Bardzo dużo ulewała, nie pomagało odbijanie. Więc zawsze miałam pieluchę tetrową przygotowaną i po karmieniu czekałam aż uleje żeby spokojnie zasnąć i nie obawiac się zadławienia. Później trochę mniej ją karmiłam i to pomogło, ulewała mniej aż w końcu to minęło.
U nas pediatra tez najpierw sugerowala karmic czesciej , ale krocej . Ale to nie zdawalo u nas egzaminu , bo mala musiala zjesc “pod korek” … inaczej nawet o 2 ciumkniecia potrafila zrobic taaaaka afere , ze masakra ![]()
![]()
Znam to doskonale!
a w nocy od razu taka afera ze wszystkich obudzi ![]()
U nas na szczęście nie był to jakiś duży problem, choć sporadyczne ulewania oczywiście się zdarzały. Najczęściej przytrafiało nam się to w nocy, ponieważ córeczka po karmieniu zasypiała, a kiedy próbowałam ją odbić, często nie udawało się tego zrobić. Odkładałam ją więc do łóżeczka, a po kilku lub kilkunastu minutach słyszałam, że ulała, i trzeba było przebierać malutką. Zdarzało się też, że dopiero rano zauważyłam na pajacyku i prześcieradełku, więc od razu wiedziałam, że w nocy coś się wydarzyło i ulała . Teraz córeczka ma 5 miesięcy i w ciągu dnia czasem się zdarzy , że uleje ale są to naprawdę sporadyczne sytuacje i najczęściej zdarzają się podczas leżeniu na brzuszku . Zawsze odczekujemy po karmieniu zanim położymy na brzuszek ale i tak nam się czasem wydarzy , że córka uleje .
U mnie na szczęście się obyło bez ulewania… zarówno przy córce jak i przy synku.
@JoannaMP Miałam podobnie, myślałam, że dziecko ulewa bardzo duże ilości aż w koncu położna powiedziała, że mam zebrać w strzykawkę to co dziecko olało i się okazało, że było to raptem 3-4 ml więc bardzo mało.
A moje dziecko “bardzo” ulewało do około 3-4 miesiąca, później zaczęłam dawać mu mniej mleka na porcje a częściej. Pomogło bardzo. Teraz dalej nam się zdarzy, ale nie jest to tak często jak na początku. Ale swoje się naprałam
codziennie po 6-7 razy musiałam zmieniać body. Później w końcu kupiłam śliniaki i tylko je zmieniałam
tak, starszy az chlustal i trwalo to intensywnie pol roku pozniej mniej kolejne pol roku
z mlodszym bylo lepiej bo tak około 4-5 miesiecy i male ilosci w porównaniu do starszego
staralismy sie po karmieniu unosic, odbijac ale nie dalo to efektow. dajac mm zageszczac ale tez nie pomoglo. ogolnie lepiej szczególnie mlodszy tolerowal od początku moje niz mm
Nam w szpitalu na siłę wciskali zagęszczacz do mleka , co przynosiło odwrotny skutek bo mały przestał ulewać, ale za to zaczął bardzo wymiotować. Później już stwierdziłam, że po prostu trzeba to przeczekać. Mały ma już prawię 5 miesięcy i zdarza mu się jeszcze tylko sporadycznie ulewać, poza tym mamy spokój:)
Te przebieranie bylo hardcorowe ![]()
![]()
@Beata2024 nawet nke wiedzialam, ze nest zagęszczacz do mleka , mi nic nie mowili ![]()
Moja szwagierka miała dziecko które miało refluks i mega ulewało bardzo długo. Musiała odciągać mleko …. Była KPi i dodawała do mleka coś co go zagęszczało. Ale tyle co oni przebierali synka to masakra …. Ja się zastanawiałam czy dziecko to za bardzo nie męczy zwłaszcza jak sie zakładało i ściągało body czy kaftany przez główkę…. No i stale szła pralka i suszarka
No ja miałam podobnie, dlatego później już śliniaki zakładałam. Bo przecież te mokre body dotykające ciało to też nie najprzyjemniejsze dla dziecka. Później już karmiłam częściej ale mniej i trochę się to zmniejszyło, ale tak czy tak szło mi około 7 ubranek dziennie. No i to był trochę problem bo musiałam kupić dużo, a dziecko szybko rosło i zdarzało się, że kupowałam, raz założyłam i już było za małe. Wiec było to dla mnie bardzo nie opłacalne. Dobrze, że ten etap już minął