Troskliwe położnictwo wczoraj idziś

Troskliwa położna - czyli jaka? Słownik języka polskiego określa troskę jako uczucie niepokoju wywołanego trudną sytuacją, również dbałość i zabieganie o coś. Niepokój i staranność - te dwa słowa kojarzą się z “troską”. Położna oczywiści powinna wykonywać swoje obowiązki zawodowe z należytą starannością (wynika to nawet z przepisów), ale czy z niepokojem? Towarzyszenie kobiecie w ciąży, w porodzie i w pierwszym miesiącu macierzyństwa powinno opierać się na solidnym przygotowaniu merytorycznym i emanowaniem pewności i spokoju. Jestem położną z ponad dwudziestoletnim stażem pracy i widzę jak bardzo zmieniają się oczekiwania wobec położnych. “Rodzić po ludzku” - nareszcie! Tylko do tego potrzebne są zmiany w mentalności i postrzeganiu swojej roli zawodowej sporej grupy położnych. Mam wrażenie, że troska w powszechnym rozumieniu to po prostu za mało. Współczesne położnictwo wymaga dużej wiedzy psychologicznej, dokształcania się choćby w sposobach komunikacji, rozumienia nowego pokolenia rodzących kobiet. Pokolenia zdecydowanie bardziej świadomego (niż kiedyś…) i wymagającego. W moim rozumieniu kluczem do sukcesu w bezpośredniej pracy z pacjentką jest umiejętność odczytania akurat jej potrzeb i właściwa “odpowiedź” na to zapotrzebowanie - wówczas nazwie mnie położną OK, czyli między innymi troskliwą :-).