Taki mąż to kara

On sie zmienil pare miesiecy po przyjsciu pierwszego dziecka.

Przykra historia. Według mnie widocznie nie przeszkadza jej takie życie, bo jak pisała M.Troka zrobiłaby coś z tym. Po drugie skoro sama musi radzić sobie ze wszystkim, to na co jej taki partner? Ja również spakowałabym go i ‘żegnaj’…

Matko kochana!!! Też mam problemy, ale nie aż takie. Co prawda też mi robił wyrzuty i 2 synkiem zajmuję się sama od chwili narodzin, ale to już szczyt. W jej sytuacji od razu walizki za drzwi i rozwód. A alimenty, no cóż trzeba złożyć wniosek do sądu. Jeśli sąd orzeknie, że pan nie jest w stanie płacić, to z tym pismem trzeba udać się do MOPS i dadzą z funduszu. Może nawet uda się uzyskać jakieś dodatki np. na matkę samotnie wychowującą, czy mieszkaniowy, rodzinne itp, ale to już zależy od dochodu. Alimenty dostanie na pewno.
Szczerze z własnego doświadczenia wiem, że skoro po narodzinach pierwszego się tak zmienił, to będzie już tylko gorzej. Szczerze radzę jej uciekać z tego toksycznego związku zanim dojdzie do przemocy. Facetowi jest wygodnie, bo dziewczyna na niego haruje, dodatkowo sprząta gotuje i zajmuje się dziećmi. Ale gdy tylko zwróci mu uwagę to może być nie ciekawie. Taniej i bezpieczniej będzie znaleźć opiekunkę. Starsza może iść do przedszkola a mniejsze do żłobka np. Koleżanka ma załatwione przedszkole przez MOPS i nic nie płaci. Na prawdę warto tam iść i porozmawiać, bo oni mają swoich prawników i na pewno pomogą jak się tylko da.

Totalny egosita ten typ. To jest dodatkowy cieżar dla niej - okropny ciężar noi i ból. Hmm…chyba lepiej zostać samej z dwójką dzieci, niż użerać się dodatkowo z nieodpowiedzialnym facetem, egocentrykiem i leniem…

Ja bym go zostawiła i to od razu . Taki … . Nie znoszę facetów to tak traktują kobiety i to jeszcze w ciąży albo co ogólnie maja z nimi dzieci . Twoja koleżanka powinna go zostawić, oskarżyć o alimenty i znaleźć sobie takiego co o nich zadba albo sama zadbać bo kobiety są silne.

najlepiej zrobić i zostawić, bo przeciez kobieta to jest czołg i wszystko zniesie:/ sama jestem po cc i nie wyobrażam sobie zostać bez wsparcia męża, nigdy bym mu nie pozwoliła nawet zbliżyć sie do dziecka po czymś takim

ona nie ma wyjscia, zaczeła pracować i on wieczorami zostaje z dziecmi bo nikt inny z rodziny nie chce jej pomóc

W tej sytuacji oczywiście złożyła bym pozew o rozwód , próbowała bym namówić go do wyprowadzki z domu , jeśli by się nie zgodził poprosiła bym sąd o wyrok eksmisji dla męża . Starała bym się z nim nie utrzymywać z nim kontaktu , a z dziećmi zgodziła bym się tylko na widzenia w mojej obecności lub obecności kuratora . W tym związku tylko kobieta i dzieci tworzą rodzinę - mąż osoba która powinna o nich dbać się nie wywiązała ze swojego obowiązku.

Spakowała i wyrzuciła z domu, po co mi taki truteń, co jeszcze koło niego trzeba chodzić i sprzątać. My kobiety z natury jesteśmy silne i potrafimy dużo znieść dla naszych dzieci. No właśnie dzieci. Mogę zaległości nadrabiać w nocy, żeby w dzień mieć więcej czasu na zabawę , spacer, mogę odmówić sobie wielu rzeczy żeby sprawić przyjemność tym małym szkrabom, ale nie “staremu” chłopu.

Miałam podobną sytuację ( tylko bez dzieci), że wszystko było na mojej głowie, mąż siedział tylko przy komputerze, nic nie robił, mną się nie zainteresował. w końcu nie wytrzymałam, spakowałam jego rzeczy i wyrzuciłam z domu. Ze 2 dni pomieszkał u mamusi swojej i poprosił mnie o rozmowę. od tego czasu diametralnie się zmienił. szanuje moja pracę w domu, moją osobę i mi duuużo pomaga, szczególnie teraz.
Czasem takie radykalne postępowanie otwiera partnerowi oczy, na sytuację mająca miejsce w naszym związku. Jednakże jeżeli takie metody nie zadziałają to rozstanie byłoby dla mnie definitywne. Dziewczyna sama robi sobie krzywdę.
Patrząc z perspektywy dzieci, sama jestem dzieckiem z rozsypanego małżeństwa i o wiele lepiej mi
było jak się rodzice rozstali. Dzieci też wyczuwają napięta sytuację, żyją w zawieszeniu i niepewności. A przecież nie jest powiedziane, że nie mają się z ojcem kontaktować.

z tym to bywa roznie nie ktorzy godza sie z taka sytuacje i dalej zyja z partnerem bez wzgledu na to jaki on jest i dopoki ta osoba sama nie zrozumie ze tak nie moze byc itp to chyba nic sie z tym zrobic nie da. Ja osobiscie ze wzgledu na dzieci i na siebie zostawila bym taka osobe zeby dzieci nie musialy patrzc na moje cierpienie i na to ze nie obchodza wlasnego ojca . tylko to latwo sie pisze a w praktyce jest znacznie trudniej. Pomimo to zycze powodzenia twojej kolezance i wytrwalosci w podjetej decyzji.

Powiem tak ‘widziały gały co brały’… Pewnie zdrady (które zapewne też się pojawią, skoro to taki typ człowieka), też mu wybaczy, ach… my kobiety potrafimy być naiwne. Nie ma co się męczyć z takim człowiekiem tylko ze względu na dziecko, bo i ono będzie później cierpiało patrząc na te wszystkie kłótnie i awantury. No ale jak nic do koleżanki nie dociera, to nic na to nie poradzisz, bo miłość bywa ślepa… Sama kiedyś przejrzy na oczy ;).

niekoniecznie widziały gały co brały, bo człowiek to istota zmienna. Nie znaczy to, że druga osoba ma przez nią cierpieć… Natomiast jest to temat bardzo trudny pod względem psychologicznym, gdyż może się obijać o zjawisko syndromu sztokholmskiego.

Biedne dzieciaczki, ojciec nie dorósł do roli ojca i możliwe że nigdy nie dorośnie.

Biedne te dzieci! A facet nieodpowiedzialny! nie wiem,co bym zrobiła,radzić też ciężko,ale szczerze mówiąc chyba też wystawiłabym mu walizki za drzwi! co za typek?? w ogóle nie zasłużył na te dzieci!!! Może go to przerosło,ale prawda jest taka,że jeśli nie był gotów na takie wyzwanie jak dziecko,to trzeba było się porządnie zabezpieczyć,a nie tylko kobiecie życie rujnuje,nie wspominając o dzieciach! Podziwiam kobiety,które ciągną taki związek,ale czasem tak niestety w życiu bywa,że nie potrafią podjąć odpowiedniej decyzji!

Z mojej perspektywy wygląda to tak, że w ogóle nie spojrzałabym na tego typu kolesia i już na początku związku na ogół można dostrzec wady mężczyzny na tyle wyraźnie, żeby móc się w porę zastanowić nad sensem takiego związku.
Jeśli pomimo tego kobieta zdecyduje się być z takim facetem to prawdą jest, że sama sobie taki los zgotowała i jest w stanie zaakceptować takie życie.
W swoim gronie mam jedna tylko koleżankę, której mąż kazał usunąć ciąże (poroniła sama) i który nagminnie ją zdradza. Ona to toleruje i wybacza, bo jak twierdzi kocha go i nie wyobraża sobie życia bez niego. Jest zaślepiona i ciągle powtarza, że on nie jest złym człowiekiem, bo “dziś np. poodkurzał podłogi” :slight_smile:
Najdziwniejsze jest to, że w sprawach służbowych jest to osoba z bardzo mocnym charakterem, inteligentna, ciągle się wykłóca o swoje zdanie itp.
Jeśli chodzi o trwanie w takim związku, jeśli już są dzieci, to uważam, że każdy moment żeby odejść jest lepszym wyjściem niż życie w takiej atmosferze.
Uważam, że jeśli ktoś chce kierować się dobrem dzieci, to powinien tym bardziej zapewnić im zdrowy rozwój psychiczny i emocjonalny, bo widok wiecznie kłócących się, klnących i szarpiących rodziców oraz widok wiecznie zapłakanej matki jest widokiem, który na pewno wryje się takiemu dziecku w psychikę na długo lub nawet na zawsze, co przełoży się na jego dorosłe życie i postrzeganie znaczenia słowa “rodzina”

Dokładnie Levusek! wszystko jest lepsze,od tkwienia w takim związku zwłaszcza,gdy są dzieci! Później wszystko na nich się odbija,bo rodzicom się wydaje,ze dziecko nie widzi,kiedy się kłócą,a to jest nieprawda!!! Właśnie dziecko dobrze wie i wyczuwa,co się dzieje!! Nawet takie małe! Mam znajomą,która jest nauczycielką-ostatnio zadała dzieciakom w pierwszej klasie podstawówki opowiedzieć coś o swojej rodzinie! Jeden chłopiec powiedział kilka słów o mamie,po czym przeszedł na temat taty i stwierdził:“tata,to nigdy nie ma czasu,bo on ma tylko czas dla tej szmaty”… I co tu myśleć???Dziecko wie wszystko i usłyszy wszystko…

M.Napierała- wiem, ze nie powinno, ale mnie to strasznie ubawiło :smiley:
(wypowiedź chłopca oczywiście :))

Nie dziwę się! z naszego punktu widzenia może to się wydać zabawne… ale sama zobacz,jak dzieciaki wszystko wiedzą :smiley: Potem to co jest w domu,wynoszą na podwórko,a czasem nawet do szkoły… chociaż są dzieci,które zwyczajnie zmyślają… ostatnio trzy letnia córka mojej koleżanki powiedziała w przedszkolu,ze tata poi ją piwem!!! Rozumiecie to??? choć wiem,ze to nie jest prawda!!! A kumpela najadła się wstydu przed przedszkolanką :slight_smile: okazało się,ze młoda usłyszała takie coś od koleżanki i zaczęła gadać to samo :slight_smile:

Ja nie wobrażam sobie życia z człowiekiem na którego nie mogę liczyć. Już dawno bym go zostawiła, ale są osoby które tkwią w takim związku i nie potrafią tego przerwać.