Hejka, mam 22 lata i zmagam się z dużym problemem. Jestem na tyle zdesperowana, że osobiście wstawiam post na forum.
Od jakiegoś czasu( strzelam że 1,5 roku ponieważ nie pamiętam dokładnie ale trwa to długi czas) dopadł mnie świąd warg sromowych.
Na początku nie był aż tak uporczywy i stosowałam jakieś żele Provag czy iladian żeby nawilżyć i to jako tako dawało radę. Oczywiście na przestrzeni czasu objawy się pogorszyły, a ja w związku z tym, że nie widziałam żadnych objawów infekcji bakteryjnyej ani grzybiczej, szukałam problemu w jakieś alergii, więc wiadomo - hipoalergiczny proszek, bawełniana przewiewna bielizna, spanie bez bielizny, nawet papier toaletowy zmieniłam. Odstawiłam cukier, nie palę, nie piję, nie współżyję i nie współżyłam. Raczej się nie stresuje mimo pracy i studiów ( też czytalam że może być jakieś połączenie ze stresem)
Z desperacji na własną rekę stosowałam globulki Gynoxin, które też dały krótką poprawę. Ale…
Oczywiście wszystko na nic bo wszystko zostało bez zmian, i zaraz wszystko wróciło tak jak było. Zatem wybrałam się do ginekologa, jednak powiedziano mi, że wszystko wygląda w porządku, nie ma żadnych zmian, ani zaczerwienienia, wszystko w środku wygląda dobrze. Dostalam probiotyki dopochwowe Protrivagin. Na czas stosowania przeszło, w momencie odstawienia wszystko z powrotem tak samo.
Przemęczyłam się długi czas, modląc się o okres ponieważ tylko w trakcie niego mi zawsze przechodzi.
I po miesiączce jak znowu dopadł mnie świąd przez który nie mogłam w nocy spać, znowu udałam się do ginekologa, tym razem kogoś innego.
Tutaj nic nowego mnie nie spotkało, Pani doktor obejrzała, po wywiadzie powiedziała, że jest coś takiego jak liszaj twardzinowy, ale w trakcie badania nie zobaczyła żadnych zmian skórnych, pobrała cytologię, znowu było usg, i zostałam wysłana do apteki po Gynoflor, Lakcid Intima oraz Mucovagin, z informacją, że niektóre kobiety potrzebują dłuższego stosowania probiotyków.
Nie chcę mówić, że probiotyki pomagają ale na pewno jest delikatnie lepiej niż bez ich używania. Jak jeden dzień nie użyję to na drugi dzień praktycznie świąd jest nie do okiełznania. A raczej tak nie powinno się stosować codziennie. Po gynoflor nie było poprawy, po lakcid już jak najbardziej. Już się naczytałam o liszajach, dermatozach i wszystkim innym. Raz jeszcze szukam wolnych terminów do lekarza, ale jak mam wydać ponad 600 złotych żeby znowu dostać probiotyki, to się odechciewa. O co wiecej pytać, idę do lekarza z nadzieją, że problem zostanie rozwiązany a tkwię w tym kole tak długo…