Spanie z dzieckiem - razem czy osobno?

No wyobraźcie sobie,że o 20 macie drzemkę,a ok. 22-23 kąpiecie się i macie zasnąć. Ja bym w życiu nie dała rady.
Na samym początku faktycznie kładłam córkę później spać,ale takie maleństwo śpi prawie non stop. Gdy drzemki unormowaly się do trzech,a teraz do dwóch dziennie,to zaczęłam Małą kłaść ok 20. Kąpiel 19.30, jest totalne szaleństwo w wodzie, ubieranie w piżamę, butla z mlekiem i spanie.
Asia,tak jak piszesz,rytuał u dzieci jest najważniejszy. Pamiętam jak byli u nas znajomi. Mieli wpaść na drinka,ale koniecznie chcieli przyjść jak Mała będzie jeszcze “na chodzie”. Więc chwilę posiedzielismy z Małą,ale ok godz. 19.45 była szybka kąpiel, dostała butlę,potem wyszłam z nią do drugiego pokoju, odbiłam,odlozylam i wyszłam - tak jak robie to codziennie. Jak wróciłam do nich po 5 min.patrzyli na mnie szeroko otwartymi oczami: Ale jak to? Już? Mała śpi?
Od 10 miesięcy wygląda to tak samo. A my możemy normalnie głośno gadać, oglądać telewizję, a Mała smacznie śpi w pokoju obok.

Martyna jestem w takim samym szoku jak Ty!
Co do tych ustalonych godzin na drzemki itp to popieram… Młody od urodzenia ma wprowadzony rytuał odnośnie spania , kąpieli i jak dla mnie to bomba;)
Jest tak że przychodzi godzina 12 i on mnie ciągnie do domu albo jak jesteśmy w domu to do pokoju i kładzie się na łóżko bo chce spać, albo wieczorem stoi pod drzwiami od łazienki i krzyczy , myj, myj" :wink: on jest zadowolony i ja również… Rytuały są bardzo ważne, zresztą gdzieś już o tym pisałam, chyba w wątku o tym czy kąpać codziennie czy nie…

Asiu masz racje. Dziecko od niemowlaka musi byc przyzwyczajane do stalych zadan o okreslonej porze. Gdzies o tym czytalam.

Z racji tego,że jestem sama z moim dzieckiem to bardzo ciężko było mi się rozstać na noc, teraz kiedy znowu planuje dziecko wiem,że muszę nad tym pracować od samiutkiego początku bo potem jest coraz gorzej.

Zimorrodek niekiedy ciężko mi zrozumieć mamy, które nie potrafią się rozstać ze swoim dzieckiem nawet w nocy…spędzasz z nim 24h? Wg mnie dzień spędzony z dzieckiem jest wystarczający…a noc jest do regeneracji mamy. Poza tym od małego dziecko powinno uczyć się samodzielności i nawyków, które przyjęte są w domu…Chyba, że dziecko znosi źle kolki, jest płaczliwe i jedynym ukojeniem jest dla niego pierś mamy. Często spotykam się też z opiniami mam, które z wygody biorą dziecko do łóżka by nie wstawać do niego w nocy…

Martyna jak czytam to co piszesz to przypomina mi się jak kiedyś miałam dobrze.
Czesto w sobote znajomi wpadaja …Sz. z przyjacielem piją sobie piwko a my sobie plotkujemy …też przychodzą o 17-18 zeby pobyc jeszcze z małym …kiedyś przerywalismy pogaduchy …Sz. szedł kąpac kacpra - ja robilam w tym czasie mleko …Sz.ubrał go …mały zrobił wszystkim papa …odkladalam go do kojca i spał po 5 min :slight_smile: ale to bylo wtedy jak jeszcze nie nauczyl sie wyskakiwac z kojca gorą …sama si zastanawiam kiedy mu się tak poprzestawiało dokladnie …chyba po złamaniu rączki …czyli dokladnie 3 msc temu :slight_smile: a tak miałam aniołka w domu …miewał dni kiedy upierał się przy swoim ale to zazwyczaj z naszej winy bo gdzies wyszlismy podczas jego drzemki i została ona przesunieta o jakas godz czasami 2 i wieczorem byl problem …

chociaz jak już pisałam od kilku dni K. zasypia sam …a ja się relaksuje w wannie :slight_smile:

Justyna sama jestem w szoku ! dzwiny plan naprawdę …nie wyobrażam sobie tego …jakby mi mały zasnął o 20 i spal do 22 to bym miała do 3 chyba bieganie , skakanie a potem wycie ^^ …

Martyna ! Świetnie:) To fajna sprawa, Przecież , każdy z Nas ma prawo do własnego towarzystwa, przy którym 24 h nie musi przesiadywać dziecko :slight_smile:
Klio- dobrze powiedziane, noc jest dla mamusi :slight_smile: (Chyba że coś wypada) Dla mamusi i tatusia :slight_smile: :stuck_out_tongue:

Niunia- przed Nami wielkie wyzwanie, by nie dać się manipulować od samego początku ! Konsekwencja, a ana pewno będzie nam to odpłacone w późniejszych latach :slight_smile: Jak widać, mamę które ściśle trzymają się określonego planu dnia sa bardzo zadowolone :slight_smile:
A i pewnie dziecko, nie jest zdezorientowane :wink: Myślę, że takie zachowania systematyczne rodziców, by ten cały rytuał był bardzo podporządkowany wpłynie także na malca w późniejszych latach szkolnych:) tak mi się wydaje :slight_smile:

Ja chcę, by moje dziecko przychodząc z przedszkola, “odrabiało zadanie domowe” I rysowała szlaczki :slight_smile: I mam nadzieję, że taki rytuał po przedszkolu wpłynie na niego na przestrzeni lat szkolnych, że będzie przyzwyczajony, że najpierw obowiązek potem zabawa:) I tak samo zauważyłam porównanie w usypianiu dzieciaczków:)

Czytałam na tym forum, już nie pamiętam w jakim wątku, że inwestycja początkowo - czasowo - systematyczna, kiedyś w życiu odwdzięczy nam się nam Rodzicom :slight_smile: To jest takie napalająco mobilizujące :wink:

moja mała śpi prawie całą noc w swoim łóżeczku a nad ranem około godziny 5 jak już zaczyna marudzić i nie chce spać po karmieniu to ją mój mąż przynosi do naszego łóżka i jesczez przez jakieś dwie godziny pośpi z nami i mamy chwile spokoju, Chyba jej cieplej i przytulniej z mamusią i tatausiem niż tak samej w łóżeczku.

Joasia ja byłam tak nauczona… Przychodziłam do domu , odrabiałam lekcje a potem hulaj duszo , piekła nie ma…:smiley:
Przez to nauczyłam się zasady że jak mam coś do zrobienia to robię to od razu , a nie odkładam na później, nawet gdy mi się nie chce…

A więc właśnie Judyta:) Ja byłam niestety rozpuszczoną jedynaczką;) I u mnie w domu mama nie stosowała takich mądrości wobec mnie. Ale miałam na szczęście charakter i głupia nie byłam studia skończyłam :smiley: Ale widzę, po sobie że odkładam pewne rzeczy a potem zastanawiam się skąd tego się tyle nazbierało, że czasu mi brakuje,

Nie chcę zrobić krzywdy synowi. Będę twarda. Bo wiem czego chcę :slight_smile: Jak mu się coś nie spodoba to z płaczu na pewno nie umrze:) A i stanie sie silniejszy :slight_smile: :slight_smile: :smiley:

Heh u mnie to bylo troche inaczej - pierwsza corka i dopilnowana ze ho ho . Tez bylo tak samo jak u Ciebie Judyta najpierw lekcje i obowiazki a dopiero potem moglam wyjsc :slight_smile:
Teraz roznie sie to odzwierciedla :slight_smile: Czasem nie moge patrzec jak jest cos do zrobienia ale przyznam ze w ciazy sie strasznie rozleniwilam i wiele rzeczy odkladam na pozniej bo w danej chwili mi sie nie chce. :slight_smile:

Asiu napewno bedziesz dobra mama :slight_smile: Ja tez jestem tego zdania ze na pierwszy krzyk nie ma co leciec. bo jak sie tak nauczy to potem sobie czlowiek nie da rady

Joasia tak trzymaj ja popelnialam blad synek ma 13,5mc od urodzenia caly tydz jestem sama z dzieckiem a partner tylko w weekendy, ciagle mial jakies problemy do placzu kolki, zaparcia, problemy z skora, ciagle placz juz czasem sily nie mialam teraz jak juz jest wiekszy i chodzi mam dosc placzu o z powodu zeby tyle nie plakal pozwalalam na wiele rzeczy np chodzenie z szklanka, zabieranie mi lyzki,kubka, brudzenie telewizora, szyb bo czasem jak mu cos zabieralam to tak plakal jakbym mu jakis krzywde zrobila, a zawsze mi sie wydawalo ze go tym krzywdze ze musi przeze mnie plakac, ze przeze mnie sie stresuje i juz sama nie wiem kiedy robie zle a kiedy dobrze:-(

Ewcia powiem Ci tak , mój mały ma 22 miesiące i np dzisiaj ok 17 darł się jak opętany bo nie pozwoliłam mu rozsypać chrupek na podłogę i rozdeptać… No tak się przez to wściekł i przeraźliwie darł jakbym go wrzątkiem polewała… Kucnęłam przy nim i mówię bla bla bla nie wolno bla bla bla i oczywiście jak grochem o ścianę, wiec powiedziałam że jak się uspokoi to ma do mnie przyjść i wyszłam do kuchni a on krzyczał jeszcze z 10 min. Myślałam ze mi głowa pęknie ale sie nie ugiełam… Przeszło ale z takim zachowaniem walcze od dłuższego czasu i takie ataki spazmy zdarzają sie coraz rzadziej :smiley:

Judytka brawo :):):slight_smile: o to właśnie chodzi. na pewno musiało Ci być ciężko, by nie podejść i nie przytulić jak dzieciątko płakało :slight_smile: Bynajmniej ja bym miała takie myśli :slight_smile:

Ewcia2 - Dzieci już takie cwane są, jak nie po dobroci , to krzykiem i płaczem wszystko załatwią. Pamiętaj że Ty jesteś jego matka i to Ty stawiasz warunki dopóki on mieszka pod Twoim dachem i go żywisz :slight_smile: Bądź silna:)

Widzisz, Judytka dała świetny Ci przykład, że się nie ugięła nad synkiem i widzi juz poprawę w zachowaniu synka:) Akcje zdarzają się coraz rzadziej. Więc na pewno warto :slight_smile:

Jesli chodzi o fochy to ja nie mam problemu poki co …bo jak już cos nie gra to jest to chwilowe …Potupie , gdzies tam uderzy …czasami reke podniesie na mnie ale zaraz mu usycha i wraca zenby sie przytulic , wycałowac :slight_smile:
Ale maja temperament nie ma co ! Takie małe smrody a już nami manipulują … Kocham go i wlasnie dlatego mu ni epozwalam na wszystko …wierze ze kiedys się za to odwdzieczy …Nie pozwole sobie wejsc na glowe …
Mamy już tydzien spokoju z zasypianiem …sam w łóżeczku u nas ląduje o 6 ale wtedy już wiem ze nie zasnie i nie ma sensu odnosic go :slight_smile: Ale jak nie jedno to drugie …teraz problem z siusianiem he:)

Judytka to podpatrzylas “supernianie” :smiley:

AncyMonku wlacz synkowi “i kto to mowi 2” Motyw z panem klozetem :smiley:

Iza do tego nie trzeba oglądać super niani :wink: Myślę że każda mama która chce dobrze dla swego dziecka postępuje lub przynajmniej próbuje postepować podobnie… Też nie daje sobie wejść na głowę , ale młody śpi ze mną jednak mi to nie przeszkadza bo gdyby było to dla mnie bardzo uciążliwe to podejrzewam że też bym na to nie pozwoliła… :wink:

Oczywiscie ja rowniez jestem tego zdania i ciagle powtarzam ze lubie wszystko ale w granicach rozsadku.

No sorry, ale jeśli dziecko cały dzień szaleje to wieczorem jest zmęczone i ucina sobie drzemkę. Ja go nawet nie muszę budzić na mycie. My z mężem jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że późno chodzimy spać, więc nigdy bym nie zasnęła o 22:00! Poza tym mam pewność, że jak zaśnie o 23:00 to pośpi sobie do 8:00 - 9:00 i nie wstanie o 4:00. 5:00, 6:00. Nigdzie też nie ma napisane, że dziecko należy kłaść spać wcześniej.
ancyMonek z tym, że ja mam bieganie i skakanie przez cały dzień, bo moje dziecko w dzień śpi tylko, jak jest na spacerze, także ja nie siedzę do 3:00 w nocy. O 3:00 w nocy to ja się na drugi bok przewracam.

U mnie też zawsze było: “Najpierw obowiązki! Potem przyjemności!” :smiley:

Co do manipulacji, to powiem Wam, że moja 10 miesięczna córka, już potrafi płakać na zawołanie :smiley: Oczywiście dokładnie widać, że jest to wymuszone. Raz nawet nagrałam filmik dla męża, bo to normalnie NIE DO WIARY :smiley: Taki maluch, a już dokładnie wie, co ma robic, żeby coś ugrać ;p
Jak jej czegoś zabraniam, czy nie pozwalam jej gdzieś iść, to też się wścieka, ale zawsze ją ignoruję ;p
Widać, że moja Mała ma niezły charakterek, więc trzeba go temperować póki jest na to czas ;p

(Moja mama jest nauczycielką, dziadek był wojskowym - JA MAM DRYL WE KRWI :smiley: )