Czy uważacie, że można przygotować dziecko na nadchodzącą śmierć rodzica? Jeśli tak, to w jaki sposób?
A co, jeśli jest to śmierć tragiczna? Kiedy i jak najlepiej poinformować dziecko o takim przykrym zdarzeniu?
o jeny ale temacicho . Czy chciałabym rozmawiac z moja mama w dziecinstwie o nadchodzacej smierci ? no nie , zdecydowanie nie …ani kiedys ani teraz …nigdy nie chce o tym MYSLEC a co dopiero rozmawiac , ja nie widze sensu aby niepotrzebnie martwic dziecko …ze mna nigdy nikt o tym nie rozmawial … jak bylam mała ( dzis sytuacji nie pamietam , ale mama mówi ze jak ktos odszedł zawsze bylam o tym informowana ) a jak juz podrosłam to mama zawsze w dzien smierci dziadka czy babci tłumaczyła …ze babcia / dziedek chorowała/wał i teraz bedzie im lepiej w niebie , Bóg sie zaopiekuje …aniolki mu pomoga …a my bedziemy odwiedzac bliskie osoby na cmentarzu …zapalimy swieczke , postawimy kwiatki . Kiedy i jak poinformowac dziecko o smierci … oczywiscie w dzien smierci a nie po 2 , 3 dniach jak dziecko zapuyta gdzie mama czy tata …jest to przykre zdarzenie i ani osobie informujacej ani odbiorcy nie bedzie łatwo …ale to jest sytuacja kiedy szczerosc jest bardzo wazna …jesli chodzi o male dzieci do lat np 6 to tłumaczymy ze Bog wraz z aniolkami zaopiekuja sie w niebie bliska nam osoba …a jesli jest to starsze juz dziecko to normalnie trzeba rozmawiac … pocieszenie i milosc wtedy jest takiemu dzieciaczkowi najbardziej potrzebna , nie mozemy sami siedziec i uzalac sie nad soba …
jesli chcemy aby dziecko wiedziało szybciej ze ludzie umieraja wystarczy kiedys po kosciolku czy przy okazji opowiedziec ze jest niebo , bóg i jesli komus na ziemi bylo zle , byl chory to wtedy trafia do nieba i zyje mu sie tam lepiej…ale nalezy pamietac aby nie upiekszac tego zdarzenia …znam przypadki kiedy dziecko podczasd plakania bo stala mu sie krzywda informowało rodzica ze chce isc do niba bo tam jest pieknie atu ni e…trzeba powiedziec dziecku , ze odejscie do nieba to jest trudne wydarzenie ibardzo przykre dla bliskich …
ale pokreciłam
Śmierć jednego z rodziców to dość traumatyczne przeżycie, szczególnie dla dziecka, nie wiadomo jak dziecko zareaguje, dlatego myślę, że trzeba o tym powiedzieć jak najspokojniej, wytłumaczyć, że np. tatuś/mamusia odeszła do nieba, że teraz będzie patrzeć na nas z góry itd. Warto wtedy także skorzystać z pomocy psychologa. Jeżeli rodzic jest umierający dziecko trzeba stopniowo oswajać z tą sytuacją, tłumaczyć, że jest się chorym i niedługo odejdzie się do nieba, ale że tam będzie nam lepiej, że będziemy czuwać nad nim z góry itd.
Kiedy byłam mała zmarł mój co prawda nie rodzic, ale starszy brat. Z początku nie przyjmowałam do siebie myśli, że coś takiego się wydarzyło, jednak z czasem pojawił się okropny ból i pustka. Brakowało mi go, mimo, że nie spędzałam z nim dużo czasu na co dzień, ale bardzo to przeżywałam.
Według mnie ciężko jest przygotować dziecko na nadchodzącą śmierć rodzica, bądź rodziców. Zależne jest to również od wieku dziecka. Kiedy dziecko odwiedza umierającego rodzica w szpitalu i już przez dłuższy okres czasu nie ma tego rodzica go w domu, dziecko prawdopodobnie nie odczuje takiej pustki, bo nie spędza czasu z rodzicem codziennie, z powodu szpitala. Co innego, jeżeli rodzic/e umierają, np. w wypadku. Ciężko jest przekazać dziecku taką informację, a jeszcze gorzej jest je pocieszyć, wtedy, kiedy woła mama czy tata, a oni nie przychodzą. Zgadzam się z tym, że dziecko będzie wymagało kontaktu z psychologiem, a najważniejsze, by po śmierci rodziców zaopiekował się nim ktoś bliski, kogo dziecko darzy zaufaniem.
ja dlatego szukałam bajek terapeutycznych, by w jakiś łagodny sposób przekazać dzieciom, że ludzie odchodzą. Pisałam już w moim wątku o bajkach terapeutycznych, ze bardzo było mi szkoda dzieci na pogrzebie ostatnim i stąd wzięła się moja myśl, że trzeba jakoś dzieci przygotowywać. Jeśli nawet nie o rodziców śmierci to dziadków, moje dzieci sa bardzo zżyte (zwłaszcza Gabi) z dziadkami i pewnie kiedyś przyjdzie taki moment, że odejdą, a ja chciałabym żeby wiedzieli i byli świadomi co się stało. Teraz są za mali, ale jak będą starsi na pewno będę z nimi o tym rozmawiać. Mój mąż ma zawód kierowcy więc jest narażony na różne wypadki dlatego gdyby nie daj Boże miało mu się coś stać wolałabym potrafić już wyjaśnić właśnie na podstawie bajki kiedyś opowiadanej , w jakiś taki łagodny sposób co się stało. Mam nadzieję, że nigdy tego robić nie będę musiała, ani tym bardziej ktoś za mnie.
Moim zdaniem nie da się wcześniej przygotować na coś takiego dziecka. Ja jestem dorosła a mimo to nie czuję się gotowa na odejście rodziców, tak samo jak nie byłam gotowa na dzisiejsze odejście babci. Ja już nie mieszkam w domu rodzinnym ale rodzice i rodzeństwo tak i oni ten brak babci odczują najbardziej bo na co dzień się z nią widywali.
Co do śmierci rodziców, pamiętam że jak byłam nastolatką to co jakiś czas śniło mi się, że w wypadku samochodowym albo w innych okolicznościach tracę za jednym zamachem i rodziców i rodzeństwo. Potem cały dzień potrafiłam chodzić smutna i zamyślona. POdobnie zachowywałam się w swoim śnie, bałam się o to co ze mną będzie i jak sobie poradzę. A po przebudzeniiu na samo wspomnienie miałam łzy w oczach. Nic przyjemnego.
Mam świadomość, że każdy z nas w każdej chwili może odejść jednak mimo to człowiek nigdy nie będzie na to gotowy.
Ja sama szybko straciłam ojca, nawet go nie pamiętam. Za to pamiętam aż nadto, ile razy pytałam, gdzie jest tata, dlaczego inne dzieci mają oboje rodziców, a ja tylko mamę. Ile razy dzieci się ze mnie śmiały z tego powodu wymyślając niestworzone historie dla takiego stanu rzeczy. Czego ja się nasłuchałam i jak to na mnie wpłynęło, to już pisać nie będę. Wiem jednak, że nie ma co czarować, że tatuś/mamusia wyjechał(a), jak to niektórzy opowiadają. To tylko nastręcza kolejnych pytań, które w którymś momencie potrafią przytłoczyć rodzica. Na pewno dużo zależy od wieku dziecka. W sytuacji z dnia dzisiejszego (o której pisałam w Pogaduchach) jest dwoje dzieci: 10-letnia dziewczynka i 2,5-letni chłopiec. Dziewczynka jest w szoku, podczas gdy chłopczyk nie bardzo rozumie, co się stało. Zapewne szkoła udzieli wsparcia psychologicznego rodzinie, bo takie jest standardowe postępowanie placówki w takich przypadkach.
wina lezy po stronie rodziców …dzieci powinny byc uczone akceptacji , zrozumienia …wytykanie palcami jest codziennoscia , wiele dzieci przez to cierpi .
temat ciut zmieni przez chwile , w podstawówce chodzila ze mna do klasy dziewczynka , ktorej tata byl jednym z tzw żuli - pijaków we wiosce …z racji tego , ze to bardzo mala wioska wszyscy go znali i jego rodzine…dziewczyna byla wyzywana , wysmiewana …klamała ze tata nie żyje a prawda byla taka ze kazdy znał jej historię i w ani jedno slowo na temat smierci taty nie wierzyl …
Dziwna sytuacja …śmierc jest podobno najgorszym wydarzeniem w zyciu czlowieka …a jednak nie …wstyd jaki przynosi rodzic małemu dziecku równiez jest spostrzegany jako dramatyczne przezycie z dziecinstwa …
wracajac do tematu …wszystko zalezy od tego ile dziecko ma lat …ja jestem zdania takiego , że jesli dziecko jest male nie ma sensu opowiadac bajek o smierci i mówic ze mama kiedys umrze .,.a moze stanie jej sie cos zlego i nastapi to jeszcze szybciej …dlatego córeczko /synku wiedz ze mama kiedys umrze i zostaniesz z tata /dziadkami albo SAM …y.yy ja czegos takiego nie chciałabym słyszec ![]()
smierc przychodzi nagle i kazdy z nas to powinien wiedziec …ale nie ma dla mnie takiego czegos ze siadamy przy stole i opowiadamy - straszymy dziecko odejsciem ktoregos z bliskich ![]()
jestem tego samego zdania co sylwia ze dziecko nie da się wcześniej przygotować na smierc rodzica …moim zdaniem jeśli wiemy ze np. spotkala nas choroba i zostało nammalo czasu to nie warto poswiecac go na tłumaczenie tylko na to ty ten czas wykorzystać jak najlepiej można … jeśli dziecko jest male to nie ma sensu zaczynać takich rozmow a jeśli jest na tyle duże żeby zrozumieć sytuacje to mysle ze jeśli będziemy chorzy i będzie się cos dzialo to dziecko samo zauważy ze cos jest nie tak i zacznie pytac
Straciłam ojca w katastrofie morskiej i zostałam poinformowana od razu. Zadzwonili w nocy do mojej mamy i wiedziałam już co się stało. Poza tym ukrywanie nie miało sensu bo od rana trąbili o tym w tv…
Przez długi czas miałam nadzieję, że tata wróci…jakoś przeżył i przyjedzie…w każde urodziny czekałam na Niego…za dzieciaka myślałam, że to będzie zawsze w moje urodziny…heh
Czas leczy rany…z czasem wszystko ustępuję…
a tak dodając do watku , to mysle ze nie ważne w jakim wieku będzie dziecko , zawsze przyda mu się porozmawiać z psychologiem , jedne dzieci przechodzą strate lepiej inne wręcz nie potrafią się pozbierać ,zawsze przyda się pomoc psychologa , K.czerska wspolczuje , stracic ktoregos rodzicow za dziecka to cos strasznego zwłaszcza jeśli było się z rodzicem bardzo blisko,
masz racje k,czerska Czas leczy rany … tylko szkoda ze tak długo to trwa
Ja do dnia dzisiejszego czekam na ojca…teraz kiedy spodziewam się dziecka chciałabym żeby wiedział, że zostanie dziadkiem…no i się poryczałam
no wcale ci się nie dziwie , ja tak sobie czasem mysle ze najgorzej maja co których rodzice zaginęli albo którzy niby nie zyja ale cial nie odnaleziono , wtedy zawsze ma się nadzieje , nadzieje ze może kiedyś wroci , sama nie wiem czy to dobrze czy zle zyc z nadzieja , czasami chyba lepiej wiedzieć ze ta osoba lezy tu i tu i mam gdzie pojsc polozyc znicz i sobie polpakac ale przynajmniej wiem gdzie jest , wiesz o co mi chodzi na pewno
Ciała mojego ojca nigdy nie znaleziono…
Minęło już 14 lat od tego wypadku a ja nadal myślę, że On gdzieś tam jest…to mi pomaga i przeszkadza jestem zawieszona pomiędzy żałoba a oczekiwaniem…lepiej wiedzieć.
K czerska teraz istnieje badanie dna itd. , można niby potwierdzić ciala których nie idzie zidentyfikować ale ile to się słyszy ze niby ciało kogos bliskiego to jednak nie to i zaistniala pomylka , chyba nigdy nawet po znalezieniu ta nadzieja tak czy siak zostanie
Dobrze ze dziś potrafisz do tego wrocic i o tym pisać czy rozmawiać …jestes silna osoba , niektórym nawet czasami czas nie jest w stanie pomoc
Nie ma odpowiedniej pory, aby przygotować dziecko na taką tragedię i rację macie pisząc, że nie ważne ile dziecko ma lat. Moja mama, po ciężkiej chorobie zmarła, gdy ja miałam 17lat, a moja młodsza siostra 15. Nikt nas wcześniej nie przygotowywał, nawet tata był pewien, że mama z tego wyjdzie i to on załamał się najbardziej i trzeba było się nim zająć. Choć od śmierci mamy minęło 10lat,tata jeszcze nie potrafi się z tym pogodzić, no ale to już inna historia…
Mój syn ma 5lat, zdaje sobie sprawę, że ludzie umierają, często jeździmy na grób babci i wie, że babcia jest w niebie i tyle. Myślę, że jest jeszcze zbyt mały na takie tematy.
Tak czytam co piszecie i się wzruszyłam… To jest chyba najgorsze co dziecko może spotkać. Moja znajoma zginęła razem z mężem i zostawili dwójkę dzieci, chłopczyk miał wtedy 4 latka, a dziewczynka 9. Jak o tym piszę łzy mi się cisną do oczu. To była niesamowita tragedia i dzieci do końca życia się z tym nie pogodzą, mimo tego że żyć trzeba dalej. Opiekuje się nimi cudowna babcia, ale to co przeżyli na pewno zostawiło ogromny ślad w ich psychice. Powiem Wam tylko, że tak zżytego rodzeństwa nigdy nie widziałam i raczej nie zobaczę, oni się sobą nawzajem opiekują i to jest piękne.
Dziewczyny taka sytuacja choć bardzo smutna to prawdziwa i takie tragedie się zdarzają ja myśle że nie ma takiego czasu gdzie zdążymy się pogodzić z tym że bliska nam osoba odchodzi od nas z tego świata. Ja sobie nie wyobrażam tego że musze pożegnać się ze swoimi rodzicami kiedyś tam ale wiem że taki moment nadejdzie
mraczek80 masz rację, ludzie rodzą się i umierają, a śmierć zawsze wiąże z bólem i rozpaczą. Dorośli nie potrafią sobie z tym poradzić, a co dopiero dzieci…U nas bylo tak, że to ja i moje siostry musiałyśmy zająć się tatą, nawet nie miałyśmy czasu na to by rozmyślać czy się załamywać