Słoiczek czy obiad robiony w domu

Podawałam synowi słoiczki i uważam, że to dobra sprawa bo dziecko mało zje a ma urozmaicenie ;) skoro pediatra poleca i są specjalnie dla małych dzieci to nie mogą być szkodliwe. Co prawda kiedy zaczęłam wprowadzać synowi swoje zupy to nie chciał jest za bardzo gotowych dań. Dłużej podawałam owoce ze sloikow od zup itp.

W tym roku zrobiłam kilka sloikow ze swoją dynia i marchewką z ogrodu, ale pewnie sloiczki również podam drugiemu dziecku podczas rozszerzania diety ;)

Macie rację dużo osób się wstydzi przyznać że kupuje słoiczki a w tych czasach powód do dumy stać mnie. Żartuję oczywiście. Ale nie wien z czego to wynika. Mój synek nie chciał do roku jeść nic. Więc teraz cokolwiek niech je byle chcial jeść 

Kupuję też słoiki, to pomaga zaoszczędzić czas.

Jak dziecko ma nie jesc to niech zje 'cokolwiek' już lepszy sto razy ten słoiczek niż kolejna porcja mleka która wcale wbrew pozorom nie jest taka do końca dobra bo to jednak też nie mleko a mieszanka mleczna :)

Ja gotuje obiadki bo córka słoiczków nie lubi  

U nas córka robiła mam nadzieję że syn też będzie lubił bo jednak to duże ułatwienie z tymi słoikami tym bardziej jak będę gotować córce i jednak przyprawiamy te obiady 

Mój nie lubił i nie chciał jesc słoiczków ale napewno w niektórych sytuacjach bylo by to dla mnie ułatwienie 

Te słoiczki które są do 6 miesiąca to sama bym mogła jeść, ale te dla starszych niemowlaków to już moim zdaniem średnie i np nie dziwię się że moja córka już w nich nie specjalnie gustuje :D

u nas ze słoiczkami to był problem od początku, ae deserki to mały wciągał z uwielbieniem :)

U nas te z hippa zupki nie raz tak pachniały że sama bym je zjadła czuć było że są nie takie jałowe

Z hippa są chyba najlepsze, sama bym zjadła jarzynki z amarantusem :) 

Ja gotuje codziennie dla córki 

ja staram się gotować codziennie, ale czasem zostaje mi z drugiego dnia

moja córka też woli takie swoje, gotowane niż takie kupcze

My na początku korzystaliśmy sporo ze słoiczków a teraz wolę jak córka je kawałki więc sama gotuję ale od czasu do czasu jeszcze słoiczek podam choć już córka mniej chętnie go zjada 

Jak mój synek zacznie jeść coś poza mlekiem, będę mu sama robić warzywka czy owoce. Później też będę miała w miarę łatwo, bo z powodu dolegliwości męża gotuję lekkostrawne dania bez ostrych przypraw itp. Także synek będzie mógł jeść to co my, przynajmniej częściowo :)

te słoiczki na początku to naprawde dobre i szybkie rozwiązanie, dziecko tez tego duzo nie zje wiec jakby cos to mozna samemu dojeść. a z gotowaniem to wiadomo zawsze dużo zabawy 

No nie raz człowiek stoi cały dzień przy garach a potem okazuje się że dziecko zje dwa kęsy i to by było na tyle 

No czasami tak bywa. Gotujesz specjalnie a na finał okazuje się że tego nie zje 

Na start rozszerzenia diety słoiczki to genialne rozwiązanie biorąc pod uwagę ile energii trzeba włożyć w to, żeby ugotować jedną marcheweczkę na spróbowanie :) w sensie prąd, woda, itd :) ekstra rozwiązaniem są te słoiczki „pierwsza łyżeczka”

u mnie w lodowce awaryjnie zawsze jest jakiś sloiczek z zupką, na „w razie w”, ale jestem w komfortowej sytuacji, ze moje dziecko je wszystko i nie ma żadnych alergii