Ja pojechałam do szpitala bo zaczęły mi się sączyć wody. Skurcze miałam jeszcze nieregularne wtedy. Też bardzo się bałam że nie zdążę do szpitala, że będą korki na mieście, albo że zacznę rodzić jak męża nie będzie w domu. A pojechałam w nocy na spokojnie.
Dziewczyny kiedy pojechałyście do szpitala przed porodem? Dzisiaj spotkałam się z położna i powiedziała, że najlepiej jechać kiedy skurcze pojawiają się co 4-5min przez co najmniej godzinę. Osobiście balabym się, że urodze w drodze.. jak było u Was? Kiedy zdecydowałyście się jechać do szpitala?
Pojechałam jak przez godzinę miałam skurcze co 3:40 , gdy dojechaliśmy do szpitala mialam już 9 cm rozwarcia 😂
Mysle ze połozna wie co mowi ale tez warto obliczyc dojazd do szpitala korki, zreszta co ja bede czarowac chyba bym do tego czasu nie czekala ;) dwa razy rodzilam ale w moim przypadku w pierwszzej ciazy pojechalam na ktg bo niepokoily mnie uplawy;D tia.... w szpitalu odeszly wody;)
A drugi porod wizyta cisnieniowa w szpitalu i juz zostalam powiem ci ze patrzac na drugi porod to jak mialam juz te skurcze tak czesto to nie wiem bym dojechala ;)
Aniss moja koleżanka jak zaczęła mieć wogole odczuwalne skurcze i pojechała od razu i miała Juz 8cm. Wiem że w większości przypadków jest dużo godzin ale ja też bym w drugiej ciazy pojechała ps razu wolę być być już w szpitali nawet dzień dłużej niż się stresowac. Z 1 synkiem indukcja więc nie było tematu
ciezko powiedziec jak moze byc w Twoim przypadku alle jakbys miala sie bać, stresowac ze nie dojedziesz na czas, albo urodzisz w domu czy w drodze to zawsze lepiej jechac wcześnie niz poźnie ;)
Ja dostałam skurczy poszłam do wanny wyszłam ubrałam się i leżałam na łóżku skurcze były coraz bardziej silniejsze i bolesniejsze wtedy zdecywalam się jechać do szpitala :) też w sumie już nie dużo brakowało bo w szpitalu miałam już 3 cm rozwarcia i w miarę szybko szło
Ja maialm o tyle "łatwą" sytuację że miałam wywoływany poród więc mogłam sobie oszczędzić tego stresu jakim jest zastanawianie się czy to aby na pewno dobry moment na szpital
Ja miałam finalnie wywoływany poród, ale położna mówiła żeby się zbierać do szpitala jak skurcze będą co 4-5 minut i będą regularne od jakiejś godziny.
Też lepiej chwilę dłużej posiedzieć w domu i starac się relaksować, w szpitalu dojdzie stres. Chociaż czasem się napewno zdarzają przypadki ze poród jest od razu :D
Ja byłam w szpitalu jak dostałam skurczy poszłam pod prysznic i jak wyszłam to były tak silne ze Zawołałam pielęgniarkę i poszłam rodzic
Ja chyba nie chciałabym mieć wywoływanego porodu mimo wszystko wolałabym dostać te skurcze i jechać do szpitala niż się stresować czy tak czy tak czy zadziała i czy zaraz nie będę musiała się przygotować do cesarki bo w takich przypadkach różnie bywa a to jest dodatkowy stres
U nas mowia tak samo położne w szkole rodzenia, aczkolwiek u mnie pierwszy poród i też mam takie obawy
U mnie nie było tego problemu. Miałam planowe przyjęcie na CC na 16 września, ale 9 września zaczął mnie dziwnie pobolewać brzuch i ruchy dziecka były słabsze niż wcześniej. Pojechałam do ginekologa, zrobił mi USG i KTG i uznał, że coś tam jest nie do końca dobrze z przepływami. Skierował mnie na izbę przyjęć. W szpitalu mnie zbadali, po pierwszym KTG uznali, że wszystko niby dobrze, ale miałam czekać na decyzję lekarza oddziałowego, czy mnie wezmą na obserwację. Później kazali mi powtórzyć KTG, wyszło, że niby mam skurcze. Dla mnie to było tylko kłucie w podbrzuszu, takie jednostajne, no ale co ja tam wiem. Ostatecznie mnie zatrzymali na oddziale - było to jakoś koło 19-20 wieczorem. A o 2 w nocy zaczęły mi się prawdziwe skurcze. Najpierw co 8 min, potem co 5-6 minut, a koło 5 rano to już były co 2 minuty. O 7:00 zostałam zabrana na CC z rozwarciem 7 cm.
ciężko powiedzieć w sumie to zależy od lekarza możesz powiedzieć czy jest możliwość bo się boisz czy coś
Mama Laura ja rodziłam pierwszy raz więc nie wiedziałam co mnie czeka i jak to może wyglądać ale wszytko było dobrze i dobrze wspominam poród po wywoływaniu. Założony o 14 balonik. Brzuch zaczął boleć . Następnego dnia o 7 wyciągnięty balonik i odrazu na porodówkę. O 9 już takie skurcze że podali mi znieczulenie . Dwie godziny odpoczęłam od bólu i podali mi oksytocynę. Momentalnie zaczęło boleć .. chwila moment i zaczęły się skurcze parte pół h i córka już była na świecie
ja też pierwszy raz rodziłam i bardzo panikowałam wtedy i lekarz się zlitował i mnie zostawił
Oj ja czekałam na takie skurcze, w takich odstępach i regularne. Tak mówiono na szkole rodzenia, tak czytałam. W przypadku pierwszego porodu podobno większość jedzie za wcześnie. Niestety nie sprawdziło się. Przez około 30 godzin miałam skurcze, niestety bolesne, ale kompletnie nieregularne. I tak czekałam. W końcu w środku drugiej nocy zapowiadającej się na nieprzespaną mąż kazał jechać, najwyżej nas odeślą. I zajechałam bez skurczy, ze stresu w aucie zniknęły. Za to miałam 4cm rozwarcia i od razu zabrano mnie na porodówkę. Tak więc przy drugiej ciąży wiedziałam, że nie jest to tak jak każdy mówił, że będę wiedziała kiedy. Bo ja nadal nie wiedziałam. Za to tutaj miała być cesarka, to już nie musiałam na nie czekać.
Ja zaczęłam panikę po odejściu wód płodowych a właściwie wtedy zaczął się wielki ból. Wzięłam 3 prysznice, zrobiłam lewatywe w niedzy czasie moja siostra zdążyła do mnie przyjechać i pojechałyśmy do szpitala
Ja tez trochę panikowała ale to pierwszy raz to zawsze jest trudno
O po odejściu wód płodowych to już nie ma co się zastanawiać. Ja z dodatnim GBS to wiedziałam, że jak odejdą, to nie mogę zwlekać.