Skierownie do szpitala na wywołanie porodu

Tu się trochę niezgodzie żeby szukać prywatnej położnej bo te z przychodni zazwyczaj są starej daty. Zarówno w mojej okolicy jak i okolicy moich rodzinnych stron położę środowiskowe są bardzo kompetentne i młode (jak dla mnie wiek to żaden wyznacznik że ktoś jest lepszy bo jest młodszy).
Decydując się na położną prywatnie za każdą wizytę będzie się płaciło, a położna środowiskowa przyjedzie bezpłatnie przynajmniej 3 razy, ja wybrałam położną środowiskową w przychodni gdzie miałam też swoją położną która prowadziła ciążę (dodatkowa opcja na NFZ jeśli prowadzi się u ginekologa ciążę prywatnie, tzn można albo z tego albo z tego skorzystać na NFZ, więc prowadząc ciążę prywatnie położna to super dodatek), miałam też tam zgłoszoną deklarację pielęgniarki i internisty i pediatry dla dziecka; dzięki temu położna na wizycie patronazowej mogła mi ściągnąć szwy

1 polubienie

Ja też wybrałam położna środowiskowa w rejonie na NFZ. U nas była aż 6 raz. Minimum chyba chodzi 4 albo 5 razy. Ja wychodzę z założenia że jak jest możliwość na NFZ to warto z tego skorzystać bo i tak przy dziecku jest dużo wydatków a te środowiskowe na NFZ mają zazwyczaj duże doświadczenie

1 polubienie

W planowaną datę porodu byłam u ginekologa i dostałam skierowanie do szpitala ze względu na wagę dziecka i pojechałam , na drugi dzień wywoływany lecz bez skutecznie skurcze były nie mogłam uleżeć na łóżku zabrali mnie na porodówkę pół dnia tam siedziałam lecz nic druga próba nic kompletnie nie czułam mimo podanej oksytocyny cały czas spałam na porodówce za 3 razem podali oksytocynę leżałam i faktycznie coś czułam jeszcze live oglądałam sprzedażowego buty kupowałam :joy:i o 14 stwierdzili że przebiją wody i wtedy faktycznie ruszyły skurcze ale również podczas skurczy zrobiłam sobie godzinną drzemkę i wtedy obudził mnie ból napierający w kroczu położna przyszła i szybko zaczęła się ubierać bo mówi „ Już głowę widać „ a ja sobie tak leżałam i parłam lekko a nie wiedziałam że to tak szybko pójdzie :joy:

1 polubienie

No to nieźle :blush: czyli dość łagodnie ci minął porodu z tego wynika

haha no to mialas porod z kategorii „nic sie nie dzieje… a jednak” :smile: trzy podejscia, oksytocyna, zero konkretow, a potem przebly wody i nagle turbo przyspieszenie…najlepsze, ze w trakcie skurczy drzemka i zakupy​:joy: a tu polozna wpada i tekst, ze glowa juz widac — i koniec zabawy…serio czesto tak jest, ze po przebiciu wod wszystko rusza z kopyta, ale u ciebie to juz byl level ekspres :smile: i jeszcze to lekkie parcie i po wszystkim — idealny scenariusz jak na koncowke porodowki :+1: