Czy Wasze dzieci były w sanatorium? A może Wy sami byliście w okresie dzieciństwa? Jeśli macie jakieś doświadczenie, podzielcie się!
No, w Rabce to super jest! Ja pamiętam, że tam miałam “męża” i “druhnę”, hehe. A na pamiątkę przywiozłam kierpce ![]()
Proud Mommy, myslaąłm nad założeniem takiego wątku:)
W swoim dzieciństwie byłam w prewentorium w Paczkowie (4 lata), w sanatorium w goczałkowicach-Zdroju (12 lat) i w Rabce-Zdroju(15 lat). Chorowałam na górne drogi oddechowe, jeszcze dochodziły wady postawy. Nie wspominam pobytów źle, a to dlatego, że jestem od dziecka szybko asymilującą się istotą. Wtapiam się w atmosferę i nie mam zbyt wysokich wymagań, nie wyróżniam się też szczególnie na plus lub minus. Dostowanie się do zasad nie sprawia mi problemów. Natomiast co bardziej indywidualne jednostki-mój brat i mój mąż mają okropne wspomnienia.
W kwietniu tego roku na skierowanie do sanatorium wyjechała moja starsza, wtedy 3 letnia córka. Było to do Dąbek nad morzem. Sanatorium dla matki z dzieckiem. dziecko ma za darmo, matka (rodzic, opiekun) płaci wg stawek odpowiedniego kurortu. My musieliśmy zapłacić 1980 zł…plus klimatyczne. pojechał mąż, bo ja miałam pod opieką 5 tygodniową Ulę. Nie był zadowolony ze stołówki, przechodzili wirusa zołądkowego-prawie wszystkie dzieci. jedyne, co było dobre to powietrze.
W Rabce mają Tężnie Solankową do wdychania.Chodzi się z kółko tej całej solanki i się wdycha.
Zrobiłam z Julką kilka okrążeń.
Dziewczyny czy poprawa zdrowia u Waszych dzieci była widoczna?
Monika ja tam byłam tylko na dzień:) Więc ci nie pomogę.wiem że jest tam dużo
sanatoriów dla dzieci i sobie je chwalą.
Monika, z tą poprawą zdrowia u nas było dobrze. Córka jest po wycięciu trzeciego migdała, zabieg był rok temu w październiku, pomogło na miesiąc…potem znowu częste infekcje i bezdechy w nocy. Mąż mi mówił, że trzeciej nocy po przyjeździe do sanatorium przestała chrapać i spała normalnie, nie dusiła się w nocy. Byli trzy tygodnie, po ich powrocie tak z miesiąc na chrapała. Po kolejnej infekcji chrapanie i bezdechy wróciły. Myślę, że sanatoria pomagają, ale trzeba jeździć kilka razy. Myślę, że raz na rok to za mało…
U mnie była, skoro tyle lat nie chorowałam, a i teraz choruję sporadycznie ![]()
A my w wakacje tego roku byliśmy w Ustroniu górskim. Też uzdrowisko, które zresztą bardzo polecam.
Niestety często zmiana klimatu z śmierdzącego miejskiego na mikroklimat uzdrowiskowy powoduje atak chorób górnych dróg oddechowych. Mnie na drugi dzień po przyjeździe zaatakowały zatoki, minęło ale po powrocie do Łodzi od razu wróciło i to ze zdwojoną siłą. Siostra też czuła się źle ale z gardłem. A mówiła mi, że jak jeżdżą do Ciechocinka to przez pierwsze dni chłopaki bolą głowy i też rzuca się katar.
Tak więc to też różnie działa na poszczególne organizmy.
Mój brat jeździł do Ciechocinka i bardzo sobie chwalił pobyt w tym uzdrowisku ![]()