Jestem w 37 tygodniu ciąży, lada chwila poród. Co uważacie za niezbędne a co za zbędne w torbie do szpitala? Uzbierało mi się tyle rzeczy, że nie mieszczą się w sporej walizce…
I jeszcze drugie pytanie: jeśli rodziłyście normalnie w szpitalu państwowym, co dostałyście w wyprawce dla dziecka?
Najlepiej wejdź na stronę szpitala tam jest spis potrzebnych rzeczy wtedy można odchaczac z listy
dla malucha zabrałam ubranka ręcznik pampersy chusteczki linomag rożek i kocyk a dla siebie 3 koszule ręcznik kosmetyki typu żel dezodorant krem do twarzy szczotkę do włosów i do zębów klapki biustonosze do karmienia majtki siateczkowe poporodowe pomadkę bo usta wysychają bardzo podkłady i te duże podpaski 3 opakowania miałam. Szlafroka nie brałam tam gorąco jest. To co mogę Ci polecić dla mnie rewelacja to była to butelka filtrująca ja mam Dafi w rossmanie są. Jest poręczna wlewasz wodę z kranu u możesz pic masz stały dostęp do wody nie trzeba prosić żeby ktoś kupił a te duże butelki są nieporęczne ![]()
U mnie z kolei nie było potrzeby brania ani podkładów ani podpasek poporodowych bo zapewniał je szpital, o czym informował na swojej stronie. Dlatego tak jak radzi Marta warto wejść na stronę i zobaczyć listę wyprawkową. Co do szlafroka też słyszałam, że na każdym oddziale jest bardzo gorąco i nie ma konieczności zakładania szlafroka. Ja rodziłam w czerwcu, więc u mnie ten problem odpadł automatycznie. Teraz się zastanawiam czy brać czy nie. Tak samo jeśli chodzi o ubranka, mój synek leżał przez cały czas w szpitalnych, miałam tylko jeden komplet ciuszków specjalnie na wyjście.
Butelka Dafi może być fajnym rozwiązaniem, zaoszczędzi dużo miejsca w torbie a rodzinie spadnie problem dostarczania wody przez te 2-3 dni pobytu w szpitalu.
Przy wypisie dostałam dwa pudełka wyprawkowe. W jednym na pewno były smoczki Lovi
Mnóstwo ulotek, ze dwie gazety, próbki kosmetyków, jakaś myjka.
Zapomniałam napisać co dostałam ze szpitala
paczkę pampresow i dwa pudełka z próbkami gazetkami jakiś smoczek chyba nuk nie używałam bo mąż dostał w aptece w prezencie smoczek Lovi 0-2 taki miętowy z piórkiem nie widziałam ich nigdzie wcześniej
a i ja jeszcze wzięłam wkładki laktacyjne ale nie dużo na początku mało schodzi póki nie ma nawału itd.
Ja też się pakowałam z listą ze szpitala ze strony internetowej. Miałam 2 koszule nocne do karmienia, 2 biustonosze do karmienia, kapcie, japonki pod prysznic, duży i mały ręcznik, kilka par majtek poporodowych, wkładki laktacyjne (kilka), maść na pękające brodawki, podkłady poporodowe 2 paczki, wodę, kubek sztućce, oczywiście dokument, wyniki itp., ladowarke do tel, kosmetyki. Ciuchy na wyjście przywiózł mi mąż w dniu wyjścia, a te w których przyjechalam też zabrał żeby nie zajmowały miejsca. Dla dziecka miałam ciuszki na wyjście, pieluchy, chusteczki nawilżanieI krem.
A w szpitalu dostałam 2 niebieskie pudełka z prubkami i ulotkami i pampersy.
PaulinaGG napisz co spakowałaś, to podpowiemy co na pewno jest zbędne.
kazdy szpitala ma swoją listę ja w swoim nic nic nie musiałam mieć tylko dla siebie kosmetyki i ciuchy nawet podkłady i mega podpaski szpital zapewniał
Nie wiedziałam o liście na stronie szpitala także mnie się przydały podkłady poporodowe, majtki siateczkowe, przybory do mycia, szlafrok, klapki, kubek oraz do dziecka pampersy i chusteczki a ciuszki były na miejscu
Na liście z mojego szpitala jest praktycznie wszystko o czym piszecie i znacznie więcej. Od rzeczy dla taty po rzeczy dla mnie i dziecka. Podpaski, podkłady, kapcie szlafrok, piżamy, woda, staniki, kosmetyki dla mnie i dziecka, ubrania dla siebie i dziecka, woda do picia, nawet sztućce i talerzyk! Itd itd A położna ze szkoły rodzenia, pracująca właśnie w tym szpitalu mówiła jeszcze o poduszce typu jasiek, jedzeniu… Mam wrażenie, że to jakaś kpina biorąc pod uwagę niektóre rzeczy, bo czy szpital nie powinien zapewnić większości z nich? Kto słyszał żeby do szpitala brać talerze i sztućce na czas rodzenia, albo poduszkę… Jakieś to dla mnie niepoważne.
Zrezygnowałam więc jak na razie z zastawy stołowej
Zrezygnowałam też z jaśka i podkładów poporodowych choć nad tym ostatnim się zastanawiam czy jednak nie kupić. Bo tak sobie myślę, że może z wygody i oszczędności każą brać te wszystkie rzeczy, ale w rzeczywistości są w nie zaopatrzeni.
Wyobraźcie sobie, że u mnie w szpitalu każą płacić tzw CEGIEŁKI za poród z osobą towarzyszącą co jest w ogóle niezgodne z prawem! Stąd moje pytanie, co tak na prawde szpital powinien mi zapewnić…
W sprawie wyprawki dla maluszka to zaczełam kupować różne rzeczy do pielęgnacji, ale zastanawiam się co dostanę w wyprawce, bo fajnie bedzie potestować a potem kupić w sklepie coś sprawdzonego, niż kupować zawczasu bardzo drogie kosmetyki nie mając pewności czy się sprawdzą…
Ja też do szpitala biorę talerze i sztućce. Szpital ma catering który oczywiście zapewnia je, ale jest określona pora do której trzeba puste talerze odnieść w określone na oddziale miejsce. A jak nie mam w danym momencie ochoty na jedzenie to sobie przekładam na swój i mam w nosie określone godziny żywienia
No i pewnie też z domu będą mi dowozić jakieś dodatkowe jedzenie więc talerz i sztućce się przydadzą w moim wypadku.
Co do cegiełki na poród rodzinny to słyszałam o takich miejscach. Nie wiem jak bym się zachowała w takiej sytuacji powiem szczerze…
Podkłady jednak wolałabym zapakować na Twoim miejscu, są przydatne. Bez jaśka i sztućców dasz radę
może jeszcze jakąś książkę do poczytania lub tablet/telefon z internetem, większość czasu dzidzia na początku śpi a Tobie może się nudzić.
O cegiełkach pierwsze słyszę, teraz poród rodzinny to standard i codzienność, więc powinno być to za free???
W każdym szpitalu dostaje się inną wyprawkę, więc najlepiej zapytaj znajomych lub poczytaj na forach co dostaje się w Twoim szpitalu?
Książka to nie, Ale telefon z netem to już tak ![]()
Przepraszam, ale jakie cegiełki, bo pierwszy raz o takim czymś słyszę???
Trochę się zbulwersowałam tym co piszesz Paulina, może niedługo z własną pościelą każą przyjeżdżać?
ja słyszałam kiedyś o tym, że jeśli chce się męża na porodówce to trzeba niby zapłacić a to jest jakby cegiełka, coś jak opłata w kościele za ślub czy chrzest to taka “ofiara”
Również radziłabym podkłady jednak wziąć, jak nie dadzą, to na pewno bardziej komfortowo będziesz się czuła. Ze sztućcami różnie bywa. Jak byłam teraz z córką w szpitalu, to przywozili samo jedzenie, bez sztućców, więc trzeba było mieć. Najlepiej dopytać w szpitalu.
Cegiełka żeby ktoś mógł być przy porodzie to niedorzeczne. Bez przesady. Położna pewnie kazała zabrać poduszkę jaska bo tam dostaniesz kołdrę prześcieradło i poduszkę. Ja sztućce tez miałam rodzina przynosiła mi jedzonko i przydały się.
PaulinaGG tutaj poczytaj
Mama - podejrzewam że wysłałaś jakiś link ale u mnie się nie wyświetla.
Moja znajoma zapłaciła taką cegiełkę w wysokości 300zł, bo miała nadzieje na lepsze traktowanie, choć jak sama potem stwierdziła - nie poczuła się lepiej traktowana. Z kolei inna para znajomych od których wymuszano taką “dobrowolną” cegiełkę zaprotestowała i stwierdzili, że nie zapłacą bo to jest bezprawne. Nie zapłacili więc i tyle.
Szczerze mówiąc to jestem załamana tym co teraz wymaga się od rodzących, przynajmniej w szpitalu u mnie. Człowiekowi odcinają niemałe pieniądze z pensji co miesiąc, żeby móc leczyć się państwowo, rodzić w szpitalu, a później okazuje się, że tak na prawdę to nic Ci sie nie należy i jeśli nie masz grubego portfela, nie ponosisz dodatkowych kosztów i nie obsypujesz personelu medycznego prezencikami to tak na prawdę jesteś zostawiony sam sobie, a w ogóle to zawadzasz bo zajmujesz czas.
Sory, że tak pesymistycznie, ale jakoś mnie te przygotowania do szpitala i myślenie o tym wszystkim dobija.
A jeśli chodzi o wyprawkę dla maluszka, to właśnie wczoraj dostaliśmy w szkole rodzenia małą buteleczkę dla dziecka, próbkę kremu na odparzenia, 2 próbki mleczka do prania białych rzeczy Lovela i próbkę płynu do mycia dziecka. A wcześniej była przedstawicielka firmy Lovi i dostalismy smoczek i też małą buteleczkę oraz próbki podkładów poporodowych i wkładek laktacyjnych, także super. Ulotek i innej makulatury oczywiście też nie brakuje ![]()
I jak znajomi nie zapłacili “cegiełki” to nie robili im problemów z rodzinnym porodem?
W szpitalu, w którym rodziłam i zamierzam teraz rodzić na całe szczęście takich cyrków nie ma. Ale pamiętam jak traktowana była moja babcia w innym szpitalu, w innym mieście. Dokładnie tak jak pisze Paulina, jak nie dopłacisz lekarzowi, a pielęgniarkom nie dasz jakiś prezentów, to traktują Cię jak powietrze. Nie wspomnę, że nawet pościeli nie chcieli mojej babci wymienić jak zwymiotowała.
Poza tym słyszałam od kumpla, że gdy jego żona miała cc, lekarz po operacji podszedł do niego i powiedział mu, że “ja się wywiązałem ze swoich obowiązków, teraz pana kolei” - bardzo delikatna sugestia. I kumpel dał mu w kopercie tysiaka.