Rozszerzanie diety - ile łyżeczek na początek?

Witam,

w poniedziałek byłam u pediatry, która kazała mi rozszerzyć dietę maluszka. Podała mi “przepisy” na dwa dania bez mleczne (bez piersiowe) w ciągu dnia. Jedno to marchew, ziemniak, ryż z łyzeczką oliwy. a Drugie to jabłko z kaszką. Postanowiłam na początek nie mieszać tak wiele nowych produktów aby w razie alergii czy bólów brzuszka wiedzieć co zaszkodziło synkowi. Uważam, że dobrze zrobiłam i dziwię się, że pediatra kazała od razu taki misz masz wprowadzać… jednak zastanawia mnie jeszcze coś innego. Skoro maluszek ma zjeść dwa posiłki bez piersi to musi się nimi najeść, ale ile to łyżeczek? 2? 3? 20? … boje się, że jak będę karmiła aż nie będzie już jadł i będzie pluł to go przekarmie i zwymiotuje. a dając mu ostatnio 5 łyżeczek kaszki domagał się piersi i ssał dobre 10 minut. jest na to jakaś złota metoda? jak to wyglądało u Was?

Kajka bardzo dobrze. Mój synek przy rozszerzaniu diety różnie reagował. Czasem, jeśli coś mu smakowało to jadł, aż wymiotował nadmiarem np. kaszki, lub od razu pluł bo coś było niesmaczne. Poradzę ci Kajka, abyś najpierw zaczynała od warzyw, bo jeśli brzdąc zasmakuje np. słodkiego jabłuszka to może być problem z warzywkami. Spróbuj może na początek podawać samą marchewkę lub jabłko, niech maluch przyzwyczai się do nowości, a dopiero po jakimś czasie mieszać stopniowo z innymi produktami. (ta oliwa jest, by uzupełnić kwasy Omega 3 i 6). Zamiast ryżu możesz dosypywać do dań kleik ryżowy (trochę delikatniejszy moim zdaniem).
Ale przechodząc do sedna. Niestety ile pokarmu podawać, musisz wypracować sama. Spróbuj najpierw dać tyle jedzenia, ile będzie dziecko chciało, tylko licz łyżeczki. Jeśli maluch zwymiotuje będziesz wiedziała, ile mniej podać następnym razem (około 3 łyżeczek mniej). Nie bój się, on zwymiotuje tylko nadmiar, a nie wszystko. Poza tym ja sugerowałam się zachowaniem synka. Jeśli tracił zainteresowanie jedzeniem lub zaczynał się bawić jedzeniem to kończyliśmy karmienie, potrafił też odwracać głowę lub odpychać łyżkę rączką.
Tak od siebie dodam, że ja po raz pierwszy dałam synkowi ok. 8-9 łyżeczek marchewki na wodzie z kleikiem ryżowym i oliwą, by popróbował, bo niestety nie wszystko maluszek będzie chciał ci jeść. Mój szkrab woli jak mu sama gotuje, a słoiczków nie chce nawet powąchać. Owoce w kaszkach też mu nie smakują, woli kaszki np. waniliową lub biszkoptową. Mam nadzieję, że troszkę pomogłam :wink: Po kaszkach i daniach podawaj wodę, albo pierś bo maluch z pewnością będzie chciał pić. Na początku nie musisz odstawiać zupełnie piersi, tylko ograniczaj stopniowo, aż malec nauczy się stopniowo nowych pokarmów.

Zapomniałabym, z tą marchewką to ostrożnie, bo zestala kupki i może wywołać zaparcia, a przy rozszerzaniu diety to częsta dolegliwość.

Myśmy zaczęli od samej marchewki, mała zjadła może z dwie łyżeczki, a zaraz potem domagała się piersi. Próbowałam dać jej jeszcze marchewki, ale mała zaciskała buźkę. Dwa dni później dałam jej jabłko ze słoiczka - zjadła go prawie pół. :slight_smile: Ja osobiście daje małej jeść póki otwiera buźkę. Jeżeli już nie chce przestaje. Praktycznie po każdym normalnym jedzeniu daje małej pierś bądź wodę łyżeczką - gdyż mała nie chce używać butelki. Ja akurat nie mam problemu z jedzeniem bo mała jadła wszystko co do tej pory dostała. :slight_smile: Niczego nie odmawia :slight_smile:

O to super. Demotywacja ja na twoim miejscu nie dawalabym butelki, tylko od razu probowala poic z kubeczka. Im wczesniej tym latwiej:-)

Kaajkaa bialutka bardzo dobrze Ci doradziła. Ja uważam że są dwa typy dzieci: które jedzą ile jest, a drugi to te które jedzą ile im potrzeba. Pierwsza grupa najprawdopodobniej zwróci nadmiar, druga zakomunikuje Ci w jakiś sposób że nie chce więcej (u nas było to zamykanie buzi, tarcie oczu i odwracanie głowy). Tak jak bialutka pisała marchew działa zestalająco na stolec natomiast jabłko rozluźniająco. Zazwyczaj spotykałam się z radami by podać 2 łyżeczki i stopniowo zwiększać ich ilość w ciągu kolejnych dni. Mój synek zjadł za pierwszym razem pół słoiczka.

Staram się :stuck_out_tongue: jednak ciężko idzie bo kubek niekapek też trzeba zassać, a ona w żadnym wypadku nie chce - nawet nie próbuje. Traktuje go tak samo jak butelkę - drapie nimi dziąsła. To jest w ogóle szalone dziecko :wink: gryzaków nie używa, butelki i kubki “dziamdzioli” jak gryzaka, nie przepada za noszeniem na rękach, w nocy się nie budzi - normalnie zaczynam się bać drugiego dziecka ( które mamy w planach ) bo podobno pierwsze jest przeciwieństwem drugiego :stuck_out_tongue:

Witam
Potwierdzam zdanie Mam. Należy pomału wprowadzać kolejne produkty. Na początku kilka łyżek, jeżeli dziecko wykazuje zainteresowanie to codziennie można dawać więcej. Natomiast każde dziecko ma inne zapotrzebowanie, więc należy obserwować swoje, by określić ile potrzebuje jedzenia. Pierwsze karmienia mogą się kończyć dokarmianiem z piersi, ale jest to zupełnie normalne. Dziecko poznaje nowe smaki, ale chce również to co znane i dobre. Jeśli chodzi o oliwę to dobrze jest dodawać do marchewki, ponieważ oprócz uzupełnienia kwasów omega-3 wpływają na przyswajanie przez organizm dziecka witaminy A i E, które rozpuszczają się tylko w tłuszczach. Jabłuszko można dawać również samo, starte. Jednak najpierw dajemy warzywa, ponieważ owoce są słodkie i dzieci poznając ich smak nie chcą później jeść warzyw. Po karmieniu stałym produktem należny podać dziecku coś do picia (np. wodę).

Polecam również dopajanie z kubka, niekapka niż z łyżeczki. Dziecko szybciej się nauczy i później nie będzie problemu. Mój synek też nie chciał pić z butelki wody, więc jak miał 4,5 miesiąca kupiłam właśnie taki kubek i świetnie sobie radzi.

Demotywacja musisz uzbroic sie w cierpliwosc. U nas przechodzilismy z butelki na kubeczek. Maly na poczatku tez gryzl i do tego raczej bawil sie kubeczkiem niz z niego pil. Ale ja juz mialam dosc przebierania synka co 5 minut, bo z butelki pil juz sam, a gdy skonczyl to oblewal sie caly i oczywiscie wszystko dookola lacznie z psem. Moze to drastyczne, ale ja po prostu zamienilam butelke na kubeczek i jesli juz chcialo mu sie pic, to musial z kubeczka. I tak udalo nam sie przyzwyczaic malucha. Nie powiem, ale w nocy podaje mu wode z butelki, bo jest mi po prostu wygodniej i poza tym boje sie, ze maly sie rozbudzi jak dam mu pic z niekapka. Ale w dzien nie domaga sie juz butelki.

Zanim rozszerzyłam dietę swojego malucha również wiele czytałam na ten temat i się dowiadywałam. Faktycznie dziwnie, że pediatra doradziła takie zestawienie. Wszędzie się mówi o tym aby wprowadzać po jednym produkcie, a przy alergiku rozszerzać dietę naprawdę powoli - czyli jeden i ten sam produkt kilka dni pod rząd i dopiero jeśli nie ma niepożądanych reakcji wprowadzamy kolejny produkt. Należy pamiętać, że bóle brzuszka czy zaparcia owszem mogą pojawić się zaraz po podaniu - w ciągu kilku godzin, natomiast reakcja skórna wychodzi dopiero po 2 - 3 dniach. Mój maluch jeszcze na piersi mocno reagował na nietolerowane przez siebie produkty właśnie wysypkami toteż rozszerzając dietę byłam bardzo ostrożna.
Ja zaczynałam od dyni ponieważ uważam, że po pierwsze jest smakowo bardzo neutralna nie słodka, a po drugie nie wywołuje alergii. Ważne o tym aby do dyni, marchewki czy ziemniaków dodawać tłuszcz, może to być olej rzepakowy (który jest lepszy od oliwy z oliwek) lub masełko (ale tylko takie które zawiera minimum 80% tłuszczu - czyli nie jest miksem tłuszczowym). Bez tłuszczu niektóre z witamin się nie wchłaniają gdyż nie są rozpuszczalne we wodzie.

Co do ilości, to szczerze powiem,może i źle robiłam ale podawałam tą papkę z dyni w takiej ilości jaką chciał zjeść mały. Na początku miał bardzo duży apetyt- w przeciwieństwie z czasem obecnym więc zjadał prawie całą porcję. Po takim obiadku podawałam pierś ale w sumie tylko się napijał, bo ssał bardzo krótko. Ja zaczynałam rozszerzenie od warzyw i przez dość długi czas był to tylko jeden “obcy” posiłek poza piersią.

Ja przy pierwszym “nowym” posiłku dałam go 3 łyżeczki, odczekałam dzień i na następny dzień zjadł ile chciał, na początku zjadł pół słoiczka a później już po całym:) Póki co, je wszystko co mu podaję, ale chyba najbardziej lubi marchewkę z ryżem (BoboVita). Podaję mu dopóki nie utwiera buzi, albo zaczyna odwracać główkę, lub bawić się jedzeniem i tak zabawnie pluć na odległość:) Wtedy wiem, że już wystarczy:) Ja mam o tyle gorzej, że synek nie chce mi pić, wcześniej pił i było wporządku, a teraz nic nie chce:( A jeśli już się napije to z łyżeczki - butelka odpada (choć wcześniej pił). Nawet gdy zrobię mu mleko modyfikowane z jakąś kaszką i chcę mu podać przez butelkę to nie chce, tylko z łyżeczki, może to i lepiej:)

Ja mniej drastycznie rozszerzałam dietę może dlatego ze mała miała już wcześniej objawy alergii i moja pani dr. mówiła aby zaczynać delikatnie od łyżeczki. Przy późniejszych produktach kiedy widziałam ze mała nie reaguje źle podawałam już wiecej, ale sa produkty które potrafią bardziej uczulać np. seler z tym nalezy podchodzić ostrożnie podobnie pomidory papryka, cytrusy czy truskawki.

U nas na pierwszy ogień poszła marchewka i Rozala zjadła od razu pół słoiczka. Bałam się reakcji, więc dokarmiłam ją jeszcze piersią. Po kolejnych dwóch produktach jedzonych po pół słoiczka dziennie zaczęłam jej dawać już normalnie pełen posiłek.

a’propos rozszerzania diety, moja Marcelka ma już 6,5 miesiąca. do końca 6 miesiąca karmiłam wyłącznie piersią (w 6 mies. wprowadziłam gluten) i jakiś dwa tyg zaczęłam rozszerzać dietę - koszmar! O ile Marcela zje odrobinę kaszki manny na wodzie, to wszelkimi warzywami pluje (gotuję zupki, marchew, marchew z ziemniakiem, marchew z pietruszką i ziemniakiem z oliwą, z masełkiem - rózne warianty), czasem zje łyżeczkę, dwie i od razu chce do cycuszka.
próbowałam dawać jej kaszkę na mleku (bobovita, różne smaki), płacze, nie chce tego jeść, ani łyżeczką, ani z butelki ani z kubka niekapka :frowning:
nie wiem co robić, bo zdaję sobie sprawę, że dietę trzeba rozszerzać, ale jak, skoro mała nic ani w żaden sposób nie chce jeść oprócz piersi.
dodam jeszcze, ze Marcelka nigdy nie ssała smoczka i nadal, gdy jej go podaję, bawi się nim, wkłada do buzi np. rączkę od smoczka a tej właściwej części nie .
acha, pije wodę z kubka niekapka - czyli jak chce to potrafi :slight_smile:
pls może macie jakiś złoty środek na takiego uparciucha :slight_smile:

Karmisz piersia tak dlugo jak to jest rekomendowane przez lekarzy, twoja corka juz jest kunatym stworzonkiem i dlatego trudno ci bedzie ja przekonac do innego jedzenia niz cyc. Ja tez karmilam piersia, ale zaczelam wprowadzac warzywa i gluten juz po 4 miesiacu, zaczynajac od dwoch, trzech lyzek, stopniowo zwiekszajac ilosc. I w tym momencie nie mam najmniejszych problemow z karmieniem. Podobno dziecko najbardziej poddatne na nowe smaki jest miedzy 4 a 6 miesiacem. Dlatego pediatrzy mowia, ze gluten wprowadzasz dodajac kaszke do warzyw. Musisz byc cierpliwa i wytrwala, bo mala na pewno zalapie. Sprobuj dawac jej jedzenie do raczki, moze wtedy bedzie latwiej. Tylko bardzo pilnuj, zeby sie nie zakrztusila.

My pierwsze posiłki jakie wprowadzaliśmy to było ok 3-4 łyżeczek, ale to ze względu na obserwowanie reakcji na nowe produkty. Jednak z czasem zwiekszałam porcje i teraz Jaś ma 6,5 miesiąca i zjada ok 150 gr zupki lub drugiego dania i ok 100 gram deserku owocowego. Nie dostaje teraz kaszek tylko mleczko z piersi.

moje dziecko jak pierwszy raz dawałam marchewke to “wtrąbiło” całą porcje uszykowaną przeze mnie i co 3 dni wprowadzałam kolejne warzywo az doszliśmy do jarzynowej zupki, ale to był mały głodomorek. Większośc pediatrów zaleca po 3-5 łyżeczek na początek i nie wprowadzać od razu kilka rzeczy, żeby w razie alergii wyczuć co uczula. Teraz z młodym nie mam problemu z owocami, ale warzywa nie chce jeść i już nawet się poddałam i po prostu zupe jarzynowa ugotowałam dziś ale niestety 5 łyżeczek i koniec lament na pół bloku chyba. Każde dziecko jest inne i ciężko wyczuć czy lepiej podać 5 łyżeczek czy od razu tyle ile zje. Ale w zasadzie to ja bym radziła podawać tyle ile dziecko będzie jadło (samo zacznie pluć jak nie będzie chciało juz więcej jeść)

Moja pediatra powiedziała zeby na początek dawać 2-3 łyżeczki i potem dopiero pierś .Tak robiłam i z dnia na dzien mała zjadała coraz więcej i w tedy pierś odpadała a był zjadany cały obiadek :slight_smile:

pierwsze posiłki to zawzyczej 2 - 3 lyzki … żeby sprawdzić reakcje organizmu czy nie dziecko nie jest uczulone czy nie dostanie biegunki oraz żeby zapoznać je z nowym smakiem, wiadomo ze dziecko’ które wcześniej pilo tylko mleko nie zje pol słoiczka od razu … to nowy smak wiec spokojnie nie należy się spieszyć .Dajcie sobie czas pierwsze 2 tyg to poznawanie smakow wiec nie martw się ze twój szkrab zje 2 lyzki i będzie plul :slight_smile: pozdrawiam

Odkopuję temat, po ilu dniach od podania pierwszej łyżeczki przysłowiowej marchewki wprowadziłyście nowe warzywo? i czy było ono łączone z marchewką czy podawane oddzielnie?