Rodzina zastępcza

hej, pytanie naszło mnie takie.
Znacie dzieciaki z rodzin zastępczych, nie chodzi o placówki tzw. domy dziecka, ale gdzie ktoś przyjął obce dziecko do siebie…Znacie takie rodziny… Macie jakieś doświadczenie odnośnie rodzin zastępczych…Ja miałam dość niemiłe doświadczenie… Czy dobry pomysłem jest adoptować starsze dziecko od swoich własnych…Czy adoptować powinni tylko bezdzietni…Czy da się uniknąć faworyzacji ‘własnych dzieci’ lub ‘obcych’…

Czekam na opinie, co o tym myślicie…

Znam rodzinę bezdzietna ktora adoptowala rodzeństwo. Adoptowala ich gdy dzieci były małe. Moja mama miała okazję ich poznać bo chodzili do niej do przedszkola. Trudne dzieci…
Nigdy nie wiemy na jakie dziecko trafimy ale wiem że rodzina która się decyduje na adopcje musi to czuć i tego pragnąc bo jeśli nie możemy mieć swoich dzieci i traktujemy adopcje jako ostatecznosc to nic dobrego raczej z tego nie wyjdzie. Tak samo jak mamy swóje dzieci i coś nas ze tak powiem pokusić adoptować z litości chociażby. Wychowanie nie swojego dziecka to trudne zadanie i osobiście podziwiam takie rodziny :slight_smile: sama kiedyś o tym myślałam ale im starsza jestem tym więcej o życiu wiem i wiem że tego jednak nie czuje

Limella mam znajomych, którzy mieli dłuższy czas problem z zajściem w ciążę. W końcu postanowili adoptować dziecko chyba miało ok roku może troszeczkę młodsze wtedy było i to chyba na początku bardziej w formie rodziny zastępczej bo dziecko u nich mieszkało a w międzyczasie zajmowali się resztą i wydawało się prawie czystą formalnością, żeby dziecko zaadoptować wszystko było na dobrej drodze dopóki się nie okazało, że dziewczyna jest w ciąży, ale nadal chcieli adoptować tego chłopca, zdążyli się z nim bardzo zżyć, ale w ośrodku zaczęli im robić problemy skoro wyszła ciąża, ale walczyli, walczyli aż wywalczyli, teraz chłopcy razem się chowają a rodzice są bardzo zadowoleni, że mają dwójkę dzieci i nie ma faworyzacji, że któreś jest np. lepsze :wink:

Nie można jednoznacznie odpowiedzieć czy dobre jest adoptowanie dzieci starszych czy młodszych, tym bardziej jeżeli ma się własne dzieci. Każdy ma inny charakter i inne motywy podjęcia się adopcji. Zawsze trzeba pamiętać o dzieciach, to nie są rzeczy, które zabierzemy na próbę do domu i zobaczymy jak będzie. To musi być bardzo przemyślana i świadoma decyzja, czy pokochamy ,obce" dzieci, czy będziemy w stanie nie faworyzować sowich biologicznych, jeśli takie mamy i oczywiście kwestia naszych biologicznych dzieci jak podejdą do tego tematu i czy są na to gotowe. Pisałaś o rodzinie zastępczej i adopcji - pamiętaj że to są dwie różna rzeczy.

trudny temat. mam 2 punkty widzenia jako pedagog i jako rodzic…przede wszystkim musicie być gotowi na adopcję oboje, bo jest to decyzja na całe życie. mam sąsiadów, którzy adoptowali córcię i są szczęśliwą rodziną, ale wiadomo ile ludzi, tyle opiniii…

Ja znam rodzinę, która adoptowała dziewczynkę. Starszą już (chodziła do szkoły). Trochę kłopotów z nią mają, ale nie jakoś tragicznie - myślę, że jak z każdym dzieckiem w wieku szkolnym. Myślę, że wszystko zależy od nastawienia. Nie ma lepszych/gorszych dzieci, tak samo nie ma lepszych/gorszych rodzin. Nawet w tradycyjnej rodzinie może trafić się “trudne” dziecko.

Przychodzi też taki wiek, że większość nastolatków się buntuje i nie ma znaczenia, czy to rodzice przybrani czy rodzeni. Ja wiem, że mój mąż nie traktowałby takich dzieci równo, nie dałby chyba rady, ja i owszem. Także dużo zależy od samego człowieka.

Kobieta ode mnie z pracy długo nie mogła mieć dzieci. W końcu zdecydowali się na adopcję. Wtedy z jakiś względów nawet jak już wiedzieli że będą konkretnego chłopca adoptować, to musieli czekać na to dwa lata. No i jak już adopcja była na finiszu to okazało się że ona jest w ciąży. I tym sposobem miała rodzinkę instant :slight_smile: Z synem adoptowanym nie miała problemów, grzeczny chłopak. Bała się że nie da rady z dwójką naraz. Ale dała. Teraz oboje dzieci już dorosłe. Pytana przez nas czy czuła różnicę między dziećmi, to mówi że nie. Bo adoptowany syn, to też JEJ syn :slight_smile:

Jest to bez wątpienia trudny temat i nie każdy się do tego nadaje. Jednak trzeba wiedzieć, że przygotowanie do bycia rodziną zastępczą trochę trwa. Jest wiele testów i rozmów z psychologiem, które pozwalają stwierdzić nie tylko czy dziecko będzie szczęsliwe, ale rownież czy rodzina będzie w stanie podołać takim obowiązkom…
Cała inicjatywa jest jednak godna pochwały.
https://wioskisos.org/ - wejdź na stronę. Znajdziesz tam informacje jak zostać rodzicem zastępczym w jednej z wiosek sos w Polsce.

Znam rodziców którzy zaadoptowali czwórkę dzieci w wieku szkoły podstawowej . Sami odchowali trójkę a w domu mają najmłodszego synka jeszcze :wink: Tylko u nich była taka sytuacja ze te dzieci były od nich z rodziny . Na pewno to ma jakieś znaczenie, ale to w dalszym ciągu czwórka małych dzieci . Podziwiam ich bardzo bo mało osób zdecydowało by się na adopcje tylu dzieci :wink:

Ja miałam doświadczenie i nie była to niestety dobra decyzja dla rodziców zastępczych aby przyjąć dzieci. O dziwo ze starszą dziewczyna nie było problemu, a chłopak około 7 lat sprawiał non stop problemy i to do tego stopnia, że zdecydowali się go oddać. (Wyzywiska, kłamstwa, agresja, kradzieze). Nawet ta starsza (jego siostra) chciała żeby go oddali. Jak był młodszy nie sprawiał żadnych problemów, a potem zaczął się całkowicie buntować, okradał domowników i w szkole było dużo z nim zamieszania. Koniec końców nie wiem czy go już oddali, wiem że mieli taki zamiar.

Znam taką rodzinę. Mają i swoje dzieci i adoptowane. Jest to naprawdę szczęśliwa rodzina. Początek był ciężki aby się przyzwyczaić do nowej sytuacji ale dali radę. Naprawdę dobra rodzina i może też fakt że ich własne dzieci są spokojne i dobrze wychowane nie przeszkodzil w adoptowaniu starszego rodzeństwa.