Moje drogie jakie są Wasze kontakty z rodziną męża? Tematów z Teściową ta dobra i tą zła już było sporo
Ale co z jego rodzeństwem? Spotkałam się z sytuacjami gdzie szczególnie siostry mężów są chyba mega zazdrosne o Bratowe i lubią mieszać w ich życiu? Jak to jest u Was?
Mąż ma dwóch braci. Z młodszym przyjaźniłam się zanim poznałam męża. Starszy jest ok ale nie mamy jakiegoś dobrego kontaktu bo dzieli nas dużo lat.
Ma też siostrę z którą bardzo się lubimy. Mój syn jest młodszy od jej syna o rok więc mamy dużo wspólnych tematów ![]()
Mój partner ma 4 braci i 1 przyrodniego ( z przyrodnim w ogóle nie utrzymuje kontaktów)
z 3 braci prowadzi firmę chłopaki świetnie się dogadują, szczególnie z jednym porozumiewa się telepatycznie ![]()
Brata który jest od niego o 4 lata młodszy, toleruje - kończy się na tym że potrafią usiąść u teściowej przy jednym stole i wymienić się grzecznościowym Cześć - choć reszta rodzeństwa też ma taki stosunek do tego brata, jest on za to pupilem teściowej
jak to ona mówi on taki biedny…
Mój mąż ma jednego starszego brata. Jednak mieszka zagranicą i nasz kontakt teraz jest już ok. Jednak jak mieszkał jeszcze w Polsce to nie mogliśmy się za nic dogadać i były wieczne awantury. Niestety tematów taki naprawdę o dzieciach to nie ma bo szwagier dzieci nie ma i żony też.
Mąż ma brata, jest żonaty. Moje relacje z nim i jego żoną są neutralne. Lubimy się, ale jakoś specjalnie nie dążymy do spędzania ze sobą czasu. Oni mają swoich znajomych, My swoich i tak to wygląda ![]()
Ja z siostra mojego meza dogaduje się bardzo dobrze. Nawet jak meza nie ma a ja mam wolne to spotykamy się na kawie.
Ale z Bratowa mam problem. Staram się ja akceptować i czasami nawet do siebie dzwonimy. Ale ona ma całkowicie inne podejście do życia niż ja wiec zaprzyjaźnić się nigdy się nie zaprzyjaznimy.
mąz ma tylko brata i kontaktu nie mamy był u nas ponad rok temu na slubie naszym a tak to nawet na chrzciny bratanka nie przyjechał
Ja tam nie narzekam
mąż ma dużą rodzinę, ale z każdym można się dogadać. Czasem tylko, pewne rozmowy lepiej przemilczeć ![]()
Mój mąż ma jednego brata 3lata młodszego.Teraz mieszka z żoną ponad 200km od nas.Jednak nawet jak mieszkali bliżej ( ok 30km)to nasze relacje nie były zbytnio zżyte…np. My mieszkamy jeszcze u rodziców ale zawsze na każde urodzinki, imieninki byli zapraszani, jak mieli przyjechać to też zawsze byłam przygotowana by ich godnie przyjąć…Natomiast oni mieszkając na swoim wynajmowanym mieszkaniu przez 2lata zaprosili nas tylko raz…przykro…szwagier został ojcem chrzestnym naszej córeczki po cichu myślałam, że relacje się trochę ocieplą ale niestety. .moja szwagierka ma duży wpływ na brata męża i czasem mam wrażenie,że traktują nas z góry, zwłaszcza męża…Co prawda mają lepsze prace (wojsko),ale to nie jest powodem by nas tak traktować …nie mają dzieci bo szwagierka nie ma instynktu macierzyńskiego i nie chce sobie popsuć figury (jej słowa) a mnie uczyła min. jak należy wychowywać dziecko…oni mają trochę swój świat…utrzymujemy kontakt tyle o ile ale nie łączą nas jakieś zażyłe więzi…powiem nawet ze mamy lepszy kontakt z męża kuzynostwem niż z bratem i szwagierka…
U nas na szczęście nie ma żadnego problemu. Ja nie mam rodzeństwa a mój narzeczony ma brata i siostrę. Dogaduje się z nimi bardzo dobrze jak i z ich drugimi połówkami. Może to jest spowodowane podobnymi charaktermi i wesołym podejściem do życia :) ale cieszę się że zawsze możemy wszyscy na siebie liczyć
U nas jest ok
Wporzadku. Kiedyś nawet sama do nich jeździłam. Teraz oni przyjeżdżają nawet jak męża nie ma
Coś w tym jest bo siostra mojego męża jest starsza od niego o 9 lat i ciągle jakby mu matkuje. Mnie irytuje to, że od kiedy się pobraliśmy to tak naprawdę żyjemy w trójkącie. O każdej naszej kłótni wszystko wie, mąż na mnie potrafił nagadywać swojej siostrze i zdawać relację ze wszystkiego. Dziwię się, że jeszcze nie skoczyła nam do łóżka. Unikam z nią kontaktów ponieważ podczas naszego kryzysu mąż bardzo mnie obsmarowywał w jej stronę i teraz nie chcę mieć styczności z osobą, która słuchała o mnie wielu naciąganych rzeczy.
Kiedyś napisała mi, że powinnam całować mojego męża po stopach za to, że ze mną jest. Tak jakbym była jakimś popychadłem lub śmieciem gorszego sortu. Nie rozumiem takiego podejścia i myślenia ale cóż mogę poradzić? Mój mąż to ideał a wszystkie kłótnie i to co złe zrzucają na mnie, jego matka i siostra. Przyzwyczaiłam się i po części obwiniam za to męża, ponieważ ja kiedy coś się dzieje nie latam do rodziców czy brata i nie opowiadam o tym, co się dzieje w domu. Na szczęście teraz sytuacja się uspokoiła, szkoda tylko, że właśnie przez jego paplanie wszyscy wiedzą o problemach, które mieliśmy.
Zyjemy i nie wchodzimy sobie w paradę tak bym sobie to łagodnie nazwała. Jak my pomocy potrzebujemy to niestety różnie bywa ale jak oni potrzebują to my musimy być zwarci i gotowi. No cóż..
U mnie akurat relacje rodzinne są bardzo dobre. Ja mam super kontakt z rodzeństwem męża, a nawet lepszy od niego. On z moją rodziną też się dogaduje. Czasem zdarzy się jakaś ostrzejsza wymiana zdań ale nie kłócimy się żyjemy w zgodzie. Tylko żebym teraz nie zapeszyła.
Z teściową i teściem mam bardzo dobry kontakt. Co do brata męża to załapaliśmy dobry kontakt. Nawet mi się zwierzał. Wolał mi się wygadać niż dla brata. Szukał u mnie porady.
U mnie jestem prawie pewna, ze gdybym mężowi kazała wybrać między jego rodziną a mną to bym została rozwódką. Siostra w jego oczach zawsze zasługuje na pomoc i wyjątkowe traktowanie, jest rodzynkiem w rodzinie i traktowana jest jak królewna na ziarnku grochu.
Nikt by nie chciał być postawiony w takiej sytuacji żeby wybierać między partnerem a rodzina.
Z teściami super, ale z bratem męża to juz inna bajka... najzwyczajniej się nie lubimy, przed rodzicami udajemy. Wizyta u nich? Święta? Niedzielny obiad u rodziców? Krew mnie zalewa na samą myśl, jakich tekstów się naslucham. Taki typ bufona, z kupą kasy i taki głupio mądry. Dla męża, jest jak ideał... długo pracowaliśmy nad tym, że to my teraz jesteśmy rodziną - mężem, żoną z dwójką dzieci i należałoby umieć się zachować. Co mu brat powie, on już leci robić. Posiedzi z nim, jest przygłupi do końca dnia i zapomina, jaki jest fajny. Taki niewypowiedziany autorytet, w mojej ocenie absolutnie żaden. Najgorsze jest to, że potrafi mu nawet samochód kupić, od tak. Prezentuje mu drogie zegarki warte kilka tysięcy, które zagracają moje szuflady. Dzisiaj to juz mam łzy w oczach, bo małego ze żłobka zawsze odbiera dziadek-teść. Mały czeka tam ok 4h, aż mąż skonczy pracę. Jemu jest tam dobrze i wszystko byłoby super, gdyby nie to, ze od rana w domu nie był ani jeden ani drugi... a juz 20. Mały siedzi tam już szóstą godzinę, bo mąż musiał się spotkać z bratem, dac mu jeden dokument. Był tam godzinę, tak o...
Bratowe mam wrażenie, że najbardziej mieszają. Nie wiem po co. Co nam z tego jak bracia się pokłócą. Wtedy wycieczka do rodziny męża nie jest niczym przyjemnym.