Rodzicielstwo bliskości

Dziewczyny, czy któraś z was zglebiala temat?
Ja od jakiegoś czasu postawilam sobie za cel stosować się do zasad RB, nie zawsze mi wychodzi, czasami młoda mnie potrafi z równowagi wyprowadzić, ale panuje nad tym coraz lepiej. Czy znacie kogoś kto z powodzeniem wychowuje dzieci w zgodzie z ta metoda? Bo wiadomo, ze wszystko wygląda pięknie jak się o tym czyta, z praktyka bywa różnie.

dobra wiez to nie jest tylko karmienie piersia najwazniejsze jest reagowanie na potrzeby malca , przeciez dzieci karmione butelka tez sa szczesliwe i tez sa zwiazane z mama uczuciowo bo wiekszosc czasu spedzaja z nia . juz w brzuchu poznaja jej glos , słysza bicie serca . Funkcionuje sie wtedy jako jeden organizm to co ty zjesz dostanie tez dziecko , juz wtedy chronisz go . Podobno do 5 miesiaca dziecko mysli ze on i mama to jedno … a co do spania z małym mojemu sie bardzo ulewało i bałam sie ze nie usłysze jak sie zachłysnie wiec spał i nadal spi z nami (dobrze ze mamy duze łózko ) i wydaje mi sie ze tez spiac obok czuje sie bezpieczniej i przez to przesypia całe noce , szlismy na wesele no a wiadomo takiego maluszka nie wezme - bo byo za daleko wiec został z babcia pobudka była co 3h z zegarkiem w reku . PAMIETAJ NIKT TAK JAK MATKA NIE ZROZUMIE DZIECKA

Zamarancza. Myśle, ze juz zbudowałeś wyjątkowa wiez z dzieckiem, które zapewne wie, ze jesteś jego matka l. To wlasnie przy Tobie czuje sie bezpieczne i kochane. Gdybym przykładowo teraz ja wzięła na ręce Twoje dziecko nie miałoby takiego poczucia bezpieczeństwa i miłości, bo to nie ja od pierwszych dni trzymam go w ramionach ,tylko Ty! Nie daj sobie wmówić, ze skoro nie karmiłaś piersia, to Twoje maleństwo czuje to samo do Ciebie co do obcego. To Ty jesteś mama i ono to czuje. Domyślam sie ze kochasz bezgranicznie a to jest kluczem to wytworzenia tej magicznej więzi !

Słyszałam o tym modelu nawet czytałam książkę i przyznam że elementy stosuje ale też nie ze wszystkim się zgadzam więc nie mogę powiedzieć że całkowicie wychowuje wg tych zasad.
Jeśli chodzi o pierwszą to ja też jestem po cc też nie dostałam dziecka na brzuszek po porodzie i nie miałam go wiele godz ale przystawijg mi do do twarzy na kilka minut tak ze mogliśmy się podotykać. Jednak po powrocie do domu bardzo często kangurowalam dziecko uwielbiająm tak z nim leżeć a on od razu spokojnie zasypial. Ba dziś moje dziecko ma 21miesięcy i jeśli w nocy lub wieczorem po zaśnięcit z jakiegoś powodu nie może się uspokoić to położenie go sobie na klatce piersiowej nadal działa. Zasypia spokojnie i mogę go odłożyć.
Piersią też nie karmilam . Nie miałam pokarmu ale też prawda jest taka że nie czułam tego psychicznie nie miałam pomocy i tak się stało. Na początku miałam wyrzuty sumienia ale niestety tworzą się one bo mamy kp (nie wszystkie oczywiście)czują się lepsze pokazują na każdym kroku, wypowiadają się że dzieci butelkmwd nie mają więzi że do butelki nie można się przytulić itp. Gucio prawda!!! Jasne że kp jest najlepsze ale trzeba też zachować w tym wszystkim umiar. Takie jest moje zdanie jak Ci się nie udało to nic nie poradzisz. Są mamy które też źle się czuła karmiąc piersią i ja jestem to w stanie zrozumieć i uważam od komfort mamy też jest ważny bo szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko poza tym taki maluszek wyczuwa emocje mamy która z niechęcią czy wręcz złością daje mu pierś. Osobiście karmie butelka i też podczas karmienia tulilam dziecko zawsze robiłam to na rękach i nie uważam żeby miało jakąś mniejsza więź z tego powodu.
Jeśli chodzi o punkt 3to ja jestem mieszana tzn nosiłam dziecko zawsze wtedy kiedy tego potrzebowałm płakało czy marudzilo do tej pory jak mój maluch wyciąga ręce to go biorę na rączki ale były też sytuację kiedy leżał w
Bujaczku i nie widziałam potrzeby noszenia go skoro był zadowolony i szczęśliwy.
Z 4absolutnie się nie zgadzam. Jestem przeciwniczka spania dziecka z rodzicami gdyż uważam że to niebezpieczne niewygodne i nie higieniczne oraz źle wpływa na rodziców bo brakuje intymności. Kładłam oczywiście czasem synka przy sobie jak nie mógł spać ale usypiaj i odkładajam do łóżeczka. Do tej pory rano biorę go do łóżka ale już zostaje sama mąż o 4wstaje do pracy. Biorę z wygody pozwala nam to dłużej spać bo tak to gotowy wstawać o5. Do roku przenosijam go razem z jego pościelą a na prześcieradło kładkam kocyk. Ale też jestem przeciwniczka żeby dziecko od początku spało w innym pokoju.
Z 5chyba zgadzam się najbardziej i staram się stosować chodź to bardzo trudne czasem jak zmęczenie czy złość bierze górę. Wierzę że płacz dziecka coś oznacza bo nie umie powiedzieć o co chodzi i nie reagowanie na niego jest równoznaczne z “mam cie gdzieś” uważam że burzy to zaufanie dziecka do rodzica i dziecko owszem płacze rzadziej co dla rodzica może być sygnałem że jego metoda działa a tak naprawdę dziecko płacze rzadziej bo wie że nie otrzyma pomocy. Najtrudniejsze dla mnie jest to w nocy zwłaszcza teraz kiedy synek od dawna nie je nie chce pić a stoi i płacze co pół godz. Kusi bardzo żeby olać i przyznać że kilka razy próbowałam zwłaszcza że życzliwi twierdzą już dawno powinien przesypiaa noce on wymusza nic mu się nie dzieje przyzwyczaił się że wstaniesz. Ja mimo wszystko zawsze staram się myśleć że właśnie coś się dzieje może miał zły sen może mu zimno bo się odkrył a może chce tego buziaka albo stęsknił się już za mną i potrzebutd chwilę bliskości.
Co do 6hm rytm dnia jest dla mnie bardzo ważny i mój synek go ma i nie wyobrażam sobie inaczej żeby spał kiedy chce jadł kiedy chce itd ale układalismy go razem wg jego potrzeb i ciągle modyfikujemy bo synek i jego potrzeby się zmieniają. Co do “tresowania” dziecka to my np nie zasypiamm samodzielnie trzeba stać nad łóżeczkiem i głaskać swoją.do zaśnięcia. Oczywiście jest wiele metod nauczenia dziecka samodzielnego zasypiania ale chodź czasem się denerwuje że długo to trwa i kręgosłup boli to nie czuje potrzeby na siłę uczyć go zasypiaa. A już metoda kiedy się wychodzi na coraz dłuższy czas jest dla mnie okrucieństwem. Ostatnio znajomi rodzice opowiadali że nauczyli synka zasypiaa samodzielnie i że przesypia im też noce. Otóż wyszli z pokoju i niech płacze. I od pierwszego dnia trwało to godz i zasnął drugiego 40nim trzeciego pół godz itd i mówię że dla mnie to nie nauczyliśagd go samodzielnie zasypiaa tylko tego że jak płacze to i tak nikt nie przyjdzie. Na co tata mówi nie prawda bo działa efekt osiągnięty. Cóż z życiu bym się nie zdobyła na to.
Z 7mam problem tzn mimo że od początku chciałam być
Perfekcyjna żona i matka to chyba za bardzo
I wymknelo mi się to z pod kontroli. Najważniejsze jest dziecko i moje potrzeby a tym bardziet męża są drugoplanówe a wręcz wmawiam sobie ze nie potrzebuje czegoś gdyż mam dziecko i teraz ono jest najważniejsze. Z pomocy z zew praktycznie w ogóle nie korzystaliśmy Małżeństwo przeżyło kryzys i cały czas nad tym pracujemy.
Podsumowując mój długi wywód uważam że mimo iż nie karmijam piersią moje dziecko śpi we własnym łóżeczku to nasza więź jest bardzo silna

Ehh dziękuję, że próbujecie mnie pocieszyć, bo mam do teraz wyrzuty, że syna nie miałam obok siebie, że kiedy już byłam na sali nikt mi go nie przyniósł. nie wiedzieliśmy nawet gdzie on jest i co się z nim dzieje, ale wtedy myślałam, że tak musi być, że to, że go nie ma oznacza, że badają go, albo myją, a przecież on wtedy się tak potwornie bał :frowning:
Karmienie piersią też sobie wyrzucam, może jak bym się bardziej starała i na siłę przykładała to by w końcu zechciał jeść mleczko z piersi… Ale właśnie samo stwierdzenie na siłę u mnie nie istnieje…

Co do innych staram się nosić rzadko syna, ale widzę, że też po chwili noszenia jak go odkładam to płacze, żeby na nowo go wziąć, a to nie o to chodzi, więc wtedy, kiedy płacze kładę się obok niego i uspakajam na leżąco. Ma 7 kg, ja okropne bóle kręgosłupa i zwyczajnie nie daję rady.
Nigdy nie zostawiam go płaczącego, zawsze podchodzę, pogłaszczę, podam smoczka, albo wezmę na ręce.
Jeśli chodzi o wspólny sen to tak jak Justyna uważam, że to nie jest dobry pomysł, ja od urodzenia z kimś spałam, nigdy sama i do teraz nie potrafię zasypiać jak jestem w łóżku sama, dodatkowo to tak jak mówisz Justynko jest też brak intymności, też obawiam się, że w nocy przewracając się przygniotę dziecko. Jednak w ciągu dnia jak się bawi na łóżku podścielam kocyk rozkładam zabawki i to jego królestwo zabawy, fakt, że czasami uśnie, ale to nigdy nie jest noc.

Jak widać nie bardzo można tę zasadę wprowadzić w codzienne życie…

Zamarancza można można zależy od przekonam. Znam kilka mam które działają tylko na zasadzie rodzicielstwa bliskości i dzieci śpią z rodzicami w jednym łóżku itd. Jeden skrajny przypadek że kobieta od porodu śpi tylko ze swoją córka a mąż z drugim pokoju i nie chce tego zmienić nie uważa że to źle. Karmi piersią itd a córeczka ma 2latka.
No cóż jak dla mnie spanie z dzieckiem w jednym łóżku kłóci się z punktem ostatnim ale to zależy od światopoglądu i potrzeb rodziców. Dla mnie jedna z potrzeb rodziców jest potrzeba bliskości intymności a nawet samotności i odpoczynku od dziecka. I dla mnie osobiście jednoznaczne jest ze jeśli dziecko śpi z nami cały czas w łóżku to zarówno intymności jak i odpoczynku brakuje. Jasne seks można uprawiać poza łóżkiem ale dla mnie to nie to samo. Jak się przytulić w łóżku jak pomiędzy nami jest dziecko ja sobie nie wyobrażam i owszem dla mnie dziecko w łóżku =brak intymności a tym samym brak punktu 7.Ale wiem że są rodzice którzy oboje chcą spać z dzieckiem żadnemu to nie przeszkadza nie odczuwają braku intymności a swoje potrzeby spełniają inaczej poza łóżkiem. Jeśli oboje tak czują ok gorzej jak tylko jedna ze stron

I co zostawia dziecko na łóżku i leci do męża jak ma ochotę na seks? Nie bardzo potrafię sobie to wyobrazić. Czuła bym, że odrzucam męża, a przecież tworzymy rodzinę!

Z tego co mówi to u nich ten seks zdarza się raz na kilka miesięcy!!! (a myślałam że to u mnie jest słabo:-P) i robi dokładnie jak mówisz usypia dziectm zostawić na łóżku idzie do męża a potem wraca do dziecka

to jak dla mnie okropnie dziwne!! U mnie też bez fajerwerków, bo wieczorem marzymy o śnie, ale to już przesada. Bardzo wytrwałego ma męża, bo mężczyznom ciężko wytrzymać.

Zamarancza tylko ona tego męża ma gdzieś. Zapytałam ja ostatnio czy nie martwi się że chodzi gdzieś na boki skoro jest jak jest to odpowiedziała że w dupie to ma . Ale u niej mąż był chyba tylko do zrobienia dziecka. I bycie mama daje jej całkowite spełnienie i męża nie potrzebuje

ja uważam, że więź nie buduje się przez te punkty. tak samo jak Ty Zamaranczo jestem po cc i nie dostałam młodego w ogóle, też skończyliśmy na butelce. jest wiele innych sposobów na budowanie więzi. uważam, np., ze wspólne spanie moze i buduje coś ale potem staje się problemem i dla rodziców i przede wszystkim dla samodzielności dziecka. próbowałam chustować synka i też się nie dało. my często kładziemy się razem skóra do skóry, wypracowaliśmy rytuały, które są codziennie, bawimy się razem. ważne jest, że niektóre zabawy są tylko z mamą, niektóre tylko z tatą a część we trójkę. nie wyobrażam sobie spać z dzieckiem a mąż w innym pokoju, tak samo ciągłego noszenia na rękach. Oczywiscie dziecko potrzebuje bliskości i my mamy także ale jest milion innych sposobów niż te, które potem mogą stać się negatywnym nawykiem, z którym będziemy musieli walczyć.

Mnie chustowanie też nie poszło, mały strasznie płacze podczas wiązania :frowning:
My też często się bawimy, ale nie mamy rutyny dnia, bo mały coś nie może załapać pory i śpi, kiedy chce, a co za tym idzie nawet spacery są o różnych porach. Jedynym rytuałem jest wieczór jak po kąpieli jest butla, jest spanko.

Justyna to tego już wcale nie rozumiem i dziwie się temu mężowi, że jeszcze z nią jest… Jak może wystarczać tylko macierzyństwo, przecież dziecko potrzebuje obojga rodziców, którzy się kochają, są szczęśliwi. Ciekawi mnie, czy ona tego męża dopuszcza do dziecka, żeby się z nim pobawił, poprzytulał, czy jemu też jest to obojętne…

Dopuszcza go do dziecka ale i tak uważa że wszystko robi lepiej:-)
Zamarancza w tym wieku maluch śpi kiedy chce mój też tak miał:-P usta bilizowalo się koło pół roku jak były trzy drzemki

A ta koleżankę lubię bardzo uważam że jest świetna matka czasem wręcz zazdroszczę cierpliwości i opanowania ale na miejscu jej męża nie chciałabym być

Na miejscu męża już dawno poszła bym gdzie pieprz rośnie, bo czuła bym się niepotrzebna i odrzucona…
No ja mam nadzieję, że się zmieni i zaczniemy mieć rytm ;]

A ja w sumie nie czytałam o tym jakoś specjalnie ani nie trzymam się tego za bardzo, ale jak teraz o tym myślę to wszystkie te punkty spełniamy i wychowujemy małą właśnie w atmosferze bliskości. Karmię piersią (mimo początkowych problemów), udało się urodzić naturalnie i byłam z córką niemal cały czas razem, noszę w chuście/nosidle, śpimy razem (choć od kilku miesięcy mała rozpoczyna noce w łóżeczku, a to z powodu “7 filaru” :wink: ), reaguję na jej płacz… I uważam - albo raczej “wiem” - że to możliwe, choć czasem okropnie męczące… tylko że rodzicielstwo tak czy owak jest męczące :smiley:

zazdroszczę, Mam nadzieję, że u nas inne podpunkty też spowodują poczucie bliskości.

Zamarańcza ja też mówiłam, że nie mamy planu dnia jednak położna poprosiła mnie abym chociaż przez 3 dni wszystko notowała. notowałam do kolejnej jej wizyty i okazało sie, że jednak można wyciągnąć jakieś prawidłowości.

Nie uwazam zeby koniecznym warunkiem do tego, by dziecko czulo Twoja bliskosc, milosc i troske bylo spelnienie wszystkich tych punktow. To sa “filary”, nie wytyczne czy warunki. Jesli jestes blisko swojego dziecka, reagujesz na jego potrzeby, jestes mu oddana i ono czuje sie przy Tobie bezpiecznie, to ok.
Karmienie piersia czy porod naturalny nie sa tu moim zdaniem wyznacznikiem. Natomiast juz “uczenie dziecka spac samo”, gdy ono wyje a Ty nie przychodzisz go ukoic, juz takie “rodzicielstwo bliskosci” wyklucza. Tak to widze.
Bynajmniej nie zalamuj sie, nie wyrzucaj sobie tego czy tamtego. Problemy z karmieniem sa zapewne skutkiem porodu przez cc… a wiec to raczej nie Twoja wina. Skup sie na tym, co mozesz zrobic i co mozesz zmienic, tak, by dac maluchowi jak najwiecej milosci.

olewanie płaczu i potrzeb dziecka to już zimny wychów. Ogólnie takiej metody nigdy bym nie praktykowała, o nie umiem przejść obojętnie obok płaczu dziecka.
Spanie z dzieckiem to jednak dla mnie do końca dobry pomysł, fakt, że może jak karmi się piersią to jest to wygodniejsze, ale sądzę, że dziecko powinno spać osobno, bo późnie jest problem, aby nakłonić go do spania samemu w swoim łóżeczku