Rocznica ślubu

Ja poprostu brmelam w to dalej chcąc lepszego życia zwyczajnie a potem już zabrakło odwagi żeby coś zrobić. Głupia byłam i tyle. Ale to też nie tak ze byłam dla kasy. Bo byłam zakochana bardzo zakochana. Wszystkie koleżanki mówiły że za bardzo się poświęcam że za dużo daje od siebie ale ja nie myślałam że tak ma być. Mój mąż też nic nie miał mieszkania pieniędzy dobrego samochodu. Nie. Pracował i wydawalipmw na bierzaco na przyjemności potem na mieszkanie utrzymanie i wyjścia. Na rodzinę liczyć nie mogłam fakt i nadal nie mogę. Ale przyjaciółkę mam. Tylko co z tego. Miała narzeczonego teraz męża który dał by jej wszystko. Rozmawiałyśmy pytała przed ślubem czy napewno bym jestem pewna no ale co miałam robić i co ona miała robić też była przed ślubem w trakcie kredytu na mieszkanie miała ułożone życie i kochającego faceta który bez niej nigdzie się nie ruszy a ja musiałabym zacząć od początku nie mając nic. Mam sprzeczne myśli czasem mi się wydaje że to już koniec że trzeba odpuścić i trwać w tym tylko dlatego że sama synkowi nic nie zapewnie. A to ja wybrałam nikt mnie nie zmuszał więc teraz trzeba ponieść konsekwencje. A czasem myślę kurcze a może jeszcze jest jakaś szansa żeby się ułożyło zmieniło. Co bym musiała zrobić co by musiało się stać.

Justyna, może jeszcze nie wszystko stracone? Wiem, że to bardzo trudne, ale staraj się zrozumieć Męża i być optymistycznie nastawiona do życia. Moja Babcia powiedziała mi kiedyś, że mężczyźni bardzo nie lubią, gdy wracając do domu zastają złą i sfrustrowaną kobietę. Kiedy Mąż wraca z pracy, parzę Mu świeżo zmieloną kawę i zanoszę ją na taras. W tym czasie chłopcy bawią się na powietrzu, a my siedzimy i pijemy kawkę. Wtedy pytam Go jak tam w pracy, a potem opowiadam Mu jak spędziliśmy dzień. Mąż późno jada w pracy, więc je obiado-kolację dopiero ok. godziny 19:00. Staram się być cały czas optymistycznie nastawiona do życia. Nawet, gdy widzę, że Mąż jest czymś zdenerwowany to mówię coś co Go rozbawi. Mąż był kiedyś bardzo uparty i nie potrafił się przyznać do błędu. Teraz potrafi do mnie podejść, przeprosić i przytulić. Niedawno mi przyznał, że przy mnie stał się lepszym człowiekiem. Wiele Go nauczyłam, choć nie było to łatwe. Udało się to dzięki wielogodzinnym rozmowom i mojej konsekwencji. Często pierwsza wyciągałam do Niego rękę, ale pewnego dnia powiedziałam Mu, że to nie fair. Mąż po pewnym czasie doszedł do wniosku, że mam rację. Justyna, wierzę, że nauczycie się ze sobą rozmawiać. Zacznijcie od błahych spraw. Zapytaj Męża, jak tam w pracy, opowiedz Mu co robiliście z synkiem :slight_smile: Zobaczysz, że z każdym dniem będzie coraz lepiej i Mąż się zacznie przed Tobą otwierać :slight_smile:

Justynko ja przed pierwszym ślubem miałam wątpliwości, jednak wyszłam za mąż i za półtorej roku było już po małżeństwie. Mój były mąż był strasznym nerwusem, nie liczącym się z moim zdaniem, tylko ze zdaniem jego rodziny, byłam poniżana oj i nie tylko… Dlatego każdemu potem mówiłam, że jak ma jakieś wątpliwości to lepiej zrezygnować:( Przy drugim ślubie byłam pewna, szczególnie, że mój drugi mąż jest zaprzeczeniem mojego pierwszego męża, spokojny, dobry, czasem lekko “przytłumiony” jak ja to mówie, bo czasem jest tak wolny, że mnie energiczną kobietę aż telepie:) hehe ale to dobrze bo jak oboje bylibyśmy zbyt energiczni to mogłoby się to skończyć jak w pierwszym małżeństwie:)Dla mnie najważniejsze to, że mnie szanuje i że mogę na niego liczyć:)wiem, że jest Ci ciężko, na pewno musisz to dobrze przemyśleć, porozmawiać z mężem i podjąc jakąs decyzję, bo nie możesz się tak męczyć:( powodzenia:)

Dzięki dziewczyny kochane jesteście:-) wiesz co Blawatkowa problem z tym że ja już straciłam radość życia naprawdę już nawet nie chce mi się udawać jestem zła zmęczona i zfrustrowama i jak mąż wraca tak późno to jestem tylko wściekła czemu tak późno i że znów nie zdążę poćwiczyć i nie miałam ani chwili dla siebie. Nie wiem może ze mną jest coś nie tak ale nie radzę sobie sama przez cały dzień z dzieckiem i obowiązkami domowymi. Poprostu sobie nie radzę nic mnie już nie cieszy:-( chce mieć godz dziennie na trening i nie ma szans czy to naprawdę tak dużo?co mi po dodatkowych pieniądzach męża jak nawet nie mam kiedy umówić się do fryzjera czy jechać na zakupy? Więc jak mam się cieszyć i być zadowolona jak mąż wraca skoro mi się płakać chce a często zastaje mnie płacząca poprostu.

Justyna nie możesz tak dalej…bo to może skończyć się depresją chociażby…Każda z nas ma chwile załamania. Ja też siedzę w domu z maluchami i czasem jak już w nocy zasną nie chce mi się nawet iść do łazienki wziąć kąpieli bo jestem wykończona. I też nieraz zła jestem bo nie mam czasu dla siebie, żeby zadbać o swój wygląd, zwyczajnie ułożyć jakaś fryzurę, a mowa o czytaniu książek:)To tak odległe, że aż śmieszy mnie czasem. I też wyładowywałam się na mężu. Ale od jakiegoś czasu przystopowałam. Kocham go, ciężko pracuje, stara się, pomaga mi. Choć nieraz po pracy po prostu zasypia i znów jestem sama. Ale rozmawiamy, godzimy się. Rozmowa nawet o zwykłych prostych sprawach jest bardzo ważna.

rozmową i tylko rozmową można rozwiązać wszystkie problemy. Justyna możecie jeszcze iść skorzystać z poradni małżeńskiej, oni wam pomogą podjąć decyzję co dalej. Jak dalej żyć. Jak postępować. Pomogą wam żebyście się rozumieli nawzajem.

Właśnie Justynko, a co Twój mąż powiedziałby, gdybyś zaproponowała terapię małżeńską u specjalisty?

Jeśli Ci zależy by wasz związek przetrwał to zaproponuj to mężowi, jest to chyba jedyne rozwiązanie na chwilę obecną bo my niewiele możemy pomóc. Musicie oboje porozmawiać z osobą która zna takie przypadki, Bo to że Ty nam tu napiszesz to za mało. Twój mąż musi powiedzieć swoje zdanie, Ty musisz powiedzieć swoje zdanie i oni wtedy pomogą. Oni naprowadzają was na rozmowę o czym i w jaki sposób ze sobą rozmawiać.

Mój mąż nigdy w życiu nie zgodzi się na pomoc specjalisty jestem pewna. Kiedyś powiedział że wolałby się rozstać niż wylewac swoje wzajemne żale przed obca osoba. On nie uznaje terapi psychologów itp jego zdaniem każdy człowiek powinien rozwiązywać problemy we własnym zakresie

To dlaczego on nie rozwiązuje problemu u was? Widocznie jemu jest tak dobrze i nie chce żeby było lepiej, A to powinno dać Ci dużo do myślenia.

Przykro mi to pisać, ale mam wrażenie, że nie zależy mu na poprawie Waszych relacji. Gdyby było inaczej, to dążyłby do wyjaśnienia wszystkiego między Wami, chciałby rozmawiać, a pomoc od specjalisty, w przypadku gdy sami nie jesteśmy sobie pomóc, to wg mnie żaden wstyd. Dla mnie to znaczy, że drugiej osobie tak samo zależy i faktycznie chce dalej związku, tego, aby było dobrze.
Justynko, może moje pytanie jest nie na miejscu, ale jak Wam się układa, jeżeli chodzi o sprawy intymne?. Być może mąż jest niezadowolony i sfrustrowany właśnie z powodu relacji intymnych między Wami. Wiadomo, że po urodzeniu dziecka wszystko się zmienia, kobieta nie zawsze ma siły i chęci na miłosne uniesienia, nie zawsze czuje się atrakcyjna. A facet, jak to facet - nie rozumie pewnych rzeczy, a potem chodzi zły i ma pretensje do całego świata, w najgorszym wypadku szuka “zastępstwa”. Tylko szczera rozmowa między Wami (a w szczególności dobra wola męża do podjęcia rozmowy) może coś wyjaśnić i poprawić między Wami.
A próbowałaś z tym ignorowaniem, o którym pisałam wcześniej?

Niestety zgadzam się z Agnieszką.

Ja tez się zgadzam i też właśnie myślę że jemu jest wygodnie i to mu wystarcza gdyż nigdy nie był jakoś mocno uczuciowy teraz jest mniej czasu on dużo pracuje a obiad ma kanapki do pracy ma mieszkanie posprzątane pranie zrobione rzeczy uprasowame kolacja podana dzieckiem zajmie się godz dziennie no więc wygodne życie. No chyba że ma kogoś i inne potrzeby Zaspajaja gdzie indziej. Agnieszko twoje pytanie jest na miejscgt bo wiadomo że to składowa małżeńswwa. Więc tak jest kiepsko bardzo rzadko. Masz rację ja nie mam ochoty najpierw wiadomo po ciąży bo źle wyglądam a ja dodatkowo mam obsesję na tym punkcie bo zmęczenie i dziecko z centrum wszechświata ale też raczej starałam się nie odmawiać chodź z przyjemnością nie miało to nic wspólnego no i czasem się zdarzyło że nie chciałam. Potem nasze relacji były gorsze a u mnie idzie to w parze jak jest źle między nami to nie ma mowy o Ochocie no i synek który budził się za każdym razem nawet jak robiliśmy to w drugim pokoju i bałam się głośno oddychać. Bardzo mnie stresowaja i frustrowaja ta sytuacja do tego stopnja że myślałam tylko kiedy się obudzi. Ja nigdy nie inicjuje zbliżen ale nie robiłam tego także przed ciąża ani nigdy jakoś źle się wtedy czuje i to mamy jasne między sobą mój mąż o tym wie że to on inicjuje.No i właśnie zaczął po urodzeniu dziecka robić to rzadziej przy czym nigdy nie byliśmy para która robi to często wręcz jak z kimś rozmawiam to to co dla nas było norma przed ciąża dla innych par jest rzadko i tylko jak coś się dzieje obowiązki praca kłótnie a przed ciąża było to średnio raz w tyg. Teraz dużo rzadziej. O to pytałam czy mężowi wystarcza czy na kogoś i gdzieś się Zaspakaja ale odpowiedział że nie ma i że wystarcza.

Skoro zgadzasz się z nami to uważam że jednak powinnaś coś zrobić. I postawić jasno warunki że albo idziecie na terapie albo odchodzisz bo się meczysz.

Monia i gdzie mam iść?

W takim razie spróbuj “uwieść” męża. Może zobaczy jaki skarb ma w domu i przejrzy na oczy. Bo w końcu jesteś super żoną i matką i tak o sobie myśl. Spróbuj go zaskoczyć i zobacz co z tego wyjdzie, jutro sobota, więc może będziesz miała więcej siły. Myślę, że spróbować nie zaszkodzi, a mąż na pewno będzie bardzo zaskoczony. Jedno jest pewne: musisz myśleć pozytywnie, uwierzyć w siebie, bo na pewno jesteś atrakcyjną dziewczyną, skup się na tym co Ci się w sobie podoba, nie myśl o jakiś niedoskonałościach i kompleksach. Ja mam swoje lata, za sobą 3 ciąże i porody, ale powiem Ci, że faceci nie zwracają uwagi na jakieś szczegóły w naszym wyglądzie (a które nas dołują). Czasami drobna zmiana fryzury, bielizna (lub jej brak pod ubraniem) mogą zdziałać cuda. Zresztą jesteś młoda, więc wiesz co działa na facetów. Spróbuj jednak swojego czymś zaskoczyć.
Być może po udanej nocy mąż nabierze ochoty na rozmowę i poprawę związku.
Myślę Justynko, że najpierw Ty musisz zmienić swoje nastawienie do siebie samej. Myślę, że zbyt surowo oceniasz samą siebie, jeżeli chodzi o wygląd, wychowanie malucha, itp . Miałaś niezbyt udane dzieciństwo, a jednak poradziłaś sobie, uwierz po prostu, że jesteś wartościową osobą. Masz prawo być zmęczona i sfrustrowana, ale spróbuj wziąć się w garść, nie poddawaj się tak łatwo. Czas szybko płynie, mały będzie coraz starszy i coraz bardziej samodzielny i Tobie będzie coraz łatwiej. Teraz trzeba zaciskać zęby i jakoś dawać sobie radę. Rozpisałam się, ale kurcze szkoda mi, bo mam wrażenie, że młoda fajna dziewczyna popada w przygnębienie i nie widzi wyjścia z sytuacji.

Może wyda Ci się to dziwne ale poprostu nie potrafię uwieść męża mam wew blokadę nigdy nie odważyłam się chodź próbowałam wiele razy jeszcze przed ciąża. Teraz jest to tym bardziej nie możliwe no bo jak można coś samemu zacząć na co nie ma się ochoty? A prawda jest taka że mimo iż jestem ponad rok po porodzie to seks obecnie mógłby nie istnieć.
Co do drugiej części masz sporo racji ale nawet psycholog mi nie pomógł.:frowning:

Justyna to powiedz czego od nas oczekujesz. Bo próbujemy Ci pomóc, dac jakieś rady a Ty wszystko odrzucasz. Chyba dostałaś od nas wszystkie możliwe warianty. Jeśli akceptujesz to jak masz to ok. Nie ma tematu. A może użalasz się nad soba? Nie rozumiem po prostu już teraz Ciebie. Zgadzasz sie z nami ze mąż nie chce się zmienić ale Ty też nie chcesz niczego zmienić. Czego więc od nas oczekujesz?

Monika ale tutaj nie ma przymusu pisania odpowiadania na posty dawania rad. Robisz to jeśli chcesz. Jeśli nie chcesz albo nie interesuje Cię temat nie piszesz proste. I nie musisz być nie miła dla mnie. Przecież dobrze wiem że żadna z Was nie jest na moim miejscu i nie rozwiąże moich problemów małżeńskich dodatkowo znając tylko moja wersję. Jestem wdzięczna za rady i za to że mogę się wygadać tyle. I nie uzalam się nad sobą poprostu mam problem i nie wiem jak go rozwiązać. Dla ciebie jest czarne albo białe “powinnaś postawić warunki” tylko nie zawsze tak się da bo co jak mąż nie zgodzi się na terapię a wiem jakie ma podejście do tematu. Twoim zdaniem mam odejść więc pytam Cie gdzie. Nie zawsze wszystko jest takie proste jak się wydaje

Justynko, mnie niewiele rzeczy potrafi zadziwić, więc to że nie potrafisz uwieść męża jakoś mnie nie szokuje. Nie dziwię się, że nie chcesz robić czegoś wbrew sobie, czegoś na co nie masz ochoty. Nie chcę tu występować w roli psychologa, psychiatry czy seksuologa, ale jeżeli specjalista Ci nie pomógł, to znaczy, że albo trafiłaś na jakiegoś nieuka (przepraszam za wyrażenie), albo nie stosowałaś się do wskazówek. Nie będę się rozpisywać nad tym, że miłość fizyczna w małżeństwie jest równie ważna, co duchowa, bo każdy zdaje sobie z tego sprawę. Zawierając związek małżeński większość z nas nie ma na myśli “białego małżeństwo” . Pisałaś, że oboje z mężem nie mieliście już przed ślubem jakiś wielkich potrzeb, ale jednak coś Was łączyło. Teraz piszesz, że nic między Wami nie ma, że nie masz ochoty, a mąż nie zwraca na Ciebie uwagi. A ile razy próbował, a Ty Go odrzuciłaś? Jeżeli takie sytuacje miały często miejsce, to można zrozumieć zachowanie Twojego męża, co nie oznacza, że Go bronię.
Jak już pisałam nie jestem seksuologiem, ale myślę że każdy ma jakieś potrzeby bliskości drugiego człowieka ( nie koniecznie seksualne). Kiedy ostatnio tak zwyczajnie, bez powodu przytuliłaś się do męża? Myślę, że Twoja niechęć do bliskości z mężem wynika ze strachu przed kolejnym dzieckiem, może podświadomie boisz się, że zajdziesz w ciążę? Być może duży wpływ na Twoje życie erotyczne miał fakt, że mieszkałaś w jednym pokoju z siostrą i rodzicami i widziałaś rodziców w intymnej sytuacji, sama nie wiem. Jeżeli tak, to może dobry seksuolog by Ci pomógł. jeżeli uważasz, że to co piszę to stek bzdur, to daj znać, odpuszczę sobie. Chciałabym bardzo Ci jakoś pomóc, ale nie wiem jak.