Witam , Mam dla was takie krótkie pytanko:) Wiem że juz było dużo wątków na ten temat stulejki, już mało kogo to ciekawi, ale zapytam, Jak myslicie czy stulejka była dawniej? czy to byl taki problem jak dziś? czy któraś z was pytała o tym u swojej mamy? dodam ze mam brata i moja mama nigdy mu tam nic nie robila i nie miała na ten temat pojęcia.
Także jestem mama Chłopca ma 6 miesięcy, nikt z lekarzy ani położnych nic nawet nie wspominali, mama nie robiła nic przy bratu. Także chętnie się dowiem czy coś trzeba robić czy nie ![]()
Moja mama zawsze była jakiegos innego mnienia, i zawsze smiechem mowila ze to wszysto ma byc jak chłopak dojrzeje, mam na mysl wzwod, ściągnięcia napletka
Ja swojemu ściągam skórkę od urodzenia. Tak mi położna kazała. Ale czytając inne wątki dużo mam nic nie robi bo lekarz nie kazal
Mam 2 synów, lekarze i położne od początku kazali ściągać skórkę. Niestety 3latek ma z tym często problemy, już raz groziło mu zakleję, na szczęście maść na sterydach pomogła
Dla mnie to bardzo ciekawie, jak to wszystko było u naszych rodziców, czy wszystko tak było jak mówiła mama? czy ktoras z was o tym pytala?
w “Księdze Dziecka” Sears’ów jest lakoniczna informacja, żeby skóry napletka nie odciągać, jeśli dziecko nie jest obrzezane (jest za to dużo, co robić z raną po obrzezaniu… szkoda).
Moja mama odciągała skórkę w kąpieli, bo był problem z tym u brata. Nie każde dziecko będzie tego wymagać. Nacięcie nie było konieczne bo mu to z czasem zeszło. U niektórych dzieci trzeba nacinać bo nie mogą się wysikać nawet.
Widocznie, jak nie ma problemów z robieniem siku i wygląda wszystko normalnie i lekarz nie każe tego robić to nie trzeba odciągać… Spodziewam się chłopca i też zastanawiam się, jak to będzie ![]()
Chyba, wszystko bedzie w porządku
Dopóki sama nie zostałam mamą nigdy o tych sprawach nie myślałam, choc to bylo juz dawno… Mam dużo pytań na ten temat a konkretnych odpowiedzi nie mam, jak tam ma byc, czy to wszystko przychodzi z czasem i dowie się sam, czy w ogóle, moze nie musialabym o tym tyle myśleć kiedy nie ma żadnych narzekań…
Mi lekarz zabronił majstrowania przy sprzęcik chłopaków . Dobitnie powiedział ze nie powinno się nic z tym robić . Sprawa wygląda inaczej gdy jest problem . Myślę że konsultacja z lekarzem jest w takim wypadku konieczna .
Chciałabym odświeżyć trochę ten wątek, dlatego że u nas ten problem występuje.
Kiedy synek był mały dwa razy zapytałam naszego pediatrę, czy trzeba naciągać skórę synkowi, by nie doprowadzić do stulejki. No to ok, nie ruszałam, nic nie robiłam. Na bilansie czterolatka ten sam pediatra stwierdził, że syn ma stulejkę i załupek i musimy udać się do chirurga. I że trzeba mu naciągać siusiaka. I to jest problem bardzo duży, bo zmieniał zdanie, jak rękawiczki, a teraz powstał problem. W tym miesiącu jedziemy z synkiem na konsultację do chirurga. Wizyta odwlekana byla ze względu na planowane wycięcie migdałków, a wiadomo, że zarówno jedno, jak i drugie robi się pod narkozą, która jest szkodliwa dla dorosłych, a co dopiero dzieci… Skończy się oczywiście zabiegiem, ale na ten moment jestem zdezorientowana, czy trzeba coś dziecku robić, czy nie. Jeśli chodzi o moje rodzeństwo, to jeden braci miał tylko nacinaną skórkę, jak miał 4 lata, drugi również miał zabieg, ale bardziej bolesny, bo już miał coś wycinane, natomiast trzeci z braci nie miał robione nic i jako dorosły człowiek musiał mieć przeprowadzony zabieg, bo nie mógł współżyć. I to było najgorsze doświadczenie w jego życiu z lekarzami. Dlatego powiem szczerze, że niby lekarze mówią, że nie wolno nic robić, nie naciągać, a później pojawiają się problemy, jak u mojego synka, czy jednego z braci…
Mojej siostrze, która ma synka lekarz nie kazał nic naciągać, tylko normalnie dbać o higienę i póki co wszystko jest w porządku. Magicznypazur po tym co piszesz teraz sama jestem w konsternacji, bo nie wiadomo właściwie od czego to zależy..Czyli lekarz stwierdził, że powinnaś naciągać i przez to, że tego nie robiłaś teraz skończy się zabiegiem? Nie powiedział Ci jak masz teraz postępować? U Twojego synka dopiero w wieku 4 lat zauważył ten problem tak?
Piasecka tak, dopiero w wieku 4 lat lekarz zauważył problem, gdzie ja sugerowałam już wcześniej, że nie da mu się naciągnąć skórki, wtedy słyszałam tylko, że nic nie robić. I właśnie to za każdym razem powtarzał, kiedy pytałam. Nie ruszać i koniec. No to nie ruszałam, w końcu uważam, że lekarz powinien wiedzieć więcej ode mnie i znać się na tym, co faktycznie mówi.Dopiero na bilansie powiedział, że problem jest duży i musimy udać się na konsultację do chirurga. Później zmieniliśmy alergologa dla synka i Pani doktor, która jest pediatrą sprawdziła mu tego siusiaka i powiedziała, że chłopcom powinno się delikatnie naciągać skórkę, by później uniknąć takich problemów, jak u nas. I powiedziała, że podczas kąpieli musimy próbować, jak to nic nie da, to faktycznie do chirurga. Mieliśmy próbować dłuższy czas, więc dopiero teraz będziemy jechać ze skierowaniem umówić wizytę. Zobaczymy, co powie
Dodam jeszcze, że każdy z moich braci miał stulejkę, a mam ich trzech. Tylko ostatni nie miał nic robione chirurgicznie, bo wtedy powiedzieli mojej mamie ( prawie 30 lat temu), że już się od tego odchodzi, a jak przyszło, co do czego to dorosły mężczyzna miał bardzo duży problem i najeździł się po urologach. Miał zabieg, po którym rana się paprała, nie chciała goić, biedak chodzić nie umiał. A to wszystko przez to, że w dzieciństwie lekarka stwierdziła, że nie trzeba, że "samo się naprawi". No jednak się nie naprawiło.
są oczywiście dwie szkoły, dwa podejścia. Trafiliśmy na kilku lekarzy, zdania były podzielone. Jako mama chłopca muszę powiedziec że bałam się nic nie robić, więc naciągalam lekko skórkę, przy kontrolach lekarz mg że wszystko jest Ok, wiec ufam że tak właśnie jest.
Nie wiem od czego to zależy. Ja nie robiłam nic u synka. Długo w ogóle o tym nie słyszałam że coś można nikt nigdy lekarz położna itp nic nie mówił. Potem jak się dowiedziałam to pytałam wszystkich dookoła i kilku lekarzy tu na forum chyba też. Ale lekarze kazali nie ruszać a wśród znajomych zdania podzielone. Ostatecznie nie ruszałsm ale teraz syn ma 4 lata i wszystko jest ok schodzi mu ładnie choć na bilansie lekarz sprawdził tylko jaderja
W dokumentach muszą mieć miejsce Twojego pobytu, a nie informację, że masz inny adres. Nawet wyjeżdżając na 2 tygodnie powinno się powiadomić o takiej sytuacji. I zmiana miejsca zamieszkania nawet co miesiąc chyba nie powinna być problemem u lekarza, lepiej to niż ryzykować odebranie zasiłku przez niespe
To prawda są różne szkoły. Ja częściej słyszałam, że można bardzo delikatnie próbować odciągać, ale tak, że jakikolwiek opór i odpuszczamy. Z czasem powinno się coraz więcej dać. U noworodków to chyba tylko kilka procent ma tak, że jesteśmy cokolwiek w stanie odciągnąć. Nie ma w tym nic dziwnego. Przy codziennej higienie możemy bardzo delikatnie to sprawdzać. Pamiętajmy, że każde dziecko jest inne i jak u koleżanki dało się w wieku X to nie znaczy, że my też musimy. Dopiero interwencje podejmujemy, jak robią się takie bąbelki przy oddawaniu moczu, czy minęło kilka lat i nadal nic nie możemy zrobić. To wersja jaką ja znam.
Wcześniejszy komentarz to bład z innego tematu ;)
Magicznypazur no to nie codzienną sytuacja . Chyba bym się zdenerwowała jakby lekarz mi nie kazał, a po paru latach stwierdził problem . Jak już dziewczyny wspomnialy są dwie szkoły szczerze mam mieszane uczucia co do tego na początku bałam się naciągać i tylko trochę odciagałam lekarz na bliansach bądź szczepieniu odciąga i mówi żeby tak robić i po wizycie jestem podczas kąpieli wstanie odciągnąć ale później mam problem . I pierw myślałam że bez sensu ale jak naciągam i wycieram siuraka to nawet pozostałości po kupię są . Więc nie chce myśleć co się dzieje jak się nie czyści miejsc intymnych .
Oby u synka Twojego było wszystko ok wiadomo że lepiej znieczulenie miejscowe niż narkozą. My mieliśmy mieć zabieg na kanaliki łzowe ale na szczęście nas to ominie . No ale jak trzeba to trzeba .
pati1990 wizytę mamy wyznaczoną dopiero w październiku, więc pewnie zdążę już urodzić i mąż będzie musiał sam z synkiem jechać, czego się obawiam, bo zawsze ja rozmawiam z lekarzami i wszystko załatwiam, jeśli chodzi o zdrowie synka. Wizyta trochę późno, ale to ponoć bardzo dobry lekarz, że nie spotkałam się z żadną negatywną opinią na jego temat, więc warto poczekać. Też mam nadzieję, że jak już w ostateczności dojdzie do zabiegu to będzie wszystko okej i jakoś to dzielnie zniesie.
Mamusie wracam wiadomościami! Co prawda wizyta miała być pod koniec października. Ale kiedy mąż dojechał z synkiem na miejsce, okazało się, że lekarz na urlopie i przesunęli nam wizytę na 8 listopada. Ale do rzeczy. Lekarz tam pracujący, nie wiem, czy mi uwierzycie, ale przyjmował w 3 pokojach i tylko jeden pacjent wchodził, drugi wychodził i tak biegał z jednej sali do drugiej. Mąż powiedział, że łącznie wizyta trwała może z 5 minut, nie więcej. Lekarz obejrzał siusiaka małego i stwierdził, że faktycznie nie schodzi mu skórka wcale i zalecił stosowanie maści Diplorene 2xdziennie. Kontrolę mamy 20 grudnia.
Powiem Wam, że od piątku widzę znaczną, a wręcz ogromną zmianę. Wcześniej nie było mowy, że cokolwiek zejdzie, ale po tych zaledwie kilku dniach skórka schodzi coraz ładniej! :) Nawet nie wiecie, jak mi ulżyło, jak się okazało, że mały nie musi być cięty :) Choć wiadomo, zobaczymy, co to będzie dalej. Ale mam nadzieję, że się obejdzie bez nacinania :)
