Przyszły Tato, wyobraź sobie, że jesteś w ciąży!

Wygląda na to, że mój mąż jest gdzieś pomiędzy ojcem podekscytowanym a wątpiącym. Czasem jest taki kochany, a czasem mam ochotę palnąć go tak mocno, żeby się opamiętał. Ech… Panowie chyba nigdy nie zrozumieją jak to jest.

Różnie to bywa ;x

Mój mąż jak dowiedział sie ze bedziemy mieli dziecko cieszyl sie jak maly chlopiec. Nie moge powiedziec na niego zlego slowa bo od poczatku o nas dbal, pomagal mi, staral sie wczuc w moja sytuacje. Kiedys nawet powiedzial ze on moglby za mnie nosic w brzuchu dziecko ale urodzic to juz nie hehe;-) rozbawil mnie tym do łez.

Mój mąż jakoś nie specjalnie okazywał na zewnątrz to, że się cieszy. Chyba cieszył się tak w sercu. Ale teraz bardzo kocha syna.

Beatko, najwazniejsze ze teraz kocha waszego syna;-) nie kazdy mezczyzna jest taki wylewny i potrafi na zewnatrz okazywac swoje uczucia.

No moj mąż racej nie jest wylewny…

Bardzo dobry artykuł myślę że panowie powinni się czasem 2 razy zastanowić zanim coś powiedzą lub zrobią. Mój partner był razem ze mną na porodówce, chyba trochę go to przerosło. Na początku narzekał że ma niewygodne krzesło i przesiadł się na fotel dopiero położna go strofowała że powinien mnie trzymać za rękę i wspierać a nie tylko się przyglądać a po porodzie usłyszałam - " szkoda że nie widziałaś swojej miny jak parłaś". Szkoda że panowie nie mogą doświadczyć tego bólu i emocji bo wtedy byliby bardziej wyrozumiali.

Mój jeszcze wtedy narzeczony,ale teraz już mąż wspierał mnie i pomagał mi przez całą ciążę,nie pozwalał mi nic nosić,przychodził codziennie do szpitala i siedział tyle,ile to było możliwe,jak było trzeba to i brał wolne w pracy. Pocieszał mnie,kiedy było coś nie tak i zawsze był obok :slight_smile:

Moj M bardzo się cieszył ze będziemy mieli dzidziusia ale mimo wszystko bardzo dużo SOE zmieniło od kiedy jest z nami córeczka odnodze wrażenie ze jest po prostu zazdrosny o to ze mniej czasu mam dla niego

świetny tekst amnki; )

W pierwszej ciąży w każdej chwili mogłam liczyć na partnera - czułam się najważniejsza i bardzo kochana. Wszystko zmieniło przyjście na świat synka, bo stał się oczkiem w głowie taty…
Kiedyś powiedział mi on, że nie wie czy jest wstanie i potrafi dzielić miłość - teraz już sama wiem, że nie…

ja nie moge narzekać…mój narzeczony bardzo się cieszył z ciąży i bardzo mi pomagał…wszystko dla mnie robił , masował stopy i cokolwiek bym nie chciała…potrafił w srodku nocy dla mnie po lody jechac bo mialam chęć :slight_smile: zdziwiona byłam i pytałam dlaczego to tak sie dzieje… ze taki wyrozumiały ze znosi moje nastroje…a on na to ze jak mnie nie było to w internecie znalazł tekst dla tatusiów, w którym wyjaśniano dlaczego kobieta tak się zmienia i jak jej pomóc w tej całej ciąży… ciesze się ,ze był i w sumie jest dla mnie taki kochany ,bo nie kazdy tak ma.

Greendream to masz się bardzo dobrze z narzeczonym. Ja niestety na męża nie mogę liczyć.

Takiego faceta to tylko ze świeca szukać i bardzo wielki plus dla niego za to ze sam z siebie pomyślał zęby poszperac w internecie wiadomości dotyczących stanu kobiety w ciąży

Dla mnie maz tez byl i jest kochany, choc ja zachcianek niemialam jakichs specjalnych;) Ale mysle ze warto wlasnie dac przyszlemu tacie do przeczytania jakis dobry atykul czy ksiakze, bo wydaje mi sie ze w wielu przypadkach istota problemu jest to, ze mezowie nie rozumieja co dzieje sie z nami w ciazy i jak nas zrozumiec i sprawic by bylo nam lepiej:)

Również nie miałam zachcianek,bo ze względów zagrażających ciążę musiałam trzymać dietę,jedyną zachcianką było mleko o które go w nocy męża prosiłam,bo miałam okropną zgagę,ale zawsze mi przyniósł. Nawet też przynosił jak nic nie mówiłam :slight_smile:

Ja miałam czasami ogromną ochotę na Coca-Colę, a miałam cukrzycę ciążową. Ale moja dietetyczka pozwoliła mi abym się troszkę napiła jeśli już mama bardzo wielką ochotę na nią.

Beatko,a mocną mialaś cukrzycę? Ze mną na sali leżały dziewczyny,które musiały aż brać insulinę, bo poziom cukru był bardzo wysoki i musiały się trzymać określonej diety.

Mąż był tak kochany i oczywiście jest caly czas,ze nawet przy mnie nie zjadł czegoś,co ja nie mogłam jeść będąc w ciąży, np. pizzy,bo nie chciał,żeby mi się zrobiło przykro.

Ja akurat nie miałam mocnej cukrzycy i w moim przypadku wystarczyła dieta.

mój też o mnie dbał,chodź w pierwszej ciąży bardziej :wink: kiedyś zadzwonił do mnie i pyta na co mam ochotę …wtedy chodziły za mną delicje jagodowe w białej czkoladzie…ale powiedziałam że są ciężko dostępne więc pewnie ich nie znajdzie na co on “chodź bym miał przejechać wszystkie sklepy przywiozę Ci je” …tak mi się miło zrobiło :). W drugiej ciazy niestety nie usłyszałam już takich słów :wink: ale często pytał na co mam ochotę i kupował co chciałam.

No mój kochany potrafił wytrzasnąć z podziemi watę cukrową o 2 w nocy albo przejechać po nią 20km…; )
Teraz ja się pilnuje i zachciewajki mam mniejsze i jest mniej kłopotu; )

W pierwszej ciąży mogłam na niego liczyć i nawet po nocce jak było trzeba jechał ze mną do szpitala nad ranem…