Przerwa nocna i nawał pokarmu

Mam 2 tygodniowe dziecko, które śpi w nocy 6 godzin. Po tych 6 godzinach moje piersi są przepełnione. Jedną piersią karmię dziecko, ale przeważnie nie jest opróżniana do końca. Drugą trochę odciągam. Czy dobrze postępuję? W dzień mała je co 3-4 godziny, jak się obudzi.
Próbowałam częstszego karmienia, ale nie potrafię skutecznie dobudzić dziecka zwłaszcza w nocy, więc ta metoda odpada. Nie chcę sobie zaszkodzić tym odciąganiem doprowadzając do zwiększonej produkcji mleka, ale nie chcę też mieć zastojów.

Miałam bardzo podobny problem. Budziłam się i czułam, jakbym miała kamienie, a dziecka nie byłam w stanie dobudzić.
Rady na to Ci nie dam, jakoś organizm sam po kilku(nastu) dniach przestawił.
Standardowe odciąganie raczej tu nie pomoże, bo tylko zwiększysz produkcje. Czasem, gdy było bardzo źle, to wyciskałam odrobinę mleka do wkładki laktacyjnej- tyle, tylko, by poczuć ulgę. Ale ręka, nie laktatorem, by piersi “widziały” różnicę…

Witam,
Zaleciłabym właśnie to, co Pani robi, czyli z jednej piersi nakarmić, a z drugiej odciągnąć troszeczkę, tak żeby poczuć ulgę. 2 tygodnie od porodu to jeszcze jest bardzo świeżo, laktacja jest jeszcze nieuregulowana i jeszcze bardzo dużo może się zmienić. Dlatego dobrze jest dać piersiom i dziecku dostosować się do siebie nawzajem i nie rozregulowywać tego nadmiernym odciąganiem. Ale w przypadku, gdy piersi są przepełnione, a dziecko nie chce jeść, to trzeba usunąć nadmiar pokarmu, żeby uniknąć zastoju, obrzęku i zapalenia piersi. Można laktatorem, można ręcznie - jak komu wygodniej. Byle rzeczywiście były to bardzo niewielkie ilości.
Jeszcze tylko przypomnę, że dziecko w tym wieku powinno jeść minimum 8 razy na dobę. Z Pani opisu wynika, że może być tego mniej, także proponuję policzyć i jeśli faktycznie wychodzi mniej, to dobrze jest jednak zachęcać dziecko częściej do ssania i skontrolować jego masę ciała. W tym wieku powinno już wyrównać bądź przekroczyć masę ciała urodzeniową.

Dziękuję za poradę, będę odciągać 10-15 ml w nocy, nie redukuje to co prawda takich wyczuwalnych grudek, ale mam wrażenie że pomaga. Gdy tak robię to nie budzę się cała spocona, co wydaje mi się bywało efektem zastoju.
Dziecko ładnie przybiera na wadze, urodziła się 2570 a teraz waży 2800, ciąża donoszona. Mamy z mężem wrażenie, że dłuższą przerwę nocną nadrabia w ciągu dnia, bo czytałam, że dziecku powinno wystarczyć 10-15 minut efektywnego ssania, a mała potrafi jeść z małymi przerwami “na oddech” nawet ponad 20 minut. Czasami muszę odciągnąć troszkę przed karmieniem bo jak za mocno leci to się dławi.

xalomea ciesz sie ze 20 :slight_smile: moj jadl w nocy co 2 godz, w dzien tez, ale ssał nie 10 nie 20 a 90 minut . i za pol godz znow :slight_smile: teraz je krocej ale i tak czesto

Ja synka nie budzilam. Po prostu dalam za wygrana i przystawialam przez sen. Po ok miesiacu maly przesypial cala noc, ale w dzien potrafil jesc nawet co 30 minut. Mialam wrazenie ze po prostu uwiesil sie na dobre przy piersi i koniec wolnosci. :slight_smile: a tak serio to wszystko sie unormuje. Sa dzieci, ktore maja tak ze przesypiaja na poczatku nocki, a pozniej budza sie na karmienie nawet trzy razy w nocy, a sa i takie ktore od poczatku regularnie jedza i w nocy i w dzien. Dodam, ze ja tez pomagalam sobie laktatorem, bo synek potrafil spac nawet 11 godz. Tak wiec odciagalam troche przed spaniem, o godz 3 nad ranem oproznialam piersi calkowicie i o 7 robil to synek. Nigdy nie mialam problemu z piersiami.

U mnie nie wiem jak było zaraz po porodzię byłam w cięzkim stanie i pod narkozą, ale z tego co pamiętam na początku miałam problem ze ściąganiem mleka choć miałam piersi strasznie nabrzmiałe i pełne. Ale nie potrafiłam sobie z nimi poradzić. Dopiero po dwóch dobach miałam stan porażający całe koszule nocne zalane w mleku, nie dawałam rady :frowning:

z tego co ja wiem ze szkoly rodzenia piers trzeba zmieniac co karmienie aby nie bylo zastojow mleka i nawalow pokarmowych. jesli taki sie pojawi trzeba sciagnac mleko laktatorem ale tylko taka ilosc by poczuc w piersi ulge. szkoda ze nie mozesz dobudzic dzieciatka do karmienia to by ci bardzo pomoglo i ulatwilo zycie ;]
aaa na nawal pokarmowy najlepsze sa oklady z lisci kapusty trzeba je wlozyc do zamrazalki na 20 min a pozniej na piersi, przynosi ulge z tego co mi mowiono;p ja dopiero rodze za miesiac i to wszystko jeszcze przede mna ;p

Bardzo pomocne jest to co tu czytam, zwlaszcza, ze u mnie od porodu minal dopiero tydzien :slight_smile: nawet nie wien czy maly je 8 razy dziennie, ale zdarza sie, ze zje z jednej piersi a pozniej przysnie i za pol godziny je z drugiej, ja tez sie budze w nocy zlana potem bo maly spi, ale sprawdzam ile minelo i jezeli ok.3h a maly juz troszke sie rusza to wyciagam go i zmieniam pieluszke, wtedy troche sie rozbudza i moge go przystawic :slight_smile: a jak dlugo trwa taki nawal pokarmowy? Po poprzednim synku teraz boje sie wyjsc za szybko na dwor zeby mnie nie zawialo, na piersi zakladam pieluche tetrowa i po domu tak chodze, ale po dworze wolalabym bez a nie wiem kiedy bedzie w miare “bezpiecznie” :slight_smile: tez sie boje zastojow i zapalenia, ale staram sie malego przystawiac jak tylko sie obudzi, poki co sie udaje, ale ciagle czuje jak naplywa pokarm i robi sie goraco…

Też myśle że powinnaś odciągać ale oczywiście z umiarem czyli nie za dużo.Ale jeśli w ogóle będziesz odciągać to produkcja mleka utrzyma utrzyma się na właściwym poziomie .Bo jeśli pierś się przepełni mogą zrobić się zatkane kanaliki co może skutkować zapaleniem piersi . A z czasem zauważysz poprawę i mleka będzie się produkowała wystarczająca ilość a nie za dużo jak teraz na początku laktacji.

Polecam w takich sytuacjach by odciągając pokarm nie stymulować sutków laktatorem a jedynie masować pierś pobudzając tym samym wypływanie mleka, aż do odczuwania ulgi. Wkońcu przysadka mózgowa się przyzwyczai do tego, że w nocy ma produkować mniej mleka

Nie można za dużo odciągnac, bo organizm zacznie produkowac więcej i problem sie nasili. tylko tyle, zeby poczuć ulgę. Ciąło kobiety szybko przyzwyczaja się do rytmu dziecka. Laktacja sama się unormuje.

ja też miałam taki problem na początku po urodzeniu…mała potrafiła przespać czasem całą noc, a ja rano wstawałam z tak bolącymi i przepełnionymi piersiami, że szok…z jednej zjadała mała, a z drugiej odciągałam, żeby sobie ulżyć…na szczęście teraz jest już wszystko w porządku i chodzi jak w zegarku, mała budzi się w nocy 2 razy i problemu nie ma

Miałam dokładnie ten sam problem. Moja córa bardzo wcześnie zaczęła przesypiać noce, a ja miałam tyle pokarmu, że spokojnie wykarmiłabym bliźniaki. W nocy jak nie potrafiłam młodej dobudzić to zmieniałam jej pampersa i coraz głośniej do niej przemawiałam. Przeważnie to pomagało. A jak nie, to odciągałam mleko laktatorem, bo wolałam uniknąć bólu przy zastoju i stracić te pół godziny snu.

Ja z kolei ngdy nie mialam nawalu. Nawet gdy corka przesypiala cala noc. A laktatorem najwiecej odciaglam 30ml…

Też tak czasami mam po nocy. Według mnie i obserwacji jak to jest u mnie, bardzo dużo zależy od dnia cyklu, bo np przed miesiączką i w trakcie mam mniej mleka. Ale wszystko się ustabilizuje, zaufaj instynktowi i odczuciom, a krzywdy sobie na pewno nie zrobisz:) u mnie również skuteczne do przebudzenia było zmienianie pieluszki. teraz już tego nie robię, jak Mała zgłodnieje, to sama to zakomunikuje:)

Mnie piersi bolały jak przez parę dni z rzędu nie odciągnąć w nocy. Teraz wiem , że to był błąd. Choćbym była bardzo zmęczona to zawsze opróżniam piersi zaraz przed snem i drugi raz w nocy a potem nad ranem około 5. Myślę , że to bardzo ważne aby laktacji utrzymywała się na dobrym poziomie i nie pojawiały się problemy.

Przy synku gdy karmiłam piersią często wstawałam z twardymi piersiami, ale szybko spuszczałam ręcznie mleko i robiłam okłady na piersi i przechodziło. Przy pierwszej takiej sytuacji pojechałam na pogotowie do położnej bo nie miałam doświadczenia i wiedzy co sie dzieje i co robi, ale po tym zdarzeniu już radziłam sobie sama, okładałam gorącym siemiem lnianym pięknie mleko schodziło, robiłam kompresy z wódki no i oczywiscie z naszej najbardziej popularnej kapusty.