Dlatego jak z mężem zmienialiśmy się w domu ,bo akurat wrócił z pracy ,a ja musiałam do niej wyjść to zawsze mówiłam co i jak ,ale zawsze też duży plan na lodówce i odznaczane co już zostało podane i w jakich dawkach ,a co jest jeszcze do podania :) U nas zawsze się sprawdzało.
Patrycja fajny pomysł z tym planem tym bardziej jak ma się więcej leków do podania z różnymi dawkami :)
Ja zapisywałam mężowi dawkowanie na kartce żeby niczego nie pomylił.
u nas mamy taki zeszyt tez sie mega sprawdza;) jak jest sie samemu w domu i wsyztsko ogarnai to wiadomo tylko liczysz sama na siebie al ejak już sa dwie osoby to trzeba barzdziej kontrolować nie wspomne o dwójce dzieci jak sa podczas infekcji;) ja ostatnio zamotałam sie czy sama leki wziełam dla siebie ;) hehe
My jakoś tak się komunikujemy że nie używałam nigdy zeszytów ani nic :D ale jak już jesteśmy przy notowaniu i infekcjach to jedyne co notuje to kiedy i jak długo trwają infekcje mojej córki . Zapisuje objawi i jakie były podawane leki. Mam Wiery czarno na białym jaka jest częstotliwość chorób u mojego dziecka. Podsumowuje że w okresie jesienno zimowym duża :D
U nas syn ma 7 msc raz byliśmy u pediatry wyszło zapalenia gardła i nosa później raz sam katar był przez kilka dni na szczęście bez gorączki się obeszło w każdym przypadku
Ale jesteście dziewczyny zorganizowane, mi czegoś takiego brakuje, nie potrafię albo może poprostu nie zostałam tego nauczona, a może właśnie powinnam zacząć tak robić I zapisywać kiedy dziecko chore i w ogóle. Tylko u nas jest tak że ja staram się zapobiegać i jak widzę że coś się zaczyna dziać to daje zatogrip córce a jak jest już bardzo mocno chora to wtedy lekarz
Ja też wolę zapobiegać.
Również widzę kiedy coś zaczyna się dziać i zawsze staram się od pierwszych objawów już zapobiec rozwinięciu się choroby. Podaję wtedy 2x dziennie Bioaron (pomocny przy infekcjach górnych dróg oddechowych) do tego mleko z miodem spadziowym i herbatę z cytyną + jakieś soczki immuno z cynkiem. Czasem to wystarcza. Przy kaszlu gdy dopiero się zaczyna daję grinntuss pediatric, albo sol baby tussi + nebulizacja z soli fizjologicznej i również parę dni i jest dobrze.
Jak już faktycznie są chore i gorączkują , lub kaszel się nasila bądź nie przechodzi po paru dniach to oczywiście lekarz :)
ja to taka ostrożna jestem z tymi syropami i lekami ale moze dlatego zę starsa córka przechodziła ciękzo infekcje;(
ale wiadomo jak coś zaczyna sie dziać to inhalacje odrazu odpalam + nurofen jak goraczka, jak gorackzi nie ma to z katarem nie ide do pediatry chyba ze jest gesty jakiś ma dziwny kolor coś sie dzieje al ejak już jest gorączka to dzwonie o nr aby lekarz jednak obejrzał dziecko
JA TEŻ Z MAŁYM KATARKIEM NIE LECĘ DO LEKARZA ZACZYNAM SAMA DZIAŁĄĆ
Ja tylko raz byłam u lekarza przy pierwszym zachorowaniu nie wiedziałam za bardzo co podać co mogę a czego nie wolałam pójść niż dopuścić do większej infekcji teraz już widzę kiedy coś się dzieje i też zaczynam działać sama bez chodzenia po lekarzach
Kiedy ma się już jakieś doświadczenie w czasie choroby dziecka to wiadomo już co podać... ;)
Wow to działacie. Ja jak synowie mają katar czy kaszel to w sumie nic nie robię. Ostatnio młody kaszlał już tydzień i to coraz mocniej no to kupiłam syrop na kaszel, dały mi w aptece flavamed. Zaczęłam podawać i szybko przeszło. Starszy miał też katar któryś dzień no to raz inhalacje mu zrobiłam z soli i wtedy młodszy też był tym zaciekawiony więc też raz miał. Jednego dnia mu wyszła gorączka to wtedy podałam lek przeciwgorączkowy. I tyle. Gdyby się to dłużej utrzymywało to poszłabym skonsultować albo więcej leków wdrożyła. Ale ogólnie sama jestem taka anty lekowa więc też nawet nie pomyśle by dzieciom coś dawać od razu.
Justyś to prawda jak się już wie co i jak jest łatwiej :)
Dokładnie :) Jak znamy już swoje dziecko co im służy ,co pomaga i widzimy ,że to zwykłe przeziębienie i nie robi się nic gorzej to można działać ;)
Z grypą to już akurat nie ma żartów i do lekarza.
Zgadzam się :)