Przechowywanie obiadków

Witam mamy!
Jak długo mogę przechowywać zamrożone obiadki dla 7 miesięcznego maleństwa? Take przygotowane przeze mnie w domu.
I jak długo mogę przechowywać wekowane obiadki? i czy muszą stać w lodówce czy mogą stać w kuchni w szafce tak jak obiadki ze sklepu?
Chcę gotować synkowi obiadki raz w tygodniu żeby codziennie nie stać przy garach ale nie chcę mu zrobić krzywdy źle przechowywanym jedzeniem.

Pisząc wekowane obiadki masz na myśli obiadki z mięsem czy bez?
Jeżeli obiadki np gotowane warzywa włożysz do słoiczka i zapasteryzujesz to możesz je przechowywać w szafce bądź piwnicy ale jeżeli dołożyłaś mięso to ja bym dla pewności bardzo długo gotowała weki -do ok godziny aby mieć pewność że nic się nie zepsuje. Najlepiej kawałek mięska zamrozić i ugotować przed podaniem.

Wekowane posiłki bezmięsne można przechowywać w temp pokojowej. Te z mięsem lepiej gotowaz dluzej i raczej trzymać w lodowce lub tak jak pisze kolezanka miesko można dodac do ugotowanych zapasteryzowanych warzyw tuz przed podaniem dziecku posiłku. Miesko ugotowane smialo możesz trzymać w lodowce 2-3 dni także na te dni masz już gotowe dania.
Ja osobiście wolalam robic sama obiadki - gotowałam na parze i mrozilam porcje w słoiczkach. Podczas posiłku dodawałam ugotowane miesko które wlasnie starczało mi na 2-3 dni.
Ja słoiczki robiłam raz na dwa tyg.

Ja przy pierwszym dziecku, kiedy po pół roku wróciłam do pracy, gotowałam w sooty zupki na cały tydzień - baza była ta sama, warzywna, zaś później dzieliłam i dodawałąm do jednej królika, do kolejnej kurczaka (oczywiście swojego, nie ze sklepu), do kolejnej rybę i następnie zamykałam je w słoiczkach na gorąco, a po wystygnięciu stały cały tydzień w lodówce :slight_smile: teraz jestem na rocznym, więc gotuję zupkę co 3 dni :slight_smile:

Ja nie pasteryzuję zupek, jeżeli już to mrożę ale tylko mięsko wcześniej ugotowane do zupki.
Pasteryzacja pozbawia części witamin i minerałów zawartych w owocach i warzywach. Więc jeżeli jest taka możliwość to lepiej już mrozić niż pasteryzować. Gdzieś czytałam, że jeżeli mrozimy zupki to takie dodatki jak kasza, ryż, makaron, tłuszcz powinno dodawać się na bieżąco, a nie mrozić.

Hej. Ja mrożę słoiczki. Zawsze robię bazę (czyli wywar warzywny: marchew, pietrucha, seler, por, cebula), po czym rozlewam do malutkich garnuszków i dodaję do nich warzywo główne: np. kalafior (żeby była zupa kalafiorowa). Wychodzi mi wtedy po ok. 4 słoiczki danej zupki. Zapisuję datę i wrzucam do zamrażalnika. Staram się, żeby zupka leżała w zamrażalniku ok miesiąca (chociaż na pewno może dłużej). Zawsze na raz robię 16-20 słoików, więc mam spokój. Codziennie tylko przygotowuję mięsko (kawałeczek wrzucam do wrzącej wody i po chwili jest ugotowane). Dzięki temu mam sporą różnorodność. Kasze, makaron, ryż raczej też przygotowuję “na świeżo”, chociaż też już mroziłam krupnik, albo rosołek z kaszą manną i było ok.
Moja córka ma teraz 9 miesięcy, ale robiłam jedzonko tym sposobem od momentu, kiedy córka zjadała więcej niż 3 łyżeczki ;p Początkowo zapełniałam słoiczki do połowy. Teraz oczywiście córka zjada cały słoiczek.
Nie chciałam podawać słoiczków kupnych, ale podobnie jak Ty, nie chciałam codziennie przesiadywać w kuchni. Ta metoda u mnie sprawdza się super :slight_smile: