Pozytywna dyscyplina

Pozytywna dyscyplina czyli wychowywanie bez kar i nagród.

Kara działa krutkofalowo, prowadzi często, do chęci zemsty, kłamstwa, czy braku wiary w siebie.

Nagroda prowadzi do tego że dziecko nie chce robić nic za darmo....

Pozytywna dyscyplina wyjaśnia, że za każdym "złym" zachowaniem dziecka stoi przekaz "chce przynależeć... 

Uczy jak radzić sobie z takimi zachowaniami w sposób pozytywny...

Ile na ten temat wiecie i co o tym sądzicie?

Wydaje być się ciężkie do osiągnięcia. Dzieci do ok. 4 r.ż. są egocentryczne. Nie dostrzegają świata z perspektywy innych. Wszystkie czynności kręcą się wokół nich. Zazwyczaj juz w pierwszym roku życia rodzice próbują dać nagrodę w zamian za np. smoczek. Jestem stanowczo na nie jeśli chodzi o kary cielesne, ale czy zabronienie zabawy przez 10- 20 minut kilkuletniemu dziecku, które po naszych ostrzeżeniach nadal reaguje agresją w stosunku do innych to zło? Co jeśli tłumaczenie, że kogoś boli jeśli się go bije nie robi na dziecku wrażenia? 

Słyszałam trochę o tej inicjatywie,  aale moje dziecko jest jeszcze bardzo małe,  wwięc  nnie przywiazywalam do tego dużej uwagi. Uważam natomiast to za coś dobrego i na pewno ciekawego do zastosowania w modelu wychowawczym. Tam są narzędzia,  kktórymi powinniśmy się posługiwać,  aaby osiągnąć efekty. Jeżeli one dzialaja, to metoda warta rozpatrzenia na pewno.

Powinniśmy jako rodzice brać pod uwagę jakie nagrody i kary  stosujemy wobec własnych  dzieci. Kary nie powinny trwać zbyt długo. Czas kary powinien być dostosowany do wieku dziecka. Nagrody za to nie koniecznie powinny być materialne. Czasem wspólnie spędzony czas, zabawa, może być największą nagrodą, np. kiedy rodzice pracują i nie widzą się z dziećmi tyle czasu co przed powrotem do pracy  :)

Nie mam zamiaru tej metody stosować na swojej córeczce. Uwazam że warto jest chwalić (a to już jest nagroda słowna) i nagradzać. Ale jak coś nie tak to też i ukarać. 

Ja mam dzieci w wieku 3 i 5 lat, i te metody zdecydowanie działają na nie dużo bardziej niż kary czy nagrody. Oczywiście nie zawsze, bo współpraca z kimś kto ma akurat gorszy dzień nie zawsze jest możliwa, a i my nie zawsze mamy dzień na kreatywne myślenie. Mimo to nawet jeżeli tylko 50% kryzysów zostaje zazegnanych dzięki pozytywnej dyscyplinie to dla mnie i tak jest sukces. Bo to zostaje... Dzieci naśladują nas w każdej rzeczy... Jeżeli moje starsze dziecko krzyczy na młodsze bo tamto coś mu zabralo np. To ja wiem że jest to efekt mojego wcześniejszego zachowania kiedy ja nie wytrzymalam i zamiast wspólnie z dzieckiem rozwiązać problem sama się unioslam. A w momencie kiedy widzę że moja córka zaczyna się denerwować, ale nagle się opanowuje i idzie po jakaś inna zabawkę żeby się wymienić z bratem, na spokojnie ponegocjowac, to wiem że gra jest warta świeczki... 

 

Dzieci nie dostrzegają świata z perspektywy innych... hm A czy my dostrzegamy świąt z perspektywy dzieci? W pozytywnej dyscyplinie chodzi między innymi o to żeby postawić się na miejscu dzieci, zrozumieć je i pomóc im zrozumieć samych siebie.... 

 

Jeżeli chodzi o wiek dziecka kiedy zacząć stosować pozytywna dyscypline to każdy jest dobry... ja zaczęłam od czytania książki pozytywna dyscyplina potem przeszłam do pozytywnej dyscypliny dla przedszkolakow A teraz jestem na etapie pozytywnej dyscypliny do lat 3... 

 

Polecam zagłębić się w temat bo naprawdę warto... czasem wystarczy po prostu zaangażować dziecko w rozwiązywania problemu, czy obrócić pewne sytuacje w zabawę A czasem warto przygotować z dzieckiem koncik wyciszenia tzw. Pozytywna przerwa, który możemy zaproponować dziecku w stanie wzburzenia... Oczywiście nie na siłę, bo to już by była kara...

Są tego pozytywne i negatywne strony. Trzeba naprawdę umiejętnie poziomowac te dwie sprawy. W swoim wychowaniu chyba chciałabym zrezygnować z kar i nagród. Jak to wyjdzie w praktyce?  Jeszcze Nie wiem. Chce, by działania mojego Syna były ukierunkowane tym, że on chce coś zrobić niż tym, że on musi coś zrobić to dostanie pochwałę, prezent Czy karę. Warto oczywiście wpajać dziecku wartości dobra i zla Ale może warto zacząć od robienia tego przez rozmowę? 

 

Mam pierwsze dziecko i jest jeszcze malutkie więc w sumie ciężko mi stwierdzić jak trudne jest stosowanie czy właśnie brak stosowania nagród i kar. 

Aneczkaa A zapoznałaś się z metodą że tak od razu ją odrzucasz? Pozytywna dyscyplina nie odrzuca całkowicie pochwały ale uczy jak ją mądrze stosować... Bo jak robisz coś w kuchni A dziecko przyniesie Ci rysunek, Ty popatrzysz na niego, powiesz bardzo ładny i wrócisz do swoich zajęć, to dziecko czuje się zbyte. Pozytywna dyscyplina poleca chwalić dziecko opisowo, czyli poprzez opis co się widzi i docenienie to w jaki sposób się do tego doszło A nie sam efekt końcowy.

 

Beti to jest właśnie najgorsze w nagrodach, że w pewnym momencie dzieci zaczynają być od nich uzależnione i zaczyna się pewnego rodzaju szantaż... albo dasz mi cos albo tego nie zrobię...

 

A jak wy czułyscie się Jak doatawalyscie kare? Uczyło Was to czy raczej myslalyscie nad zemstą, czy czułyscie sue niesprawiedliwie potraktowane? Rozgoryczone... ?

A ja powiem tak bardzo się starałam rozumieć wszystko z perspektywy dziecka tłumaczyć rozmawiać ... oczywiście ze czasem wybuchłam jestem tylko człowiekiem ale chcislsm współpracować i co ? I w zamian msm okropnego rozwydrzonego 5lstks który wrzeszczy o wszystko nie stosuje żadnych zasad robi co chce i krzyczy ns rodziców jsj ns kolegę z piaskownicy. Kompletnie nie rodróżnia co do kogo można . W moim przypadku te metody były nieskuteczne i dalej takie są.

sama metoda ma fajne założenia ake wydaje mi się ze jak każda nUE każdemu rodzicowi pasuje i nie u każdego dziecka się sprawdzi 

Jak już wspomniały dziewczyny na początku może dzieci tak nie rozumieją chociaż na pewno też już zaczynają główkować . Myślę że jest w tym dużo prawdy bo nie raz się słyszało jak dziecko wymusza coś na rodzicach , albo bądź grzeczny/grzeczna to coś dostaniesz . Ja uważam że nagradzanie dziecka od czasu do czasu to nic złego . Ale za każdym razem to już przesada . 

Myślę że tłumaczenie , rozmawianie ma sens od początku jak dziecko zaczyna robić się komunikatywne . Ja swojemu dziecku mówię cały czas że nie wolno jak coś robi źle i chociaż mnie jeszcze nie słucha to myślę że doskonale rozumie co do niego mówię .Po zachowaniu jego widzę że zaczyna czasem wymuszać , albo jak sobie nie radzi to tak samo zwraca na siebie uwagę . 

Ostatnio byłam z koleżanką na spacerze jej córka ma prawie półtora roku różnica między naszymi dziećmi 2 miesiące i mała była nie grzeczna nie chciała w wózku siedzieć pisk krzyk , wystarczyło że koleżanka powiedziała że coś Ci dam i cisza była . Także już takie małe dzieci na pewno doskonale rozumią co się do nich mówi i główkują 

Ja już znam jedno dziecko któremy rodzice ciągle tłumacza "nie wolno" itp i co

Koniec końcem zbity flakon u teściów, zbita miska szklana u sąsiadów, zbyty nie jeden talerz w domu, o choince i bombkach nie wspomnę... A rodzice tylko na koniec tekst "dziecko uspokój się bo jak tam dalej pójdzie to my się nie wypłacimy tyle szkód robisz"

Nagradzanie dziecka od czasu do czasu tak, ale właśnie nie można nagradzać za wszystko materialnie, bo dzieci bardzo szybko się uczą, że mogą coś na tym zyskać. Potem specjalnie rozrabiają, aby za uspokojenie się dostali np. słodycze. To jest bardzo cienka linia, aby nagradzać, ale nie nauczyć dzieci tego wymuszania. A sformułowania :uspokój się to coś dostaniesz" są bardzo złe, bo to ewidentnie prowadzi do wymuszania i takie dziecko następnym razem na pewno to samo będzie robić, dopóki czegoś nie dostanie

Aneczkaa to właśnie chodzi o to żeby nie mówić dziecku nie wolno czy nie rób tego, bo to działa wręcz przeciwnie... chodzi o to żeby tak sprytnie pokierować dzieckiem, żeby samo doszło o tego że to co robi jest nieodpowiednie... tego między innymi uczy pozytywna dyscyplina...

Ile ludzi tyle opinii jak do wszystkiego. Temat rzekaa, i jak wspomniała Misiowa "to jest cienka linia". Trzeba umiejętnie po niej stąpac. 

Magnolijam to w jaki sposób wytłumaczyć dziecku że nie wolno jak nie mówiąc "nie wolno" ?

Aneczkaa podaj przyklad sytuacji bo są rozne metody do różnych problemów...

Mysle, ze Delikatnie tłumacząc zazwyczaj jakie byłyby skutki takiego działania. Że byłoby mamusi (lub komus) bardzo przykro, że coś się zniszczy. Zależy od sytuacji. Ważne żeby dziecka motywacją była CHĘĆ działania, nie mus. 

Przede wszystkim słowo "Nie" u dzieci działa wręcz przeciwnie... czasem wystarczy uruchomić dziecięcą wyobraźnię i to wystarczy. Zamiast będąc w sklepie upominać dziecko "Nie biegaj" wystarczy powiedzieć "stań jak żołnierz na apelu"... ( wiadomo zależy jakie dziecko ma zainteresowania). 

Dużo też zależy od tego jaki jest ukryty przekaz w zachowaniu dziecka. Pozytywna dyscyplina wyróżnia 4. Uwaga, zemsta, brak wiary w siebie i walka o władzę. W zależności od tego jaka  jest przyczyna, daje "narzedzia" jak pracować z dzieckiem.

Nie zgodzę się jak powiem dla córeczki że nie może wziąć czegoś np. szklanki czy ściągnąć babki z choinki to nie robi tego. Nie przynosi to odwrotnego skutku.

 

To jak się zachować np. w sytuacji kiedy stoi choinka a córeczka ściąga bombki? Ja w takiej sytuacji mówię "nie wolno ściągać" "zostaw" więc żeby moje słowa odwrotnie działały to by to zrobiła a nie robi tego 

Według mnie nagradzanie za wszystko wlanie uczy tego, że nie ma nic za darmo. Tak nie może być. Dziecko powinno wiedzieć co wolno a czego nie. Trzeba mu mówić i tłumaczyć. Mam znajomych, który h dzieci robią co chcą, nie zwracają uwagi na nic. No chyba, że coś dostaną w zamian to wtedy słuchają.