Witam,
Tak jak piszą inne mamy, wygląda to na typowy lęk separacyjny. Jest to coś rozwojowego i przejściowego.
Lęk separacyjny występuje na różnych etapach rozwoju i z różnym natężeniem w zależności od osoby.
Warto być z maluszkie, poświęcać mu czas ale jednocześnie ćwiczyć to, że jak mama znika to nie znaczy, że na zawsze.
Jak to robić - dziecko dostaje informacje, że mama idzie do łazienki. Dziecko zostaje z tatą, pojawia się rozpacz. Mama idzie i za bardzo krótką chwilę wraca. Może to być na początek jakieś 30 sekund. Do takich ćwiczeń można wykorzystać minutnik (musi być zsynchronizowany z zegarkiem mamy, po tym jak zadzwoni mama musi się pojawić). Mama zamiast wyjścia do toalety może wyjść do sklepu (wyjść tylko za drzwi).
Kolejna sprawa, która bardzo pomaga przy lęku separacyjnym to informowanie dziecka jeśli mamy zniknąć. Na początku może to nie być zbyt pomocne, ale na dłuższą metę da dziecku poczucie bezpieczeństwa, nawet jeśli nie będzie zadowolony, że mama wychodzi. I będzie się uczył, że mama idzie i mama wraca. Nagłe zniknięcie rodzica, bez słowa, bo może nie zauważy może zwiększyć lęk separacyjny. Dziecko jest zaskakiwane, nagle rodzica nie ma. Samo takie zdarzenie może wzbudzić duży lęk.
Warto aby dziecko spędzało czas i z mamą i z tatą. Jest to bardzo trudny czas dla mamy, bo dziecko nie chce spuścić jej na krok. Początkowo jeśli dziecko chce bardziej z mamą to tata jest obok angażuje się mniej, a potem z czasem coraz więcej, aż przejmuje większą inicjatywę niż mama. To proces.
Żłobek to zupełnie nowa sytuacja, trudna dla dziecka. Na to też jest potrzebny czas.
Może się zdarzać też tak, że nawet jak adaptacja będzie już na dobrym poziomie i przydarzy się choroba to możecie zaczynać od nowa. Ale jeśli się tak zdarzy, to z mojego doświadczenia wynika, że wtedy proces też jest krótszy.
Pozdrawiam serdecznie,
Marta Cholewińska-Dacka