Powrót ze żłobka

Hej dziewczyny od 1 września syn zaczął chodzić do żłobka 

poczatek był trudny był dwa dni w żłobku trzy w domu 

teraz dopiero będzie cały tydzień w żłobku 

w zeszłym tygodniu jak zachorował zaczął był bardzo przytulaśny chciał na ręce żeby go prowadzić za raczki 

a teraz jak wrocil do żłobka rano jak muszę go szykować po południu jak wrócimy syn chce ciagle być na rękach 

jak go odłożę jest płacz, przebranie go nie raz jest trudne 

zachecam go do zabawy chwile sie pobawi i zaraz znowu chce na ręce pójście do łazienki się załatwić graniczy z cudem bo jak zniknę albo odejdę dalej od niego już leci za mną i popłakuje 

czy to przejściowe zachowanie ? Czy to powód tęsknoty ? Czy może coś bardziej niepokojącego ? Miała któraś z was podobna sytuacje 

syn kończy roczek teraz i myślałam ze może to skok rozwojowy plus do tego żłobek i teraz takie emocje w nim siedzą ? 

Moja córeczka też zaczęła chodzić do żłobka od września i też jak wrócimy ze żłobka to bardzo mnie pilnuje żebym nigdzie nie poszła. Są dni że większość czasu spędza na rękach, albo przytulona.

Rozmawiałam z innymi mamami w żłobku i też zauważyły że ich dzieci stały się większymi przylepkami.

Dlatego wydaje mi się że to właśnie z powodu tęsknoty, dziecko w żłobku czuje się zostawione, nie wie o co chodzi. Chce się poczuć bezpiecznie, a najbezpieczniej jest przy rodzicu.

Myślę że to będzie przejściowe, aż się dziecko  pełni zaadaptuje.

Oj tak . Mój syn chodząc do żłobka nie odstepywalnie na krok . Dziecko jest stęsknione i ma w sobie duzo emocji i bardzo potrzebuja naszej bliskosci

Dobrze wiedzieć ze nie tylko nasz taki się stal 

jest mi przykro z tego powodu :( tłumacze mu mówię ze mama wróci nie mówię za ile ale ze wrócę ze teraz pobawi się z dziećmi będą ciocie a później mama wróci i pojedziemy do domku razem się pobawić 

wiem ze jemu pewnie ciężko to zrozumieć ale staram się żeby czyl ze nic się złego nie dzieje 

mam nadzieje ze przyzwyczai się szybko do obecnej sytuacji 

mną szczęście je w żłobku normalnie śpi tez ostatnio godzinę spał a teraz półtorej godziny pospal 

Wygląda mi to na reakcję dziecka żeby znowu nie zostało bez mamy dlatego cały czas chce być na rękach. To myślę że będzie przejściowe. Dziecko musi się nauczyć i przyzwyczaić do nowej sytuacji 

Tęskni, za mamą. Myślę, że kwestia czasu i trochę się odlepi od mamusi ;). Powodzonka.

Jest to nowa sytuacja i każde dziecko adaptuje się w innym czasie. U nas to zaledwie tydzień/dwa to bardzo mało. Nowa sytuacja, bez rodziców. 

U nas nie było takiego problemu, ale mała na początku byla bardziej zmęczona niż jak spędzała czas w domu. U nas bardzo chętnie chodzi, jak ją odbieram to leci z przytulasem. 

Czasami w sobotę czy niedziele też prosi, aby iść do złobka, także kwestia czasu, podejścia spokojnego i myślę, że sie zaadaptuje.

Jeżeli syn nie ma jeszcze roku to jest bardzo małe i tęskni za Tobą. Ja mam tak z synem (11 miesiecy) kiedy zostawię go z kimkolwiek -nawet z mężem to syn chce być cały czas na rękach,  nie mogę go odłożyć przez jakiś czas bo płacze. Dziecko tęskni i potrzebuje bliskości oraz mając Ciebie w zasięgu ręki wie , że jesteś obok. Wydaje mi się, że to przejściowe. Chociaż Mój starszy syn tak nie miał i szybko zaadoptował się w żłobku oraz chętnie tam chodził. Za to kiedy poszedł do przedszkola to też bardzo mnie pilnował i mówił jak mnie kocha. Jakbym go oddawała do przedszkola za karę.. 

Takie maluszki bardzo tęsknią za nami bo są mega przywiązane :)

Lisza a moze on właśnie po powrocie ze żłobka chce troch wiecej tej mamy dla siebie?

jest malutki nam czasami jest ciezko jak dziecko jest tyle czasu w złobku czy przedszkolu a co dopiero maluszkowi, chce sie nacieszyć mamą ;)

Dokładnie;) zgadzam się z Aniss ;)

Lisza dajcie sobie czas. Musicie się wszyscy do tej sytuacji przyzwyczaić. Dziecko musi zaakceptować nowy tryb dnia. Myślę że kwestia czasu i będzie lepiej

Aniss możliwe ze jest tak jak piszesz 

do tego teraz znowu choróbsko nas dopadło to już wgl przytulas 

mam nadzieje ze będzie coraz lepiej bo niedługo czeka mnie powrót do pracy i coraz bardziej sobie tego nie wyobrażam 

Napewno to dla malca nowa sytuacja musi sie oswoić 

Dokładnie :)

Myslę, że to typowa reakcja na rozłąkę. Moi, gdy byli mali, a zostawiała ich na dwie godziny to po powrocie nie potrafili się odkleić. Z nami czują się dzieciaczki najbezpieczniej jednak :) myślę, że z czasem, tak jak piszą dziewczyny, wszystko wróci do normy :) 

Witam,

Tak jak piszą inne mamy, wygląda to na typowy lęk separacyjny. Jest to coś rozwojowego i przejściowego.

Lęk separacyjny występuje na różnych etapach rozwoju i z różnym natężeniem w zależności od osoby.

Warto być z maluszkie, poświęcać mu czas ale jednocześnie ćwiczyć to, że jak mama znika to nie znaczy, że na zawsze.

Jak to robić - dziecko dostaje informacje, że mama idzie do łazienki. Dziecko zostaje z tatą, pojawia się rozpacz. Mama idzie i za bardzo krótką chwilę wraca. Może to być na początek jakieś 30 sekund. Do takich ćwiczeń można wykorzystać minutnik (musi być zsynchronizowany z zegarkiem mamy, po tym jak zadzwoni mama musi się pojawić). Mama zamiast wyjścia do toalety może wyjść do sklepu (wyjść tylko za drzwi). 

Kolejna sprawa, która bardzo pomaga przy lęku separacyjnym to informowanie dziecka jeśli mamy zniknąć. Na początku może to nie być zbyt pomocne, ale na dłuższą metę da dziecku poczucie bezpieczeństwa, nawet jeśli nie będzie zadowolony, że mama wychodzi. I będzie się uczył, że mama idzie i mama wraca. Nagłe zniknięcie rodzica, bez słowa, bo może nie zauważy może zwiększyć lęk separacyjny. Dziecko jest zaskakiwane, nagle rodzica nie ma. Samo takie zdarzenie może wzbudzić duży lęk. 

Warto aby dziecko spędzało czas i z mamą i z tatą. Jest to bardzo trudny czas dla mamy, bo dziecko nie chce spuścić jej na krok. Początkowo jeśli dziecko chce bardziej z mamą to tata jest obok angażuje się mniej, a potem z czasem coraz więcej, aż przejmuje większą inicjatywę niż mama. To proces.

 

Żłobek to zupełnie nowa sytuacja, trudna dla dziecka. Na to też jest potrzebny czas.

Może się zdarzać też tak, że nawet jak adaptacja będzie już na dobrym poziomie i przydarzy się choroba to możecie zaczynać od nowa. Ale jeśli się tak zdarzy, to z mojego doświadczenia wynika, że wtedy proces też jest krótszy.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Marta Cholewińska-Dacka  

U nas właśnie wcześniejsze informowanie za bardzo się nie sprawdzało bo córka jeszcze bardziej to przeżywała. Właśnie dziadkowie wtedy robili tak, że zagadywali ja a ja zniknęłam. Ale nie kończyło to się dobrze 

Lisza, u nas było dokładnie to samo - ciągle chciał na ręce, raczkował za mną wszędzie, a jak zniknęłam z pola widzenia, to płakał. To reakcja na rozłąkę, coś normalnego chociaż troszkę uciążliwego, u nas po około półtora miesiąca minęło. Teraz synek jak wraca ze żłobka, to bawi się, jest wesoły, nie wymaga ciągłego noszenia itp. Oczywiście dalej zdarzają się momenty, że chce dużo  uwagi mojej czy męża, ale nie jest tak, że nie może się odkleić ode mnie. Ale jak już adaptacja w żłobku dobiegła końca, to widać naprawdę dużą poprawę. Także bądź dobrej myśli, życzę dużo siły, żebyście razem przetrwali te trudne chwile!

Czas jednak dużo wnosi i pozwala dziecku się przyzwyczaić do nowej sytuacji.  Dziecko też z czasem zauważa, że nie jest tam za karę, może fajnie spędzić ten czas. U nas panie podkreślały, że ważna jest punktualność rodziców. Jeśli powiemy, że będziemy po obiedzie (mam na myśli starsze dzieci, bo taki roczniak może nie zrozumie ) to dziecko czeka zaraz po obiedzie i mamy być wtedy a nie godzinę czy dwie później. 

Z drugiej strony też nie ma co się dziwić takiemu maluszkowi. Do tej pory miał mamę na co dzień a tu nagle jej nie ma. Z czasem będzie coraz lepiej :)