Ja już na szczęście mam za sobą ból związany z karmieniem piersią… mi pomogło smarowanie własnym pokarmem (poleciły mi to dziewczyny na forum) oczywiście ból nie przeszedł od razu… trzeba się spiąć i przetrwać te kilka dni… u mnie to tyle trwało. ale opłacało się bo teraz już nie boli… no chyba, że mały przygryzie brodawkę dziąsełkami
No,Malwina,ja też jestem tego zdania! Warto zacisnąć zęby i przetrwać ten ból…bo to po krótkim czasie mija,a jaka jest przyjemność z karmienia dziecka piersią
Ja też walczyłam z tym bólem i po kilkunastu dniach się udało. Ja nie miałam poranionych brodawek, ale strasznie bolało mnie jak młody się zasysał.
Beatka ja tak samo. Mały ma prawie 10 miesięcy a i teraz są takie chwile, że coś mu tak strzeli, ze jak pociągnie to aż mi w macicy zarywa z bólu. Niestety taki sam ból też odczuwałam przy nawałach i zatorach w piersi, wówczas brodawki jakoś tak były bardziej wrażliwe i dochodziło do podrażnień.
Na samym początku miałam problem z płaskimi brodawkami również, wiec mąż jeszcze do szpitala dostarczył mi nakładki. Jakież to było wybawienie. No i maść maltan na podrażnienia.
Początki mojego karmienia piersią były bardzo trudne, miałam mało pokarmu, piersi bardzo mnie bolały, miałam poranione brodawki które zaczęły krwawić a synek nie mógł ich uchwycić więc stosowałam nakładki. Położna podczas wizyty kilka razy patrzyła w jaki sposób przystawiam synka i jak On łapie moją brodawkę i oceniła że wszystko jest w porządku a jednak miałam problem. Kiedy zaczęły mi krwawić brodawki , szczególnie prawa miałam dylemat czy karmić i powiem szczerze że pierwsze krople w których było najwięcej krwi odciągałam laktatorem a później przystawiałam synka. Smarowałam piersi maścią Purenal i mlekiem i bardzo szybko przynosiło mi to ulgę. Karmiąc przez nakładki robiłam tak że jak już synek zaczynał ładnie ssać zdejmowałam nakładkę i przeważnie nie było już problemu z uchwyceniem jej przez synka. Brodawki dość szybko się wygoiły i o dziwo w prawej z którą miałam tyle problemów miałam bardzo dużo mleka i synkowi łatwiej było ją uchwycić.
Ja tylko na początku miałam lekko poranione brodawki, na szczęście malutka od samego początku nie miała problemów z ssaniem i dobrze sobie radziła. Teraz jak ma prawie 3 miesiące czasem się jej zdarzy jak kończy jeść że odwraca główkę w drugą stronę ciągnąc sutek mocno zaciśnięty dziąsełkami. Ból czasem jest dość spory, ale idzie wytrzymać i karmimy się nadal.
Karmię trzeci miesiąc i niestety u mnie temat bolących brodawek wraca. Ostatnio nawet na jednej zrobiły mi się dwa pęcherzyki takie jak np na stopie przy otarciu. Pękły i przez tydzień pierś bolała przy karmieniu, że aż syczałam z bólu. Pomagały mam nakładki. Faktycznie było czuć ale nie tak intensywny ból. Oczywiście gorzej było jak przystawiałam wyglodniałe dzieciaki, ssały tak intensywnie, że ból się nasilał. Mam nadzieję, że w końcu się to unormuje bo był już czas, że wszystko było ok, bez bólu i z przyjemnością, a tu kurcze znowu coś.
Ja chyba kapituluje…
Uparłam się by karmić - bardzo się uparlam. Zaciskalam zeby w pierwszej dobie po cięciu i przystwialam synka “byleby” pokarm był - udało się.
Przetrwałam tez nawal spuszczajac po prostu nadmiar mleka z piersi - okazało się, że źle przystwialam maluszka i nie odproznial piersi a mleko się w nich coraz bardziej zbieralo.
Po pokonaniu nawalu okazało się, że niestety wciąż coś nie tak jest ze ssaniem i piersi krwawia i bolą przy przystawianiu tak, że łzy lecą jak grochy… starało się mi pomóc tyle położnych ale żadna nie znalazla końcem końców metody na pomoc - w pozycji na leżąco pierś jest w ogóle nie opróżniana, klasycznie niuniek jest za nisko, krzyżowa pozycja jest za wysoka, ani z rogalem, ani bez niego… tylko usiąść i płakać…
Jedno jedyne co mogę napisać po kilku dniach karmienia, że chyba laktator nie byl taki zły przy pierwszym dziecku…
I polecam (tak jak mi poleciła Angie) czysta Lanoline ; )
Ja tez polecam czysta Lanoline. Na początku smakowała codziennie. Z firmy ziaja jest taka mala lano maść. I to właśnie jest czysta Lanoline. samantka a ile dni jesteś po porodzie ? Ile juz próbujesz ?
Również miałam bardzo bolesne początki karmienia piersią. Zaraz po naturalnym porodzie dano mi córkę na brzuch i przystawiono do piersi. Zawyłam z bólu, który wydawał sie większy niż te porodowe. Strasznie bolały mnie brodawki tak że pot skraplał się na nosie gdy przystawiałam dziecko. Przy każdym kolejnym przystawieniu to samo. Pani doradca laktacyjny nauczyła mnie właściwiej techniki ale to nie zminimalizowało bólu. Brodawki robiły się coraz bardziej poranione, każdy dotyk ubrania, nie mówiąc o ssaniu dziecka to był ból okrutny. Wspólokatorka ze szpitala poleciła mi maść Medeli - PURELAN 100, która nawilżała sutki i miała lekkie działanie przeciwbólowe i nie trzeba było jej ścierac przed przystawieniem dziecka, ponieważ nie szkodzi. MAŚĆ MEGA POMAGAŁA! Smarowanie tą maścią i wietrzenie sutków- topless nocą, oraz silikonowe nakładki dystansujące sutek od ubrania w dzień, pomogło dotrwać do 4 doby, w której dostałam nawał pokarmu. Zaczęło bolec gdzie indziej, ale mleko właściwe nawilżyło i w 24h wyleczyło poranione i bolesne sutki. Wszystkim przyszłym mamom życzę ogromnej wytrwalości!!
Ja wklesłych brodawek nie mialam , ale sa nakladki na tego typu brodawki. Jednak poranione tak , w pierwszych tyg gdy jeszcze nie umialam dobrze podawac piersi a mała chwytac. Najprostsza sprawa to własne mleko mamy , pomogło jak nic.
Ja mam wklesle brodawki i karmie przez nakładki. Kupiłam trzy różne rodzaje ale tylko jedne spasowaly mojej córce. Polecam wypróbować z różnych firm i zobaczyć które dziecko najlepiej łapie. Słyszałam że karmienie przez nakładki może wyciągnąć wklesle brodawki ale jakoś tego nie zauważyłam. U mnie nadal są wklesle.
Na samym początku, w szpitalu jeszcze, bałam się ze nie będę karmić piersią, ponieważ moje brodawki były poranione, strasznie mnie bolały i piekły. Na szczęście nie poddałam się i po kilku dniach dolegliwości ustąpiły. Teraz karmienie piersią to sama przyjemność.
Moja mała takie dzisiaj ugryzla podczas karmienia ze bardzo boli mnie lewa brodawka. Mimo tego że karmie przez nakładki sprawia to ból. Dobrze ze jest noc to będzie mniej karmien i może do jutra mój stan się poprawi.
mi też wszyscy mówili że karmiąc przez nakładki moje brodawki się wyciągną ale jakoś nie pomagało. ale to chyba przez to że moje dzieci były leniwe i szybko się męczyły jedzeniem , nie wyciągały do końca mleka i moja kariera z karmieniem piersią zawsze kończyła się zapaleniem piersi
Witam mam pytanie co najlepiej stosować na popękane i zranione brodawki sutkowe.Co zrobić gdy są głębsze pęknięcia?
Ja podobnie jak koleżanki maść z Ziaji (z lenistwa- bo zmywać nie trzeba), bepanten jeszcze lepszy (ale to już trzeba zmywać), wietrzenie piersi w miarę możliwości często, smarowanie po karmieniu własnym mlekiem (i poczekać żeby same wyschły), nie noszenie wkładek laktacyjnych ponieważ nasiąkają mlekiem i maja odwrotny skutek. Ewentualnie by się podgoiły i chwilę odpoczęły karmienie z kapturkami
Ja używam czystej Lanoliny kupionej w aptece. Nie wymaga zmywania i pomaga
pypliś może dziecko było do piersi źle przystawiane i stąd te zastoje. Właśnie gdy dziecko jest prawidłowo karmione to zastoje nie powinny występować. Chyba, że nosisz źle dobrany, za mały stanik, który uciska piersi. Niestety przy źle dobranym staniku zastoje także się pojawiają.