Pomysły na słone przekąski na baby shower – co polecacie?

Fajnie wygląda mini arbuz pokrojony w trójkąty i na patyk :rofl:, a z ciepłych to ja lubię bardzo mini hamburgerki szybkie na raz :slight_smile:

Tez je uwielbiam.

U moich rodziców w mieście są 3 takie lodówki i jeszcze nigdy nie widziałam żeby tam coś było. Zawsze są puste. Kiedyś był post nawet że ktoś tam wsadził kilka rzeczy ale nikt się po to nie zgłosił i wyrzucili po kilku dniach. Nie wiem czy unas tacy ludzie są czy o co chodzi

O nieee, to mega szkoda. Bo to nie tylko bezdomni biorą. Osobiscie widzialam jak takie dwie seniorki siedzialy na lawce i zerkaly co przynioslam, potem widzialam je jeszcze kilka razy az w koncu miedys ktoras powiedziala ze cos bylo przepyszne i ze dawno nie jadla ( nie pamietam xo to bylo wiec nie chce wymyślać) i od slowa do slowa wyszlo ze corka mieszka za granica, maz zmarl i jej juz nie stac po oplatach mieszkania rachunkow i lekow na takie rarytasy wiec czasem tu zaglada . ( mowiac to mocno nacisnela na CZASEM). Oczysiscie podziekowalam ze ktos docenil moje starania i gotowanie i od tego czasu staram sie czesciej tam przynosic jedzenie.
Jak pracowalam w kateringu to bralam to co zostało z jedzenia ( moglismy zabierac jako obiad) i zanosiliśmy tez tam ( raz zanioslam 120szt palek z kurczaka pieczonych rano) no ale to takie akcje raz na jakis czas bo teoretycznie musimy utylizowac i to wychodzi taniej. Wtedy anonimowo dodalam post na grupie osiedlowej i z tego co wiem to rozeszly sie jak cieple buleczki.
Mysle tez ze to musi byc cholernie obciazajace - wstyd jest ludziom brac jedzenie… wstud jak Halinka spod 3 zobaczy , bk co ludzie powiedza…

1 polubienie

U nas są zawsze pełne po jakiś świętach

Może właśnie to na tej zasadzie jest że jak ktoś zobaczy to co powie. Ja tam nie zanoszę jedzenia bo jednak muszę kawałek jechać a jakoś mi tam nie po drodze ale dziwię się że one są puste bo jedna jest przy restauracji to na pewno zawsze im coś zostaje ale z drugiej strony po co tam wkładać jak nikt nie weźmie

No moze restauracja tez sie boi bo oni musza wyrzucac to co zostanie, inaczsj musieliby wiecej placic. To nasz chory kraj ze taniej wyrzucic dobre jedzenie…

1 polubienie

Dokładnie, to jest chore. Pamiętam,że raz było głośno o piekarzu, który musiał zapłacić karę za to, że chleb, który się nie sprzedał, oddawał biednym za darmo. Patologia…

Tak bo za darowizny jest podatek. Wyzszy niz oplata za smieci.
Dlatego zawsze potajemnie oddawalam z tego kateringu, zeby nikt szefa nie teges… ale jak maz po mnie przyjeżdżał to zabieralam cale kubelki ( takie po jogurtach umyte i wyparzone)
Nie ukrywam ze moja rodzina tez na tym korzysyala bo mislismy obiady, pierogi z miesem, nalesniki z srrem, rozne koktajle, no wszystko moglam brac. Serce mnie bolalo jak fo wyrzucalysmy wiec co nie zjadlam to pakowalam i oddawalam do lodowki

Chore… tak samo jak pracowałam w przedszkolu i jakiś rolnik brał dla swoich zwierzat resztki po dzieciach , to była też wielka afera…. Straszne to jest że lepiej wyrzucić niż dać potrzebującym. @Mamina i bardzo dobrze, że tak robiłaś… . Ale w sumie w Turcji jak byliśmy to też ci kelnerzy musieli jeść potajemnie bo inaczej im się dostawało… a na koniec wrzucali w jedno wiadro do wyrzucenia … i gdzie tu logika ile ludzi tam u nich potrzebuje jedzenia i przecież mogliby im dać

Jeny w przedszkolu marnuje się tyle jedzenia że to jest chore

U nas bylo ponad 1200 uczniow z czego 800 jadlo obiad.
Dwa wielkie kosze ( jak zwykle na zmieszane) dziennie jedzenia do wyrzucenia z samych resztek z talerzy… a ile wyrzucac jeszcze z kuchni… jak to zobaczylam bardzo przezylam… ze dzieci w wiekszosci nie jedza… ze tyle sie marnuje…

1 polubienie

Ale trzeba też pamiętać że podatek od darowizny można sobie odliczyć dlatego też opłaca się wplacac np na fundację jako firma bo można sobie to wrzucić w koszty

Pięknie, że to oddawałas. Ja też nie mogę patrzeć na wyrzucane jedzenie. Zal, szczególnie, że tak wielu osobom tego jedzenia brakuje…

Moja teściowa pracuje w szkole przy wydawaniu posiłków. I mówi,że ogrom jedzenia zostaje, ale ona bierze trochę do domu, trochę rozdaje po nauczycielach, a jak jest bardzo dużo to i nam się dostaje. Ale to też tak jest robione po cichu, żeby rodzice chyba nie wiedzieli. Bo dyrektor i kadra wiedzą,że to jedzenie jest rozdane, ale rodzice są różni, mogliby mieć pretensje i zrobić aferę.

2 polubienia

Dokładnie tak jest. U nas tak samo. W dodatku nawet dzieci ktore nie maja wykupionych obiadow moga przyjsc na ciepla zupe :heart: taka niepisana zasada - bo dzieci nie moga byc glodne :heart:
Zawsze my jadlysmy i wozne tez dostawaly zupe :heart: a i tak sie wylewalo od groma zupy…
Nigdy nie lubilam wyrzucac jedzenia i unikalam tego w domu, staralam sie zawsze cos zrobic z resztek itp ale jak poszlam do cateringu do szkoly to jak zobaczylam ile sie wyrzuca dobrego pachnacego jedzenia to powiem wprost : serce mnie bolalo. Nie moglam tego zrozumiec. Nie moglam byc obojetna. Dlatego zawsze na koniec naszej pracy ( o 15) zapraszalam kogo moglam z pojemnikami zeby sobie zabrali do domu.

1 polubienie

Całkiem możliwe , i też rodzice są różni i mogliby to gdzieś zgłosić