Położnictwo - nieodkryty ląd. Oto jak zostałam położną

Ostatnia klasa liceum, pora żeby zacząć myśleć o przyszłości, zbliżały się terminy aplikacji na studia.
Ja jak zwykle byłam w kropce, nie miałam pojęcia co chce robić w życiu, pomysłów było wiele, ale żadnego konkretnego, którego byłabym w 100% pewna.
W związku z tym, że chodziłam do klasy o profilu biologiczno-chemicznym i to były moje przedmioty na egzamin maturalny postanowiłam, że będę składała papiery na Uniwersytety Medyczny.
Teraz kolejna trudna sprawa… jaki wybrać kierunek??
Długo przeglądałam oferty uniwersytetów, jedne kierunki szybko zostały wyeliminowane, inne budziły nowe pytania.
Zaczęłam przeglądać co piszą o zawodach w Internecie, przeglądać fora - ale, to wciąż nie ułatwiało mi decyzji.
Pielęgniarstwo? Nie, to nie dla mnie.
Ratownictwo? Czemu nie, dużo się dzieję . Mama przerażona , mówi, że mam za mało siły, nie uniosę noszy z chorym. Może ma rację…
Fizjoterapia? Chyba nie, jest już fizjoterapeuta w rodzinie.
Farmacja? Nie, uczenie się leków i praca w aptece dla mnie za nudne. Mama rozczarowana, usilnie mnie namawia.
Analityka? W laboratorium jest za mało ludzi, odpada.
Położnictwo? Nie mam pojęcia co to. Wiedziałam tylko, że położna odbiera poród. Wydaje się ciekawe. Praca w szpitalu, dużo ludzi, fajnie. Babcia odradza, poszukam dalej…
W tym okresie okazało się, że moja sąsiadka jest w ciąży. Przypomniał mi się kierunek " Położnictwo". Ciekawa byłam jak to wszystko wygląda, jak rozwija się dziecko, poród i co dalej będzie się działo. Może spróbuję , ale też będę dalej szukała innego kierunku.
Jak pomyślałam tak zrobiłam, złożyłam jedną aplikację na " Położnictwo".
Minęło trochę czasu, pojawiły się listy osób przyjętych na studia. Dostałam się na położnictwo i jeszcze inne kierunki. Kolejny problem, trzeba się zdecydować na jeden, ale który będzie najlepszy?
Przypomniała mi się moja sąsiadka, która chodziła już wtedy z wózkiem, pomyślałam. to będzie to, położnictwo jest jedną wielką tajemnicą. Jak dla mnie to nieodkryty ląd. Będzie ciekawie! Dokonałam wyboru.
Nadszedł październik, jedne przedmioty nudne, inne bardzo ciekawe, że można by było słuchać całymi dniami. Praktyki, dużo się dzieje, bardzo fajnie, ale również bardzo ciężko. Przyszły chwile zwątpienia, czy to na pewno była dobra decyzja ? Czy to dla mnie? Babcia chyba miała rację…
Nie poddaję się, zobaczymy co przyniesie dalsza edukacja. Jak dalej będę miała wątpliwości to zrezygnuję. Kolejne praktyki… sala porodowa i neonatologia. Noworodki super, ale trochę strach dotknąć taką małą niewinną istotę, przecież mogę zrobić krzywdę. Rozterki, to nie sprawiedliwe, że są chore dzieci, przecież one nie są nic winne.
Sala porodowa, pierwszy poród, który widzę na własne oczy. II okres… jest noworodek. Po całym trudzie porodu otrzymują swój najwspanialszy prezent w życiu. Rodzice zachwyceni, płaczą i dziękują położnej. Ja też płaczę razem z nimi. Najpiękniejszy moment, który widziałam w swoim życiu. Teraz jestem pewna, też chcę to robić. Będę Położną.
I tak się stało. Zostałam Położną trochę przez przypadek i dzięki mojej sąsiadce, którą można uznać za inspirację.
Jestem już kilka lat w zawodzie i za każdym razie przy porodzie pojawią mi się łzy w oczach…