Gratulacje ![]()
Miałam 30 lat, ciąża przebiegła raczej dobrze, chociaż najcięższy był pierwszy trymestr. Musiałam odstawić leki na ADHD, a bez leków plus z burzą hormonalną to czułam się wiecznie zmęczona, nie miałam motywacji do robienia czegokolwiek i generalnie to najchętniej bym spała cały dzień. Chciałam pracować, nie dałam rady, robiłam głupie błędy w rzeczach, które powinnam mieć wkute na blachę. Plus bolał mnie kręgosłup, serio, tylko w pierwszym mnie bolał, potem już git.
Mdłości nie miałam, apetytu na dziwne potrawy też nie, awersji do zapachów - nie.
Drugi trymestr był raczej spoko, poza tym, że zaczynałam często sikać i dostałam grzyba na skórze twarzy.
Trzeci był trudny, ale głównie nie przez same dolegliwości ciążowe, tylko akurat zmarł ktoś bliski. Więc smutek i ciężko z tego powodu. Plus nabawiłam się bakterii w moczu i co chwila mi zmieniano antybiotyki, a żadne nie pomogły (po ciąży dalej miałam te bakterie, ale lekarz uznał, że jak nie mam innych dolegliwości to bez ciąży się tego nie leczy XD).
Ale generalnie i tak nie było tak źle, jak u niektórych. Więc nie narzekam za bardzo.
zaszłam w ciąże w wieku 18 lat, urodziłam jak miałam 19
moimi objawami był straszny głód - mogłam zjeść za 10-ciu plus ból piersi i powiększenie, mam teraz 16 miesięcznego synka z którego jestem bardzo dumna i go kocham ponad życie
poród zaczał się tak :
rozmawiałam z kuzynką męża na kamerce i dopadły mnie mini skurcze podbrzusza, myślałam że przejdzie
poszlam pod prysznic zobaczyc czy po ciepłej wodzie przejdzie i na chwile przeszło, poszłam z mężem do galerii na zakupy - weszłam tylko do sklepu i poczułam takie ALA PARCIE i już wiedzialam że coś jest nie tak, poszlam do lazienki zrobić siusiu i wrócilam do męża, znowu weszliśmy do sklepu i po 2min dopadły mnie silne skurcze krzyżowe I PRZYPOMINAM POSZLIŚMY Z BUTA
co chwilę się zatrzymawaliśmy bo skurcze miałam co 10 sekund, wróciliśmy JAKOŚ do domu, mąż mnie dopakowywał a ja umieralam na piłce, pojechalismy do szpitala, zbadali mnie i podłączyli pod ktg - okazało się że mam 10cm rozwarcia i na ktg pokazało że synek nie oddycha, wzięli mnie szybko na porodówke, przecięli wody i od razu czułam parte - parłam ale nic to nie dało i miałam poród kleszczowy, od przecięcia wód do urodzenia minęło 8min i synek był na świecie ale jak urodziłam to go reanimowali ale koniec konców dostał 10/10 pkt bo najpierw dostał 5pkt
Jej ale macie historię ![]()
Zaszłam w ciąże w wieku 21 lat. Syn urodził sie SN w 24tc i zmarł. Druga ciąża w wieku 24 lat. Syn urodził się w 35tc. Przytyłam wtedy 10 kg. Ciąża była trudna dla mnie . Cała ciąże leżałam miałam założony szew. Szyjka macicy skracała się Syn urodził się przez CC , miał problemy z oddychaniem i był w inkubatorze. Do dziś zmagamy się z skutkami wcześniactwa i niedotlenienia. Teraz mam 31 lat i jestem w 17+4 tc. Ta ciąża to kompletne zaskoczenie. Dowiedziałam się o niej w 5+4tc. Biorę duże dawki luteiny,które powodują senność i potworne zmęczenie. Jak na razie z szyjką wszystko w porządku nie skraca się . Z prenaralnuch wyszło ryzyko przedwczesnego porodu. Chciałabym dotrwać do 37tc.
