Płacz przy ubieraniu

Moja znowu zaczęła mnie marudzić przy ubieraniu,ale obraca się na wszystkie strony i ktoś musi mi ją czasem przytrzymać :slight_smile:

U nas problem prawie nie istniał plaży przy ubierania nie istniał. … do czasu chłodow. Kurtka, szalik i czapka równa się krzyk. Niestety na początku musiałam przekupić synka chrupki. . Wiem mało wychowawcze ale nie dawałam rady psychicznie na ten krzyk. Reszta ubranek nie ma problemu, ALE cieplejsze koszar . Parę dni syn chorował i niestety nie wychodził smy nigdzie. Teraz wyjście i ubieranie się to super zabawa. Ubieranie znaczy spacer wiec syn się tylko śmieje i cieszy. Problem poniekąd sam się rozwiązał:) jednak takiego rozwiązania nikomu nie polecam.

Mój synek robi tak, że nie chce chodzić w czapce i jak tylko wyjdziemy na dwór to zaraz ją zrzuci :slight_smile:

Jakis czas temu miałam podobny problem i ubierałam córkę na macie edukacyjnej. Obecnie problem jest tylko z czapką i szalikiem :slight_smile:

Z tą czapką u dzieci chyba zawsze jest problem,nie słyszałam jeszcze,żeby maluszek lubił ubieranie czapeczki,

Mój szkrab, też nie przepada za ubieraniem się, szczególnie jeżeli chodzi o okrycie wierzchnie. Gdy mam go ubrać na spacer przeważnie płacze przy ubieraniu czapki i kurtki. Najlepiej jak mam kogoś do pomocy, wtedy odciąga jego uwagę od tej czynności.

Fakt,jeśli jest ktoś do pomocy lub do zabawiania malucha to ubieranie jest łatwiejsze. U nas ostatnio pomocny stał się pilot :slight_smile:

Ja mam duży problem z ubieraniem synka, bo on nie chce się w ogóle ubierać. Płacze przy tym, wygina się, nie wspomnę o czapeczce, której wręcz nie znosi i płacz przy zakładaniu jest niesamowity. Koleżanka mi poradziła, żeby otworzyć okno, jak synek jest już ubrany, albo jak ma już coś ciepłego założonego, gdyż może płakać, bo jest mu gorąco. U mojej koleżanki sprawdza się dobrze, u mnie czasami też.

A my ostatnio - odpukać - przeważnie dobrze radzimy sobie z ubieraniem :). Synek jest ostatnio na etapie mówienia “nie ma” i uwielbia chować różne rzeczy i mówić, że nie ma, a potem je odnajduje i jest “a kuku” i pełno śmiechu. I tak samo robimy podczas ubierania - najpierw "nie ma " rączki, jak wkłada rękaw kurtki, a potem “a kuku” i jest. Co do np czapki i szalika, to jak tylko widzi, że ja mam szalik i czapkę, to on też od razu chce. Jeśli chodzi o rękawiczki, to jeszcze zanim się zrobilo zimno, to czasem wkładałam sobie albo jemu skarpetki na ręce i tak się bawiliśmy, a jemu to bardzo się podobało i dzięki temu bardzo polubił rękawiczki, aż byłam w szoku. Może u trochę starszych dzieci (synek ma 1,5 roku) spróbować właśnie na zasadzie zabawy, albo naśladowania i jakoś się uda. U nas do niedawna też był ryk i uciekanie na widok kurtki, a teraz cud miód - i oby to trwało jak najdłużej :slight_smile:

Trzeba maluszka zabawiać, opowiadać mu coś, pokazywać. Wtedy maluszek się uspokoi i będziemy mogli go normalnie ubrać.

Ja swoje dziecko staram się zabawiać, ale czasami, jak się rozpłacze to nie reaguje na moje wygłupy. Jak będzie nieco starszy to na pewno spróbuję zabawy, o której napisała alicjas132.

mam ten sam problem z synkiem. nic nie pomaga a wrecz jeszcze bardziej drazni, z pomoca przychodzi tata ale to tez nic nie daje gdy tylko chce ubrac syna to sie wygia niesamowicie. obecnie to ubieram mu body i go uspakajam biore na rece tule i dalej tak samo z reszta ubioru. sprobuj tak

Powiem tak przy ubieraniu kombinezonu lub przy zakładaniu czapki to jest istna histeria, albo krzyki. Mały uspokaja się dopiero wtedy, gdy wezmę go na ręce, jak już jest ubrany. Jest to oczywiście jakaś metoda, natomiast moja koleżanka, która ma już rocznego synka ubiera go średnio 15 minut. Ciekawie, jak będzie u nas.

Justyna, im dziecko starsze, tym więcej ma możliwości ucieczki ;).
Ja czasami Małego ubierałam już na klatce schodowej (tzn. kurtkę, czapkę i szalik), wtedy był grzeczny, ale wiadomo, że to już dziecko raczej musi siedzieć, bo w gondoli to ciężko.

Masz rację. Jeszcze wszystko przede mną. Nie wiem, czy się ze mną zgodzicie, ale wydaje mi się, że jeśli dziecko jest starsze to my rodzice mamy większe pole do popisu podczas ubierania dziecka.

Nie wiem ile dziecko ma bo nie napisałaś ale mój mały np bardzo nie lubił sie przebierac od urodzenia zawsze się kończyło okropnym płaczem i to tak było gdzies do pol roku po pół roku zycia powoli zaczął się przyzwyczajać moze tez dużo rozumieć co sie mowi do niego wiec jak stałam nad nim a on np lezal ja go przebieralam to z zaciekawieniem słuchal  tego co mówię czasem daje mu tez jakas zabawkę do ręki co prawda teraz już jest całkiem inny etap przeważnie przebieram go juz na siedząco na kolanach bo ja lezaco dostaje szału ale da się przebrać bez płaczu na początku było ciężko starałam się tez wybierać  duzo takich wygodnych do szybkiej zmiany ubranek jakies karfaniki wiązane na boku body kopertówka śpiochy na zamek tak aby jak najmniej przez glowe 

Z moją z początku nie było większego problemu, był tylko problem z czapka teraz to jest problem prawie ze wszystkim bo nie lubi jak się ją przebiera 

U nas na szczęście minął etap płaczu przy ubieraniu 

U nas to codziennosc :D juz sie przyzwyczailam. Statam sie ograniaczac zabrudzenia zeby jak najrzadziej przebierac :D 

Mama być od tego cAsu minęło 6 lat wiec chyba już mama sobie poradziła z tym problemem;)