Partner przy porodzie, czy to dobry pomysł?

Ja miałam cesarkę. Obecnie też ciaża zostanie tak rozwiązana. W tym wypadku mąż nie uczestni czy w porodzie, ale kanguruje maluszka. Ciesze się że te pierwsze chwile są z jego udziałem :slight_smile:

Do tego trzeba podejść indywidualnie. Ja jeszcze będąc na porodówce nie chciałam męża przy porodzie. Nie mówiłam o tym głośno. Moja mama zadzwoniła po męża i bardzo dobrze zrobiła. Widocznie zna mnie lepiej niż ja sama siebie. Ale jak ktoś faktycznie nie czuję się na siłach by być przy porodzie to nie ma co naciskać. Ja do samego końca się zastanawiałam czy mąż przy porodzie to dobry pomysł. Z biegiem czasu mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że najlepszy. Przynajmniej u mnie.

Mam porównanie bo przy pierwszym porodzie mąż był, a przy drugim nie. Biedak padł po samotnym przygotowywaniu Świąt nie chciałam też alarmować całej rodziny w nocy.
I wiecie i tak było dobrze i tak.
Przy mężu jest o tyle dobrze, że ma oko na sytuację, wspiera i pilnuje. To on latał po położną, domagał się znieczulenia i wypisywał dokumenty.
Ale mając go przy sobie strasznie marudziłam, a jak byłam sama to musiałam się wziąć w garść.

Wolałabym jednak żeby był…ale chyba zostanie z dziećmi i podjedzie na końcówkę.

Marta a nie masz możliwości, żeby dzieci w tym czasie zostały z kimś innym? No chyba, że tak po prostu chcesz i już :wink: ja męża to z pracy nawet będę ściągać bo sama do szpitala nie pojadę

Marta to chyba coś w tym jest, że jak trzeba liczyć tylko na siebie, to bierzemy się w garść, a jak mamy wsparcie to wiemy, że możemy sobie pozwolić na marudzenie. My byliśmy zdecydowani na wspólny poród, życie zweryfikowało ten plan, mąż dopiero rano dojechał, bo nikt go nie poinformował i nie powiem ale smutno mi było tak czekać na niego. Za drugim razem chcę mieć go cały czas blisko, nawet świadomość, że czeka za drzwiami mi wystarczy.

Mój narzeczony chciał, ale niestety nie mógł być przy porodzie. Ja jednak ostatecznie podczas porodu się cieszyłam, że nie musi na to patrzeć :slight_smile: wszystko kwestia indywidualna:-) jeśli partner by chciał i byłaby taka możliwość, to pewnie bym pozwoliła, jeśli nie, to do niczego bym nie zmuszała :slight_smile: mój ginekolog odradzał, albo kazał się dobrze przygotować, bo nieraz widział jak jakiś Pan mdleje i nim się trzeba zajmować :slight_smile:

Ja sobie nie wyobrażam rodzić bez męża. Przykro też mi jak czytam, że kobiety się boją, że mąż będzie na nie inaczej patrzeć - ja się o to w ogóle nie boje. Jeśli już to wydaje mi się, że kobieta powinna w oczach mężczyzny wręcz zyskać - bo takie przeżycie, ból, znosi tak dzielnie.
A mąż to jednak wsparcie, właśnie może nje fizycznie, ale psychicznie, emocjonalnie :slight_smile:

Zostawimy dzieci u moich rodziców pewnie ale ponieważ młoda ma teraz kryzys separacyjny to nie chcę ich zostawiać na te 10 godzin. Bo liczę, że poród 7 jak zwykle, a potem leżenie z maleństwem i organizowanie się w sali poporodowej. Ostatnio mąż dotarł jak już małe się urodziło i najbardziej mi pomógł właśnie w pokoju.
Spakował, rozpakował, pomógł się ogarnąć, umyłam się, zjadłam itp.
Chociaż wiem, że było mu przykro, że nie był w najważniejszych chwilach…

Cóż, życie zweryfikuje i zobaczymy jak wyjdzie. Na pewno będziemy razem ale ile to nie wiem. My nigdy nie jechaliśmy do porodu razem, do tej pory zawsze leżałam już ileś dni w szpitalu i się nagle zaczynało. I do dopiero wzywałam rodzinę :slight_smile:

Justyna i masz prawo do takiego zdania :wink: najważniejsze ze wiesz czego chcesz. Dla mnie porod to coś pięknego mimo bolu i chcę te chwile dzielić razem z mężem.
Niektórzy sie śmieją ze skoro facet był przy poczęciu to powinien byc i przy porodzie. Taki w sumie obiegowy zart

To jest bardzo indywidualna kwestia. Jedne kobiety nie wyobrażają sobie porodu bez męża inne z nim. Myślę że wiele zależy od samych osób ich intymności granic poczucia wstydu itp. Takie głupie porównanie znam osoby które potrafią się załatwiać przy swoim partnerzy zarówno siku jak i dwójka. Dla mnie to nie do pomyślenia:D i zarówno ja jak i mój mąż nigdy tego nie robiliśmy i nie zrobimy. Inny przykład niektórzy współżyjs podczas okresu i ani kobiecie ani mężczyźnie to nie przeszkadza. Dla nas to obrzydliwe i ja podczas miesiączki nie dam się dotknąć.
Dużo też zależy od charakteros i relacji panujących w związku czym większe zaufanie brak barier i bliskość tym bardziej wydaje mi się że chcą być razem w tej sytuacji. Jeśli dla partnerów nie na spraw i tematów tabu i otwarcie ze sobą o wszystkim rozmawiają to pewnie to wyjdzie. Ja wiedziałam poza intymna kwestiis że mój mąż będzie mnie tylko doprowadził do histerii no on by był twardy i krzyczał że każda daje rade żebym wzięła się w garść że jsk nie będę słuchać to nigdy nie urodze i takie tam a ja zupełnie innego wsparcia oczekuje raczej głaskaniA miłości i podziwu o to by mi dało wsparcie i bardziej motywowali do działania i przetrwania

Masz rację Justyna. Wszystko to sprawa indywidualna.
Normalnie kiedy jest już akcja właściwa to mąż stoi za kobietą i nigdzie nie zagląda. Dla mnie to oczywiste ale leżałam na sali poporodowej z dziewczyną, której mąż oglądał akcję od strony intymnej. Dziwiłam się bardzo, okazało się, że facet pracuje w pogotowiu i nie takie rzeczy widział. Sam chciał i go to w ogóle nie ruszyło.

Justyna masz rację. Ja nie wstydzę się w żadnej kwestii męża mamy bardzo luźne podejście do woelu spraw rozmawiamy nawet o kupie hehe :slight_smile: dlatego tez dla mnie to cos normalnego ze będzie on przy porodzie:)

Iliada ja miałam takie podejście. Ale tak zyskałam w oczach męża. Teraz nie wyobrażam sobie poródu bez niego. Przy kolejnym porodzie córka zostanie się u dziadków, a mąż będzie ze mną na porodówce. To on wypełniał dokumenty i podawał mi co chwilę wodę. Trzymał mnie za rękę i zaczął wybierać imiona dla córki. Po całym porodzie stwierdził, że byłam bardzo dzielna. Takie doświadczenie zbliża ludzi. Umacnia ich więź i uczucie.

Zgadzam się i uważam, że stan cywilny nie ma znaczenia. Najważniejsza jest więź miedzy partnerami, a nie nazwisko lub dokument.

Marta, dla kobiety było to pewnie krępujące doświadczenie

Niektórzy faceci chcą być przy porodzie. I mimo, że stoją przy partnerce jest to dla nich duże przeżycie i mdleja. Wtedy trzeba się nimi zająć, a kobieta w tym czasie rodzi.

Był już kiedyś taki wątek. Ja jestem zdania że partner musi sam zdecydować czy chce być przy porodzie. Nie naklanialanym, ale również nie zniechęcała. To jest poważna sprawa i to musi być świadoma decyzja nie tylko Twoja ale również Twojego partnera. Jeśli on nie chce być przy porodzie z różnych powodów - uszanuj to. Jeśli Ty nie chcesz żeby on był przy porodzie - on niech uszanuje Twoja wolę. Jeśli oboje chcecie nie ma o czym gadać. Schody robią się wtedy kiedy jedno chce i nie umie zrozumieć uczuc drugiej osoby bo przecież jego argumenty są lepsze i ważniejsze.
Ogólnie u mnie był mój były partner i był bardzo zadowolony, jak byliśmy jeszcze razem to stwierdził że jemu to się bardzo podobało i on mógłby jeszcze raz. Fascynowało go zszywanie, przyglądał się całemu porodowi, wychylal glowe żeby zobaczyć więcej. Jednak mój ojciec nie był przy moim porodzie z powodu cesarki ale przyznał mi się, że on w życiu nie miałby odwagi brać w czymś takim udziału. Co facet to inna mentalność.
To czy partner będzie przy porodzie i czy to dobry pomysł to tak naprawdę od każdego zależy indywidualnie. Jeżeli go potrzebujesz i czujesz że nie będziesz potem żałowała (ja żałowałam, koniec końców nieco mi przeszkadzał i nie mogłam się skupić na skurczach, tym bardziej że jeszcze miał jakieś problemy do mnie, teraz nie pamiętam o co), to śmiało bądźcie razem w tej wyjątkowej chwili. Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich par - musicie sami dojść do wniosku czy to będzie dobry pomysł, aby partner Ci towarzyszył.

Swierczewska podałaś jeden powód - nie mogłaś skupić się na skurczach. Jest jeszcze jakiś inny powód? Jak się czułaś z partnerem obok?

Najlepiej szczerze porozmawiać z partnerem. Nie może czuć się przymuszony ale wydaje mi się ma też jakieś prawo uczestniczyć w porodzie jeśli tego chce.
Jak to się mówi – skoro był obecny przy powoływaniu życia to powinien być obecny również na tym drugim etapie :slight_smile:
Sporo było historii par, gdzie oboje nie bardzo chcieli tej obecności, a potem nie wyobrażali sobie aby było inaczej.

No u nas był konflikt bo mąż chciał a ja powiedzislsm że absolutnie taj więc dobrze ze była cesarka

Wasze opinie pomogły mi podjąć decyzję. Rozmawiałam z partnerem i oboje stwierdziliśmy, że podczas porodu będziemy razem. Mężczyzna nie może przeżyć tego bólu, ale niech przynajmniej zobaczy. Właściwie to chyba nie wyobrażam sobie w takiej chwili nie mieć nikogo bliskiego przy sobie. Rozumiem też, że mężczyzna chce być w chwili kiedy rodzi się jego dziecko. Jeżeli role mogłyby się odwrócić, ja nie wyobrażam sobie nie być przy narodzinach własnego dziecka