Przez ostatni miesiąc miałam okazję odwiedzać podczas wizyt patronażowych pewną kobietę Panią Ilonę, która postanowiła wychowywać samotnie swoją córkę Gabrysię. Pani Ilona mieszkała w starym domu razem z Babcia na wiosce. Babcia była schorowana, ale jeszcze umiała pomóc swojej wnuczce Ilonie w pierwszych dniach, kiedy wróciły ze szpitala do domu. Tak skromnych kobiet jeszcze nie poznałam.
Mama Ilona pytała się o wiele rzeczy związane z pielęgnacją i karmieniem naturalnym. Babcia również uważnie słuchała wskazówek dotyczących pielęgnacji Gabrysi. Widziałam że kobiety wiele nie mają, opowiedziały historię jak sąsiedzi bardzo pomocni przynieśli akcesoria i ubranka po swoich dzieciach. Było widać skrępowanie na twarzy ale i wielką wdzięczność. Postanowiłam i ja pomóc, w swojej kolekcji rzeczy używanych po dzieciach moich pacjentek i moich znajomych przygotowałam paczkę dla Pani Ilony. Zaraz następnego dnia pojechałam do małej Gabryśki i wręczyłam jej wyprawkę, w postaci wózka, pieluszek jednorazowych, witaminek, kocyków, ubranek i kosmetyków. Takich wielkich uśmiechów na twarzy jeszcze nie widziałam.
Gabrysia wspaniale ssało pierś matki, na wadze również przybierała. Pani Ilona połóg przechodziła książkowo, pewnie dlatego że nastawienie miała pozytywne. Kto jak nie ona była najbardziej potrzebna małej Gabrysi.
Pomogłam jej uporządkować sprawy urzędowe, nie wiedziała do końca jakie dokumenty gdzie należy złożyć. Ale do miesiąca wszystko już miała pozałatwiane.
Kiedy nadszedł czas ostatniej wizyty powiedziałam Ilonie że zawsze może liczyć na moja pomoc.