Witajcie Mamusie,
Chciałbym zapytać o jedną sprawę, może będziecie miały jakieś doświadczenia z własnymi dziećmi w tym temacie. Moja siostrzenica w wieku 6 lat ma nawyk oblizywania górnej wargi, skóry nad nią. Przez to, że tak robi, pojawiła się ogromna czerwona rana. Siostra cały czas tłumaczy jej, że nie może tak robić, że musi się kontrolować, smarują razem rankę, wydaje się, że rozumie, że źle robi, widzi tego konsekwencje, mówi, że już nie będzie, bo niw chce mieć tej ranki, niestety temat powraca. W domu, przy rodzicach praktycznie tak nie robi, jednak w szkole już tak. Przez weekend zazwyczaj te rana się goi i prawie jej nie ma, zaś, gdy wraca do szkoły, to temat powraca.
Macie jakieś pomysły? Myślicie, że to na tle nerwowym taki odruch? Siostrzenica jest pogodną dziewczynką, otwartą, lubi chodzić do szkoły.
Moja najstarsza ma 10 lat prawie a do tej pory obkizuje wargi i nie raz ma na około ust takie czerwone ranki. Najczęściej zima. To jest chyba odruch. Bo mój awie że ma tak nie robić ale co jakiś czas sobie oblizuje.
Mam częsty kontakt ze starszymi dziećmi i wiele z nich tak robi, nie tylko dziewczynki. Przyczyn może być kilka: jedna dość oczywista: na tle nerwowym, coś trzeba robić więc jedne dzieci obgryzają paznokcie, inne szarpią za skórki przy paznokciach, inne się drapią, a inne oblizują usta. Może być też tak, że czuje że jej wtsychają więc chce je zwilżyć. Najlepiej kupcie jej pomadkę do ust (są bezbarwne, bezzapachowe lub wręcz smakowe dla dzieci). Może jak dziewczynka bedzie miała natłuszczone usta to problem zniknie. Te ranki mogą prowadzić do tzw „kącików”, zajadôw, plesniawek więc działajcie jak najszybciej. Zwykłego kremu nie polecam bo ranka może ją szczypać i to tylko nasili oblizywanie wargi
Jeśli nie jest to na tle nerwowym to faktycznie pomadka wydaje się dobrym pomysłem. Ważne żeby pomadka nie była zbyt smaczna, by nie zachęcać do dalszego oblizywania ust. Te smakowe dla dzieci odradzałabym w tym przypadku.
Trzeba pójść za przykładem naszych babć, gdy dziecko obgryzało paznokcie - rączka nie może być smaczna więc nie maczamy jej w miodzie tylko w czymś czego dziecko nie lubi (oczywiście wszystko w granicach rozsądku) 
Drugą rzeczą jaka przychodzi mi do głowy - może za mało pije?
Ja myślę, że tak jak Mama_Gratki napisała problem może rozwiązać pomadka nawilżająa do ust. Dziewczynka poczuje się zachwycona, że może być już taka dorosła i “malować” sobie usta i na pewno będzie to obiła w wielką ochotą. To nawilży usta i nie będzie czuła potrzeby oblizywania ich.
Zastanawia mnie jednak to, że jak piszesz problem pjawia się tylko w szkole, w domu nie istnieje… Hmm, a może faktycznie to taki tik nerwowy…
Dziękuję dziewczyny za odpowiedzi. Siostra smaruje małej usta wazelinką, nie są spierzchnięte, także nie wiemy czy to one jej przeszkadzają, raczej chyba to taki odruch 
Agata, wazelina jest baaardzo tłusta, taka “ciężka” i to też może denerwować dziecko. W efekcie Mała próbuje zlizać to co jej przeszkadza. Pomadka zostawia na ustach cieniutką warstwę - spróbujcie
Pomadki są też głównie na wazelince, ale już jest lepiej, chyba wreszcie rozmowy pomogły 
U nas jest ten sam problem.
Zawsze jak syn jest w przedszkolu ma mega liszaje wokół ust.Czerwone plamy,rany itd.
U nas pomaga częste nawilżanie.Krem nivea w każdych ilościach. Bez sterydów dało się to wyleczyć.
Wazeliny nie mieliśmy nigdy.Tylko Nivea niebieski w ruch i już po zaczerwienieniu.
Darka jak widać niektóre dzieci mają taki odruch może w sytuacji stresowej itp. Pewnie z wiekiem przyjdzie, niestety swoje trzeba się namęczyć 
Darka, oprócz tego dorzuciłabym też bakterie. Jak już maluch nagryzie, obliże i robi się malutka ranka to bakterie “rozgrzebią” ranę - wystarczy, że maluch będzie wkładał zabawki/puzzle,karty do buzi. W przedszkolu i w pierwszych klasach dochodzi nawyk obgryzania kredek/długopisu (również tych wspólnych) i opryszczki/zajady gotowe.
Agata, to prawda z pomadką, ale jest w sztyfcie, ma zbitą konsystencję i zostawia cieniutką warstwę tylko, a nakładanie wazeliny palcem jest po pierwsze niewygodne (zwykle nakłada się dużo), po drugie jest niehigieniczne (za każdym razem trzeba by dokładnie myć ręce i je osuszyć - czy dziecko tego przypilnuje?)
AgataS1990 myślę że też skupienie i stres się łączą tutaj. Mój jak koloruje czy układa klocki z skupieniem to język oblizuje dookoła ust.A potem wygląda jak wygląda.
Mama_Gratki a bakterie to już swoją drogą są wszędzie… A jeszcze dodatkowo wyjście na dwór gdzie jest mróz i suche usta plus oblizywanie…dają mega ranę.Potem ciężko wyleczyć…
Aktualnie synkowi podleczyłam liszaj,no ale…ma ospę więc nad ustami po wyleczonym liszaju ma kropki ospy…i znowu ciągle dotyka.Tłumaczy się i prosi ale różnie z tym bywa.Jak nie patrzy drapie…
Mój syn raz znalazł u mnie w torebce moją pomadkę z Nivea nawilżającą na mróz.Teraz jak wychodzimy to ją chce.Już mu kupiłam nową a ja se wykorzystam tą moją.
Mama_Gartki wydaje mi się, że kosmetyk, czy ma kontakt z palcem, czy ustami, to wszędzie łapie bakterii. Dziecko na codzień faktycznie dotyka takich rzeczy, że taki kosmetyk to przy tym to pikuś. Wiadomo jednak, że po chorobie itd. to trzeba wyrzucić.
Dziewczyny była u mnie w weekend siostra i okazało się, że stres, zimno itd., miały wpływ na rankę, ale jak się okazało dodatkowo AZS, coś ją uczula, bo teraz wyskoczyly jej suche plamki na rączce i za uszkami. Lekarz powiedział, że AZS często pod noskiem lub wokół sie tworzy przy alergii. A jak wychodziła podczas mrozu do szkoły, oblizala parę razy, to się zaczynało pieczenie, swędzenie i przez to dalsze oblizywanie. Mają więc iść i zrobić jej testy.