Obawy przyszłych mam

To ja wam powiem że najbardziej w ciąży bałam się że nie zauważe że rodzę:D ogólnie do tej pory nie wiem czy bym przegapiła czy nie bo miałam dwie cesarki ale tego podobno nie da się tego przegapić:D

Jeśli chodzi o wychowanie dzieci to też mogę powiedzieć że nieuniknione są dyskusje z najbliższymi a nerwica w takim przypadku murowana. Ja kilka razy próbowałam postawić na swoim przy moim tesciu i uwierzcie prawie szarpalismy dziecko. Bo on mówi że tak a ja że absolutnie nie tak. Niestety zazwyczaj stawało na jego a jak udało mi się jednak “wygrać” i postawić na swoim to tylko mlaskał z dezaprobatą a ja robiłam się bardziej wściekła. Utwierdzalam go swoim uporem w tym że jestem niewychowana i mu pyskuje. No i tak jak mówię nerwica murowana…

Ale przepraszam bardzo, jak to niewychowana i pyskujesz? On tak mówił? Przecież to Twoje i męża dziecko i tylko Ty i tata dziecka macie prawo decydować o nim. O matko. Chyba bym wścieklizny dostała i kły jadowe by mi wyrosły jakbym miała taką sytuację.

EwaK90 ja już chyba powoli dostaje tej wscieklizny i dostaje kły jadowe :slight_smile: Teściowie nie każdemu się trafiają wporządku

Rozumiem że nie każdemu się trafiają fajni teściowie i często słyszę że narzucają zdanie swoje, ale takie prawie siłowe próby rządzenia nie swoim dzieckiem to już nawet nie jest narzucanie, to jest traktowanie wnuka jakby był jego dzieckiem. Do tego jego i tylko jego. No przesz nie wiem co bym tam zrobiła. Wyszła z siebie i stanęła obok chyba. Moja mama lubi krytykować i narzucać swoje zdanie co do wychowania (i właściwie wszystkiego innego), ale jak fuknę raz i drugi to daje sobie spokój. A takich kłótni jak Daria opisuje to sobie nawet nie chcę wyobrażać. Chyba bym wzięła to dziecko na ręce i wyszła stamtąd…
Naprawdę niezłe cyrki niektóre macie z tymi teściowymi. Współczuję Wam bardzo. Niby w rodzinie się powinno mieć oparcie a tu często wychodzi odwrotnie… brak słów.

Niestety o takich sytuacjach też słyszałam :frowning: Niby Twoje dziecko a tu się nagle komuś wydaje że ma większe prawo niż Ty.

Obecnie boję się zbliżającego się porodu.Pamiętaj że to ty jesteś matką i ty decydujesz o swoim dziecku.Miałam problem z teściową przy pierwszym dziecku,bez przerwy wtrącała się we wszystko,co je co pije w co jest ubrany i tak bez końca.Pewnego dnia miałam już dość jej dogaduszek i rozpuszczania małego że powiedziałam jej co mnie boli i że nie życzę sobie takich sytuacji,mąż poparł mnie i od tego czasu ani raz nie wtrąciła się do wychowania mojego dziecka a później już dwójki.Więc może jak będziesz miała takie problemy to odrazu powiedz i wytłumacz że to twoje dziecko i ty je wychowujesz w taki a nie inny sposób i czy im się podoba czy nie to muszą się do tego dostosować.

Mi tesciowa ostatnio sie wtracila co do chrzestnych :wink: Sama zapytala, czy juz myslelismy o kims. No i jej mowie, ze tak glupio kogos prosic, bo to tak jakbym prosila kogos o pieniadze. No i mowie, ze poki co myslelismy, zeby wziac mojego brata i siostre. Bo najlepiej takich najblizszych, z nimi sie dogadam, ze nie trzeba prezentow. Tesciowa sie oburzyla i powiedziala : " To nikt od nas?? MY sie obrazimy!!". A moj maz ma tylko niepelnosprawnego brata, ktory niewiele rozumie… Ale jak jej wytlumaczylam, ze niewiadomo kogo prosic, zeby nie czul sie zobowiazany do drogich prezentow to sie uspokoila. Na szczescie :wink:

Daria, jesteś tak mądrą i silną kobietą, że nie wyobrażam sobie, by ktoś mógł uważać inaczej, Nie pozwalaj rządzić sobą ani swoimi dziećmi, jesteś mamą i wiesz lepiej! A co do tego ,że przegapisz poród, to miałam te same obawy :smiley:
madzia, dobrze wybrnęłaś :slight_smile: U nas żadna strona absolutnie nie ingerowała w wybór chrzestnych, my mieliśmy spory problem, ale ostatecznie myślę, że dobrze wyszło :slight_smile:

Właśnie z chrzestnymi to teraz ciężko. Kiedyś brało się osoby z którymi się miało dobry kontakt, nie było problemów o prezenty, bo dziecko się cieszyło z czegokolwiek co dostało, jedyne większe wydatki to komunia i ślub. Przy czym na komunię też szału pieniężnego nie było. A teraz? Od chrzestnych (z mojego doświadczenia jako chrzestnej) wymaga się prezentów na dosłownie każdą okazję. I to nie drobiazgów. Jak moja siostra potrafi wymyślić na zwykłe urodziny syna lego za 500zł to ja się boję pomyśleć co wymyśli na komunię na przyszły rok. Mieszkanie? Samochód? A do tego dzień dziecka, mikołaj, gwiazdka, imieniny i co jeszcze… Dlatego teraz bycie chrzestnym to bardziej problem niż przywilej.
P.S - mój chrześnik miał jakiś czas temu pretensje do mojej mamy, że nie dostał prezentu na dzień mężczyzny w marcu. Jak usłyszałam to zbladłam…
Więc ja też będę miała problem. Bo zwyczajnie człowiekowi głupio jest prosić kogoś o zostanie chrzestnym.

Ewa, a to siostra Ci mówi, co masz dać? Bez przesady. My od chrzestnej owszem dostajemy spore prezenty, bo pracuje, jest panną, więc lubi to robi, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby jej mówić, co ma kupić. To ona pyta czy taki prezent byłby ok. A ja wręcz ją stopuje, żeby sobie po oszczędzała lepiej :slight_smile:
A jeśli dziecko ma takie pretensje to tylko wina rodziców, że tak wychowali, aż w szoku jestem.

No my często robimy ten błąd że pytamy co młody chce. Na początku jak młody nie kumał co się dzieje wokół niego to pytaliśmy co się przyda. Żeby nie kupić czegoś zbędnego. Potem jak już sam sobie wybierał prezenty to pytaliśmy żeby kupić to co chce, żeby był zadowolony. A moja siostra dokładała od siebie, tzn, że jak chciał lego, to wybierała najdroższe. I tu problem. Ale spoko, ja ją wybiorę na chrzestną mojego syna i zobaczymy czy będzie taka hojna :wink:

Daria mi jak wody odeszły i normalnie lało się jak nie wiem to stałam jak wryta i śmiałam się sama z siebie mówiąc “a ja się martwiłam ze nie zauważę” ;D
Z tymi chrzestnymi to jest mega problem ja mam jedna siostrę rodzona i to ona będzie chrzestna ale chrzestny nie wiem. Mąż ma jednego brata ciotecznego który się nadaje ale nie utrzymujemy kontaktów wiec bez sensu. Tylko czekam aż teściowa się wypowie :stuck_out_tongue:

Dziewczyny uwierzcie wiele razy próbowałam przeforsować swoje zdanie czasami mi się udawało ale częściej nie a i tak zawsze kończyło się jakims buczeniem pod nosem pod tytułem “co ja mogę wiedzieć”.
Ostatnio byłam w łazience chciałam zwyczajnie się umyć i uczesać Ksawciu wisiał mi przy nodze i płakał. Przyszedł tesciu i chciał go zabrać. Mówię żeby go nie ruszał bo on płacze tylko po to żeby go wziąć na ręce. To usłyszałam że on jest jeszcze mały i nie rozumie a uwierzcie że znam swoje dziecko i wiem że rozumie. On swoje ja swoje i co poddałam się.

Jeśli chodzi o prezenty to ja do tej pory raczej nie kupowałam chrzesnikom nic na urodziny. Wydaje mi się że dzieci teraz mają wszystko więc kolejny gadżet jest zbędny. Zresztą też nie chciałabym żeby na każdą zachciankę reagowali chrzestni moich chłopców.

Marta, no to miałaś prawie, jak na filmach :slight_smile: Z chrzestnymi jest spory problem, my przy drugim to naprawdę nie wiem kogo weźmiemy, szczególnie ojców chrzestnych nam brakuje :slight_smile:

Daria, moja córka też jak płacze i wisi na mojej nodze to nie ma opcji, żeby dała się wziąć, często nawet tacie. A z prezentami uważam, że nie ma co przesadzać i nawet uczyć dziecko, że każda wizyta cioci to prezent.

Marta to przepraszam ale chciałabym zobaczyć Twoja minę w czasie kiedy zaczęły odchodzić Ci wody hehehe :slight_smile:
Magros u nas też cioć, które mogą być chrzestnymi sporo ale wujków żeby został chrzestnymi to deficyt. Teraz wzięliśmy na chrzestnych męża brata i ja wzięłam kuzynke. Ona nas poznała ze sobą, mamy świetny kontakt z nimi, często się spotykamy więc chrzestna idealna. Interesuje się też Szymem w przeciwieństwie do mojej siostry. Teraz prawdopodobnie chrzestna będzie siostra męża a z chrzestnym gorzej bo mój brat nie ma bierzmowania…

Daria współczuję Ci teścia. Mój Mały też często wisiał mi leży nodze i płakał ale gdyby mój Tesciu tak zrobił to byłabym mega wkurzona. Kurcze dlaczego oni nie wszyscy rozumieją że to my jesteśmy rodzicami i wychowujemy swoje dzieci tak jak chcemy. Oni mieli swoją szansę…moj Tesciu po kilku wymianach zdań wkoncu to zrozumiał. I był ostatnio u nas i jadł ciasto to zapytał czy może dać Małemu kawałek. Jak powiedziałam, że nie to zapytał co może mu dać. Przyniosłam truskawki i dawał mu truskawki. Obydwoje byli wniebowzięci bo dziadek chciał coś dać a Syn bo dziadek daje ulubione truskawki. Dopięłam swego nareszcie chociaż łatwo nie było ale ja nie należę do osób które odpuszczają. Kilka razy się sprzeczałam i wkoncu pyta mnie o zdanie.

Świetne rozwiązanie z tymi truskawkami. Tak na zasadzie “wilk syty i owca cała”. Dziadek się cieszył że wnukowi coś dawał a Ty spokojna że coś zdrowego. Fajny sposób. Muszę zapamiętać.

Ewa dokładnie o to chodziło. :slight_smile:

To u was Marta podobna sytuacja do naszej :wink: Ostatecznie maz chce wziac swojego kolege. No ale z kolegami to nigdy nie wiadomo jak bedzie za kilka lat :wink:

Kasia i tak powinna wygladac współpraca rodziców z dziadkami :slight_smile: mniej nerwów człowiek zdrowszy a dziecko szczęśliwe :wink: a moja mina była bezcenna bo akurat stałam przed lustrem i pamietam ten wyraz twarzy ;D

Maadziad u nas chyba tez będzie kolega męża :wink:

My pomimo dużej rodziny (z obydwóch stron) mieliśmy problem z wyborem chrzęstnych) za dużo dzieci u nas w rodzinie się rodzi i już każdy u każdego jest tym chrzestnym ja np. zostałam chrzestną bratanka, który urodził się tydzień po moim synku ;):slight_smile: i tak w jedną niedziele trzymałam chrześniaka a w kolejną mojego synka do chrztu;) My też dla synka wybraliśmy męża przyjaciela, który mieszka w Niemczech ale zawsze jak tylko przyjedzie do Polski to odwiedza swojego chrześniaka, sam jeszcze dzieci nie ma ale często wspomina że już by chciał mieć;)