Nocnik, a nakładka

Wiadomo, że każde dziecko inaczej to wszystko łapie i się uczy, ale sadzanie na nocnik niespełna roczne dziecko, albo nieco ponad roczne to chyba szkoła naszych babć, "bo Twój tata, to miał rok i już był bez pieluszki! " No i rodzic bez doświadczenia słucha i zmusza malucha do sikania w nocnik bo jak to moje dziecko ma rok i nadal ma pampersa! … przez zbyt szybkie parcie na nocnik możemy zrobić więcej krzywdy j ark pożytku. Tutaj mamusie na forum sa świadome zagrożeń i nie zmuszają, ale ile jest rodziców mądrzejszy i zmuszajacych malusie dzieci do nauki tak ważnej czynności.

Pewnie że tak, dziecko może się zniechęcić i zrazić do nocnika. Jednak babcia jest tylko babcią i pomimo tego że chce jak najlepiej dla dziecka to jednak pamiętajmy, że to rodzice są z dzieckiem cały czas a nie babcia (przynajmniej w większości przypadków). Poza tym pamiętajmy, że takie roczne dziecko nie kontroluje jeszcze swoich potrzeb fizjologicznych, więc to że rozbierzemy dziecko i posadzimy na nocniku (jeśli będzie chciało siedzieć :wink: i akurat zrobi siku to jeszcze nie jest świadome korzystanie z nocnika.

Pcheła wiecie dlaczego rodzina porównuje nasze dzieci do swoich i sadzanie teraz na nocnik, a kiedyś? No bo kiedyś faktycznie dzieci szybciej uczyły się wołać za potrzebą, a dlaczego? Dlatego, że były tylko i wyłącznie pieluchy tetrowe na co dzień, które szybko przemakały,a dziecko wtedy miało mokro i to dzieciom przeszkadzało. Teraz są inne pieluszki, bo jednorazowe i wielorazowe i dziecko nie czuje, że ma mokrą pieluchę i mu to nie przeszkadza i tego nasze mamy/ ciotki/ babcie nie potrafią zrozumieć, no bo mój Franuś/Januś miał rok i dwa miesiące i już wołał. No wołał, możliwe, ale był na tetrze… Kiedyś pieluchy jednorazowe, 20 parę lat temu były strasznie drogie i dostępne tylko w aptekach.

O to to, tetry też były szorstkie, uwierały i obciarały. Ogólnie mój syn pięknie siusiu woła, co prawda kupy nie i z tym mamy problem, ale cierpliwie go myję i przebieram po każdej wpadce, ale zdarza mu sie w ciągu dnia próbować wymuszać zakładanie pampersa, bo siku…

My i nocnik i nakładkę zaczęliśmy używać jednocześnie. Czyli jak młody skończył 2 lata. Tzn były wcześniej w domu ale mały nie korzystał. Teraz nocnik stoi w pokoju więc najczęściej korzysta z nocnik. Ale nakładka też jest i też korzysta.

Zamarancza ślę też chyba wiek emocjonalny dużo daje. Moje obiad miały po 1.5 roku i wolaly. Pamiętam że moja Zuza się latem odparła i ściągnę łam jej pieluche i na nocnik posadzilam raz czy dwa a później sama wolała. Więc nie wiem czy jak szybko dziecko sądzimy może mieć jakiś zły wpływ na nie. Każde dziecko jest inne. Na pewno nie ma nic na siłę

Kilka razy spotkałam się z opinią, że dziewczynki szybciej, tzn wcześniej kontrolują swoje potrzeby i łatwiej im nauczyć się korzystania z nocnika. Choć oczywiście nie jest to reguła i zawsze do każdego dziecka należy podejść bardzo indywidualnie.

magicznypazur - sama prawda :slight_smile: Kiedyś wszystko było inaczej, inne warunki i inne czasy, więc i dzieci inaczej się zachowywały i wychowywały. Wydaje mi się, że nocnikiem jest tak jak z chodzeniem, siadaniem, mówieniem i wieloma innymi sprawami - każde dziecko inaczej się rozwija, w swoim tempie i w innym momencie może dojść do danej rzeczy. Jedno dziecko będzie wołało w wieku 1,5 roku, a inne w wieku 2,5 lat. trzeba cierpliwie i na spokojnie do tematu podejść, ale na pewno nie powinno się zmuszać do niczego dziecka.

Indywidualne podejście i cierpliwość przede wszystkim, do tego trzeba pamiętać o tym, żeby nie porównywać dzieci i tempa ich rozwoju. Będzie dobrze.

Pcheła dokładnie, dlatego tak chętnie porównują tamte czasy z obecnymi nasze mamy, babcie i ciotki. Ale powiem Ci szczerze, że w życiu nie chciałabym żyć w ich czasach, gdzie do dyspozycji były tylko pieluchy tetrowe, nakładek na sedes nie było, nie było bardzo wielu udogodnień. Może i dzieci się szybciej uczyły załatwiać, ale jakim kosztem… Często przesikane po nocy, bo wiadomo jak jest z tetrą.

o tak dawniej mamy i bacie miały przechlapane. Pranie i gotowanie pieluch tetrowych musiało być straszne. Brak wygód, brak sterylizatorów, podgrzewaczy dobrych laktatorów, mleko modyfikowane jedno na rynku… Ale dawały radę i dzieci były mega szczęśliwe :slight_smile:

Zamarancza - jakie mleko modyfikowane? Tam od razu od krowy było :slight_smile: A tak na poważnie, to też bym nie chciała żyć w tamtych czasach. Moja babcia miała 3 tygodnie lub 3 miesiące (już nie pamiętam jak mówiła) po porodzie dla dziecka a potem do pracy. Strasznie mało… nie wyobrażam sobie takiego maleństwa zostawić. No ale wtedy wiadomo, że żyło się w domach wielorodzinnych, więc jej mama była i opiekowała się.

My ostatnio na zjeździe rodzinnym rozmawialiśmy o tamtych czasach. I od mojego szwagra strony. Mówili że dIecko się urodziło i zostawili je praktycznie po tygodniu w domu z 5 letnim dzieckiem i ten musiał się nim opiekować. 

Ja swoim dziewczyna Julka bym nie zostawiła a co takiemu małemu zostawić niemowlaka.