Drogie Koleżanki, chciałabym wiedzieć, czy któraś z Was boryka się z problemem niepłodności? Ja już od roku się leczę i nadal z mężem nie możemy doczekać się naszego własnego maleństwa. Mój mąż jest zdrowy, a u mnie wszystko jest źle. Jesteśmy w najlepszym momencie żeby posiadać potomstwo, oboje mamy stabilną pracę, dach nad głową, wszystko potrzebne do godnego życia, tylko dziecka nam brakuje. Jak radzić sobie z tym wewnętrznym bólem? Szczególnie że w naszym zawodzie cały czas natykamy się na cud poczęcia i narodzin? Jeśli są takie dziewczyny jak ja, to proszę napiszcie mi jak sobie z tym radzić, bo ja nie daję już rady…
Miałam ten problem… wspominam to jako okropny czas…
Staraliśmy się o ciążę ponad rok, wszystkie badania w normie lub na granicy, nikt nie mógł powiedzieć dlaczego nam się nie udaje. W końcu zaskoczyło już w pierwszym cyklu gdy zaczęłam brać duphaston.
Pamiętam ogromne niepogodzenie i bunt. Wiadomo, widzimy różne rzeczy, różne matki. Zadawałam sobie pytanie dlaczego taka może mieć już piąte dziecko którego wcale nie chce a ja nie mogę mieć jednego. Praca czasami była koszmarem, już zaczynałam myśleć, że muszę coś bardzo zmienić.
Nie wiem co Ci poradzić, nie chcę też pisać pustych słów pocieszenia…
Mogę Cię tylko wirtualnie przytulić i trzymać kciuki. Życzę Ci dużo siły i może wakacji może uda Ci się trochę zregenerować