I tak teraz większość ubranek dziecięcych na metkach ma zalecane pranie 40 góra 60 stopniach, więc nie ma co na siłę prać w wyższych temperaturach bo ubranka po prostu się zniszczą. Co do proszku to wybieram taki dla dzieci, albo taki dla wrażliwej skóry.
Też nie przesadzam z praniem w wysokiej temperaturze jak synek był mały to używałam proszku dla dzieci a teraz zwykły ale sensitive a czasami nawet wrzucę normalną kapsułkę do prania i nic mu nie jest ![]()
NA luzie stanowczo na luzie ![]()
Dzieci muszą mieć kontakt z różnymi środowiskami i bakteriami. Wten sposób tworzą swoją naturalną odporność.
Ja tylko jedno opakowanie Dzidziusia zużyłam a potem kilka ubranek wrzuciłam do mojego prania ,zobaczyłam że małego nie uczula i juz piore normalnie w kapsułkach lub żelu
nic mu nie jest to po co mam wydawać pieniądze na Lovelę która i tak mocnych plam nie spierze ? jakby miał uczulenie to bym kombinowała a tak to po prostu wolę ekonomicznie jeżeli mam taką możliwość ![]()
Roxi to ile miesięcy miał mały jak go “przestawiłaś” na normalne proszki?
na luzie ja swoje pierwsze dziecko mam i tez na luzie bardzo traktuje nie przywiazuje az takiej wagi do czystosci sterylnosci jak sądzilam nie kapie co dziennie no chyba ze gorąco i sie spoci , wychodziłysmy latem na dwor bez czapki, jak spadnie zabawka to nie biegne i nie wyparzam jej godzinami , ale piorę w proszku dla dzieci ale nie w 90 stopniach
Aggi hmm z 4 miesiące miał
ale tak jak mówię byłam pewna,ze nie jest uczulony i normalny proszek go nie podrażnia,
co do codziennych normalnych kąpieli to słyszałam, że to jest wręcz niezdrowe bo skóra nie nadąża z wytwarzaniem własnego płaszcza lipidowego tzn, nie jest w stanie sama się natłuszczać i regenerować.
Codziennie kąpać malucha to przesada, ewentualnie latem jak były upały to kąpałam malucha codziennie, ale teraz co drugi dzień wystarczy
a widzicie co lekarz to inna opinia, mnie dermatolog zganiła za kąpanie co drugi dzień.
rozmawiałam z koleżanką jej córka atopowe zapalenie skóry i jej zalecono codzienną kąpiel dziecka
sterylnie czy nie? uważam że pół na pół czyli wszystko z głową
na początku pierwszy tydzień wszystko było sterylne, butelki smoczki za każdym razem wkładane do sterylizatora itp. Położna nas za to nie pochwaliła bo dziecko nie ma jak się uodparniać więc trochę zluzowałam i z biegiem kolejnych dni pozwalam sobie na coraz więcej, wiadomo z umiarem i zdrowym rozsądkiem. Jeśli chodzi o kąpiele…my kąpiemy co drugi dzień ( w dzień bez kąpieli wszystkie fałdki itp przecieramy wacikiem i przegotowaną wodą ) po pierwsze dla tego że mała bardzo nie lubi się kąpać póki co, a po drugie, że coraz więcej opinii jest takich że jeśli dziecko nie jest brudne czy zapocone (jak przy tych upałach) to codzienna kąpiel nie jest konieczna ponieważ między innymi ściera się naturalną florę bakteryjną skóry. Nasz maluch to jeszcze noworodek i nie ma jak się za bardzo ubrudzić ( nie licząc rzadkich kup płynących po plecach które czasami wymagają opłukania dupki) a temperatura coraz niższa więc się nie zapoci:)
Wudaje mi się, że przy azs chodzi o codzienną kąpiel, ale w określonych leczniczych kosmetykach i taka kąpiel ma nie tyle “odkarzać” co leczyć skórę.
Ze mnie wszyscy się śmieją, że zachowuję się jakbym miała trójkę dzieci. Początkowo wszystko wyparzałam, później co najwyżej pieluchą przecierałam, a teraz moje dziecko jak zje coś z podłogi, to paniki nie robię. W persilu po pół roku zaczęłam prać, a ubranek też od dawna nie chce prasuję. Wychodzę z założenia, że skoro moje dziecko z wielką uciechą polizało koło z wózka i ucho psa do buźki wpakowała, to nie ma sensu wyparzać smoka jak spadnie na podłogę. Mój mąż to jeszcze czasem panikuje, ale też już się poddaje:)
Wydaje mi się, że przy drugim i trzecim dziecku do wielu rzeczy podchodzimy już spokojnie i na luzie.
Dokładnie mamy już praktykę po pierwszym dziecku i wiemy już co i jak.
Sama nie podchodze do czystości jakoś obsesyjnie i obiecuje sobie że do wszystkiego będę podchodzić na luzie… ale boję się, że jak mała przyjdzie na świat to zacznę świrować ![]()
W ciąży prałam ciuszki w adekwatnych temperaturach oraz wszystkie prasowałam. Po ciąży już nie prasuję, lecz dokładnie, równiutko wieszam po praniu, więc nawet nie wymagają tej czynności. Za to cenię sobie porządek w szafkach maluszka.
Zaraz po narodzinach synka również bardzo często wyparzałam buteleczkę. Teraz przemywam ją gorącą wodą po każdym posiłku.
Lepiej podchodzić do macierzyństwa na luzie, ale należy też pamiętać, aby wszystko robić w granicach rozsądku.
higiena jest ważna - bardzo nawet, ale jeśli już pierzesz w 90 stopniach i coś nie wymaga wyprasowania bo będzie pod ubrankiem np. body to odpuść.
Zajedziesz się kobieto - a czasami lepiej sie z dzieckiem potarzać w trawie niż gonić za nim z husteczką ![]()
Przy drugim, trzecim dziecku ważny jest porządek, poukładane ubranka w szafach. Jeśli nie mamy czasu (siły) ich prasować to chociaż je poukładajmy w szafkach. To znacznie ułatwi ubieranie dziecka, kiedy będziemy wiedzieć gdzie co mamy.