Nie ma nic gorszego jak chore dziecko

Nie jak ma sie zarazić to wszedzie sie zarazi :wink:

Takim sposobem będziecie siedzieli cały czas w domu co się wiąże z brakiem takiej ogólnej społecznej socjalizacji 😛 prędzej czy później zacznie chorować.

I nie piszę tego uszczypliwie, żeby to tak nie zabrzmiało. Po prostu poznaliśmy dobrze skutki izolacji w czasie pandemii ze starszym dzieckiem, z młodszą od samego początku wychodziliśmy wszędzie i mimo, że była przylepa to jednak lepiej się socjalizuje społecznie Nowoczesna sala zabaw Warszawa: czego dziś oczekują dzieci i rodzice? Sale zabaw obecnie potrafią być naprawdę supser

Jezu tak serce zawsze pęka

Ja przy pierwszym synku, zawsze się stresowałam jak synek musiał się styknac z chorym dzieckiem , czy na placu czy gdzieś u rodziny itd …ale wiem że to trochę byka głupota bo też w ten sposób dziecko nabiera odporności, tak samo będą w piaskownicy, nie kąpie sie codziennie itp. oczywiście Wit. D i C u nas od września do mają musi być, ale ogólnie nie pilnuje już jak dawniej i nawet jak dzieci mają antybiotyki albo bolą gardla jedzą lody, czy korzystają w każdą pogode z chociażby chwilowy spacer a oczywiście w sezonie letnim cały dzień na świeżym powietrzu jedynie w upały trochę odpoczynku w domu itd a tak to nie ma dnia bez spaceru nawet jak jest mrzawka i “nie chce chwalić przed zachodem słońca;)” ale rzadko mi dzieciaki choruja. Ja już przechodząc przez chorobę synka , który miał dwa latka jak zachorowal na nowotwór guza mózgu , naszczescie jest 6lat w remisji ale zawsze już z każdym bólem idę do lekarza bo taka jestem już przewrażliwiona;/