Drogie mamy powiedzcie mi co mam robić. Mam 4 letnią córkę. Gdy jest ze mną w domu jest w porządku, wiadomo że czasami coś jej nie przypasuje, zbuntuje się na coś czy tez spróbuję coś wymusić jak to bywa z dziećmi zwłaszcza tymi z charakterkiem… Ale z tym sobie daję radę, rozmawiam z nią szukając rozwiązania i zawsze (no prawie zawsze) udaje się nam uzyskać kompromis. Mój problem tkwi w tym, że gdy młoda pójdzie piętro niżej do dziadków to tam próbuje rozstawiać wszystkich pod swoje dyktando, wrzeszczy na wszystkich, płacze i wymusza… Dzisiaj zebrało się jak w wulkanie, było o krok od tragedii… Tesciowa się na coś nie zgodziła próbowała spokojnie odmówić, córka uderzyła z całej siły w przeszklone drzwi, teściowa się tak wystraszyła o to że jakby ta szyba pękła to by jej rozcięło całą rękę… Powiedziala młodej że jeśli się tak brzydko zachowuje to żeby poszła do mamy na górę i powiedziała jak się zachowuje. Moja córka zaczęła krzyczeć że nigdzie nie pójdzie i kopnęła kilka razy babcię. Tesciowa przyszła opowiedziała o wszystkim, próbowałam wszystko wyjaśnić nakłaniałam córkę do rozmowy i jak kulą w płot… Nie wiem teraz co robić, czy ukarać i jak, czy krzyknąć czy rozmawiać, czuję że potrzebuję pomocy i dzisiaj pierwszy raz wzięłam pod uwagę psychologa… Kiedyś były różne akcje u teściów ale zawsze wyjaśniałam z córką tłumaczyłam… I nigdy nie działo się to co dzisiaj… Podpowiedzcie co mam robić i jak… Bo ręce mi opadły i po prostu się popłakałam z bezradności… Człowiek się stara nieba uchylić żeby w domu było dobrze. Z mężem staramy się jej wszystko tłumaczyć, siadamy razem i rozmawiamy, rozwiązujemy na bieżąco wszystkie nasze sprawy i wygląda na to że to jest bez sensu… Co dalej???
Jeżeli faktycznie tlumaczysz, rozmawiasz i nie przynosi to rezultatu to może faktycznie warto iść na spotkanie z psychologiem dziecięcym. Myślę,że krzyki nic nie pomogą wręcz mogą budzić większą agresję. Jeżeli chodzi o kary to dziecko powinno czuć pewne granice i wiedzieć,że jak z premedytacją źle zrobi to zostanie ukarane. Tak ja opisujesz mała za swoje wybryki nic nie traci, nie odczuwa,że źle zrobiła. Swoją drogą zastanawiające jest to dlaczego akurat u dziadków się tak dzieje.dlaczego tam budzi się taka agresja
No widzę, że Twoja czterolatka ma niezły temperament… a takie zachowania jak opisałaś - moim zdaniem trzeba zdusić w zarodku. Przecież nie może być tak, że jak tylko coś nie będzie po jej myśli to będzie bić wszystkich naookoło. Przecież może zrobić krzywdę zarówno innym jak i sobie.
Co do Twojego pomysłu z psychologiem - na pewno Wam nie zaszkodzi, a na pewno może pomóc - bynajmniej takie jest moje zdanie.
Mogę ewentualnie podpowiedzieć kilka sposobów na radzenie sobie z agresją u dzieci…
-
Ustal z córką zasady obowiązujące w domu, np. “Nie bijemy się”, “Nie niszczymy wspólnych rzeczy” etc. Najlepiej jakbyś taki regulamin sporządziła razem z nią, tak aby dziewczynka sama miała w tym swój udział i bez przymusu się na niego zgodziła. Poinformuj ją również o tym, jakie konsekwencje ją obejmą w momencie, gdy złamie ten regulamin (np. utrata jakiegoś przywileju".
Możesz też wprowadzić tablicę z naklejkami - będzie tam zbierać naklejki za pozytywne zachowania, a za negatywne będzie je tracić. W momencie, gdy uzbiera określoną ilość naklejek może dostać wcześniej umówioną nagrodę, np. wyjście do kina, czy coś
-
Jeśli ma napad złości - złap ją mocno od tyłu i usiądź z nią na podłodze mocną ją przytulając od tyłu i krempując jej ruchy - tak aby nie zrobiła krzywdy ani sobie ani Tobie. Odpuść dopiero w momencie, gdy całkowicie się uspokoi - wówczas dopiero wtedy możesz spokojnie z nią porozmawiać i wszystko wyjaśnić.
-
Możesz również pokazać jej różne inne sposoby na wyładowanie swojej złości, np.:
- uderzanie piąstkami w poduszki,
- podarcie przeznaczonej do tego gazety,
- bazgranie bez namysłu po kartce.
Możecie też stworzyć specjalną skrzynię złości, do której włożycie przedmioty, które pomogą jej pokonać negatywne emocje (właśnie np. te poduchy, kartki, czy gazety).
-
Porozmawiajcie o emocjach, naucz ją ich nazywać i radzić sobie z nimi. Kiedy np. udeczy kogoś, albo postara się coś zniszczyć powiedz stanowczo coś w stylu: “Uderzyłaś mnie, bo jesteś zła, gdyż nie pozwoliłam Ci wyjść na podwórko. Rozumiem, że jesteś zdenerwowana, ale nie wolno bić bo mnie to boli” - staraj się unikać komunikatów zbyt prostych typu “nie wolno i koniec”.
-
Za tego typu zachowanie możesz wysłac też córkę do tak zwanego “miejsca samotności”, które ma spełniać funkcję “wyciszenia się i przemyślenia swojego zachowania”. Ja bym zakomunikowała jej coś w stylu “Idziesz do kącika samotności. Jak się wyciszysz i przemyślisz swoje zachowanie - przyjdź. Wtedy porozmawiamy”.
Wtedy i Tobie i jej przejdą złe emocje i zdenerwowanie. Obie się wyciszycie i może rozmowa będzie spokojniejsza.
Nie wiem, czy te moje rady na coś się przydadzą, ale starałam się ![]()
Powodzenia i pamiętaj o tym psychologu - nie taki diabeł straszny jak go malują
- oczywiście wówczas, gdy sami nie dacie sobie rady ![]()
Rozmawialismy z mężem i powiedzieliśmy małej że musi iść do swojego pokoju i przemyśleć wszystko co się stało. Kilka razy wychodziła, próbowała nerwów ale nie ugięliśmy się po okolo 20-tu min wyszła i powiedziała ze chce rozmawiać. Usiedliśmy i rozmawialismy. Pierwsza przeprosiła ale zarządziliśmy karę na bajki w tv. Bede trzymała sie tych zasad i zobaczymy co z tego wyniknie. Jesli nie będzie poprawy to udamy sie do psychologa. Nie wiem czemu akurat u dziadków tak szaleje, mówiłam im kilkukrotnie ze jak tak się zachowuje trzeba postawić warunki a nie straszyć ja ze pójdzie do mamy na górę. Oni myślą ze jak się na dziecko nakrzyczy to ono sie uspokoi ale działa to w innym kierunku… No i dzis powiedziałam jasno i otwarcie ze nie będzie u nich przebywać sama beze mnie.
Sądzę że część winy należy po stronie dziadków, niby nie pozwalają dziecku ale jednak dziecko wykorzystuje ich słabość i buntuje się. Nauczyła się że agresją osiągnie cel czego u was tego nie uda się jej zrobić. Musisz podpatrzec w jakiej sytuacji to się dzieje, czy może dziadkowie coś źle robią. Psycholog na pewno nie zaszkodzi a pomoże. Dobry jest ten system zbierania znaczków za pozytywne i negatywne zachowanie o którym wspomniała poprzedniczka.
Kasia - brawo!
Moim zdaniem bardzo dobrze rozpracowałaś tą sytuację! Mała się wyciszyła i dopiero wtedy wszystko obgadalyście… także na pewno emocje opadły i stało się to łatwiejsze. ![]()
No właśnie wina tez leży trochę po stronie dziadków bo oni sami też powinni wyznaczyć granice a nie straszyć tym ze “pójdzie do mamy” - to trochę tak na odczepnego chyba robią. … zresztą nie wiem, może nie chcą mieć problemu na głowie?
Świetnie tez postanowiłam ze mała nie będzie do nich chodzić bez ciebie … może to coś da - warto spróbować.
Co do kary - pamiętaj tylko żeby nie była ona zbyt długa bo potem dziecko może zapomnieć za co ja faktycznie dostało. Moja kumpela daje synowi karę np. Na miesiąc. … gdzie sama po 2 tygodniach wymięka i albo odpuszcza, albo sama zapomina o tej karze - a wtedy to już jest bez najmniejszego sensu. -,-
Trzymam kciuki żeby się wszystko udało! ![]()
Mieliśmy kiedyś ta tablicę wisiała u małej w pokoju i kilka razy podpatrzyłam ją jak dopisuje uśmiechy gdy nie widzę. Za to tablicę zdjęłam. Powiedziałam jej ze to jest oszukiwanie i za to nie będzie żadnej nagrody. Co prawda wczoraj z tym wyciszeniem się to byl pierwszy raz i zadziałało. Dzisiaj rano wstała i chciała bajkę ale ja stanowczo ze spokojem odmówiłam, popłakała się ale zrozumiała. I nawet sama zdecydowała się iść przeprosić za to co stalo się wczoraj. Poszłam z nią tak jak mówiłam wczoraj ze sama nie będzie tam chodzić. Wypiłam z teściową kawę a przy tym córka ladnie się bawiła u babci o wszystko pytała i bez krzyków. Zmiana o 180 stopni
oby tak zostało ![]()
Kasia a próbowałaś posłać córkę do przedszkola? W przedszkolu dziecko uczy się pewnych zasad. Z moją córeczka do przedszkola chodzi chłopczyk który z początku bił wszystkich, krzyczał i wiecznie płakał a teraz zmienił się na lepsze, u nas w przedszkolu jest psycholog który organizuje spotkania z dziećmi i rodzicami.
od września córka idzie do przedszkola, ostatnio ją właśnie zapisaliśmy.
Super
Ja wczoraj byłam podpisać kontynuację córki w przedszkolu, został jej jeszcze rok i pójdzie już do zerówki, w przedszkolu nauczyła się bardzo dużo. Zapisałam mojego synka do przedszkola i jak będzie miejsce to też od września pójdzie. Jak na razie to czekam na wyniki rekrutacji ponieważ dużo chętnych jest i szanse małe. Zobaczymy może się uda.
Moja córka robi podobnie. Niestety w dużej mierze dziadkowie na to wplyneli. Należy do tych dzieci, które chciały być zawsze z mamą, wiec żeby ja przekonać do zostania, pozwalali jej na więcej, nie zabraniali, żeby mała nie zaczęła płakać itp. Teraz jak jest starsza (5 lat) doskonale wie, jak na nich wymusić, wie że takim zachowaniem osiągnie cel, zwróci na siebie uwagę. Przy mnie robi to sporadycznie, bo wie, że mnie to nie rusza, u dziadków zmienia się w rozkapryszona krolewne, która obraża się o wszystko. Ciężko mi osiągnąć kompromis, bo gdy mówię do mamy, żeby powiedziała jasno “nie”, to ona ustępuje, żeby mala nie chciała wracac do domu. Za którymś razem uslyszalam przez telefon kolejne wymuszenia, wiec powiedziałam pakuj się, jadę po Ciebie. Oczywiście protestowala, mówiła ze juz nie będzie, ale odpowiedziałam, że pokaże następnym razem, czy przemyslala, a dziś wraca. Ze jeśli chce jeździć do babci, to tam są takie same zasady, jak w domu i ma ich przestrzegać. Od tamtej pory jeszcze czasem walczy, o czym dowiaduje się od niej, bo mama boi się mi powiedzieć, żebym jej nie wzięła do domu, ale coś tam zrozumiała. Myślę, że również jesteś na dobrej drodze, by córeczka zrozumiała, że w taki sposób nie osiągnie tego, co chce.
Dziadkowie
moi teściowie też pozwalają na więcej i np karmią małego, kiedyś ja mówię, że chcę żeby sam jadł jak najczęściej… Do tego kinderki ech ciągle czekoladki
Moi teściówie należą do osób którzy pozwalają wnukom na więcej niż powinni. Widać to po siostrzenicy, która jak do nich przyjeżdża ma wszystko co sobie zapragnie a nie jest to dobre. Mała mówi do dziadków wiem, że rodzice by mi nie pozwolili ale Ty dziadku możesz wszystko i powiesz im, że ja mogę… Np zjeść czekoladę. Tylko że tam wg mnie błąd zrobili rodzice Małej bo poddali się i pozwolili dziadkom aż tak rozpieszczać mała a teraz ani dziadek ani babcia nie może jej czegoś zabronić bo jest foch i tupanie nogami, krzyk, złość i wszystko naraz. Jak ona chce coś powiedzieć to wszyscy mają być cicho itd. U nich w domu rządzi dziecko i decyduje kto co kiedy może powiedzieć.
Najlepiej jednak wg mnie ustalić jakieś reguły a u ciebie wszystko wskazuje na to że jesteś na dobrej drodze.