Nawał i zastój pokarmu, zapalenie piersi

chcę podzielić się swoim przepisem na kapustę przy zapaleniu piersi, bo jest rewelacyjny, skuteczny i nie tak uciążliwy. Kapustę siekamy jak do jakiegoś bigosu, wkładamy w skarpetkę pończochową, zawiązujemy i wkładamy do lodówki. przygotowujemy kilka takich “skarpetek”. Schłodzoną kapustę w skarpetce, przed użyciem ubijamy tłuczkiem do mięsa, zeby puściła soki i wtedy przykładamy do piersi. Mozna na taki okład nałożyć pieluszkę tetrową i poleżec, dopóki okład się nie zaciepli. Mi pomogło rewelacyjnie. Sam liść z kapusty szybko się zagrzewal, a wkładanie go do stanika…nic miłego. Z resztą przy zapaleniu trudno więzić piersi w staniku. Dlatego polecam bardzo metodę ze skarpetką wypełnioną szatkowaną kapustą, utłuczoną tłuczkiem i schłodzoną w lodówce. po 4 zużytych “skarpetkach” w ciagu doby i kilka dawek paracetamolu zeszłą mi gorączka i wyleczyłam piersi.

Ja robiłam kapustę inaczej - nakłuwałam liście widelcem, wsadzałam na kilka godzin do lodówki, wyjmowałam i tłukłam tłuczkiem. Takowy liść nakładałam na piersi i zakładałam na to jednorazowe majtki poporodowe (te siateczkowe) po prostu przecięte u dołu tak, aby się przez nie przecisnąć i założyć na piersi. Raz gdy skończyły mi się akurat majtki a miałam problemy z piersiami to owinęłam się bandażem i wsadziłam kapustę…; )

Mam właśnie nawał pokarmu i noce przyznam - są ciężkie. Małą karmię zarówno jedną jak i drugą piersią i w zasadzie już chwilę po karmieniu ,piersi znów są pełne i ciężkie! Mała ssie prawidłowo ,bo pierś po karmieniu robi się miękka ,ale tylko na chwilę. Daje na piersi chłodne okłady i stwardnienia staram się ściągać - to przynosi chwilową ulgę.

Mnie spotkało zapalenie piersi, 3 dni po porodzie dostałam gorączki 39 - 40 stopni. Dreszcze, ból piersi, gorąca pierś, na szczęście obyło się bez antybiotyku. Leczyłam się tabletkami - paracetamolem i obkładałam pierś kapustą oraz na bieżąco ściągałam pokarm z którym sobie córcia nie radziła Męczyłam się tydzień, ale na szczęście ustąpiło i teraz już jest wszystko w porządku.

Ja miałąm tak samo, moje piesi były twarde, a ja czułam się jak przy grypie. Na szczęście kapusta, ciepłe okłady i paracetamol pomogły. Po kilku dniach czułam się już dobrze i na szczęście tak poważne rzeczy już się nie przytrafiły.

ja po urodzeniu córeczki przez dobę nie mogłam jej karmi bo mamy konflikt serologiczny i lekarka robiła jakieś badania wiec kazała przez dobę jej nie karmić-zatroskana o jej zdrowie chodziłam i patrzyłam na nią ale o sobie zapomniałam-dostałam takiego zastoju ze szok-przykładałam kapustę(faktycznie pomaga) i próbowałam rozmasować -ból był po same pachy-jak wpadła na oddział położna i zaczęła dosłownie wyciskać mi pokarm na siłę to wierzcie mi wolałabym rodzic jeszcze 100 razy niż mieć raz jeszcze taki zastój-masakra ona na siłę wyciskała -fakt ze pokarm jak fontanna tryskał ale co z tego jak ja gryzłam prześcieradło z bólu .kolejnego dnia przyszła inna położna i widząc moje posiniaczone piersi zapytała-kto Ci to zrobił?-więc pamiętajcie o tym żeby jak najszybciej ściągać to co macie -nieważnie czy dużo czy mało jest ale skrupulatnie jak tylko piersi robią się nabrzmiałe -ściągać .powodzenia!

Gdy żegnałam się z kp to fiu ztobil mi sie tylko jeden zastój, ale mimo to bylo to bardzo nieprzyjemne… Bolało, grudy nie chciały zejść, laktator nie dawał rady, więc musiałam wyciskać dłońmi (mimo że tak się nie powinno robić, bo miażdźy się gruczoły mleczne). Na noc naladowałam do biustonosza rozbitej kapusty bialej i rano bylo po sprawie.
Współczuję mamusiom, którym często się przydarzają problemy z piersiami.

Sami mleczko się zaparza w piersiach

To Daria jak wtedy poznać, że z mlekiem jest coś nie tak? Można je podać dziecku?

ja miałam rozne okresy, bywalo ze miałam nawał pokarmu i wtedy odciagalam pokarm czesto laktatorem bo inaczej bardzo mocno bolały mnie piersi i byly bardzo nabrzmiałe…ale były tez kryzysy laktacyjne, kiedy to musialam pic herbatki na pobudzenie laktacji albo taki proszek do rozpuszczania w mleku o smaku toffi o ile dobrze pamietam z firmy adamed, choc srednio to pomagało…

Kurde tego nie wiem, mam mi mówiła o takowej sytuacji i w tedy na siłę wyciskala mleko z piersi i wylewała.

Właśnie dzisiaj kolejny raz walczyłam z zastojem i kapusta była jedynym ratunkiem na spuchniętą pierś. A na zastały pokarm pomógł gorący prysznic.
Dziewczyny ja też czuję się skołowana informacją o zepsutym mleku - w szkole rodzenia doradzano, że nawet przy gorączce i to takiej 39,5 można karmić piersią i że mleko nie może skwaśniej w piersiach… jak to w końcu jest? oO

Wystąpiło u mnie nowe zjawisko z którym dotychczas nie miałam styczności…mianowicie po 6h przespanej nocy budzę się z tak nabrzmiałymi i pełnymi piersiami, towarzyszy temu mokra piżama i pościel…Stosunkowo często robię sobie przerwy w nocy 6h od odciągania pokarmu. Nie zdarzało mi się mieć takiej ilości mleka od niepamiętnych czasów, w zasadzie ilość mleka nie jest dla mnie, aż takim zaskoczeniem…lecz ból który przy tym towarzyszy, zarówno ten, który mnie wybudza, podczas ściągania…i bezpośrednio po ściągnięciu. Czy powinnam się tym martwić?

Zosia ja też byłam świecie przekonana, że mleko w piersiach się zepsuć po prostu nie może - karmiłam mlekiem i po zastoju trwającym prawie dobę i po takich mniejszych zastojach ale również, gdy miałam bardzo wysoka gorączke utrzymująca się kilka dni a Mały na mleko nie protestował, wiec nie wiem jak to w końcu jest…

Lilka chodzi Ci o takie klucie albo mrowienie? To jest zupełnie normalne; )

Tak chodzi mi o kłucie…jak i pewnego rodzaju ucisk, który w południe już mi nie towarzyszył. Skoro to normalne to nie zaprzątam sobie już tym głowy :wink:

Piersi dają Ci po prostu znać, że to już pora karmienia, są pełne i gotowe na kolejne karmienie; )

Dokładnie tak jak pisze Samanta. Piersi dają znać o karmieniu. Jeśli akurat dziecie Ci śpi i nie przystawiasz to możesz odciągnąć odrobinę.

To prawda, ale nie wolno odciagac za dużo, bo pierś wyprodukuje wtedy za dużo pokarmu, popyt robi podaz:) odnośnie zastoju i zapalenia, kiedy laktator nawet nie jest w stanie odciągnać pokarmu, polece wam stary sposób - do wanny nalewamy bardzo ciepłej wody, wchodzimy tak, by piersi były zanurzone i po paru minutach juz mozemy delikatnie ucisnąc, zeby spowodowac wypływ mleka, zwykle zaczyna wypływac samo. Wanna jest o tyle lepsza nad innymi metodami, ze fundujemy sobie luksusową kąpiel w mleku na miarę Kleopatry:)

Nawał to nic przyjemnego - przekonuje się właśnie o tym na własnej skórze.

Całe szczęście, że mój synek w miarę chce współpracować (choć po tym jak się naje ma już w nosie mamy bolące piersi) i to co musi podje a z reszta mecze się sama - robie ciepłe okłady przed karmieniem, po okłady z kapusty. Jeżeli czuje ból między kamieniami ściągam nadmiar pokarmu - do teraz tylko raz konieczny był laktator i póki co, ręka wystarczy. Wystarcza, że nacisne jedna ręką kilka razy na pierś a z drugiej już samo leci - całe szczęście…

Przystawianie dziecka, które np. nie chce współpracować może niepotrzebnie stresować zahamowujac laktacje prowadząc do zastoju.

W 3 tygodniu przeszłam zapalenie piersi i był straszny ból. Piersi nie można było dotknąć. Aby sobie pomóc przez dobę walczyłam, aby ruszyć mleko z piersi. Na zmianę robiłam ciepłe i zimne okłady. Na zmianę ściągałam pokarm laktatorem i córkę przystawiałam, aż płakałam z bólu . Przez kilka godzin nic nie chciało ruszyć. Dopiero ciepły okład brodawek pomógł i mleko zaczęło płynąć. Przed karmieniem robiłam ciepłe okłady, a po karmieniu zimne, aby nie czuć bólu.

Ja zapalenie miałam po tygodniu od porodu mimo iż często przystawiałam małą do piersi. Też robiłam zimne okłady po karmieniu i po ściąganiu pokarmu. to było straszne leżałam z 40 stopniową gorączką i nie mogłam się ruszyć, do tego palące i czerwone piersi ból przy ściąganiu, ból przy karmieniu, to było straszne. ja jeszcze oprócz zimnych okładów robiłam okłady z kapusty, mąż mi ją trochę oklepywał tłuczkiem do mięsa, aby puściła soki i przykładałam i chyba najbardziej mi właśnie ta kapusta pomogła, ale męczyłam się tydzień