Udało mi się dzisiaj po karmieniu podmienić smoczek na pierś. Maluch ssał dość długo i co jakiś czas podjadał ![]()
Eleonorka u nas pewnym okresie podmiana smoczka na pierś także bardzo pomagała
jak widać każda mama sobie jakoś musi radzić i często wpadamy na te same pomysły, chyba instynktownie ![]()
Dziubus to rośnie jak na drożdżach mój też tak przybieral aktualnie nosi ciuchy 3 -4 lata kurtkę ma tak oznaczona 110 bym powiedziała że to jest a ogólnie to 104 tak średnio nosi.
Eleonorka musisz się wyluzować i przestań się tak stresować. Stres jest przeciwnikiem laktacji i im więcej się będziesz stresowała tym gorzej. Dodatkowo odpocznij. Zaangażuj kogoś do pomocy przy maluszku a Ty wyśpij się, nie myśl ciągle o laktacji tylko wyjdź do koleżanki na plotki, na zakupy zrób coś tylko dla siebie. A może właśnie wszystko jest tak jak Agata zasugerowała dzieje się za sprawą hormonów? Ja nie miałam takich problemów ale moja kuzynka miała tak jak Agn kilka dni przed miesiączką i w czasie miesiączki mniej mleka a później wszystko wróci do normy.
Może być też tak że przechodzisz przez kryzys laktacyjny a wtedy najlepiej będzie jak będziesz jak najczęściej przystawiała maluszka do piersi. Laktator Ci tak nie rozkręci lakracji jak ssące dziecko. Przystawiaj jak najczęściej do piersi niech ssie ciumka niech się dogaduje z piersiami, pij kawe zbożową ze słodem jęczmiennym w składzie, piwo bezalkoholowe, łuskę kakaową, sam słód jęczmienny. Laktatorem odciągaj zawsze po karmieniu nigdy przed. Mi tak jak dziewczyny wspomniały pomogło odciąganie w momencie kiedy albo patrzyłam na młodego albo w czasie oglądając serial.
Eleo, pomyślałam jeszcze o diecie. Co jadasz albo czy w ogóle jadasz? Niby mleko jest niezależne od tego co jemy i ile, ale jak miałam kryzys i ulepszyły swoją dietę to nagle z laktacją były mniejsze problemy. Jak sobie pojesz zdrowo i lekko to i humor Ci się poprawi a wtedy laktacja również powinna. Jedz zdrowo, regularnie, najlepiej nie za duże porcje żeby niepotrzebnie obciąża.c organizmu trawieniem zbyt dużych ilosci na raz. Jedz dużo warzyw, one zawierają sporo błonnika, a on wspomaga proces trawienia. Unikaj pustych kalorii. Jak chcesz coś przegryzsc to wybierz orzechy (wspomagają rozwój mózgu), suszone owoce (suszone morele, śliwki msją dużo potasu), migdały (zawierają dużo wapnia), świeża papryka i marchewka (pamiętaj, ze gotowane warzywa nają o wiele wyższy indeks glikemiczny niż surowe dlatego poleca się jeść warzywa, zwłaszcza marchew na surowo).
Wartościowe są kasze np kaszotto z burakiem. Buraki zawierają żelazo, jeśli miewasz problemy z anemią to sięgaj jak najczęściej po buraki, a zrezygnuj z octu (np do galarety świetnie sprawdzi się sok z cytryny) bo on osłabia nasze krwinki czerwone.
Są też produkty, które napędzają laktację, np płatki owsiane. Przy kryzysach jadłam dwa razy dziennie, teraz tylko na śniadanie. Dorzucam suszone owoce i jest pyszne pełnowartościowe, szybkie, rozgrzewające śniadanie. Płatki owsiane pobudzają też jelita do pracy bo mają funkcję wymiatającą.
Pij nie tylko wodę, proponuję Ci od czasu do czasu swiezo wyciskany sok z grejpfrutów i pomaranczy. Takim sokiem najlepiej jest popijać produkty z żelazem lub tabletki z żelazem bo wtedy lepiejsię ono wchłania.
Ja wlasnie zauważyłam na innych działach, że Eleonorka ma jałową dietę i boi się zjeść czegokolwiek i już pisałam jej, że teraz nie ma diety mamy karmiącej i aż tak zjeść normalnie nie musi się bać. Uboga dieta też oczywiście może mieć negatywny wpływ na laktację.
Dokładnie trzeba zbilansowana dietę mieć dostarczać po prostu potrzebnych składników organizmowi nie ma diety mamy karmiącej być może to też jest problemem.
Eleonorka dziewczyny mają rację. Nie ma diety mamy karmiącej i karmiąc piersią trzeba jeść zdrowoa dieta powinna być bogata w witaminy i minerały. Na mleko nie ma wpływu co jemy ale już tłuszcz owszem bo on przedostaje się do mleka. Nawet kiedyś gdzieś pisała o tym Pani ekspert. ![]()
Eleonorka trzeba przemoc te mity i jeść tak jak trzeba i tłuste też jeść to ważne tak jak Kasia napisała tłuszcz przedostaje się do mleka jak się go nie ma i nie dostarcza się go to nie ma go też w mleku w ilości w jakiej powinien być.
Kurcze macie rację. Już tak sobie to wołam do głowy i będę rozszerzać moja dieta systematycznie. niby zazywam dha i jem masełko w pieczywie, więc staram się te tluszcze dostarczać. Ale po szczepieniach na pewno zacznę codziennie coś nowego dodawać do diety i obserwowac malucha. Przetestuje orzechy w czystej formie, migdały, czekoladę, brokuły, passatę pomidorową, mięso wołowe i na końcu kotleta haha
Kotleta przyprawionego naturalnie tzn bez jakiejś sztucznej przyprawy ala glutaminian monosodowy najmniej powinnaś się bać. A alergeny wprowadź pojedynczo. Jeden na kilka dni i obserwuj.
Prawidłowe podejscie. Tak jak Agata napisała alergeny wprowadzaj stopniowo jeden na kilka dni, żeby w razie jakichkolwiek problemów z brzuszkiem czy wysypką mogłabys stwierdzić kto jest winowajcą.
Dziewczyny naprawdę z tą dietą to ciężki temat. Wczoraj byłam u znajomej z byłej pracy, też urodziła córkę 7 tygodni temu, jej mama pracuje w szpitalu, asystuje przy ZOPach. I oczywiście mimo tego, że pracuje w szpitalu, to wiedza z zakresu KP domyślacie się jaka… Koleżanka jest oczywiście na diecie, je codziennie to samo. No i dodatkowo nawija na swoją znajomą, której dziecko ma kolki, że jest taka i owaka, bo karmi i je wszystko. No to tłumaczę, że nie ma diety i ja bym tak do tego nie podchodziła, że przez mamę są kolki. No to zmiana tematu, a za chwilę to samo
Druga rzecz, przyszliśmy z prezentem. Siedzimy, nagle mala się budzi, koleżanka chce iść nakarmić, a jej mama pielęgniarka, mówi, że nie można wychodzić, gdy są goście i kazała jej podać mm… Oczywiście wygonilismy ja żeby dała pierś. Co to w ogóle z tok myślenia z tym podawaniem mm. Mała oczywiście od początku jest dokarmiana, bo wypija butlę po naturalnym karmieniu, to znaczy, że się nie najada…
Kolejna moja koleżanka tak samo (teściowa pielęgniarka, szczepi dzieci) i katowala się dietą na alergię na BMK, potrafiła nawet zamówić ciasta za kilkaset złotych bezmleczne i dokarmiać jednocześnie mm
echh… Aktualnie karmi jedynie mm i rozszerzyla dietę po 4 miesiącu. Tłumaczyłam, oczywiście delikatnie że może warto zaczekać, podeslalam kilka linków, ale oczywiście teściowa i pediatra stwierdzily żeby rozszerzać i już mała wcina. Ostatnio pisze do mnie jakie soki podaję, bo mala pije tylko wodę i ona musi dać już coś innego. To tłumaczę, że super, że pije wodę, że soki nie są OK, podsyłam link. Piszę, że a ja podaję soki jak najbardziej rozcieńczane tylko dlatego, że córka nie chce mi pić wody, ale dążę do tego, aby piła i z soków zrezygnowała. To oczywiście tekst, dobra to ja też tak rozcieńczane podam i jaką herbatkę podaję… No cóż ręce mi w takich momentach opadają, ale nie naciskam, poddaję się, każdy wychowuje dziecko po swojemu.
Wydaje mi się, że dopóki osoby ze służby zdrowia nie zaktualizują wiedzy i nie będą jej wpajać, to do niektórych mam nic nie dotrze, bo niestety słuchają starszych osób i oczywiście lekarzy. Cóż tam koleżanki słuchać… z jednej strony rozumiem, że jednak autorytetem zawsze będzie mama czy teściowa, zwłaszcza pielęgniarka.
Agata jestem w szoku ! Tak jak piszesz przede wszystkim to położne i lekarze powinni zaktualizować wiedzę bo przecież ludzie polegają najbardziej na nich …
Przyznam, że ciężki bo są dwa „obozy”: według jednych, karmiąca może jeść wszystko, według opozycji- ryż z marchewka z mięsem z rosołu. Uważam, że na własnej skórze trzeba się przekonać co można, a czego nie bo moja bratowa jadła wszystko, pikantne, ciężkostrawne i smażone i dziecku nie było nic. Ja natomiast po kilku tygodniach przeszłam na gotowane i „parowane” i bóle brzuszka córki ustały - czy to zasługa diety, nie wiem, ale odstawiłam smażone i pieczone. Czereśnie i orzechy rów jeż przez pewien czas musiałam omijać, ale tylko przez pewien.
Agata, niestety, możesz jednym mówić, przytakną Ci, a i tak zrobią po swojemu. Wychodzę z założenia, że nic na siłę, nie zmuszaj do swoich poglądów bo każdy wierzy w „swoje” i szkoda psuć sobie nerwy i czas.
Tak to jest ale to też dlatego że bzdury lekarze opowiadają wiedzą o kp nie grzesza i mają ja z chyba średniowiecza u lekarek byłam Kilku i o karmi pani Jeszcze to przecież nic nie warte jalowe woda i że truje dziecko Karmiac po 6 miesiącu Jeszce z piersi… Więc skoro takie info mamy dostają i wierzą to co się dziwić że dieta jest rozszerzania po 3 miesiącu czyli zaczętym4
Co się dziwić że soczki lepsze niż woda A Jeszce niektóre polozne o to trzeba podać wodę z glukoza ! Więc niekiedy wiedzą coz jest z poprzedniego wieku jeśli chodzi o żywienie niemowlęcia kp itd.
Wyczytałam wczoraj, ze tylko 40% kobiet karmi piersią do ukończenia 6. miesiąca życia dziecka, w artykule mnóstwo plusów kp, a pod nim masa komentarzy kobiet, które nie mogły karmić - walczę o laktację, teraz już tylko jestem kpi, jest mi trudniej to pogodzić czasowo, ale nie potrafię zrezygnować z tego. Przy każdym karmieniu jak patrzę jak córa pije to jest mi ciężej
z drugiej strony jest to po części wygoda, w lodowce zawsze jest gotowe mleko w butelce, nakarmic może każdy, wystarczy podgrzać
nie mam obawy, że np babcia użyje nieprawidłowych proporcji albo nieodpowiedniej temperatury wody itd.
Niestety dziewczyny tak to wygląda, mimo poprawy w pewnym sensie, chęci i wiedzy pewnych mam i lekarzy, to w dalszym ciągu jest powtarzanych mnóstwo mitów i nieprawdziwych informacji o karmieniu niemowląt i dzieci.
Mama_Gartki w artykule o KPI, do którego ostatnio wstawiałan link, też jest info, że kilkanaście procent mam karmi do 12 miesięca życia, więc naprawdę niewiele, powyżej, to już pewnie kilka, albo jakieś ułamki.
Mama jak kiedyś będziesz miała porównanie to zobaczysz że karmienie cycem to jest wygoda ;)) jak karmiłam kpi pierwszego synka to tez myślałam jak ty ![]()
Niestety jeśli się słyszy takie bzdury w około siebie o kp to nic dziwnego że kobieta zwątpi… ja tak miałam przy pierwszym dziecku
niestety za późno trafiłam na to forum .
Ja jestem tym wyjątkiem że karmię 2 lata już prawie i końca nie widać.