Mamy Kociary?

Czy na Forum są obecne mamusiowe kociary ? :slight_smile:
temat dosc burzliwy i nurtujący ! Zabobony ?
Ja sama przeszłam lincz ze strony rodziny za posiadanie w domu 2 kotów będą ciężarną :wink:
Zaczęło się od 2 kresek, będzie dzidziuś no ale co z kotami ? mamy dwóch kocurków wysterylizowanych nie wychodzących z domu. Pierwsza wizyta u lekarza hasło - proszę się ich pozbyć chociaż na I trymestr. No ale jak ? Pozbyc się ?
Walczyłam o nie jak dzielna lwica, ale niestety każdy KOT Z KOBIETĄ W CIĄŻY ABSOLUTNIE NIE. Zaczęły się nudności i mój nakaz leżenia więc uległam bo nie mialam siły o nich myślec i słuchac pytan co ważniejsze kot czy dziecko. Oczywiście że dzidziuś ! Tak więc koty pojechały na wakacje parę domów dalej do teściów :wink: Ja między czasie zrobioną miałam toksoplazmozę oczywiście obie ujemne. Na kolejnej wizycie był to koniec 2 miesiąca lekarz stwierdził że mogą wrócic :slight_smile: Tak więc przyjechały z powrotem i są do dnia dzisiejszego :slight_smile: Oczywiście ja nadal kuwetki się nie dotykam, mąż przejął obowiązki :wink:
Powtarzałam również badania na tokso. zawsze wszystko dobrze :slight_smile: Już nigdy nie dałabym się tak nakręcic przesądom że koty to zło. Że każdy musi byc nosicielem chorób. Jeśli są zadbane odrobaczane pod kontrolą wet. to skąd niby mają miec jakies choroby ? Byc może te wolno biegające łapiące myszki tak, ale takie w domku ?
A jeżeli są w domu nie jedzą surowego mięsa to jakie niosą zagrożenie ? Dla mnie to sama radosc gdy przychodzą i przytulają się :slight_smile: Chociaż nadal mama jak widzi jak się przytulam do nich to kręci nosem :wink:

Kocham koty więc bardzo dobrze cię rozumiem ,ale ja przez całą pierwszą ciąże nie dotykałam kotów po prostu jak lekarz mi nagadał to mnie odrzuciło , a jeszcze maż cały czas mówił zostaw nie głaszcz.
Teraz nie mamy zwierząt i na twoim miejscu wolała bym ograniczyć ich przytulanie i głaskanie zamiast powtarzać cały czas badania bo jakby jednak wyszło ci cos w wynikach to było by za późno .
Po za tym nie jestem pewna czy kot z małym dzidziusiem czy to bezpieczne …

Niestety takie u nas myślenie jest że kot zawsze niesie za sobą jakieś ryzyko. Ja wydzwaniałam wszędzie żeby je przebadac, zanim je oddałam, ale niestety u mnie w rejonie nie ma możliwości wykonania takiego badania. A przy okazji wszędzie gdzie zadzwoniłam każdy mówił że większe niebezpieczeństwo zarażeniem się jest w pożywieniu. Że kot w domu nie ma źródła od którego mógłby się zarazic, tym bardziej że to były ponad roczne koty. Bo wiadomo nowego małego kociaka w trakcie ciąży nie przygarnęłabym, bo jednak bałabym się.

Mi lekarz mówił że najwięcej tych groźnych bakterii jest roznoszonych przez kocie kupy i nie chodzi tu o dotykanie kuwet tylko o to że kot się liże a my go później głaszczemy. Ja zawsze uważałam koty za bardzo czyste zwierzęta i nie brałam pod uwagę takich zagrożeń

Mi się zawsze marzył kot. Jak kupiliśmy mieszkanie maz kupił mi kotka i dal w prezencie. Wyciągnął zza pleców mala czarna kulkę z czerwona wstążeczka :wink: Po tygodniu kot wylądował u teściów w domu bo okazało się ze mój maz jest uczulony na koty :smiley: wiec miałam dwa wyjścia albo maz albo kot :stuck_out_tongue: stwierdziłam ze wole męża hehe ale zawsze jak jedziemy do teściów to się z “moim” kotem bawię :wink: parę dni temu urodziła małe także jak teraz pojedziemy to będę tylko z kotkami siedzieć :wink:

A.Karbowska myślę że dokonałaś dobrego wyboru :smiley: ale kociaki dają dużo radości, takie żywe miśki :slight_smile:

Ja co prawda kotów nie mam ale znajoma ma 2 koty i jedynie do kuwety w ciąży nie dotykała się. Teraz mały żyje z kotami, śpi z kotami i nie ma problemu. Wręcz sierściuchy się nim opiekują :slight_smile:

anetkanetka - oby tak było u nas, nasze są łagodne, nigdy nas nie atakowały nie są wredne jak to też stereotyp mówi :slight_smile: na pewno na samym początku kontakt będzie ograniczony bo jednak maleństwo delikatne i strach pomyślec co mogłoby się stac.
Znajomi musieli niestety przez agresję psa oddać go, wskakiwał do łóżeczka i nie pozwalał włożyc tam dziecka :frowning:

Oliss87 piękna fotka :smiley: W ogóle jak ja widzę koty to japa mi się cieszy :slight_smile: Tak uwielbiam te sierściuchy :slight_smile: Oto mały kitek kilkudniowy jeszcze ma zamknięte oczka :slight_smile: Juz się nie mogę doczekać jak pojadę i go utulę :smiley: Jestem mega kociarą :slight_smile:

wpisuję w wyszukiwarce KOT I zaznaczam forum niestety wyników 0 dlatego też założyłam ten wątek. może tylko u mnie jakiś problem jest :confused:

Poza tym Judytka ten wątek jest w Noworodek i niemowlę, ja jeszcze tam nie zaglądam. Póki co ograniczam się do ciąża i poród.

każdej kociarze życzę takiej harmonii w domu z dzidziusiem :slight_smile:

Oliss wyszukiwarka czasami szwankuje ale opanujesz ja z czasem ale dziwię się że dziewczyny nie pomagaja i nie zwracają na to uwagi… Zawsze możesz zapytać w watku ogólnym czy jest już taki wątek … :wink:

Judytka na przyszłosc będe tak robic- szczerze dobrze byloby gdyby forum było bardziej uporządkowane i usprawniło wyszukiwanie wątków :wink: Wtedy nie byloby dubli .

Oj chciałabym takiej harmonii :wink: podobno dzidzie mają wysokie fale dźwiękowe a kociaki się boją, więc dzidziuś będzie górą :smiley:

Głównym źródłem toksoplazmozy jest nasze pożywienie. Nie wypuszczany na dwór kot nie jest nas w stanie niczym zarazić. Nawet jeżeli jest nosicielem toksoplazmozy i boimy się zarażenia podczas sprzątania kuwet, to Was pocieszę wystarczy sprzątać regularnie. Co do mycia się kota to też bzdura, gdyby tak było to większość kociarzy byłaby nosicielami tego pierwotniaka. Toksopl. potrzebuje trzech dni poza organizmem nosiciela by przybrać formę mogącą zakażać.

Ja też kocham koty, ale niestety nie mam ich gdzie trzymać :frowning: Mam zbyt mały domek. Poza tym mój Mąż nie lubi kotów i Jego piesek też nie :stuck_out_tongue: Gandalf goni wszystkie koty, które przypadkiem zabłądzą na naszym podwórku. Na szczęście moja Mama ma śliczną kotkę (mieszaniec persa z dachowcem). Gdy tylko zdarzy się okazja by Ją odwiedzić to zawsze mogę nacieszyć się Jej kicią. Na wiosnę (jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem) zaczynamy budowę domu. Może więc za kilka lat uda mi się wynegocjować z Mężem choć jednego pupilka :slight_smile: W ciąży starałam się ograniczać kontakty z kotami. Wszyscy mi mówili, żebym uważała, że to dla dobra dziecka i w ogóle. Nie chciałam się z Nimi kłócić. Na szczęście zarówno IgG i IgM miałam ujemne:)

A mi lekarz powiedział żebym kota nie wyrzucała bo od niego tak szybko się nie zarażę. Ale jak będę robić kurczaka na obiad to mam rękawiczki ubrać lub pamiętać by się twarzy nie dotknąć brudnymi rękami od surowego mięsa. Na tym punkcie ma hopla myję deskę i nóż po 2 razy, ręce też bardzo często.
Kota nie mam, ale jak byłam u kogoś kto mam to pamiętałam aby ręce umyć po głaskaniu kota.

Moja siostra to też kociara i lekarz powiedział żeby kota nie wyrzucała tylko uważała przy kuwecie :slight_smile: Ale szczególnie uczulił ją na surowego i mięso po słabej obróce termicznej,powiedział,że to główna droga zakażenia. I po kontakcie z surowym miesem po prostu myć ręce czymś przeciwbakteryjnym.I jeżeli kot jest w domu od zawsze ,nie je myszy to zakażenie jest wręcz niemożliwe :slight_smile:

Roxi- siostra miała szczęście trafić na odpowiedzialnego lekarza, bo nie którzy w tym temacie opowiadają takie pierdoły, że aż uszy więdną…