Małe dziecko w kuchni

Mam do was pytanie odnośnie kuchni. Sama uwielbiam gotować, niestety niejednokrotnie jest to bardzo utrudnione przez mojego synka. Czasem ciężko go czymś zainteresować i po prostu kręci się między nogami. Próbuję różnych sztuczek - zajęcie przy stole w kuchni czy próby zainicjowania zabawy w pokoju. Kiedy dziecko jest młodsze można je gdzieś ulokować w bezpiecznym kącie kuchni czy w kojcu z furą zabawek jest spokój. Co jednak z dzieckiem, które jest bardziej mobilne?
Jak sobie radzić ze zbuntowanym dwulatkiem, który wszędzie chce zaglądać i wszędzie wkładać łapki?
Wiadomo, że część z was powie, że można gotować jak maluch zaśnie, jednak ja pracuje na dwóch etatach i naprawdę wszystkiego po 20 nie jestem w stanie ogarnąć:)

Mamuśka chyba sama jednak będziesz musiała sobie pomóc , nie znamy Twojego synka jego temperamentu i zachowań. Nie wiem na ile jak mu wytłumaczysz że czegoś nie można to on zrozumie i będzie to respektował. Można np. w tym czasie dac mu jakieś klocki do układania, nie wiem czy już próbuje malować ale może jakaś kartka papieru i kredki sa w stanie na chwilke go zająć. Ja Jasia ma 11 miesięcy wrzucam do fotelika daje mu klocki, zabawki lub rozmawiam z nim wymyślam bajki na poczekaniu i puki co bardzo lubie to nasze wspólne gotowanie. Jednak nie wiem jak to będzie wyglądało za rok jak napisałaś fajnie jak będzie bardziej mobilny ale mam nadzieje że jakoś dam rade z nim

Ja polecam ciastolinę “playdoh”- mały siostry pchał się do garnków a tak siedzi przy stole i robi ciasteczka, lody i inne takie- zależy jakie zestawy się kupi. Mamusia robi dla rodzinki a on dla misiowej rodzinki. Na razie działa i spokojnie można gotować :slight_smile:

Mamuśka, z doświadczenia, tyle, że z dziewczynką wiem, że najlepsze rozwiązanie to zaangaźować dziecko do pomocy w kuchni. Np. podawanie warzyw do obierania i wrzucanie do garnka, podawanie mąki, cukru, mieszanie zimnych potraw, mycie naczyń, bo wtedy nue mieliśmy jeszcze zmywarki. Najlepiej się czułam, gdy była blusko i miałam ją na oku. Mogłam też ją przy okazji nauczyć, że gdy w piekarniku świeci się światło to jest gorący i nie można dotykać, że nigdy nie dotykamy blatu kuchni, że może używać tylko swoich noży. Teraz ma 9 lat i nigdy jeszcze niczym się nie poparzyła. Wydaje mi się, że dzięki temu, że mogła obcować ze mną w kuchni nauczyła się jak to robić bezpiecznie.

mraczek z 11 miesięcznym nie było problemu, tak jak piszesz coś się zawsze wymyśli, zawsze można go trochę uziemić. Rysowanie, owszem ale gorzej jak nie chce w danym momencie, różnie to bywa zresztą.
Z angażowaniem to oczywiście - jak tylko usłyszy mikser to wręcz płacze, że go nie zawołałam. Pieczemy zawsze razem, nie ma mowy ale z mięsem czy innymi tego typu potrawami to już trochę mam obaw. Może powinna mu trochę bardziej zaufać i po prostu pozwolić mu na więcej w tej kuchni. tylko boję się trochę, bo on jeszcze gapa, często wyciąga ręce w kierunku płyty gdy tam coś się gotuje i już nawet mu po tych łapkach nie raz dałam, tłumaczyłam i wogóle a następnym razem o znowu zapomina:/

Kurcze nie mogę sobie przypomnieć w jakim wieku był mój syn, ale kojarzę, że w kuchni dawałam mu gar prawdziwy jakiś lub michę, do tego drewniane łopatki i trzaskał w te gary z całej siły mówiąc, że gotuje zupę:) Miał radochę niesamowitą, bo czuł się tak jakby robił to co ja. Chyba miał koło 2 lat, ale nie pamiętam, bo to dawno temu :slight_smile: Czasem nawet dawałam mu pustą solniczkę, żeby posolił tą swoją zupkę i udawałam, że próbuję jego dania :slight_smile: Może takie coś?

mamy podobny problem …Kacper bardzo lubi moje towarzystwo i lubi byc tam gdzie ja jestem , potrafi zajac sie sam ( samochody i inne ulubione zabawki) ale to trwa bardzo krótko …kilka min i chce na rece albo cos wyjmuje , przewraca …tłucze .Mamy kuchnie naprawde mała …2 osoby to juz tłok a jak ta druga osobka jest uparty 17 miesieczniak to czasami odechciewa sie gotowac :slight_smile:
co ja robie w takiej sytuacji najczesciej hmm …otwieram szafke z plastikowymi miskami , miseczkami i sterta garnków …dorzucam kapselki po napojach i mam chwile aby cos tam pokroic , doprawic …
ale tez nie moge powiedziec , ze tak jest zawsze…czasami kapi ma gorszy dzien i nie chce sie bawic , nic go nie interesuje …ja mam rece od miesa albo jakiegos ciasta na pierogi czy ciastka a On nagle chce na raczki albo pic …szlak trafia …ale niestety trzeba w ten okres zeby zacisnac i przezyc cierpliwie :slight_smile:
nie ma tak narawde metody na dłuugie zainteresowanie czyms takiego malucha …On poznaje swiat …wszystko chce wszystko o interesuje i wlasnie dlatego sie placze pod nogami …chce po prostu robic to co my robimy , wazne abys miała go wciaz na oku ( noze pochowane , szklane naczynia gdzies gdzie nie wyjmie , nie potłucze…gorace garniki na tylnych palnikach itd)
moze jak tak bardzo sie boisz o ta platke goraca to kup zabezpieczenie ?

Popieram pomysł joani z tą ciastoliną, my też taką mamy, do robienia niby ciasteczek i dziecko ma niezły ubaw i ciekawe zajęcie. Może warto wypróbować ten pomysł?
Mój jak był mniejszy to dawałam mu garnek wsypywałam tam makaron czy ryż, dawałam mu łyżke i się zabawił:-)

Ciastolina jest dla dzieci starszych ( 3+ ) i mojego 17 msc synka akurat sobie nie wyobrazam …pewnie by gryzł …chciał jesc …zamiast lepij figurki to by zwyczajnie rozrywał i rzucał wszedzie … 2 letnia kuzynka mojego synka rowniez jeszcze nie potrafi sie tym zajac …
Ale dla starszaka 3 i wiecej Lat to fajne zajecie ; )

Moja córeczka również uwielbia gotowanie i również kręciła się między nogami i bardzo chciała pomagać do momentu aż nie dostała swojej kuchenki i sama nie zaczęła na niej gotować obiadków dla lalek. Teraz gotujemy razem ona na swojej kuchence i ja na swojej i dobrze nam to idzie, a niektóre potrawy przygotowywujemy wspólnie, te które nie potrzebują ostrych narzędzi i gotowania.
Moja teściowa natomiast jak pilnuje małej to daje jej miseczkę z wodą i mąkę i mała robi ciasto ma przy tym wiele radości i nie przeszkadza babci.
Dzieci lubią robić to co dorośli i ciężko je przekonać w tedy do innych zajęć i warto dać im popróbować tego co my robimy przez to dużo mogą się nauczyć

U nas mała również dostała małą kuchenkę, jednak najwiecej frajdy jej sprawia pomoc mamie;)
Często sadzam ją do fotelika z tacą, w którym jest najbezpieczniejsza, kiedy szykuje sałatkę podaje jej w miseczce pokrojone warzywa a mała łączy wszystkie składniki w jednej duzej misce;)
kurczaka też razem doprawiamy mała rwie listki bazylii i układa je na mięsie.
Podobnie z ziemniakami, obrane wżuca do garnka z wodą, oczywiście wszystko trwa dłużej ale mała ma zajęcie;)
Wcześniej kiedy była młodsza nieraz organizowałam farby kredki i kartki do malowania i na czas gotowania rysowała, ale to akurat uwielbia wiec nie miałam problemu :wink:

Monika możesz pod obserwacją sprawdzić nieco wcześniej plastelinę. Mój synek około dwóch lat miał jak zaczął się nią bawić choc to pewnie zasługa przedszkola. Oczywiście najważniejsze jest pytanie czy dziecko lubi wkładać różne rzeczy do buzi, bo wtedy to odpada.
Z zabezpieczeniami to jest trochę skomplikowane. Tzn. Kuchnię mam dosyć dostosowaną - piekarnik w zabudowie zaczyna się na wysokości powiedzmy mojego pasa(tak jak zaczyna się blat - bardzo wygodne rozwiązanie) dodatkowo, ma zabezpieczenie przed dziećmi przed otwarciem przypadkowym, a przednia szyba się nie nagrzewa. Oczywiście jak otworzę gorący piekarnik to wtedy trzeba uważać bo mały może sięgnąć do drzwiczek. Płytę mam ceramiczną zabudowaną w blacie więc tam nic nie domontuje. Poza tym moje dziecko jest tak “obyte” w kuchni i nauczone, że pomaga, że ma swój stopień, który przysuwa do szafek i na niego wchodzi. Uczę go, że ma przysuwać tylko w określone miejsce ale on czasem się tak spieszy że przysuwa gdzie najbliżej no i bywa że ląduje przy płycie.
Najgorsze jest właśnie to o czym pisze Monika - spieszysz się, mas brudne ręce, a dziecko właśnie wtedy o coś prosi albo koniecznie już i teraz masz z nim iść się bawić:)

Mój syn zawsze mnie naśladuje jak jesteśmy w kuchni. On zawsze jest w swoim łóżeczku i na parapecie ma zabawki do wody małą patelnię, garnuszek i drewnianą łopatkę. Gotuje te gumowe zwierzątka i miesza w garnku. Czasami ugotuje też swoje skarpetki. Potem udaje, że to je i mówi mniam, częstuje też mamusię.

Moja trzyletnia córeczka ma plastikową kuchenkę-zabawkę i gdy ja idę gotować to zawsze zabieramy plastikowe garnki talerzyki i inne akcesoria do gotowania,ale po 30 minutach zabawy nudzi jej się gotowanie w zabawkowym garnku i wtedy daje jej swój garnek,którego już nie używam i moja mała kuchareczka jest uszczęśliwiona że gotuje razem z mamą w "prawdziwym"garnku,a wtedy mamusia spokojnie może dokończyć obiad i ma swoją pociechę na “oku” :slight_smile:

Oczywiście wszystkie te sposoby wydają się być pomocne i fajne, ale wiele zależy od temperamentu dziecka. 10 lat temu dawałam sobie radę, bo Adaś potrafił zająć się czymś na dłużej, ale widzę po Antosiu, że zapowiada się inaczej :slight_smile: Już teraz wszędzie włazi, wszystko otwiera, a jak dam go do łóżeczka to krzyczy, bo tam nie chce być i tyle. Nie wiem co będzie za rok…ale damy radę:)

mamuska ja mam tak czesto …rece obklejone , tłuste a On wchodzi na krzesło …albo z lodówki mi jajka przynosi …albo karton z mlekiem otwiera …albo inne cuda …wszystko brudne , obklejone i do czyszczenia , ale to sa dzieci …poznaja w ten sposob swiat :slight_smile:

Monika no uwielbiam to:/ ręce lecą, niby wiesz, że to taki etap, że musi sie uczyć i poznawać ale z drugiej strony cierpliwość na skraju wyczerpania (a moja w ciąży jest naprawdę nie wielka).
Dziś wciągnęłam małego w przygotowanie ciasta na pyzy(ale te poznańskie czyli powszechnie znane kluski na parze:), Sam dodawał wszystkie produkty, a później jak ciasto się wyrobiło i wyrosło wykrawał. Straty niewielkie - jedna szklanka do wykrajania strącona, wrzucone do ciasta “mięso” - ?! - odwracam się od niego na chwilę, słyszę plusk - co wrzuciłeś?, - mięso, - Synek powiedz co wrzuciłeś do ciasta, proszę, - mięso (na szczęście okazało się że mięsem były podsuszone drożdże, nie wiem ile wrzucił, dodałam tyle ile w przepisie miałam i wszystko wyszło dobrze więc chyba nie dużo dodał sam. Kilka razy trzeba było czekać aż wyrosną nam te pyzy, bo co wyrosły, to pac je łapskami i znowu leżały:)
Koniec, końców wyszły nam smaczne pyzy, młody zjadł chyba ze cztery albo pięć - ale takich naprawdę dużych więc się opłacało:)

dzieci najbardziej lubią pomagać wiec zgadzam się z dziewczynami …albo trzeba dziecko wciągnąć we wspólne gotowanie ,albo zająć go czymś ,świetny pomysł z ciastoliną i kuchenką tą dla dzieci , moja córka uwielbiała w wieku 2 lat naśladować mnie w kuchni :slight_smile: wasze dzieci tez na pewno papugują mamę jak piecze ciasteczka ,
Gorzej jest jak dziecko już upiecze swoją babeczkę i zrobi kawę i przychodzi co pięć minut alby dać mamie na spróbowanie :stuck_out_tongue:

ja mam założoną bramkę do kuchni. ale czasami synek siedzi ze mną i “razem” gotujemy. w takim przypadku siedzi w wózku albo w swoim foteliku i się bawi albo zajada

Ja daje małej kilka mniejszych garnków, które jest w stanie sobie nosić po kuchni, do tego drewniana łyżka i mam czas na zrobienie obiadu. Oczywiście muszę zwracać na małą uwagę, chwalić ją jak pięknie gra. Im więcej pochwał tym dłuższa zabawa w perkusję. A jak obieram ziemniaki to proszę ją, żeby mi podawała i tym sposobem nie schylam się do półki, a mała jest zadowolona, że coś robi ze mną. Jak zmywam to zdarza się, że przysuwam jej do zlewu krzesło, ona stoi na krześle, ja za (tak aby ją asekurować) i zmywamy razem. Mała pokazuje mi co mam zmywać jako następne.