Ja od samego początku byłam nastawiona na to że będę karmić a miałam wybór jak każda z nas aczkolwiek dodatkowym atutem sytuacji było to że miałam kolczyk w sutku i była jasna decyzja i deklaracja że jeśli chce karmić dużo wcześniej muszę go wyciągnąć i jeśli był on zrobiony jak należy dostanę pokarm prawdopodobnie. Kiedy dali mi mała w szpitalu położyli mi ją koło piersi pociągła może z 2 razy ale zaraz potem mi ją zabrano żeby ją umyć .Nikt mi nie wytłumaczył jak mam ją przykładać , co robić jak nie chęć ciągnąć itp kiedy dostałam dziecko na sali robiłam co w mojej mocy ale mała po chwili zasypiała i nie ciągła , na drugi dzień przyszła do mnie lekarka że dziecko nie przybiera i wyskoczyła na mnie że nie dojada i to moja wina bo nie umiem jej nakarmic nie dała mi dojść do słowa . Kolejnego dnia była zmiana , przyszła do mnie prze miła Pani wszystko mi nie tyle wyjaśniła co i pokazała ,powiedziała żebym ja myziala koło ucha jak zasypia wtedy będzie ciągnąć :) podniosła mnie na duchu bo miałam moment zawachania ale jak już wszystko dobrze szło dostałam zatoru , z sutków leciała krew więc poszłam do nich że chciałabym aby mi dokarmiali mała bo nie jestem w stanie jej karmić tak mnie boli po czym znów rozczarowanie lekarka stwierdziła że nie będzie mi dokarmiać dziecka bo mam pokarm ... Wkurzyłam się poczułam się beznadziejnie bo znów coś z mojej winy i poszłam do innej której opowiedziałam całą sytuację dała mi okład z sałaty i poczułam ogromną ulgę wytłumaczyla też że szkoda karmić dziecko sztucznym mlekiem skoro mam pokarm i zabrała mnie do pokoju w którym mogłam ściągać mleko i takie jej podawali ze strzykawki ale moje ściągnięte , bardzo chciałam karmić ale pielęgniarki zniechęciły mnie do tego stopnia że przy kolejnym dziecku bym nawet nie próbowała śmiały się że gówniara nie umie sobie z dzieckiem poradzić a ja się zawzięłam sciagalam nie raz mleko z krwią ale sciagalam żeby dostała moje żeby nie musiała mieć sztucznego a żebym ja nie musiała słuchać że jestem zła madka bo dziecko sobie nie pojada i nie przybiera. Wszytko zależy jak widać od podejścia i od tego na kogo trafimy , czy ktoś okaże pomoc czy tylko nas skrytykuje
jakie macie doświadczenia z karmieniem piersią zaraz po porodzie ?
Ja po swoim pierwszym Porodzie miałam problemy mała się nie najadała ciagle wisiała na cycu musiałam ją dokarmiać mm jeszcze w szpitalu , tak samo było i w domu. przez to karmilam piersią aby miesiąc potem zdecydowałam aby na mm przejść. Strasznie żałuje teraz ze tak mało karmiłam i nie walczyłam aby utrzymać i wspomóc laktację ale teraz chce żeby było inaczej :) myslicie ze jesli przy pierwszym dziecku miałam problem to teraz tez bede mieć ?pozdrawiamy ��
U mnie byla podobna sytuacja. Pierwsze dziecko, stres .. czy sobie poradzę z karmieniem.. A co jeśli mały nie będzie chciał ssać, czy będzie umiał.. itp. Tysiac myśli w głowie. Z początku udało mi się przystawić w szpitalu małego do jednej piersi.. aczkolwiek się nienajadal. A w drugiej piersi miałam niewykształcony sutek.. I tak próbowałam wszystkiego. I nici z tego... Wróciłam do domu trochę possal i płacz... Moja mama powiedziała że mały się chyba nienajada i wysłałam męża po mm. Daliśmy mu 60ml. To dokładnie pamiętam. Jak wypił wszytsko , wtedy spal chyba z bite 5 czy 6h. Aż patrzyłam czy oddycha.. I tak karmiłam mieszanie. Bo trochę udało mi się ściągnąć laktatorem , a jak już nie było nic to wtedy dawałam mm.
A w drugiej ciąży. Odrazu mała załapała o co chodzi. Może i to też kwestia że ja już "wiedziałam o co chodzi" sama nie wiem. Ale karmie mała już 5 miesiąc cyckiem. Fakt, że mleko już powoli mi zanika ... Ale dobre i te 5 miesięcy. :) Głowa do góry, zobaczysz będziesz karmić . To że przy pierwszym dziecku było tak a nie inaczej. Nie znaczy że przy drugim będzie tak samo. Pamiętaj najważniejsze że chociaż troszkę tego mleczka matki dziecko pojadło.!!!!
Buziaki kochana !!!;*
Pierwsza córkę karmilam 2 msc nie miałam pokarmu , córka się nie najadala, co pół godziny płakała chciała jeść , teraz synek już karmie 7 msc ale początki były trudne, czasami płacz że nie dam rady ,straszny ból jak jadł ale to kwestia przyzwyczajenia dokarmiam go również mm że względu na tabletki które muszę brać
U mnie początki były bardzo trudne zanim wszystko się ustabilizowało to minęło jakoś 3 miesiące. Piersią karmiłam rok i było to już po czasie mega męczące bo córka potrafiła domagać się piersi co godzinę w nocy było to najbardziej męczące. Po roku przeszłam na mleko modyfikowane i mniej zaczęła się wybudzać w nocy a ja śpię trochę lepiej :D
Mysle że nie ma reguły że przy pierwszym nie karmilaś dlugo. Na to czy się karmi czy nie ma wpływ bardzo dużo rzeczy. Przedewszystkim rozejrzyj się za dobrym doradca laktacyjnym to że córka wisiała na cycku nie znaczy że się nie najadała po prostu mogla tego potrzebować i wręcz Twoja laktacje rozkręcała. A kiedy już się zaczyna dokarmiać mm do wpada się w błęde kolo bo dajac mm nie dostawiasz do piersi czym znowu chamujesz laktacje. Bardzo często wlasnie przy kolejnych dzieciach kobiety karmią o wiele dłużej. Takze ja bym die nastawiala na kp a wierz mi ze za mna droga cieżka pełna zastojow i 3 razy od 0 rozkrecalam laktacja a niedniedlugo zaczzaczniemy 5 mimiesiac kp. Pierwsza inwestycja: laktator którym możesz pobudzać laktacje - ja nie mialam pokarmu przez 4 dni i laktstorem pobudzilam laktacje tylko trzeba być spokojnym i konsekwentnie się odciągnąć ( nie mialam pokarmu dlatego ze urodzilam 6 tyg szybciej) .
Mama Laurusa jak czytam Twoją historie to nóż mi się w kieszeni otwiera jakis kurna ciemnogród w szpitalu . Wszedzie powinny być obowiązkowo cdl które pomagają mama takim jak ty czy ja gdzie mając dziecko w inkubatorze bylam w totalnej rozsypce...
cute.damm z tego co piszesz to z pierwszym maleństwem wygląda tak jakby syn miał problem z wędzidełkiem przez co mogł nie pić .
Moja CDL jest zdania ze jesli dziecko nie chce pić z piersi to ma ku temu powodu 8 ten powód trzeba poprostu znalezc i dobra CDL potrafi taki powód znaleźć i często się okazuje ze po pewnym kryzysie przychodzi piękny okrez KP tylko trzeba cierpliwosci i trafić na odpowiednich ludzi którzy w tym będą wspierać i pomagać. Życzę powodzenia ;)
U mnie po porodzie też było bardzo ciężko. Miałam trudności z przystawieniem dziecka do piersi a jak się udawało to zaraz zasypiała więc też w szpitalu dokarmiałam mm i jednocześnie ściągałam laktatorem. Córeczka była bardzo osłabiona przez lekka żółtaczkę i przez pierwszy miesiąc cały czas dawałam odciagniete mleko z butelki żeby przybierała na wadze i dodatkowo dawałam też pierś żeby nauczyć ja jedzenia z piersi. Po tej długiej walce udało się przejść całkowicie na karmienie tylko piersią. W domu ani razu nie podałam w tym czasie mm.
Myślę, że powinnaś próbować z drugim dzieckiem trochę powalczyć jeśli będą problemy, a może okaże się, że dziecko nie będzie mieć żadnych problemów z jedzeniem z piersi :) życzę Ci tego, powodzenia :)
U mnie po 1 cc było bardzo ciężko
i laktacja dopiero po 6 ciężkich tygodniach się rozkręciła
a teraz po 2 cc jestem równy dzień i mleka już mam bardzo dużo
jedyne co się zmieniło to laktator
teraz mam z lovi
mnie wisze na nim dzień nocy w sumie dopero dziś taka dłuższa sesja 20 min i 90 ml ale wierze ze gdyby nie on to pewnie dalej nic by nie leciało wiec prawie wgl nie używamy mm
To nie jest reguła że jeżeli przy pierwszym były problemy to przy kolejnej ciąży będzie tak samo Grunt to pozytywne nastawienie nie stresować się za bardzo i nastawiać się na to że będzie dobrze jak najdłużej uda ci się karmić i tak do tego podejdź
Na to nie ma reguły. Myślę że przy drugim dziecku będzie ci troszkę łatwiej. Już wiesz co i jak może pamietasz co było nie tak. Dużo zależy od podejścia. Większość kobiet ma na początku trudności zanim laktacja się rozkręci, zanim ty i dziecko nauczycie się siebie. Nawet jeśli się zdarzy że dokarmisz to nie znaczy że musisz zrezygnować całkowicie z kp. Dobrze jeśli ma się wsparcie bliskich i warto jeśli coś jest nie tak z karmieniem odwiedzić doradcę laktacyjnego.
Tak samo jak każda ciąża jest inna, równiej i każde karmienie może przebiegać inaczej i nie ma co się sugerować tym co było w pierwszej ciąży . Możemy być jednynie mądrzejsze o doświadczenia z przeszłości . Wiedzieć jak przystawiać dziecko do piersi , jakie pozycje wybierać itp ale to jak będzie przebiegała cała droga mleczna może się różnić . Na to nikt nie ma wpływu
Nie zamartwiaj się na zapas tu nie ma reguły. Za drugim razem jesteś mądrzejsza bo już wiesz co i jak. Znasz metody przystawienia,wiesz co i jak i jakby co możesz iść do doradcy laktacyjnego. Będzie dobrze tylko się źle nie nastawiaj
U mnie również średnie doświadczenia zaraz po porodzie, a to jedynie za sprawą nieprawidłowego dostawienia do piersi i synek w konsekwencji poranił mi braodawki.. piersi były obrzmiałe, bolały, a jemu nic nie leciało.. zaczął ubywać na wadze.. z pomocą przyszedł laktator, miałam zalecenie by podawać dziecku ściągnięty pokarm. takim sposobem tydzień spędziłam w szpitalu. Jak mały zaczął przybywać na wadze, już w domku, wróciłam do kp.
Moja siostra też miała 2 porody cc, przy pierwszym miała problem z laktacją a dziecko z wedzidelkiem więc szybko skończyło się na podaniu mm. W 2 ciąży chciała karmić naturalnie ale jak to na początku bywa laktacja była słaba i zaczęła dawać mm, a jak zapytałam czy używa laktatora żeby próbować rozkręcić laktacje to powiedziała, ze użyła 2 razy ale nic nie leciało i przestała. Okropne podejście ale ciężko jej przetłumaczyć. Ja pamiętam, jak siedziałam z laktatorem dzień i noc przez calutki miesiąc i wiem, że było warto :)
U mnie starczyło z 4/5 sesji i zaczęło dużo lecieć :D
ale ostatnio wgl nie mam czasu nawet i tylko pierś
Najważniejszy chyba spokój ♥️ wiadomo, że ktoś wywołuje presję, tu się martwisz że dzidzi nie przybiera lub inne problemy. Teraz masz doświadczenie i myślę, że będzie Ci łatwiej ♥️ trzymam kciuki :)
warto próbować, jeśli sie uda to satysfakcja jeszcze większa,
oliwejra czemu okropne podejście ? Pi pierwsze nie dla każdego kp jest tak ważne po drugie nie każdy ma tyle sił i stan psychiczny pozwalający na siedzenie z lsktatorem dzień i noc.
ja miałam przy obydwu porodach probkem z kp ake oba to planowe cc. Przy pierwsztn dziecku po trzech tyg poddałam się bo byłam zmęczona ja i syn i syn już nie chciał nawet ssać piersi . Będąc w drugiej ciąży na początku niw chciałam kp w ogóle a potem stwierdziłam ze jeśli nie Będzie żadnych problemów to chwike pokarnie alw walczyć nie będę napewno bo za dużo mnie to kosztowało za pierwszym razem .
jak przyszło co do czego to walczyłam choć dokarmialam mm . W efekcie córkę kp rok
To ja po 4 dniach odciaglam pierwsze 3ml pokarmu - ściągnięte to strzykawi i zanoszone biegiem na neotanologie przez pierwszy tydzień ściągałam po 5ml łącznie z obu piersi... i nagle 5 10 z 10 30 az doszłam do 100:)
