Kurzajka

współczuję Ci Zamarańcza, szczerze to pierwszy raz spotkałam się z kurzajką w tak młodym wieku, naprawdę…czego to już dzieci nie złapią, no i najlepsze że nie wiadomo skad…

co do jaskółczego ziela to powiem Ci ze to dobre zioło…moja siostra specjalnie jeździła po nie do teściowej bo niby gdzieś tam u sąsiadów rosło i pocierała siostrzenicy szyjkę bo jej wychodziły takie jakieś krosty, coś ala kurzajki ale inaczej na to mówili…i faktycznie od tego ziela poznikało, potem już jak nie było smarowała zwykła białą wazeliną ( w aptece po 2,50 ) i też jej pomogło…trzeba tylko regularnie stosować.

zamarancza i jak tam kurzajka ? Jak sobie poradziliście ?

powiem szczerze, że jakoś odpuściłąm i nawet nie znalazłam dermatologa, ale muszę się za to wziąć…

No to mam nadzieję , że coś na to poradzi dermatolog. Pamiętam jak chodziłam do podstawówki miałam kolegę który się zaraził na basenie i miał jedna , a później miał praktycznie na dłoniach palcach jedną na drugiej . Mój partner też miał kurzajki i jak odmroził to tylko mu pomogło na jakiś czas i później dalej to samo. Nie ma co zwlekać trzeba szukać dermatologa dobrego :slight_smile:

W mojej rodzinie też zdarzały się przypadki kurzajek i z tego, co wiem, to odmrażali je :slight_smile: Ale to ludzie dorośli, nie wiem jak w przypadku dzieci :slight_smile: W każdym razie trzeba działać szybko, bo kurzajki lubią się rozprzestrzeniać.

pati1990 - o Boże, straszna ta historia :frowning: A rodzice nic z tym nie zrobili?

Zyviss jasne że próbowali , ale jakoś nie mogli się ich pozbyć , był czas że nie miał , a później znowu wracały. To też były lata 90 więc specjalistów i sposobów było na pewno mniej niż teraz. Jakiś czas temu go widziałam to nic nie miał. Ale bardzo trudno się pozbyć tego dziadostwa