Krótkie wedzidelko języka

Zdarzają się sytuację, że wedzidelko jest krótkie ale nie na tyle że wymaga to podcięcia. Ale jak jest bardzo krótkie to niestety trzeba je podciać po co dziecko ma się niepotrzebnie męczyć.

Każda sprawę trzeba rozpatrywać indywidualnie. Jedne dzieci mają tak krótkie wędzidełko że wymaga natychmiastowego podciecia a inne maja krótkie ale nie na tyle żeby podciąć. Sam zabieg trwa chwilę i dziecko nawet o nim nie będzie za chwilę pamiętac.
Jeśli wędzidełko nie jest na tyle krótkie żeby je od razu podciągnąć rodzice powinni obserwować malucha i zareagować w momencie np kiedy będzie miał trudności z wymową.

Dokładnie. Ostapiuk (?) wymienia chyba z 5, czy 6 stopni skrócenia wędzidełka. Nie da się nie widząc dziecka i nie zbadając go doradzić w jakim wieku najlepiej podciąć wędzidełko :slight_smile:

Kiedy przyszła do nas lekarka (w 10. dobie życia naszego Maluszka), powiedziała: ma za krótkie wędzidełko języka, trzeba przyciąć. Zaczęłam czytać o tym w internecie, bo nigdy wcześniej nie spotkałam się z czymś takim. Nie miał problemów ze ssaniem. Pierwsza wizyta u pediatry, brał antybiotyk ( miał bakterie, nie związane w ogóle z wędzidełkiem), mówi : trzeba, zaczekać 2 tygodnie po skończeniu leczenia. Przestałam szukać na jakiś czas. W końcu wizyta szczepienna. Mówi: 2 tyg. po szczepieniu można podciąć. Lekarka wypisała skierowanie do poradni laryngologicznej. Się nadzwoniliśmy… W szpitalu tylko konsultacja, nie mogą tego zabiegu wykonać u takich małych dzieci. Szukamy dalej. Aż w końcu udało sie prywatnie, w dużym mieście, 150 zł, bezboleśnie. Adaś miał skończone 9 miesięcy. Teraz, 2 tygodnie po zabiegu, widzę różnicę. Nadal ssie tak samo, ale jego języczek ‘uwolnił się’. Potrafi wytknąć go daleko, a wcześniej tego nie robił. I jedzenie innych posiłków idzie mu coraz lepiej. Ogólnie widzę różnicę. W naszym przypadku podcięcie wędzidełka pomogło. Gdybym wiedziała o tym wcześniej, zdecydowałabym się na to już dawno. Niepotrzebnie tak długo zwlekaliśmy.

Czytałam niedawno na blogu Hafija ze wielu lekarzy bagatelizuje ten problem …
Miałaś Anna szczęście ze trafiłaś na dobrego lekarza :wink:

O tym kiedy podciąć wędzidełko niech zdecyduje specjalista. Jednak nie ma co z tym specjalnie czekać, krótkie wędzidełko sprawia, że maluszkowi trudniej ssać, jeść, a potem mówić - szybciej podcięte zapobiegnie wadom wymowy ( oczywiście tym bezpośrednio związanym z wędzidełkiem, np. trudnościom z wymawianiem głoski “l” lub “r”). To mało inwazyjny zabieg, choć oczywiście niezbyt przyjemny (szczególnie dla rodzica, który musi przytrzymać dziecko i popatrzeć na trochę krwi). Rekonwalescencja trwa raczej krótko i jest niczym w porównaniu z długotrwałą terapią logopedyczną i żmudnymi ćwiczeniami praksji oralnej w domu. Pracowałam z dziećmi, których rodzice odmawiali podcięcia wędzidełka i mało kiedy udawało się uzyskać fajne efekty terapii.

Mój synek miał podcinane wędzidełko jak miał 6 tygodni też nie miał problemu ze ssaniem piersi, od rodzinnego dostaliśmy skierowanie do laryngolog a Pani Laryngolog stwierdziła aby podciać gdyż miał zrośnięte od samego czubka język, w sumie im szybciej tym lepiej mały nie płakał a ja nie muszę się martwić czy sobie języczek wyćwiczy sam teraz jest mu o wiele łatwiej. Jedyne co mnie dziwi to to że nikt z szpitalu nie zwrócił na to uwagi dopiero sama po powrocie do domu zauważyłam.

Tak to już jest z tymi szpitalami. Albo nie zwrócą uwagi, a jak już się czymś zainteresują to uspokajają a i tak wychodzi zupełnie inaczej.

To mi większość specjalistów mówiła, że lepiej wcześniej niż zbyt późo, bo tak dziecko przyzwyczai się szybciej do luźniejszego języka, w dodatku podobno wcześniejsze boli mniej i mniej krwawi ze wzgledu na mniejsze unaczynienie(?) a później jest już gorzej dziecko gorzej znosi zarówno sam zabieg jak i póxniej cieżej mu się przyzwyczaić do nowego stanu.
U nas w szpitalu sprawdzali, jednak nie wiem jak bardzo fachowo bo robiły to położne i pediatra.
W chwilach gdy coś było nie tak mimo dobrej oceny przez tych specjalistów nasz szpital ma super neurologopedę, która zna się w temacie duzo lepiej i ocenia wszystkie wędzidełka i stopnie skrócenia.
Dorota niestety wielu lekarzy czy położnych nie potrafi dobrze ocenić stanu. I to zarówno w jedną jak i drugą stronę labo mówią że jest w porządku gdy wcale tak nie jest, albo na wyrost przy problemach z karmieniem zalecają podcięcie, gdy np powód jest bardziej skomplikowany i niewydolne sa np mięśnie okrezne ust cz inne odpowiedzialne za aktywne i poprawne ssanie. Wtedy tez taki zabieg nie wnosi nic lepszego.
Dlatego warto udac się do kilku specjalistów. Jedna z najszybszych to kontakt z dobrą CDL one równiez mają szkolenia z tego tematu i często potrafią ocenić lepiej niż pierwszy lepszy pediatra.

Ostatnio lekarz podcinała wędzidełko dwuletniej dziewczynce i to była masakra. :frowning: krzyczała okropnie, płakała, wyrywała się. Jak moja koleżanka weszła po niej na na wizytę, to lekarce sie ręce trzęsły całe, musiała poczekać aż się uspokoi, dopiero się nią zajęła. Dlatego warto jak najszybciej, żeby dziecko było nieświadome, bo później jest bardzo ciężko.

Im dziecko jest starsze tym gorszy dla niego stres. Dla lekarza większe prawdopodobieństwo zdobienia krzywdy dziecku bo się wyrywa.

Moje dziecko ma miesiąc i dwa dni temu byliśmy podciąć wędzidełko. Miałam obawy czy będzie umiał prawidłowo ssać i że stanie się mu jakaś krzywda. Myliłam się :slight_smile: ssie bez zmian czyli bardzo ładnie, lekko krewka leciała ,ale po przystawieniu do piersi minął i mój stres i stres malucha :slight_smile:

Ka_miko to super, fajnie, że tak szybko to załatwiliście. I problem z glowy :slight_smile:

Moim zdaniem im szybciej tym lepiej. Później jest tylko więcej stresu i niepotrzebnych nerwów. Mozna sobie tego choć trochę zaoszczędzić. Zrobić to póki dziecko jest małe. Fakt poplacze chwilę po marudzi i zapomni.

Najlepiej udać się do specjalisty. To on podejmie decyzję czy faktycznie chodzi tu o wedzidelko.

Była dzisiaj u nas położna. Też uważa, że wędzidełko jest krótkie. Dała mi namiar do stomatologa dziecięcego, który podcina wędzidełko. Umówiłam się jednak jeszcze z pediatrą na jutro, by z nim to skonsultować.

W razie czego namiary już masz. Teraz czekamy na wieści z jutrzejszej wizyty.

Dziś sprawdziłam swojej córce i zdecydowanie inaczej to wygląda, niż u Twojej, nie ma tej błonki tak widocznej. Dobrze, że zaobserwowałaś. Szkoda, że lekarz na to wcześniej nie wpadł. Jak sie potwierdzi i podetniecie, to zobaczysz różnicę na pewno :slight_smile:

wędzidełko zawsze należy sprawdzić z lekarzem…im szybciej się podcina tym lepiej bo dziecko potem nie będzie pamiętać i nie będzie mieć takiego urazu. ponoć podcinanie wcale nie boli gdyż to miejsce nie jest unerwione - tak ostatnio pani doktor tłumaczyła mojemu bratu gdy był ze swoim malcem…ale widocznie u nich nie jest aż tak źle bo kazałą się wstrzymać do momentu aż zacznie jeść posiłki stałe to wtedy dopiero podejmie decyzję czy podcina czy tez nie bo musi zobaczyć jak ten języczek pracuje…nie wiem czy tak jest, czy każdy lekarz ma inne podejście, nie wiem…
Daj znać Evelin jak to u Was wyszło

Dziewczyny byłam wczoraj o pediatry. Pokazałam wedzidelko. Powiedziała, że jest rzeczywiście skrócone, ale nic by z nim nie robiło bo zabieg wykonywany jestvw znieczuleniu ogólnym co jest dużym obciążeniem dka tak małego dziecka. ( okazało się, że to kompletna bzdura). Powiedziała, że owszem mogą być później problemy choćby z wymową… Córcia jednak słabo dalej przybiera na wadze. Pediatra kazała dokarmiać po każdym karnieniu mm i powiedziała że mam się nastawić że niedługo będę karmić tylko mm bo nie będę miała pokarmu i dziecko nie będzie chciało ssac piersi (szok!). Powiedziała, że dużo osób karmi tylko mm i nie ma problemu. Na drobne krostki na twarzy powiedziała żeby dziecko kąpać zapobiegawczo w emolientach (kolejny szok)…
Po tej radzie zahwiało się moje zaufanie i w sprawie wedzidelka i ratowania kp skonsultowałam się z CDL. Doradca była przerażona tym co jej powiedziałam i uznała że pomoże mi! Rozmawiałyśmy bardzo długo przez telefon bo akurat jechała na urlop. Wszystko jej wyjaśniłam. Wysłałam zdjęcie wedzidelka oraz filmik jak przystawiam dziecko. CDL po rozmowie stwierdziła ze to jak najbardziej wedzidelko i ze uważa że po podcieciu jest szansq na poprawę na tyle ze nawet moze nie będzie potrzeby spotkać się z nami po jej urlopie.
Wizytę u stomatologa dziecięcego która również jest “kp-maniaczka” mam umówiona na jutro. Gorąco wierzę że to jest przyczyna słabych przyrostów, gdyż córka nie może efektywnie ssac.
Trzymajcie kciuki żeby pomogło podciecie!
CDL dała mi dużo sił i wiary w siebie oraz możliwość kp, bo po wizycie u pediatry pierwsze co to polaly się łzy.