Dziewczyny jestem ciekawa Waszych opinii na temat koło do nauki siadania? Miałyście taki sprzęcik jak Wasza dzidzia siadała? Jak się sprawdzało? Gdzie kupiłyście? Widziałam ostatnio takie coś u znajomych. Są zadowoleni i zastanawiam się nad jego zakupem.
Według mnie nie ma sensu, żeby takie cos kupować. Dziecko ma nauczyć się siedzieć samo bez podpierania. Dlatego też nie sadzamy dziecka. Gdy dziecko będzie gotowe usiądzie samo w odpowiednim czasie, gdy jego szkielet i mięśnie będą gotowe. Aby dziecko zaczęło siadać musi dużo leżeć na brzuszku, aby ćwiczyć mięśnie.
Nie ma co dziecka pospieszać, z samodzielnym siadaniem jest jak z nauką chodzenia - czasem to rodzice chcą bardziej niż dziecko. Ja bym nie wydawała na to pieniędzy, jak będzie gotowe to samo usiądzie i z pewnością będzie to zdrowsze dla jego kręgosłupa.
Dziewczyny mają rację. Ale chodzi tu głównie o to żeby w takim kole nie sadzać dziecka które się “giba” na każdą stronę, bo to znaczy że jego mięśnie nie są dość silne. Z resztą na tych kołach piszę od 9miesiąca
My mamy coś takiego u rodziców (babcia zrobiła prezent swojej wnuczce). Malutkiej nie daje tam często chociaż ładnie siedzi, jakoś nie mam do tego zaufania. 10 minutek ok, ale nie dłużej. Chociaż może jestem przewrażliwiona;)
Podobnie jak dziewczyny jestem przeciwniczką przyspieszania czegokolwiek w rozwoju dziecka. Moim zdaniem jeżeli maluszek będzie sam gotowy na siedzenie i sam będzie się podnosił to oznacza że jest na to gotowy, natomiast podpieranie go celem tego aby sztucznie wymuszać pozycję siedzącą nie jest dobre. Owszem zdarza się że dziecko nawet w momencie kiedy już w miarę stabilnie siedzi podczas zabawy lub jakiegoś ruchu przewróci się na bok lub na plecy ale takie sytuacje są nieuniknione i moim zdaniem są też elementem nauki dziecka. Ja zauważyłam że gdy mój synek kilka razy stracił równowagę i wywrócił się ( na poduszki lub materac) to nauczył się zachowań asekuracyjnych i potrafi niejednokrotnie fajnie się wybronić pracując mięśniami lub podtrzymując się na ręce. Także ja nie polecam zakupu takiego koła.
Bardziej polecam Wam matę edukacyjną niż takie koło.
Zgadzam się, mata jest bezpieczniejsza, bo dziecko nigdzie się nie stłucze i nie przewróci, albo przechyli na bok.
Ja popieram dziewczyny. Zbedny wydatek. Przyjdzie czas bedzie dzidzia siadala i zeprze sie o oparcie fotela, albo o Ciebie ![]()
Przyznam się, ze pierwszy raz spotykam się z takim kołem i jak dla mnie naprawdę zbędny wydatek. My właśnie mielismy mate edukacyjną i ja bym bardziej poszła w tym kierunku. Ciekawa jestem ile dzieci chce siedzieć w takim kole, bo jak mój synek zaczął raczkować a tym samym sam siadać to wszędzie było go pełno, nawet nie chciał za długo usiedzieć w krzesełku do karmienia. dziecko jest wtedy ciekawe wszystkiego i ja bym go zbyt długo nieutrzyamala w takim kole. Ja kładłam matę edukacyjna na podłodze i mały nie zrobił sbie krzywdy, a bardzo fajnie się bawił.
Mamy matę edukacyjną mała bardzo ją lubi. Chciałam jej trochę urozmaicić czas bo nie chce już tylko leżeć
Nie chcę jej podpierać o poduszki dlatego pomyślałam o takim kole ![]()
może jakiś bujaczek czy huśtawka byłaby ciekawsza, przynajmniej maleństwo będzie w pozycji półleżącej. Jeśli nie siedzi sama to znaczy że mięśnie nie są na tyle silne by się utrzymać i raczej nie powinno się sadzać dziecka, dopiero jak się szamo trzyma.
Ewelino dużo jest używanych bujaczków czy huśtawek które mogą zainteresować córcię a nie będzie to duży wydatek.
Dzięki Agnieszko
Muszę to przemyśleć :))
My mamy bujaczek leżaczek z fisher price, świetny jest, bo nadaje się dla dzieci od niemowlęcta do przedszkolaka, więc wystarcza na bardzo długo. Ma też pałąk do zabawy, który z pewnością zaciekawi małą. Oczywiście są inne firmy dużo tańsza, a nie odbiegają jakością o fp
My też mamy bujaczek z fp. Bardzo go polecam, bo mały teraz ma 2 latka i nadal z niego korzystamy. Teraz leżaczek jest podniesiony i przerobiony na krzesełko.
Takie koło to jakaś opcja, ale ja mam w domu takiego wiercipiętę, że mała po kilku minutach pewnie zaczęła by płakać, że chce się przemieścić. Mam matę z funkcją kojca i to potrafiła wydostać się poza nią. Bo świat w koło o wiele ciekawszy. Takie koło to też wydatek. Więc wolę matę czy leżaczek-bujaczek.
Takie zabawki rosnące z dzieckiem to najlepsze rozwiązanie.
Bujaczek chyba rzeczywiście jest lepszym rozwiązaniem niż takie koło. Przede wszystkim z powodu funkcjonalności.
W odpowiednim momencie maluch sam nauczy się siadać. Koło takie mam wrażenie będze malucha krępowało. Ani nie nie przeturla, ani jie popełza. Mało funkcjonalny ten wynalazek.
Takie koło posłuży na chwilkę dziecku. Uważam, że nie ma sensu kupować na chwilę takich wynalazków
ja nigdy nie krępowałam ruchów synka co do siadania czy chodzenia. Jak był gotowy to sam to robił, nic na siłę.
