Kiedy obce dziecko bije naszego malucha

Mama Gratki dobrze mówi. To jest najbardziej racjonalny sposób na rozwiązanie sytuacji. Może też zaproponować kilkukrotnie wyjście na plac zabaw, by mógł z boku przyjrzeć się sytuacji jaka ma miejsce zanim będzie reakcja bezpośrednia. Zanim Matka Saszy dowie się o zgłoszeniu można pokazać problem, ponieważ jak wiadomo wszystkiego człowiek może się wyprzeć i przez chwilę zagrać dla świętego spokoju.

Świerczewski a powiedz mi czy opieka zajmuje się bałagan em na podwórku

Raczej opieka nie interesuje się tym że dziecko bije inne dzieci.

J. Swierczewska. Ja bym zagadała z dzielnicowym. Z autopsji wiem, ze Policjant to dla takich maluchów mega autorytet, szczególnie dla chłopcow. Krótka pogadanka dzielnicowego može opamiętac chłopca. Pytanie tylko czy chłopiec rozumie po Polsku?

U tak małego dziecka raczej ciężko mówić o autorytecie. Wydaje mi się że on ma około 1.5- 2 lat.

Ach, myslałam, ze jest starszy od Twojej Coreczki. Ale nic straconego, bo dzielnicowy moze porozmawiac z matką chłopca, aby ta doprowadzila dziwcko do porzadku. Moze uswiadomic ją, że jesli syn bedzie krzywdzil inne dzieci to zostanie złozone zawiadomienie i sprawa trafi do sądu rodzinnego.

Może rzeczywiście … kurczę ciężka sprawa. Nie interesowałam się do tej pory zakresem działalności pracowników socjalnych. Na pewno musisz po takim incydencie tłumaczyć swojemu dziecku, że tak nie można robić i zachowanie chłopca jest złe. Grunt, by córka nie chciała odpowiadać na zaczepki i nie czuła, że takie “zabawy” są w porządku.
Agnieszka, tak jak mówisz- porozmawiać z matką Saszy.

Moja córka wie że zachowanie saszy jest złe, sama go upomina na swój sposób “nie nie nie” i machanie palcem. Córka jest bardzo przyjazna, kochająca i delikatna - dlatego nie martwię się o to, że sama wpadnie na pomysł bicia. Tylko boje się że jak nauczę ja oddawać to wtedy wymknie jej się to spod kontroli i zacznie bić na potęgę … ona chłonie wszytko jak gąbka. A skoro mama pozwoliła raz, drugi… To co to za różnica kiedy bić?

U mnie problem Saszy na razie zamilkł bo po mojej złości i furii wyrzucanych wrzasków ta kobieta mnie unika i kiedy ja jestem na placu ona za nic w świecie na niego nie wejdzie. Także teraz problem mają pozostałe mamy i ich pociechy.

Super ! Czyli poniekąd efekt został połowicznie osiągnięty. Jednak strach pomyśleć co będzie za kilka lat gdy chłopak podrośnie i nie zmieni się nic w jego stosunku do otoczenia :frowning:

Temat niełatwy, a niestety przyznajmy sobie szczerze, że każdego z nas kiedyś ten problem dotknie, w kontekście naszych dzieci.
Może trochę wprowadzenia, aby rozumieć pojęcie agresji i bicia.
Niestety stwierdzenie"bici biją" jest w 100 % prawdziwe. Wszystkie wzorce zachowań wynosimy najpierw z domu, a kolejno ze społeczności lokalnej- a te dwa środowiska się przenikają i wzajemnie na siebie oddziałują. Dzieci są lustrem, w którym odbija się nasze podejście do świata i zachowania. Tutaj w kontekście do sytuacji przez Ciebie nakreślonej, problem może być większy niż nam się zdaje. Nie dość, że dziecko może być bite, stąd wie, jak to robić, to niestety sytuacja społeczna na Ukrainie jest dość napięta w związku z wydarzeniami politycznymi, zatem całkiem możliwe, że rodzice, żeby ich dziecku nic się nie stało, uczą je tego typu zachowań. Nie chcąc oczywiście nikogo urazić, to nie jest w żaden sposób zdanie wycelowane w społeczność Ukraińską, ale jak każdy kraj, różnimy się światopoglądowo, i to co jest dopuszczalne społecznie w jednym kraju, niekoniecznie jest dopuszczalne w Polsce i na odwrót. Stąd też mogą występować różnice w zachowaniach mam. Dziecko też może oglądać bajki agresywne, albo po prostu przejawiać zachowania agresywne pierwotne, na które rodzice nie reagując, utrwalają negatywny wzorzec zachowań. Tutaj brak reakcji ze strony mamy jest niemożliwy do przyjęcia.
Z drugiej strony, nasze dzieci, które będą poddawane agresji ze strony innych dzieci, agresji same będą się uczyć, jako formy “przetrwania” w społeczeństwie i wtedy z kozła ofiarnego, stanie się oprawcą- i niestety bardzo często tak się zdarza ( z ziarnka do ziarnka aż zbierze się miarka)
Pracowałam z dziećmi kilka lat i spotykałam się z różnymi formami agresji i różnymi formami reakcji rodziców na tę agresję.
W przypadku agresji tego chłopca trzeba działać wielobiegunowo w zakresie wychowania swojego dziecka, w zakresie reakcji na sytuację w odniesieniu do dziecka oraz rodzica dziecka, a kolejno , jak to nie daje efektów, to w zakresie organów zapewniających bezpieczeństwo społeczne.
Należy uczyć, że niestety dziecko spotka się z różnymi ludźmi i sytuacjami, niestety ich nie unikniemy, dlatego z dziećmi trzeba rozmawiać, nawet o bardzo trudnych tematach, jak np. pedofilia, ale w odpowiednim wieku i w odpowiedni sposób., a nie unikać tematu, bo unikając tematu nie unikniemy problemów, a lepiej dziecko przygotować na ewentualność. Jednak należy pamiętać, aby dziecka nie wystraszyć, bo będzie się bało kontaktu z innymi. Trzeba rozmawiać o konsekwencjach, co może się stać, jeśli dziecko kogoś uderzy, że będzie bolało, że można komuś zrobić krzywdę, itd - wszystko tłumaczyć zgodnie z wiekiem dziecka (inaczej wytłumaczymy 2 latkowi a inaczej 5 czy 10 latkowi). Fajne są bajeczki terapeutyczne, warto sięgnąć po nią w takiej sytuacji.
W zakresie agresji, jak wspomniała Agnieszka. Sz - trzeba być asertywnym i pokazywać swoją niezgodę na agresję (co wykształci w dziecku świadomość, że agresja jest nieakceptowana), czyli nie dość, że oczywiście staramy się uspokoić swoje dziecko i zapewnić mu bezpieczeństwo, przede wszystkim rozmawiamy z rodzicem - wiem że to trudne, ale najlepiej wziąć trzy oddechy, podejść do delikwenta i rozmawiać na bieżąco, od razu po zaistniałej sytuacji i spokojnie. Powiedzieć stanowczo, że sobie nie życzysz takiego zachowania wobec Twojego dziecka, bo przecież ona by nie chciała, aby jej dziecko bito. Jeśli nie po polsku, spróbuj po angielsku. Można ją zapytać, dlaczego nie reaguje, dlaczego nie rozmawia z dzieckiem, kiedy jej dziecko bije innych, a tu będzie zdziwiona i zaskoczona takim pytaniem. A jeśli się to powtarza, poinformuj matkę, iż przemoc nie jest akceptowana i następnym razem weźmiesz córeczkę na obdukcję lekarską i zgłosisz na policję. Wy jako ofiary nie macie się bać małego oprawcy i jego nieodpowiedzialnej mamy. A będziecie czekać, aż wybije dziecku oko kamieniem, albo rozbije głowę o murek? Wtedy będzie za późno. A dziecku temu agresywnemu trzeba pokazać, że nie akceptujecie tych zachowań, np. jak go widzicie to trzeba powiedzieć głośno, żeby słyszało, żeby córeczka nie bawiła się z Saszą, bo znowu pewnie będzie chciał Ci zrobić krzywdę - użyj imienia chłopca. albo kiedy podbiega do dziecka, zasłoń dziecko i powiedz stanowczo - odejdź, nie będziesz się bawić z Łucją, bo bijesz (dziecko będzie wiedziało dlaczego nikt nie chce się z nim bawić) - jest to przykre i taka forma wykluczenia działa na dziecko, że taka forma jest nieakceptowana i nie zgadzacie się na bicie. Jakby tak zareagowało więcej osób, to może do dziecka wkońcu to trafi.
Jeśli chodzi o instytucje społeczne, to jest w gminach coś takiego jak “gminny ośrodek to spraw przemocy” i tam warto zgłosić takie zachowania oraz na policję, aby mieć “podkładkę”. No wobec małego agresora trzeba psychologa do pracy z dzieckiem i rodzicami. A GOPS jest od tego i policja, aby rozwiązywać takie sprawy. A jak rodzice nie rozumieją po polsku, to mają obowiązek znaleźć formę językową, którą się porozumieją z petentem.

Eresz bardzo dobrze napisane, zachęcam do przeczytania każdą mamę. Mam nadzieję, że u nas takich sytuacji nie będzie zbyt wiele, ale z pewnością w ten sposób postaram się zadziałać.

Ja tak jak pisałam mam Sasze z głowy bo jego mama boi się wchodzić na plac kiedy ja jestem. Wydaje mi się że jest to spowodowane tym, że jako jedyna obroniłam swoje dziecko przed jej synem i byłam gotowa interweniować. Inne mamy mówią że nie wolno, że ten chłopiec jest ble ale on i tak za nimi biega i koniec końców oni muszą wyjść z placu kiedy jest Sasza zeby nie dostać kamieniem albo zostać pobitym. Ja zachęcam inne mamy do obrony swoich dzieci ale one wola być neutralne i zabierać dziecko z placu niż cokolwiek zrobić.

Eleonorka13- dzięki:)
J.Swierzewska- To, że obroniłaś swoje dziecko, uważam że jest super, a to, że inne mamy uciekają, to właśnie taki sposób obrony przed ewentualnym agresorem bedą przejawiać ich dzieci, bo tego się nauczą i tak uczą Sasze, że może innych wystraszyć lub zastraszyć swoim zachowaniem. Czyli ofiara pozostanie ofiarą. Takie zachowanie będzie niestety powielane pózniej w przeszkolu, szkole, życiu dorosłym, chyba, że dokona szybszej analizy zyskow i strat i przejdzie z ofiary w oprawce.

Z drugiej strony może to zabrzmi troszkę dziwnie, ale żal mi Saszy, bo nic się nie dzieje bez przyczyny. Bo znalazł się w obcym kraju, nie zna jezyka, nie ma kolegów i póki co szybko nie znajdzie nie znając języka i możliwe, że rodzice traktują go tak, a nie inaczej. To może powodować ogromne naładowanie negatywnymi emocjami, z którymi dziecko sobie nie radzi i wyładowuje je w taki sposób, jak został przestawiony. Co nie zmienia faktu, że takie zachowanie w żaden sposób nie jest akceptowalne i nie możemy godzić się na taką krzywdę, która jest wyrządzana naszym pociechom. Może to byc fajne dziecko, które niestety urodzilo się w przysłowiowym " złym miejscu i o złym czasie":confused: miejmy nadzieję, że życie zweryfikuje jego podejście do świata i ktoś kiedyś wyciągnie do niego rękę z pomocą.