Karmienie piersią wcześniaka

Mleko mamy jest niezwykle wartościowe dla wszystkich noworodków, ale szczególnie cenne jest ono w przypadku urodzenia wcześniaka.

Mkja siostra urodzila syna w 7 miesiacu, najwiekszy problem w karmieniu to bylo wlasnie to ze nir umial ssac z piersi ale siostra sie nie poddala i karmial przez dlugi czas.

Najmłodsza córeczka urodziła się w 35 tc. Od razu po porodzie bardzo chciałam przystawić Ją do piersi, wiedząc, że w ten sposób dostanie chociaż kilka kropli “cudownego leku”. Niestety została zabrana do inkubatora na “dogrzanie” jak stwierdziły położne. Mała została potem nakarmiona mlekiem dla wcześniaków PreNan, bez mojej zgody. Udało mi się Ją przystawić do piersi dopiero po ok. 8 godzinach. Mała miała problemy ze ssaniem, ale jakoś sobie poradziłyśmy.
Mam duży żal do neonatologów ze szpitala, w którym rodziłam, że zamiast zachęcać mamy wcześniaków do karmienia własnym mlekiem, to zalecają obowiązkowe dokarmianie. Tak było przez cały pobyt w szpitalu- zabierano małą na dokarmianie, a jak nie wyraziłam zgody, to ordynatorka nie wyraziła zgody na wyjście do domu.
Wcześniaki są słabsze, mają bardziej wrażliwy organizm i tym bardziej powinny dostawać mleko mamy. Im szybciej przystawi się je do piersi, tym większa szansa na powodzenie w karmieniu. Natomiast w przypadku skrajnych wcześniaków szpital powinien zadbać o możliwość podania odciągniętego pokarmu oraz zapewnić mamie pomoc doradcy laktacyjnego, który udzieli pomocnych wskazówek w razie kłopotów laktacyjnych. Mam nadzieję, że kiedyś każdy szpital będzie dbał o to, żeby najmniejsze dzieci dostawały mleko mamy - nie tylko w teorii, ale przede wszystkim w praktyce.

Moja córka urodziła się w 30tc, pomimo tego, iż przyjmowałam dość dużo leków z wiązanych z nadciśnieniem, lekarz ginekolog asystujący przy porodzie jak i neonatolog zachęcał mnie do karmienia piersią…choć zanim to miało nastąpić minęła naprawdę długa droga.
Po urodzeniu, gdy zaczęło do mnie docierać, że nie mam brzucha czułam ból moich przepełnionych piersi. Położne poinstruowały mnie o sposobach ściągania jak i częstotliwości. Córka początkowo dostawała 1ml co 3h…potem 3ml…5, czasem zdarzały się kryzysy gdy wprowadzali jej antybiotyki i cofaliśmy się do początku. W trzecim dniu miałam totalny zanik, płakałam nad moimi pustymi piersiami, bo tak usilnie chciałam dać małej siebie. Sposobów na utrzymanie laktacji miałam wiele np. siadałam przy inkubatorze z laktatorem w dłoni, przestrzegałam odciągnięć co 3h w systemie 3,5,7 lub kangurowałam małą…podczas kangurowania mleko momentalnie napływało do piersi. Nie jeden kryzys przeżyłam…ale po 2ms gdy lekarze nie dawali nam szans na karmienie piersią - z powodu braku koordynacji ssania, połykania i oddychania, moja córka przystawiona do piersi chwyciła ją momentalnie jak by to robiła od dawien dawna.

To, że jest to najlepsza rzecz dla wcześniaka przekonałam się na własnej skórze, gdy została podjęta decyzja o operowaniu córki, lekarz prowadzący powiedział, że gdyby to była sztuczna mieszanka mogłoby się wdać poważne zakażenie. Pomimo tego, iż porcję były małe to mój pokarm był lepiej przyswajalny, lżejszy i lepiej tolerowany.
Jest to taki nasz mały (wielki) sukces:)

Klio, sukces - ogromny, w żadnym wypadku mały. Wielkie brawa dla Ciebie za determinację! Mogłaś iść na “łatwiznę”, ale wybrałaś drogę trudniejszą dla Ciebie, ale najlepszą dla córeczki. Możesz być dumna z siebie i z córeczki, odniosłyście wielkie zwycięstwo.

kilo69, jesteśmy wzruszeni, gdy czytamy takie historie… gratulujemy siły i wytrwałości!

Kilo zgadzam się z Aga. Sukces nie jest mały ale ogromny! Och żeby więcej takich mam jak Ty. Nie poddałaś się i walczyłaś o to co dla Twojego dziecka jest najlepsze i najbardziej wartościowe własne mleko.

klio69, też gratuluję wytrwałości. Sukces ogromny.

Jak ja się cieszę, że nie urodziłam dziecka przedwcześnie. Ile to musi być stresu, ile obaw, ile łez przy takim maleństwie. Ile trzeba mieć siły i cierpliwości, by dać choć odrobinkę, choć kropelkę swojego pokarmu takiemu maluszkowi. Pokarm mamy niebywale jest najcenniejszy i po Twojej historii Klio widać, jak bardzo pomógł Twojemu maluszkowi. Żeby każda matka miała tak silną wolę co Ty! Super! Naprawdę pełen podziw! :slight_smile:

Klio, bardzo wzruszyłam się, czytając Twoją historię… Matka dla swojego maleństwa jest w stanie poświęcić naprawdę wiele. Jesteś bardzo dzielna! Mam nadzieję, że Twoja historia zmotywuje inne mamy i uświadomi im jak ważne jest karmienie piersią.

Dziewczyny a ja podzielę się z wami moją historia.
Dokładnie 11 miesięcy temu urodziła się moja ukochana córeczka. Mimo ze urodziła się w 42tyg ciąży to urodziła się z wadą serca i przetrwałym krążenien plucnym. Parę razy przestała mi na sali oddychać miała niska saturacje. Położne zabraly ja do inkubatora i połączyli tlen. Mała nie potrafiła ssać, byłam załamana, płakałam modlilam się o jej zdrowie i mleczko. Sciagalam ręcznie dosłownie 1-2ml siary ale udało nam się. Małgosia wydobrzała a mamusiowe mleczko do dziś jest the Best.

Gdy miała 4 miesiące lekarz stwierdził u niej przetoke pępkową jelitowa. Miała 2 operacje. Chirurg powiedział że to wielkie szczęście że Małgosia dostaje mleko mamy dzięki niemu jelitka wytrzymały i nie wdala się sepsa i perforacja brzucha.

dla mnie w szpitalu powiedzieli ze jak sie rodzi wczesniak to trzeba dokarmiac butelka

Ja się zastanawiam dlaczego w szpitalach tak pokochają matki do podawania tego sztucznego mleka, zamiast pomagać w przystosowaniu do piersi.

Mam bo jest łatwiej. Położonym się nie chce pomagać, tłumaczyć dlatego wolą powiedzieć żeby dać mm.

Dokładnie. Jak urodziłam córkę przez cc nie pozwoliłam dokarmiać i musiały mi przynosić dziecko no i pierwszego dnia i nocy pomagać przy przystawianiu, bo nie wstawałm 21 godzin. Później po prostu wymuszałam pomoc, bo najłatwiej im było przyjść podać dziecko i w ekspresowym tempie zniknąć w sali

Justyna, właśnie tym bardziej jak się urodzi wcześniej to powinno się karmić piersią! Niestety tak jak dziewczyny piszą w szpitalach łatwiej im podać butlę niż walczyć z mamą o karmienie piersią.

Mój malutki wcześniaczek też był karmiony w szpitalu butelką. Niestety leżał w inkubatorku, a ja nie mogłam się ruszać. Kiedy po 3 dniach dostałam go na sale próbowałam karmić piersią. O dziwo mleko było od razu. Niestety mały miał problemy z chwytaniem piersi, szybko się denerwował i zniechęcał. Cały pobyt w szpitalu starałam się dawać pierś, ale dokarmiałam butelką. Kiedy wróciłam do domu zakupiłam nakładki i jak się okazało że synek radzi sobie z nimi super to już ani razu nie podałam sztucznego mleka.

Urodziłam synka w 30 tyg. Był i jest nadal karmiony sonda. Pije z piersi ale niewielkie ilości dlatego jest dokarmiany sonda. To już prawie 4 miesiąc. Boję się że on już nie będzie chciał pić samodzielnie. Czy któraś z mam miała taką sytuację?Jak nauczyć dziecko żeby samo pilo żebym mogła w końcu usunąć sondę?

A probowalas kupić zestaw karmienia zastępczego? Tzn ściągać pokarm i karmić piersia łącznie z tym zestawem dzięki temu dziecko pije z butelki mleko ale też stymuluje pierś i uczy się efektywnego ssania piersi później może być ze przejdziecie na samą pierś.

Ostatnio widziałam takie zestawy do karmienia zastępczego o którym napisała Aisa, moim zdaniem warto.
Wiele mam wcześniaków w szpitalach korzysta z banków mleka.