Witam
obecnie jestem w ciąży i na kwietnia mam zaplanowane CC
planowana na ok po 38 tyg ciąży
Słyszałam że jeżeli akcja porodowa jeszcze nie występuje karmienie piersią jest utrudnione
jaka jest szansa i jak mogę pomóc aby karmić moje maleństwo piersią bardzo mi na tym zależy
To będzie moje drugie maleństwo .Pierwsza ciąża również była zakończona CC I również nie miałam akcji porodowej pokarm miałam tylko 3 miesiące po czym całkowicie zanikł. Chciała bym tego uniknąć i trochę dłużej pokarmić gdyż bardzo mocno przeżyłam fakt że nie poradziłam sobie z karmieniem , popadłam w lekką depresje ( przyczyniły się rownież do tego mamusie które nie miały problemu z karmieniem i patrzyły na mnie bardzo krytycznym wzrokiem ) Dla tego teraz zrobię wszystko co w mojej mocy aby jak najdłużej karmić.
Ja miałam nieplanowana cesaRke. Akcja pogodowa jeszcze się nie zaczęła. po cesarce zabrali mi dziecko do inkubatora więc nie miałam z nią kontaktu. Nie było możliwości dostawienia jej do piersi wciągu przepisów uch dwóch godzin. Byłam tym załamana. W szpitalu mała nie chciała ssać. Wszystkie położne chodziły i mi pomagały i nic. Po powrocie do domu przez dwa tygodnie się męczył am. Teraz ssa pierś ale też nie zawsze i tylko przez nakładki. Wspomagam się recznym laktatorem i daje jej też mleczko z butelki. Jest to duży wysiłek dla mnie i każdy dzień karmienia piersią uważam za nasz sukces. Dlatego życzę wytrwałości i cierpliwości.
Ja również miałam cięcie cesarskie, nieplanowane. Urodziłam o godz.19.40. Dziecko przyniesiono mi na karmienie o 23, potem o 6 rano. Miałam ogromny problem z przystawieniem, gdyż moje brodawki były niemalże wklęsłe. W szpitalu przy pomocy położnej “jakoś” karmiłam. W domu nie dałam rady, mały ciągle płakał z głodu ale nie chciał ssać cyca. Kupiłam laktator, ściągałam mleko i podawałam mu butelką. Po tygodniu stwierdziłam że to nie ma sensu. Uparłam się i udało się, mały jakimś cudem zassał pierś i się najadł. To był mój mały sukces, ale niestety nie trwał długo, gdyż popękały mi sutki i zrobiło się zapalenie. Musiałam je leczyć maścią z antybiotykiem, więc nie mogłam karmić…Powtórka z rozrywki. Pod koniec drugiego miesiąca karmiłam maluszka już z obu piersi, najpierw z nakładkami, później bez. W trzecim miesiącu dopadł mnie kryzys laktacyjny, dokarmiałam mieszanką choć nie wiedziałam, czy powinnam. Wydawało mi się że synek jest głodny. Wtedy wsparłam się ziołami a dokładniej herbatką z Hippa, polecam, jeśli będziesz miała problem z ilością mleka, warto spróbować (dodam, że najtaniej można ją dostać chyba w Rossmanie:) ). Poza tym między karmieniami pobudzałam laktację laktatorem i jakoś udało nam się wybrnąć. Dziś synek ma pięć miesięcy i nadal karmię go piersią. Warto o to walczyć, dlatego nie poddawaj się! Powodzenia ![]()
Po cc można karmić. Mamy które rodziły w sposób naturalny także mogą mieć problemy z karmieniem ( tak było w moim przypadku bo po porodzie sn nie karmiłam w ogóle ). Teraz rodziłam także naturalnie i karmię już 23 miesiące.
Musisz pamiętać, że kryzysy podczas karmirnia się zdarzają, dziecko przechodzi skoki rozwojowe i wtedy trzeba karmić bobaska praktycznie cały czas, co chwilę. Pamiętaj, żeby nie dokarmiać mm jeśli będzie Ci się wydawać, że masz za mało pokarmu. Tak nie będzie, organizm mamy przygotuje się i ilość mleka się zwiększy.
Emilia na wstępie zaproponuje Ci, byś została z Nami na dłużej; ) Pomożemy, wesprzemy i będziemy dopingować: )
Pierwsze cc miałam z braku postępu porodu - ujmując najprościej. Niestety nie karmiłam synka z piersi a odciągnym mlekiem przez 5 miesięcy. Na zakończenie mlecznej wędrówki miało wpływ wiele czynników.
Jutro mam planowane cc - nie boję się o brak pokarmu i wierzę w swoje siły a uważam, że to jest najważniejsze. Liczę na pomoc położnych, mojego partnera ale wiem, że to ja musze dać z siebie wszystko i się nie poddawać, by tym razem się udało; )
Jestem przygotowana i zmobilizowana ale ja już wiem, że świat nie kończy się na piersi, z laktatorem można się zaprzyjaźnić a butelka to nie zło…; )
Trzymam za Ciebie kciuki! : )
To powodzenia życzymy. Trzymamy kciuki. Tak jak juz gdzieś pisałam dla mnie każdy dzień karmienia piersią to sukces. Wiec wspieram wszystkie mamusie z cycusiami na wierzchu ![]()
Witam,
Najważniejsze to regularnie przystawiać dziecko do piersi jak najszybciej po urodzeniu. Warto się zorientować zawczasu, czy w szpitalu, w którym zamierza Pani rodzić, jest powszechna opieka laktacyjna, czy dziecko będzie z Panią od początku, czy położne na sali pooperacyjnej przystawiają do piersi.
Ja polecam również kontakt skóra do skóry, nawet opóźniony. W niektórych szpitalach dziecko jest kładzione Mamie na piersi już w trakcie cc, ale nie wszędzie. Natomiast nie ma powodu, żeby nie dopominać się o ten kontakt już po zakończonej operacji.
Witam
Byłam dokładnie w tej samej sytuacji, pierwszy poród zakończony cc, po rozpoczętym porodzie sn, pokarm miałam tylko przez 3 miesiące. Drugi poród zakończony przez cc, brak było początkuporodu, a nie można było podać oksytocyny. Karmię od porodu czyli nie całe 6 tygodni piersią. Tak jak Ty bałam się tego karmienia, ale się udało. Po pierwsze odpowiedni nastawienie. Ja dodatkowo zaopatrzyłam się w Femaltiker, piję go codziennie dwa razy, gdy czuję że brakuje mi pokarmu piję trzeci raz. Przy każdym karmieniu wypijam około 0,7 l wody mineralnej. Piję herbatki na laktację.
Na początku miałam problem z odpowiednim przystawienie, bo to też jest ważne, aby dziecko efektywnie ssało pierś, ponieważ wówczas będzie więcej pokarmu. pilnowałam od początku, aby mała regularnie co 3 godziny jadła, aż sama wpadła w ten rytm. Budziłam ją, choć nie miała na to ochoty. Podobno jest to ważne, aby regularnie dziecko jadło, wówczas utrzymuje się odpowiedni poziom prolaktyny w organizmie. Nie należy się zrażać, ze w ciągu dnia mamy mniej pokarmu, a dziecko ciągle siedzi przy piersi, ponieważ w ciągu dnia jest niższy poziom hormonów, poziom ich rośnie dopiero w nocy. Po każdym karmieniu, laktatorem elektrycznym lovi, opróżniałam pierś w systemie: każdą pierś 7 min, zmiana piersi, 5 min, zmiana, 3 min. Nie odpuszczała ściągania pokarmu nawet w nocy.
Zauważyłam, że gdy jestem zmęczona lub zestresowana to mam mniej pokarmu. Wówczas muszę wypić 3 dawkę Femaltikeru i stymulować piersi laktatorem.
Mała jest tylko na piersi. Przybiera ładnie na wadze, bo jakieś 40g/d. Czasami mam dużo pokarmu i muszę ściągać co 1,5 godziny.
Wiem, że krótka jest moja przygoda z karminiem, ale widzę że działa, mam pokarm i dziecku wystarcza.
pierwszy raz spotykam się z tym preparatem Femaltiker, na ile on jest skuteczny? Po wypiciu tych 3szasztek na dzień, widzisz znaczną poprawę w ilości mleka? Ja ściągam zazwyczaj w nocy…choć dziś nie wstałam, wnioskuję, że to z przemęczenia. Mleka wg mnie mam wystarczającą ilość względem potrzeb córki, lecz może tak asekuracyjnie powinnam się jakoś dodatkowo wspomóc. Z kolei ja karmię 6miesiąc i pamiętam, że początkowo utrzymywałam laktację poprzez ściąganie co 3h, zdarzało się, że córka jadła co 4h, a ja w tym czasie miałam już nadmiar pokarmu. Teraz sporadycznie ściągam w ciągu dnia, system ściągania co 3h nie ma racji bytu, gdyż córka je co 3h, niekiedy częściej, I może tego mleka mam mniej bo zmieniło ono wartości i dostosowało się do potrzeb dziecka…
Klio według mnie mi pomaga. Widziałam ostatnio różnicę, jak czułam że mam mało pokarmu i nie miałam Femaltikera. Od razu jak dojechała przesyłka wypiłam saszetkę, następną po ok. 6 godzinach. Od wypicia drugiej minęły jakieś 2 godziny a czułam, że są pełne piersi. A wcześniej przez kilka dni były miękkie, a teraz są pełne pokarmu. Mam nadzieję, że rozumiesz jaką mam różnice na myśli.
Jasne jeśli masz wystarczająco dużo pokarmu, to nie musisz ściągać. Ja niestety ciągle się boję, aby nie stracić laktacji. Masz jeszcze jakieś sposoby na podtrzymanie laktacji? Bo widzę, że jesteś bardziej zaprawiona w bojach.
Ja tez po cesarce karmie piersią. Nie mam dużo pokarmu ale jakoś sobie radzę. Na samo karmienie wystarcza ale jakbym chciała mrozic to już nie mam. Ja jak się już większość zorientowała bardzo analizuje składy preparatów z apteki i ten Femaltiker to poprostu slod jeczmienny. Zamiast przepłacać w aptece to zamówiłam worek czystego slodu na portalu PiwowarskiM i sobie robie napoje do picia. Wychodzi na to samo a o wiele taniej.
Tylko inaczej jest po cc, gdy poród zacznie się naturalnie a inaczej przy cc planowanym.
Przy planowanej cesarce natura nie ma wpływu na laktacje - nie uwalnia się przede wszystkim oksytocyna jak przy porodzie naturalnym.
To mama musi się postarać i “wywolac” laktacje dlatego uważam, że tak ważne jest najszybsze przystawienie dziecka do piersi.
Mój drugi synek po cc był przystawiony po 35 minutach od operacji i był przy piersi 25 minut.
Po przewiezieniu mnie na salę był ponownie przystawiony (po 2 godzinach) i wisial juz na piersiach przez kolejne 12 godzin. Mimo mojego zmęczenia w kolko go przystawialam i przystawialam - z racji tego, że w piersiach nic nie było bardzo chętnie współpracował i ssal.
Problem zaczął się, gdy mleko się pojawiło, maluszek się najadal i juz nie chciał ściągać “nadmiaru” ale jakoś daliśmy rade; )
Ja miłam nieplanowaną cesarkę i bez rozpoczęcia akcji porodowej.Dziecko zaraz po operacji zabrali do inkubatora. Wziełam ją na ręce i przystawilam do piersi dopiero po 12 godzinach od cesarki. Myślałam, ze już nic z tego nie bedzie ale jak już pisałam właśnie mineło dwa miesiące od kiedy karmię piersią. Nie było łatwo na poczatku i dalej nie jest łatwo.CZęsrto odciagam pokarm i daje w butelce. Jakoś sobie radzę i cieszę się, że nie muszę podawać sztucznej meszanki. Grunt to się nie poddawać i walczyć ze sobą i ze swoim dzieckiem. Cierpliwość jest najważniejsza.
Zuza to co się stało, że miałaś cc?
Mój poród zakończył się nieplanowaną cesarką. Owszem w szpitalu mimo wielu prób nie udało mi się prawidłowo przystawić małego do piersi, ale po powrocie do domu użyłam nakładek na brodawki, gdzie małemu od razu lepiej było złapać i ssać. I po dniu moje piersi zaczęły produkować mnóstwo mleka. Pomogłam też sobie raz laktatorem i ściągnęłam troszkę pokarmu, co również pobudziło piersi do pracy. Oczywiście nakładki były dla mnie po czasie uciążliwe, więc bardzo szybko z nich zrezygnowałam a mały bez problemu nauczył ssać się pierś. Grunt to się nie poddawać i uprzeć, tak jak ja to zrobiłam, chociaż w szpitalu miałam wiele chwil zwątpienia.
Ja tez mialam cc pokarm dostalam dopiero w ostatnim dniu pobytu w szpitalu… bylo mi ciezko przez pierwsze dni… plakalam razem z dzieckiem ale sie nie poddawalam i w koncu zaczelo leciec:) nie potrzebowalam zadnych nakladek ani laktatora wystarczylo dobrze chwycic piers i przystawiac malutka jak najczesciej:)
Samantka w 8 miesiącu strasznie podskoczylo mi ciśnienie i nerka przestała pracować. Od razu wzięli mnie do szpitala i na stół. cała ciążę było wszystko w porządku i nie spodziewałam się takiego finału. Ale jak to bywa z ciążami niczego nie przewidzisz. Moja Kruszynka przyszła na świat w 35 tygodniu. Na szczęście wszystko jest w porządku.
To ja teraz mam taką malutka kruszyne donoszona i nie wyobrażam sobie, gdyby maluszek miałby być jeszcze mniejszy… Moja ciąża od początku była pod kątem ciśnienia monitorowana, wiec “wychodziłam” sobie 38 tydzień; )
Dobrze Zuza, że w porę uzyskałas pomoc i teraz możesz cieszyć się maleństwem; )
Samantka to wyobraź sobie, że ja pierwszy raz wzięłam swoją kruszynę na ręce jak ważyła 1060
a teraz z niej już taki 6kilogramowy klocek ![]()
Żartujesz chyba ? 1060 ? To w którym tygodniu się urodziła ?