Karmienie piersią a jedzenie typu fast food

Ja fast foodów raczej unikam, chociaż zdarzyło mi się kilka razy zjeść pizzę czy burgera, ale to sporadycznie, więc jakiegoś większego wpływu na pokarm to nie miało. Obserwowałam później małą bardzo uważnie. Jak od czasu do czasu zje się coś niezdrowego to świat się od tego nie zawali.

Ja podczas karmienia chyba tylko raz zjadłam hamburgera. Mój synek był już wtedy starszy i nie miał problemów z brzuszkiem, ale mimo wszystko staram się unikać takich rzeczy.

A to ze jak ktos zje raz w tyg fast food to juz niweluje karmienie piersia to jakas bzdura, od hamburgera przeciez nie przestanie sie wytwarzac przeciwcial ktore sa w mleku matki i innych cennych skladnikow:)

Tak dokładnie to wszystko zależy od dziecka i jego organizmu.Ja karmiac piersia nic nie jadłam z tych rzeczy tzo fast food,balabym się żeby mój synek później się przy tym nie męczył.Starałam się unikać takich rzeczy i jadłam bardziej gotowane i drobiowe dania,ale powoli również go przyzwyczajałam do wszystkiego ale z umiarem tym bardziej że synek miał problem z brzuszkiem bo miał kolki do 4 miesiąca.

Nawet w obozach koncentracyjnych kobiety karmiły, choc wiadomo, jak się odzywiały, jeśli w ogóle, i te dzieci się rozwijały…Do produkcji mleka organizm po prostu ściągnie z mamy to co najlepsze, najwyzej jej kosztem, dziecku nic nie ubedzie, mama moze mieć problem z włosami, skórą, koscmi…Dlatego warto odżywiac sie racjonalnie, ale czasem mozna sobie pozwolić na niezdrową przyjemnośc.

Moje szaleństwo to słodycze bo w ciąży unikałam aby dzidzia rosła zdrowo.Jem sporo ryb i polecam mamą łososia bo ma dużo zdrowych tłuszczów omega 3 które wpływają na pracę serca i mózgu.
Każda mama stara się dbać o dietę bo inaczej to tak jak opis donnavito nasz organizm zacznie tracić witaminy.
Ja nadal biorę femibion dla kobiet w ciąży i karmiących piersią.

a ja raz zjadłam zapiekankę (u nas na mieście mają takie pyszne z wielką ilością sera - jak domowe )i moja mała zaregowała natychmiast zawartość jej pampersa była imponująca, nawet plecy ubrudzila -jak na razie powstrzymuje się od fast foodów :slight_smile:

Ja również karmiab piersią bałabym się jeść fast foody.To jest różnie z tym i wszystko zależy od organizmu są takie nauki co się nie boją jeść takich rzeczy albo zjedzą i im dzieciom nic nie jest ale ja bym nie próbowała.

A ja z fast food jem frytki robione w piekarniku i swojska pizzę z takimi składnikami z którymi wiem ze dziecku nie zaszkodza.

ja jak jem swoją zrobioną w domu pizzę to małej nic nie jest i mało tego dodaję do tej pizzy straszne ilości sosu czosnkowego ( którego uwielbiam)

Odpowiadając na pytanie autorki. Dieta świadczy tylko o podejściu do żywienia matki. Jeśli matka odżywia się rozsądnie, to jej mleko dla dziecka będzie lepsze od modyfikowanego. Ja też nie odmówię sobie pizzy czy hamburgera, ale tylko zrobionego samodzielnie. Ale mając świadomość, że to co jem, po części je też moje dziecko, nie jadłabym byle czego… Ja wiem, że teraz te mieszanki są lepsze niż kiedyś i dla dziecka najważniejsza jest miłość, ale mnie samo słowo MODYFIKOWANE odstrasza. Oczywiście jeśli matka z pewnych względów karmić naturalnie nie może, to już inna bajka.

Jestem tego samego zdania, samo słowo modyfikowane wskazuje niestety na to, że takie mleko z naturą nie ma nic wspólnego, a jest po prostu sztucznie przetwarzane i czego ono by tam w składzie nie miało na pewno nie jest lepsze od mleka matki - wiadomo, że są sytuacje kiedy jest koniecznością, bo kobieta z różnych względów nie może karmić, ale znam osoby, które nie karmią piersią “bo nie” i dla mnie jest już to niezrozumiałe. A sztuczne witaminy i minerały zawarte w mm są gorzej wchłaniane niż te naturalne.

Ja nie uważam, że mm to samo zło. Co prawda nie ma w sobie wielu składników, jakie ma mleko matki np. przeciwciała czy enzymy, ale wyposażone jest w pozostałe składniki niezbędne dla prawidłowego rozwoju. Nie do końca całe mleko jest sztuczne, bazuje bowiem na mleku krowim. A opinie, że żywienie dzieci tylko mm powoduje, że mają nadwagę, są mniej sprawne intelektualnie uważam za grubo przesadzone.
Ja karmiłam synka piersią przez pierwsze 4 miesiące, później już stopniowo zmniejszałam laktację i całkowicie zrezygnowałam z piersi jak mały miał niecałe 7 m-cy. Była to moja przemyślana decyzja, aczkolwiek nie obyło się bez wyrzutów sumienia.